Gość: jalita
IP: *.static.cablecom.ch
19.10.06, 12:56
Pisze w skrocie po kolei, tak jak jechalismy:
Saigon - ciekawy, ale gora 1-2 dni. Generalnie jako miejsce wypadu na Delte
Mekongu - tego nie wolno Ci odpuscic. Polecam ogromny targ w centrum, jesli
znajdzesz sie w Saigonie na zakonchenie wycieczki, mozna kupic fajne rzeczy
smiesznie tanio, acha wszedzie dostepne pirackie kopie CD.
Dalat - nas rozczarowal kompletnie, do tego zimne wieczory. Odpuszczamy.
Danang - plaza i nic poza tym ...
Hoi An - bardzo urokliwe, chociaz teraz po powodzi moze byc roznie, czytalam
ze plynie im woda ulicami. Ciekawe stare miasto.
My Song - koniecznie! Jednodniowa wycieczka, przejazd autentychnymi
amerykanskimi Jeepami, ktore im po wojnie zostaly :-)
Hue - koniecznie zaliczyc wycieczke do grobow Krolewskich, Palac Krolewski...
Od Danang do Hue to Wietnam srodkowy, jedziesz w listopadzie tak jak my
bylismy,wiec trafisz tu na pore deszczowa, z kolei w Saigonie upaly a w Hanoi
zima-oczywiscie azjatycka zima, swieze powietrze w dzien, chlodnawe wieczory.
My mielismy szczescie i slonce.
Hanoi - 2-3 dni wystarcza. Jesli lubisz doswiadczenia kulinarne to polecam z
Hanoi wypad na kolacje z weza, nie pamietam nazwy miejscowosci, w ktorej sa
te atrakcje, ale kazdy taksowkarz w miescie wie o co chodzi. Restauracje maja
wokol teraria i mozna sobie wybrac wezyka, na ktorego sie ma ochote! Robia z
niego kilka dan - na poczatek wodka z bijacym sercem weza na dnie kieliszka -
smacznego. Acha - jak juz jestesmy przy kulinariach, pies jest bardzo drogi i
trudny do dostania - nie skusilismy sie. Zolw stosunkowa latwo osiagalny, ale
nic specjanego. Zupa z jaszczurek smakuje i wyglada jak danie z kurczaka.
Halong Bay - koniecznie!!! Chociaz jak pisalam zima - kapiel bedzie tylko dla
odwaznych. Bardzo polecam 2-3 dniowy wycieczke statkiem z noclegiem na Cat
Ba, piesza wycieczka po Parku Narodowym Cat Ba i wizyta w jaskiniach, w
ktorych ukrywal sie Wietkong. Za naszych czasow - 2001 - po jednej z takich
jaskin oprowadzal weteran wojny Amerykansko-Wietnamskiej , i na koniec
uraczyl nas balwochalcza piosenka o Ho Shi Minh'ie - niesamowite wrazenie, on
w to wszystko wierzyl! Nosil mundur pelen orderow ...
Na polnoc od Hanoi nie jezdzilismy, przenieslismy sie samolotem do Laosu.
Jeszcze jedna praktyczna rada - w Saigonie w jednym z niezliczonych biur
podrozy kupilsmy bilet na przejazd Saigon - Hanoi. Oni maja swoje srodki
lokomocji i podrzucaja w kolejnych miejscowosciach pod hotele. Wygodna
sprawa. Za naszych czasow busy jezdzily codziennie, tak, ze mozna bylo w
kazdym miejscu zostac dowolna ilosc czasu. Komfort jazdy sredni, zwlaszcza,
ze droga jest nieasfaltowana, alternatywa jest samolot, ale nie wszedzie
dolecisz, no nie wszystko widzisz. Na polnocy jest pociag, ale spotkalismy
ludzi, ktorzy strasznie sie skarzyli.
To tyle, jak masz jeszcze pytania to chetnie sluze. Serdecznie pozdrawiam i
zycze milej podrozy, ja tamten wyjazd wspominam ogromnie sympatycznie.