Gość: szajba@poczta.fm
IP: *.dynamic.dsl.as9105.com
11.12.05, 02:13
jak w temacie - od paru ładnych lat knuję nad jakimś takim prezentem dla mojej
mamy, że szczęka by jej opadła i w ogóle. I wpadłem żeby wysłać ją na
ambitniejszą wycieczkę do Afryki - wiem że zawsze o tym marzyła, ale bała się
powiedzieć głośno. Żebyście lepiej zrozumieli o co mi chodzi - rodzicie mieli
ostatnio srebrne gody, i z tej okazji mama wysłała ojca na maraton do nowego
yorku. Kto biega w maratonach ten wie, że niezależnie od miłości do stanów
zjednoczonych ameryki północnej, to dla biegacza, udział w maratonie
nowojorskim, to niemalże jak olimpiada. A staruszek biega od parunastu lat, i
ten "prezent" normalnie zmiótł go z powierzchni ;-)
Mama w ramach tej samej imprezy dostała kwiatki, książkę, i... pewnie cośtam
jeszcze. Ale faktem jest, że ciężko jest jej cokolwiek kupić. Ale ostatnio
mnie olśniło, że taka Afryka, to spokojnie byłaby dla niej jak maraton w NY
dla taty. No, i teraz trzeba wprowadzić to w życie - wysłać mamę do Afryki.
Ale bynajmniej nie chodzi o spędzenie tygodnia w siedmio-gwiazdkowym hotelu w
Egipcie, czy czymś w tym stylu. Bardziej chodzi o Afrykę Kapuścińskiego. Przy
czym nie mam zamiaru wysyłać mamy na survival. Widzę w tym sprzeczności, ale
wierzę że nie jest to niewykonalne.
Jeśli ktoś ma jakieś pomysły to bardzo proszę, tu na forum albo na priva. Bo
tak szczerze to nie wiem od czego zacząć. Bo w biurach podróży nie znalazłem
tego czego mi trzeba. Przyznam się że nie wiem jakiego rzędu byłyby to
pieniądze (ale wierzę że z bożą pomocą i partii ramy dadę), nie mam
konkretnego pomysłu odnośnie kraju, oprócz tego że myślę raczej o Afryce
środkowej lub południowej... Noi wychodzę z założenia, że jak się robi taką
eskapadę, to tak na 3-6 tygodni (niekoniecznie w jednym miejscu). Oczywiście
nie jest to prezent na jutro, pod choinkę, tylko tak nieco bardziej po
Afrykańsku - jak będzie to będzie, nikt się nigdzie nie spieszy.
W zależności od tego jakby to się wszystko układało (realia, finanse, itd), to
z dużym prawdopodobieństwem, w ramach ochrony i netylko, zabralibysmy się z
mamą - ja i moja dziewczyna, bo tatę ciężko jest z psem wygonić (no chyba że
do NY, oczywiscie), ale kto wie.
Czekam na odzew, proszę o wszystko co kto uważa za stosowne, z góry dziekuję i
pozdrawiam
Domin