Do Peru w podróż poślubną?

13.01.07, 11:40
Witajcie, myślimy nad wybraniem się w podróz poślubną do Peru. Wypadłoby to
gdzieś w październiku-listopadzie
Dlaczego Peru? Jestem z wykształcenia latynoamerykanistką, broniłam się z
Inków i marzę, żeby zobaczyć to wszystko na żywo.:)
Czy moglibyście poradzić mi, jak to najlepiej zorganizować? Czy jechać z
biurem (drogo i krótko) czy na własną rękę (trochę strach)? Mówię po
hiszpańsku, co mogłoby chyba pomóc, gdybyśmy jechali sami...
Myślimy o 2-3 tygodniach, spać możemy gdziekolwiek, drogie hotele odpadają.
Mógłby ktoś napisać, z jakim kosztem powinniśmy się liczyć?
Dziękuję i pozdrawiam
    • rudziel Re: Do Peru w podróż poślubną? 15.01.07, 16:04
      Witam Cię,

      Ja też jestem latynoamerykanistą. Byłem w Peru kilka lat temu, zorganizowałem
      wyjazd sam (dla siebie i jeszcze kilku osób) i bardzo polecam taką formę. Po
      Peru łatwo się podróżuje, wystarczy dobry przewodnik (Lonely Planet albo
      Footprint) i w drogę. Ewentualnym problemem jest bezpieczeństwo, ale przy
      zachowaniu podstawowych zasad ostrożności nic złego nie powinno się przydarzyć.
      Przewodnik zwykle wskazuje, które miejsca są potencjalnie niebezpieczne (np.
      Cerro San Cristobal w Limie) i tam trzeba uważać. Co do kosztów, to największym
      wydatkiem będzie bilet lotniczy, ale skoro planujesz z takim wyprzedzeniem, to
      powinno udać Ci się znaleźć coś w miarę taniego (np. w LTU, który ma przejąć
      loty upadłego Air Madrid); na miejscu są tanie (choć zgoła nie luksusowe)
      hotele i mnóstwo tanich jadłodajni; komunikacja też nie kosztuje dużo, pod
      warunkiem, że nie będziecie latać samolotem na trasach wewnętrznych.

      Polecam się jeśli masz bardziej szczegółowe pytania.


      • krolik_w_koronkach Re: Do Peru w podróż poślubną? 15.01.07, 19:56
        Dziękuję, to co napisałeś brzmi zachęcająco:)
        Czy powinnam już teraz zarezerwować bilety lotnicze, czy raczej poczekać? Jak
        wyjdzie taniej? I ile to jest tanio? Z tego, co pamiętam, norma do Ameryki
        Południowej to ok 3 tys. zł...Ale może coś się pozmieniało.
        Pozdrawiam:)

        • hanky13 Re: Do Peru w podróż poślubną? 16.01.07, 08:07
          JEsli pozwolisz to podłączę się do wątku, bo mnie ten termin też interesuje.
          Czy moze ktos napisac kto byl tam wlssanie w pazdierniku/listopadzie. W
          przewodnikach wspominają coś, że najlepiej w maju, czerwcu, bo choc zimniej w
          gorach widocznosc dobra (a przeciez najpiekniejsze i najwazniejsze zakątki Peru
          leżą w górach - oprócz Amazonii rzecz jasna - to tereny górskie). Na zdrowy
          rozum pazdziernik/listopada to początek wiosny wiec powinno byc good, ale...
          patrz wyzej. I jak jest z opadami deszczu wtedy? Zdaje sobie oczywiscie sprawe,
          ze to inne strefy klimatyczne,ale chcac pogodzic Cuzco, Machu Picchu, Limę i
          Iquitos chciałbym wybrać termin najkporzystniejjszy... Z gory dziekuje i
          pozdrawiam.
        • rudziel Re: Do Peru w podróż poślubną? 16.01.07, 13:52
          Do Hanky13: Ja byłem w lipcu/sierpniu czyli w środku zimy, na wybrzeżu było
          znośnie ciepło, ale pochmurnie i mgliście. Im wyżej, tym było chłodniej, ale
          i słoneczniej. W Cuzco czy Arequipie było pięknie jak u nas w kwietniu w
          Tartach, kiedy akurat dopisze pogoda.

          Do krolika: Im wcześniej, tym lepiej. Do Am.Pd. nie lata dużo linii, więc
          czasem nie jest łatwo znaleźć biletu akurat na dane dni, a jeśli juz się uda,
          to może on być drogi. Jeśli jesteście zdecydowani lecieć i wiecie kiedy
          dokładnie, to nie czekałbym z rezerwacją. Tanio - zależy od linii. Najtaniej
          wyjdzie pewnie LTU, ale to jest świeża sprawa, no i trzeba się pewnie dostać
          na własną rękę do Madrytu. W dalszej kolejności sprawdziłbym ceny w KLM i
          Iberii. Myślę, że za 3 tys. zł uda się coś znaleźć.
          • Gość: Mi Re: Do Peru w podróż poślubną? IP: *.217.157.70.coditel.net 11.02.07, 23:13
            Okropnie boje sie latac, do Limy dolece, bo inaczej sie nie da, ale juz w samym
            Peru wolalabym nie latac. Powiedzcie jak to jest z transportem ladowym
            (autobusy, pociagi). W zeslzym roku bylimsy w Chinach (pociagi cudowne, ale do
            autobusow strach wsiadac, tak strasznie prowadza). Jak to jest w Peru? A moze
            lepiej wynajac samochod i samemu jezdzic? Poradzcie!
            • s.wawelski Komunikacja ladowa 12.02.07, 03:17
              Komunikacja autobusowa wydaje sie byc chyba troche wygodniejsza i moze nawet
              bezpieczniejsza niz kolej. Jadac na niektorych trasach mialem wrazenie, ze sie
              zaraz wykoleimy, natomiast kierowcy jak na moj gust jezdza ostroznie. Samolot
              na pewnych trasach barxzo skraca podroz - np. Lima-Cuzco: 1.5 dnia autobusem
              lub 50 minut samolotem; podobnie Arequipa-Juliaca.

              Samochod w Peru to bardziej klopot niz ulatwienie. Wynajecie jest drogie, jazda
              po miastach trudna, natomiast komunikacja publiczna dociera we wszystkie wazne
              miejsca a z nich juz nawet taniej jest wziac taxi niz samochod do bardziej
              indywidualnych miejsc, do ktorych na wlasna reke i tak bedzie Ci trudno trafic
              bez kogos kto zna teren, bo nie ma tam drogowskazow a teren jest trudny, czesto
              waskie nieutwardzone drogi nad urwiskami.

              Krotko mowiac komunikacja publiczna i taxi. Ktore konkretnie miejsca w Peru
              chcesz zobaczyc?

              S.W.
              • Gość: Mi Re: Komunikacja ladowa IP: *.217.157.70.coditel.net 12.02.07, 10:19
                Dzieki za wskazowki. Chce z Limy pojechac autobusem do Pizco-Nazca-Arequipa-
                Puno (poplywac nieco po Ticitaca), potem pocagiem do Cuzco (wycieczka do Machu
                Picchu) i potem ciagle sie waham (bo niby samolot krotko i nie tak drogo, ale
                dla mnie straszne przezycie), wiec wyczytalam ze jest mozliwosc autobusem do
                Ayacuhco potem do Huancavelica i potem podobno najwyzej zawieszonym pociagniem
                na ziemi do Huncayo, skad potem juz autobusem do Limy. Ciesze sie, ze myslisz
                ze autobusy sa w maire bezpieczne. Myslisz, ze trzeba je jakos rezerwowac czy
                zawsze znajda sie miejsca, zeby ruszyc dalej?
                • s.wawelski Re: Komunikacja ladowa 12.02.07, 21:58
                  Piekna trasa! Autobus powinien byc dobrym rozwiazaniem. Ja kupowalem bilet
                  zwykle z wyprzedzeniem 1-2 dni, choc nie zawsze, Paracas-Lima np. kupilem bilet
                  tuz przed odjazdem autobusu (moja ulubiona linia Ormeno, lub cos w tym stylu).
                  Pociag Juliaca-Cuzco to jedna z najwyzej polozonych tras kolejowych na swiecie,
                  lecz wiedzie caly czas po Altiplano i nie ma takich spektakularnych widokow jak
                  jak Huancavelica do Huancayo. Obok toru biegnie wieksz czesc trasy szosa i
                  autobus, podejrzewam, moze byc wygodniejszy, w pociagu bardzo rzucalo ze
                  wzgledu na nie najlepszy stan toru. Trasa do Huncayo to moje niespelnione
                  marzenie, ale gdy ja bylem w Peru ta trasa uchodzila za niebezpieczna, ze
                  wzgledu na napady na pociag przez uzbrojone bandy wskakujace do wolno jadacego
                  pociagu, ogalacajace pasazerow i znikajace gdzies w gorach.

                  Powodzenia,

                  S.W.
    • Gość: deos Re: Do Peru w podróż poślubną? IP: 62.48.200.* 05.02.07, 19:46
      Bylem w Peru z zona w pazdzierniku 2006... Tez podroz poslubna!!!
      Lecielismy z KLM do Quito przez Amsterdam, lot kosztowal 700 funtow (mieszkamy
      w Londynie) za osobe. Byly tansze ale ze stopem w USA, tylko, ze tam nie
      chcielismy sie przesiadac ze wzgledu na tranzyt-wize do USA. Z Quito
      polecielismy po 3 dniach do Limy i dalej do Cusco, linia lotnicza Lan
      (www.lan.com). Wszystkie loty rezerwowalismy z 2-miesiecznym wyprzedzeniem
      przez Internet bezposrednio na stronach linii lotniczych

      Na miejscu w Peru przez 3 tygodnie wydalismy ok 200 USD na jedzenie, nieco
      ponad 1000 USD na hotele (3-4 gwiazdki) i ok. 3500 na przeloty wewnetrzne +
      activities, typu Amazonia czy jazda konno i inne atrakcje.

      Oczywiscie, ze najlepiej jechac samemu! Nie marnuj pieniedzy na biuro
      turystyczne i nie odbieraj sobie przyjemnosci planowania samemu miesiaca
      miodowego! Jesli sie boisz, zrob tak jak my - poczytaj o Peru jak najwiecej i
      zarezerwuj wszystko przed wyjazdem przez Internet - hotele, loty, atrakcje etc.
      i planuj w kalendarzu w Outlooku kazdy dzien. Mysmy mieli 3 tygodnie i mielismy
      za malo czasu na wszystko, co chcielismy zobaczyc!

      Nie trac czasu na Lime, to brudna, nieprzyjemna, olbrzymia metropolia (wiecej
      mieszkancow niz Londyn), nie czulismy sie bezpiecznie wychodzac z hotelu, poza
      tym pogoda w pazdzierniku to zero slonca - non stop pochmurno. Jesli juz musisz
      byc w Limie, wybierzcie sie na day-trip na plaskowyz Nasca, gdzie polecicie
      malym samolotem ponad tajemniczymi wzorami na pustyni.

      Z Limy polecielismy do Cuzco. Cuzco jest przyjemne, tajemnicze, bezpieczne,
      duzo turystow i duzo do zwiedzania. Polecam jazde konno w okolicach Cuzco -
      najlepiej kolo ruin Sacsayhauman (przepiekne krajobrazy), mozecie to zalatwic
      na miejscu w jakimkolwiek biurze turystycznym. jest bardzo tanio. Wliczone
      wejsciowki do wszystkich archeologicznych stanowisk. Mnie najbardziej
      fascynowaly mury i te idealnie dopasowane wielotonowe kamienie.

      Z Cuzco oczywiscie wyprawa do Machu Picchu (najlepiej zostac tam przez 1 noc, w
      hotelu bo pociagiem jedzie sie ponad 4 godz w jedna strone i jest na prawde
      multum turystow po poludniu).
      Do Machu Picchu wezcie cos na komary, bo was zjedza. Nikt o tym nie informuje.
      Nas pogryzly okrutnie.

      Samo Cuzco jest wspaniale, mnostwo dawnych murow Inkaskich, tanie jedzenie,
      taksowki Matiz za 2 sole (niecale 2 zlote), ale uwazajcie na trudnosci z
      oddychaniem ze wzgledu na wysokie polozeniw (3800m n.p.m.). Mysmy pili herbate
      z lisci Koki, ale niewiele pomagala. Do mnie musial przyjsc doktor (w Cusco
      jest bardzo dobra i tania opieka lekarska). Upewnijcie sie, ze macie wykupione
      ubezpieczenie, moze sie przydac, szczegolnie w Cusco.

      Oprocz tego wybralismy sie na White Water Rafting na rzeke Urubamba z grupa 10
      osob. Fajna zabawa, mozna zarezerwowac to przez Internet (www.viator.com), lecz
      dla mnie troche za malo emocji gdyz myslalem, ze bedzie wiecej adrenaliny. Ale
      mimo tego warto sie wybrac.

      Po Cuzco - Amazonia. Nie lec do Iquitos! Zamiast tego lec do Manu, 45 minut
      lotu awionetka z Cuzco! Iquitos to duze miasto, brak tam prawdziwej, dziewiczej
      dzungli, od lat cywilizacja sie tam rozprzestrzenila, plantacje, mniej zwierzat
      etc. Natomiast Manu to park narodowy - zadnych miast, ludzi, zanieczyszczen,
      najwiecej gatunkow zwierzat i roslin, w tym najwiecej na swiecie zagrozonych w
      jednym miejscu - prawdziwa dziewicza dzungla Amazonska! A poza tym blizej i
      taniej sie tam dostac z Cuzco niz do Iquitos.
      My bylismy w Manu Wildlife Reserve (najlepiej usytuowany lodge w srodku
      niedostepnego Manu) z jednym z biur. Fascynujace!
      Poczytaj wiecej o Manu Wildlife Reserve (wpisz ta nazwe w Google). My
      lecielismy mala awionetka z Cusco, wyladowalismy na trawie w srodku dzungli, z
      tamtad na canoe plynelismy 3 godziny przez dzungle aby dostac sie do osrodka.
      Caly osrodek to kilkanascie domkow i mala stolowka, w domkach lozka z
      moskitierami i prysznic, bardzo romantycznie, szczegolnie wieczorem. Te odglosy
      w dzungli, cykady, niesamowite!
      I jesli kochacie nature - to bedzie jedno z najwspanialszych przezyc w waszym
      zyciu.

      Bylismy tez w Ekwadorze, ale Peru bylo lepsze. Ekwador bardziej przypomina
      Europe, centra handlowe, zatloczone ulice, mnostwo samochodow etc.

      Jesli masz jakiekolwiek pytania, pisz fiestamanana(malpa)hotmail.com
      • tierralatina Re: Do Peru w podróż poślubną? 06.02.07, 01:15
        Gość portalu: deos napisał(a):

        > Bylismy tez w Ekwadorze, ale Peru bylo lepsze. Ekwador bardziej przypomina
        > Europe, centra handlowe, zatloczone ulice, mnostwo samochodow etc.

        Ciekawe porownanie... Z Twojego opisu wynika, ze w Ekwadorze byliscie 3 dni.
        Czy ruszyliscie sie gdzies za Quito. Bo jesli porownac Quito z Manu to na pewno
        stolica Ekwadoru jest bardziej europejska. Ale jesli porownywac Quito z Lima to
        chyba jednak stolica Peru jest bardziej zatloczona i z wieksza iloscia
        supermarketow.
        Nie twierdze, ze Peru jest gorsze od Ekwadoru. Wbrew pozorom sa to dwa baaardzo
        rozne kraje. I na pewno Ekwador nie jest bardziej europejski. Jesli juz to
        bardziej afrykanski. A ekwadorska Amazonia nie ma nic do pozazdroszczenia
        Amazonii peruwianskiej. Zeklbym wrecz, ze jest jeszcze bardziej dzika i
        niedostepna...
    • ulti_x Re: Do Peru w podróż poślubną? 07.02.07, 09:14
      Gratulacje!

      A konkretnie to o jakim apekcie drog inkaskich pisalas (tak z ciekawosci pytam
      bo przeszla mi kiedys przez rece praca Johna Hyslopa)

      Co do peru to niepolecam trasy jaka robia wszyscy BIALI turysci
      LIMA- NAZCA- AREQUIPA- COLCA- PUNO- CUZCO
      Podrozowanie ta trasa swiadczy o braku wybrazni, wezmy dla przykladu Colca-
      zelazny punkt dla wszystkich pozbawionych inwencji bialasow.

      Wioza was nedznym mikrobusem na punkt obserwacujny gdzi rano lataja kondory, tam
      zatrzymujecie sie wraz z 10 innymi micro i w tlumie stekajacych bialasow
      wspinacie sie na taras z ktorego robicie nerwowe zdjecia (tloczac sie i
      przepychajac)

      Potem krodkie zwiedzanie kolonialnych kosciolow przetykane targami z droga i
      brzydka artesania i do domu - i tak mija wam caly dzien. Jak dla mnie pomylka
      totalna a tak wygladaja prawie wszystkie punkty tej podrorzy.
      Caly czas w tlumie bialych spoconych turystow. Te sam zdjecia, zastanowcie sie
      ile jest na swiecei zdjec ja na tle: corncancha, colca etc...

      Zeby niebylo ze tylko krytykuje, zamiast ogladac zatloczone colca sprobujcie np
      dotrzec do Salinas na ogldanie falmingow, wejsc na Misti 5800 nppm-
      Sa to troche bardzie wymagajace zajecia ale za to bez bandy oszolomow dookola i
      oferuja wam durzo wieksza satysfakcje.

      salu2










      • cosmita Re: Do Peru w podróż poślubną? 14.02.07, 00:49
        Witajcie, Podroznicy.

        Lece do Peru 6 marca - z Londynu przez Miami - linie American Airlines. Koszt
        biletu = 560 funtow. Lece ze znajomymi i jest to wyprawa na wlasna reke. Plan
        podrozy wciaz w przygotowaniach. O ile jasne jest to, co zobaczyc chcemy w
        Peru, to nie wiemy jeszcze, czy dorzucimy do tego Ekwador, czy Boliwie. Miala
        byc raczej ta druga opcja, ale tam maja teraz niezle powodzie i zdaje sie, ze
        nawet ogloszony zostal stan kleski zywiolowej w zwiazku z tym, wiece pewno
        wybierzemy sie do Ekwadoru (Galapagos?)
        Po powrocie (czyli w kwietniu) bede skarbnica aktualnych wiadomosci na temat
        cen i nie tylko. Polecam swa skromna osobe:-)
        Z podrozniczym pozdrowieniem, Piotr
      • b.pawlowska Re: Do Peru w podróż poślubną? 14.02.07, 08:36
        święta prawda z tymi kondorami ;-)) Oprócz El Misti, które jest rzeczywiście
        świetne (żeby dotrzeć na szczyt trzeba wyruszyć o 2 w nocy!!!) - niezapomniane,
        polecam też "żelazną" trasę Ausangate - piękny tekking. Jesli wybieracie się na
        2-3 tyg, to wydaje mi się że konieczne jest wykupienie krajowych lotów - to
        jednak duży kraj. LAn Peru ma niedrogie loty. Do Iquitos nie da się inaczej
        dotrzeć jak tylko samolotem (może statkiem, ale to tygodnie trwa). Udanej
        podróży (o co w tym kraju nietrudno)
Pełna wersja