Chiny-wyprawa w sierpniu

14.06.06, 15:01
Witam, organizuję wyjazd do Chin w sierpniu (7-23). Wylot samolotem z
warszawy do pekinu. Później poruszanie się pociągami i autobusami po
najciekawszych regionach wschodniej częśći tego kraju). Powró samolotem z
Szangaju. Chcemy zobaczyć m.in. Pekin, Chinski Mur, Xi'an (armia terakotowa),
klasztor Shaolin, Szanghaj. Chcemy być też w miejscach nietypowych
turystycznie. Wszystko organizjemy sami (jesteśmy młodym małżeństwem).
Chcemy, by wyszło w miarę niedrogo. Czy ktos, gotowy ma trudy podróży, ma
ochotę się dołączyć do naszej wyprawy? Może ktoś już był i ma jakieś rady?
Pozdrawiam
    • Gość: Darek Re: Chiny-wyprawa w sierpniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:41
      Hi, szukam kontaktu z Wami, jestem zainteresowany wyjazdem do Chin, mam
      rezerwacje na samolot od 3 sierpnia do 4 wrzesnia przez Moskwe. Moj email
      dko4o@yahoo.com
    • Gość: Wiech Re: Chiny-wyprawa w sierpniu IP: *.tvk.torun.pl 05.07.06, 19:53

      nadal jesteście zainteresowani poradami, czy już macie wszystko poukładane?
      bo nie wiem, czy się nagadać.. ;)
      • kreola Re: Chiny-wyprawa w sierpniu 14.07.06, 12:28
        Jesli oni nie sa to ja z pewnoscia :)
        Kupilam bilety na pazdziernik, lece na 3 tygodnie.
        Laduje w Chengdu (zeby odwiedzic kolezanke :) a powrot mam z Shaghaiu.
        Mam swiadomosc, ze 3 tyg. to niewiele czasu, wiec wszystkiego nie zamierzam
        zobaczyc. Poczytalam troche o Chinach i wiem, ze z pewnoscia nie jest tam tak
        tanio jak w innych krajach azjatyckich, np. w Tajlandii, wiec z pewnoscia podroz
        bedzie musiala byc ekonomicznie zaplanowana:)
        Bede wdzieczna za wszelkie sugestie - co zobaczyc, jak sie przemieszczac, czego
        unikac itd.
        Jesli masz jakiekolwiek pozyteczne linki to tez byloby mi milo:)
        Z gory serdecznie dziekuje i pozdrawiam
        kreola
        • Gość: dkn Re: Chiny-wyprawa w sierpniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.06, 12:36
          tez mam ochote na chiny ok 5 pazdziernika na ok, 3 tygodnie. Kreola - jedziesz
          sama? masz juz plan podrozy?
          • kreola Do dkn !!!! 17.07.06, 10:43
            Jade z moim narzeczonym, planu podrozy jeszcze nie mamy. Oczywiscie nie
            korzystamy z biura podrozy, mamy tylko bilety lotnicze i przedonik Pascala.
            Lecimy na 3 tygodnie, ladujemy w Chengdu a wracamy z Sanghaiu - ale to juz zdaje
            sie pisalam;-) Z pewnoscia bedziemy sie skupiali bardziej na walorach
            przyrodniczo - krajobrazowych niz zabytkowo - miejskich.
            Lubimy aktywny wypoczynek, wiec duzo bedzie szwedania sie i szukania przygod :)
        • Gość: Wiech Re: Chiny-wyprawa w sierpniu IP: 217.97.236.* 14.07.06, 13:11

          witaj :)

          własnie niniejszym ruszam na urlop i będę oderwany od netu na 2 tygodnie
          odezwe sie po powrocie, gdzieś w początkach sierpnia i postaram obszerniej
          podzielić tym, co wiem :)

          póki co, parę użytecznych linków wkleiłem wcześniej:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=44884486&a=44965162
          i lekko poniżej

          pzdr
          W.

          ps. a Chiny sa pysio
          • kreola Wiechu, dziekuje i milego urlopowania :) 17.07.06, 10:45
            Zalaczony link zaraz bede lustrowala.
            Mam czas do pazdziernika wiec poczekam na reszte informacji :)
            Baw sie dobrze.
            k.
            • Gość: Wiech uwag i rekomendacji spóźnionych kilka :) IP: *.tvk.torun.pl 25.09.06, 22:49

              sorki, trochę mi nie poszło z deklaracją..

              W końcu się odzywam, choć nie wiem, czy nie jest zbyt późno na komentarze i
              porady.

              a więc na bazie doświadczeń własnych i nie tylko, nasuwają się sugestie, jako
              poniżej:

              1. podróżowanie
              Trzeba brać pod uwagę fakt, że Chiny to bardzo górzysty kraj wielkości Europy i
              przemieszczanie się konsumuje mnóstwo czasu. W zależności od budżetu, można
              sobie pozwolić na różne standardy. Przy bardzo długich dystansach czasem warto
              skorzystac z samolotu, bo może wydasz 100-200USD więcej, niż na bilet kolejowy,
              ale oszczedzasz kilka dni. Transport lotniczy jakoś radykalnie nie różni się od
              naszych standardów, ale bilety są raczej tańsze.
              Kolej.
              Jedyny problem to zakup biletów, szczególnie na dłuższych trasach. Najlepiej po
              przyjeździe do danej lokalizaji kupować je od razu na dalszą trasę. Jeżeli nie
              ma biletów sypialnych, nie ma się co zrażać - kupujesz bilet na 'hardy', a w
              pociągu odnajdujesz konduktora (gdzieś w połowie składu - każdy z wagonowych
              Cię pokieruje) i bierzesz sobie dopłatę na kuszetkę. Rozwiązanie to może byc
              szczególnie przydatne przy wsiadaniu na stacjach 'przejściowych' (nie
              początkowych), gdzie z biletami często bywają problemy. Przećwiczyliśmy to
              dokładnie - zawsze po kilkuset kilometrach i po większych stacjach miejsca się
              zwalniają.
              Przy zakupie biletów zawsze posługujesz się numerem pociągu, nazwą/rodzajem
              miejsc oraz trasą od-do. Najlepiej wydrukować/wypisać to sobie wszystko po
              angielsku na kartce i poprosić kogoś z tambylców (np. w hotelu) o
              przetłumaczenie na chiński
              co do standardów wagonów:
              'Hard seats' (jak nasza 'dwójka' bez przedziałów, ale lekko zagęszczona) są OK
              na krótkich trasach - jest tanio, fajnie się można zintegrować z tubylcami,
              poobserwować obyczaje, etc. Niestety, wiąże się to z dużym hałasem oraz
              wszechobecnym dymem papierosowym.
              'soft seats' - wygodniej, choć nadal na siedząco
              'hard sleepers' - kuszetki w niezamykanych przedziałach, leży się na 3
              poziomach - wariant długodystansowy dla średniooszczędnych. Można wypocząć, ale
              z 'czuciem', bo jest słabo z miejscem na bagaż i ciągle ktoś łazi
              'soft sleepers' - 4-osobowe, zamykane przedziały, w naprawdę godnym standarcie.
              Może drożej, ale spokojnie i bezpiecznie można się zregenerować -
              zdecydowalismy sie na taką 'ekstrawagancję' przy dłuższym przejezdzie (1,5
              doby - 2 noce) i uważam, że był to bardzo dobry pomysł.
              Jeśli chodzi o dworce kolejowe, to nie ma problemu, bo wszędzie masz opisy
              również po angielsku - można się przemieszczać bezproblemowo.
              Pamiętajcie, zeby nie przepić biletów, ponieważ okazuje się je również na
              stacji docelowej, i to dopiero przy wyjsciu z dworca. W kuszetkach i sypialnych
              konduktor najpierw bilet zabiera (dając w zamian miejscówkę), a potem go
              oddaje. :)
              Autobusy.
              Chińczycy mają dosyć oryginalny styl prowadzenia. W jakiejs 1/3 naszych
              doświadczeń i przejazdów autobusami/busami określiłbym go jako wyścigowy, w
              pozostałych przypadkach, jako psychopatyczny. Nie należę do ludzi skłonnych do
              przesady, ale autentycznie znajdowaliśmy się kilkukrotnie w warunkach realnego
              zagrożenia życia. Szczególnie 'mile' wspominam jeden przejazd błotnistą drogą
              (po całonocnej ulewie), wijącą się zboczem gór, kilkadziesiąt metrów powyżej
              brzegu rzeki. Innym razem, uczestniczyliśmy w górskim odcinku wyścigu
              autobusów, kiedy to pasażerowie tylko 'gibali' się na boki.. ;) Trauma
              autetica!.. ;) Innymi słowy mówiąc - serdecznie odradzam autobusy i radzę
              traktować je jako zło konieczne, w miarę możliwości krótkodystansowe.

              2. obyczaje
              to do czego trzeba się przyzwyczaić, to specyfika lokalna, o której mało piszą
              w pascalu i mało pokazują w programach podróżniczych. Moim subiektywnym, warto
              wspomnieć kilka spraw, chociazby:
              - cisza (a ściślej jej brak) - dobro naprawdę rzadkie. Nawet tam gdzie nie ma
              wielkiego tłoku, a jest raptem umiarkowany, panuje spory hałas. Prawie nie
              zdarzają się sytuacje bez osob trzecich i nawet w pięknych parkach narodowych i
              górach czesto słychac drących japę turystów lokalnych, nawet jeśli ich nie widać
              - zapachy - dość intensywne i to niekoniecznie z gatunku wyszukanych aromatów.
              Genaralnie, często 'wali', zwłaszcza w miastach, a i z higieną tubylców bywa na
              ogół różnie. Poza tym wszyscy wszędzie palą papierochy o dość niewysublimowanym
              aromacie.
              - spluwanie - a ściślej charchanie. Bardzo niestety rozpowszechnione,
              koniecznie z efektem akustycznym (pozyskiwanie z głębi oskrzeli), w materii tej
              panuje równouprawnienie płci. Praktycznie wszędzie, nie wyłaczając pociągów i
              autobusów. Mistrz charchów, jakiego napotkaliśmy, zrzucił jakieś 20 razy w
              ciągu wspólnej 1,5godzinnej podróży na 'hardseatach'.. ;))
              - uśmiech - oznacza wszystko, od radości i sympatii, do zdenerwowania i
              konsternacji. Generalnie Chińczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni, choć
              pytając o drogę zawsze zapytajcie kilku osob - tubylec zawsze wskaże Ci jakiś
              kierunek, nawet jesli nie ma najbledszego nawet pojęcia, o czym mowi.
              Dosyć istotne, że Chińczycy rzadko okazują sobie uczucia w miejscu publicznym i
              tego typu zachowanie moze ich wprawiac w zaklopotanie
              - targowanie się - TARGOWAC SIE TRZEBA ZAWSZE!!, nawet w hotelu, kupując,
              album, czy nawet wode (o ile w sklepie nie ma naklejonych cen) no moze poza
              zakupem biletu na dworcu kolejowym, czy autobusowym. Taka kultura po prostu.
              Cena docelowa (szczegolnie w przypadku pamiatek) to 10-20% ceny poczatkowej. Po
              prostu warto i trzeba, choc z czasem zaczyna to męczyć i lekko drażnić..
              - nachalność - jeśli nie chcesz czegoś kupić, ignoruj handlarza - zero kontaktu
              wzrokowego, zero odpowiedzi na zaczepki - inaczej nie bedziecie mogli sie
              pozniej opedzic. Podobnie trzeba niestety traktowac 'naganiaczy' do busików i
              roznych takich. Bardzo potrzebny zwrot to 'bu-jao' (nie chce), lekko to osadza
              w miejscu wiekszosc nagabywaczy
              - atrakcja turystyczna - trzeba sie pogodzic z tym, ze to WY bedziecie czesto
              główną atrakcją (szczególnie w mniej uczeszczanych okolicach). Namolne
              wpatrywanie sie tubylcow, czy pozowanie komus za małpkę do zdjęcia, to raczej
              standard..

              3. noclegi
              absolutnie nie ma problemu ze znalezieniem, szczegolnie na prowincji
              na ogół to noclegi znajdują Ciebie, a hoteli i hotelikow jest multum.
              Oczywiście trzeba się targowac. Za wyraznie przykurzone 2-3 gwiazdki (tak mniej
              wiecej) płaciliśmy od 50 do max. 200Y, w zależności od lokalizacji. W naprawde
              dużych miastach warto wyszukac wczesniej w necie jakies hostele (od ok. 10USD
              za osobe).
              W hotelach niepięciogwiazdkowych (śjakoś preferowaliśmy! ;)) da się, choć pewna
              lepkość bywa na porządku dziennym. Lekka trauma to kosze na papier toaletowy,
              bo kanaliza w standarcie papieru raczej nie 'przełyka'..
              Dosyć rozsądne wyjście (podpowiedział nam znajomy i się sprawdziło), to wziąć
              sobie na wyjazd zwykła poszwę na pościel (zamiast śpiwora, który zwyczajnie
              bywa zbyt ciepły). Śpisz sobie w srodku takie poszewki i generalnie Ci to tito,
              ze hotelik do wzorcowo sterylnych nie nalezy..
              Na totalnej prowincji (jak np przepiekne Sanjiang) nocleg mozna znaleźć już od
              20-30Y za pokoj.

              4. porozumiewanie sie
              to niestety boli
              Nawet w duzych miastach ciezko znalezc tubulców mówiących po angielsku, a jesli
              już mowia, to robia to w tak fatalny sposob, ze nawet Angole ich nie rozumieją.
              Chińczycy też niekoniecznie rozumieją nasz system gestykulacji i dogadanie
              sie 'na migi' wymaga sporej inicjatywy i wyobrazni :))
              Zdecydowanie warto korzystac z jakiegos prostego slowniczka (my z powodzeniem
              uzywalismy tego z przewodnika pascala) i warto się nauczyc 'miganych' po
              chińsku liczebnikow.
              W nauce jezyka zycze powodzenia, choc szanse widze mizerne.. ;))

              5. żywność/sklepy
              wszedzie zatrzęsienie - nie ma sensu zabierac ze soba wiekszych zapasow, jako
              że nawet w małych miejscowosciach bez problemu mozna sie zaopatrzyc. Woda
              oczywiscie wyłac
              • Gość: Wiech Re: uwag i rekomendacji spóźnionych kilka :) cd IP: *.tvk.torun.pl 25.09.06, 22:50

                5. żywność/sklepy
                wszedzie zatrzęsienie - nie ma sensu zabierac ze soba wiekszych zapasow, jako
                że nawet w małych miejscowosciach bez problemu mozna sie zaopatrzyc. Woda
                oczywiscie wyłacznie hermetycznie zamykana (zalecaa nawet do mycia zebow).
                W pociągach równiez kursuja sprzedawcy wszystkiego-co-niezbedne, z
                wypożyczalnia odtwarzaczy dvd włacznie (takie uproszczone laptopy) :)


                ciekawe miejsca
                każdy ma jakies swoje preferencje - my nastawilismy sie głównie na naturę (bo
                jest mniut!) i na 'sztandarowe' atrakcje zwiazane z kultura, które pasowały nam
                po drodze jak np. terrakotowa armia, Wielki Mur, Zakazane Miasto, czy Pałac
                Letni.
                Generalnie, mam mocną wolę ponownego wyjazdu do Chin, i wiem, że będą to Chiny
                południowe.

                to co mogę polecić z czystym sumieniem, to:

                - park narodowy Wuligyan - niesamowite miejsce, z pionowymi, iglastymi gorami,
                m.in. z majwyzszym naturalnym mostem na świecie
                www.zjj-travel.com/Z2.HTM
                dojazd: koleją lub samolotem do miasta Zhangjiajie [czyt. dzian-dzia-dzie] i
                dalej busikiem
                zaprawdę rewelacyjne miejsce, choc bardzo dużo chińskich turystów i drogi wstep
                (w ubiegłym roku było to ok. 260Y za osobę za 2dniowy bilet). Miejsce
                zdecydowanie zbyt słabo znane i rozpropagowane. Poza tym przez prawie 3 dni nie
                spotkaliśy 'bladej twarzy'.. :)
                www.passplanet.com/China/frame_where_china.htm
                - Sanjiang [san-dzian] - spokojna i CICHA okolica, gdzie zyje sobie mniejszosc
                DONG, przepiekne pola herbaciane i ryzowe, charakterystyczne 'młyny' wodne do
                nawadniania pól, mili tubylcy, zero chińskich turystów
                CISZA i pająki :)) aby w pełni docenić, zalecane zdecydowanie nie w pierwszej
                kolejności!

                - Longji [lon-dzi] - terasy ryzowe budowane przez blisko 400 lat. Mniut.
                Okolice rowniez zamieszkane przez Dongów. Spokoj i szokujace krajobrazy.
                próbka: www.yangshuoholiday.com/photo/rice_terrace_longji.htm
                Można się zatrzymać albo na dnie doliny albo w wiosce na szczycie

                - okolice Yangshuo (koło Guilin) - również przepięknie, choć tubylcy już
                wyraźnie zmanierowani i roszczeniowi (nadmiar turystów). Same Yangshuo jest
                mocno zeuropeizowane i hałaśliwe, ale zaraz poza ciągną się pysznie wyglądające
                pola i można sobie dostarczyć wrażeń, jeżdżąc na rowerku.
                Polecam hotel www.yangshuomountainretreat.com/events.html
                Nie jest najtańszy w Y., jest wyraźnie na zadupiu, ale naprawde warto -
                najlepszy i najpiękniej położony hotel, w jakim spałem podczas wyjazdu.
                Wcześniejsza rezerwacja zdecydowanie wskazana. Rowery konieczne (w Y. do
                wynajęcia po 10Y za dobę).

                - wioska Dali - niestety tym razem jeszcze tam nie byłem, ale słyszałem tak
                wiele dobrego, że kanieszna chcę się tam wybrać! :)

                więcej fajnych miejsc (typy backpackerów):
                www.passplanet.com/China/frame_where_china.htm
                porzadny, choc od dłuższego czasu nie aktualizowany, portalik.
                skondensowana wiedza i do tego z humorem podana, nic jeno brać.. :)

                mam nadzieje, ze moja pisanina na cos sie przyda

                miłego pobytu życzę i godnych wrażeń!
                ;)


                pzdr
                Wiech
Pełna wersja