nieprzyjemne wydarzenia w podróży?

18.04.07, 20:45
na szczęście nic mi się jeszcze nie stało, ale zawsze i tak się martwię na
zapas co by było.....:DD
Czy przydarzyło wam sie coś nieprzyjemnego? kradzież, zaginięcie bagażu,
poważna choroba???

tak się ostatnio zaczęłam zastanawiać co się dzieje jak bagaż gdzieś
się 'zawieruszy' w czasie lotu?
Ostatnio przydarzyło mi się to jak wracałam - ale wtedy to nie problem,
następnego dnia miałam bagaż w domu? A gdy się to zdarzy w podróży to co się
dzieje? Czeka się na bagaż czy też go dostarczają gdzieś dalej gdzie człowiek
jedzie?
    • cat-lover Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 18.04.07, 21:42
      mnie tez regularnie bagaz nie dochodzi (a raz nawet na zawsze...) na trasie
      San Francisco-Europa. Gdy tylko zobaczysz, ze go rzeczywiscie nie ma na
      tasmie, idziesz do biura bagazowego gdzie sprawdzaja czy nie jest przypadkiem
      na nastepnym locie (mnie sie to notorycznie zdarza-ja zdaze na przesiadke, ale
      bagaz juz kolejnym lotem leci). Podajesz adres w ktorym bedziesz przez nastepne
      24-48 godzin, i tam go dowioza. Zazwyczaj dostajesz tez lokalny telefon do
      sprawdzenia statusu swojego bagazowego problemu.

    • Gość: Ted2222 Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 22:50
      Recepcojonista w hoteliku w Hiszpanii bezczelnie ukradł mi paszport.
    • iwwo2 Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 19.04.07, 09:06
      W centrum Nairobi banda nastolatków próbowała mnie obrobić. Miałem dokumenty i
      pieniądze w pasie biodrowym (cieńkim, płaskim, pod koszulą nie rzucającym się w
      oczy). Naraz poczułem, że ktoś od tyłu zaczyna mnie dusić. Naturalnym odruchem
      próbowałem się oswobodzić i w tym momemcie drugi obwieś odciął mi pas biodrowy.
      Przed oczami stanęła mi mój paszport, pieniądze, bilety lotnicze i rzuciłem się
      do heroicznego pościgu. Moi prześladowcy chyba się tego nie spodziewali i udało
      mi się ich dorwać i po krótkiej szarpaninie odebrać co moje. Niby wszystko
      dobrze się skończyło, ale podczas tego biegu coś mi w kolanie przeskoczyło i po
      paru dniach w Masai Mara posuwałem już z kolanem spuchniętym jak bania. Powrót
      do Nairobi, punkcja kolana w szpitalu i o dalszej części planów (Mount Kenya +
      Uganda)mogłem zapomnieć, a skołatane nerwy i zbolałe kolano wyleczyłem w
      Malindi. A na Mount Kenyę i do Ugandy byłem zmuszony wrócić w następnym roku.
    • kiwigirl Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 19.04.07, 10:47
      niestety w Tajlandii zgineła nam kasa z... sejfu hotelowego.

      byliśmy świadomi ze mogą nam przetrzepać bagaż w luku autokaru, wiec wszystko
      jechał "na nas", ze nie można zostawiać w pokojach bo zdarza się to samo - wiec
      oddaliśmy do sejfu w recepcji. razem z torba z kamerą, biletami i paszportami
      były pieniądze w kopertach.

      sejf był scianą skrytek od podłogi do sufitu, do których klucze posiadali
      recepcjoniści... ok - teraz wiem ze nie był to bezpieczny sposób, w innych
      hotelach sejfy były dwukluczowe - tj recepcjonista miał jeden, my drugi i tylko
      kombinacja obydwu otwierała skrytke. tutaj był jeden klucz, miał go - na peku
      kilkudziesięciu innych ktos w recepcji.

      wsystko było ok, na życzenie mogliśmy skrytke otworzyć włożyć/wyjąć coś z niej.
      było ok. aż do ostatniego dnia (wtedy się zorientowaliśmy, choc mogło się to
      zdażyc pare dni wczesniej...) wszystko w torbie było, kamera, paszporty, bilety
      i jedna z dwóch kopert z kasą. znikneło w niej 300GBP...

      nietety my się zorientowalismy już po wymeldowaniu z hotelu, a właściwie po
      przyjeździe na kolejna wyspę, gdzyz musielismy wymienić kasę i zapłacić za
      spanie tam. wiec już "po ptakach" zeby chocby wezwać policję itp.

      choć szczerze wątpię, czy gdybyśmy się zorientowali jeszcze w tamtymhotelu przed
      wymeldowaniem czy policja by pomogła. bo nie mielisy zadnego dowodu ze druga
      koperta tam była....

      nauczka - jeśli sejf hotelowy nie jest dwukluczowy (czyli otwarcie jest tylko
      przy waszej obecności mozliwe) należy przy wkładaniu do niego rzeczy zrobić
      listę co wkładamy i zebrac pod nią podpisy osób przyjmujących depozyt. choc
      kurcze - oni pewnie i te drugie klucze gdzieś mają "zapasowe"...
      • starypierdola Hi Kiwigirl! 22.04.07, 04:39
        A pomyslalas o innym scenariuszu:

        Twoj partner wzial te 300 quid i przelajdaczyl (w koncu to Tailania!) i zeby
        jakos z tego wybrnac, a u Ciebie nie podpasc, zwalil wszystko na hotel.

        No bo jak: nie sprawdzil co dostaje spowrotem??!! I nie sprawdzil czy ma
        pieniadze???

        Podejrzliwy SP
        • kiwigirl Re: Hi Kiwigirl! 24.04.07, 13:19
          ja nie sprawdziłam... zajrzałam były paszporty, kamera, bilety, koperta... a ze
          nie dwie... uszło uwadze...

          mąż nie przełajdaczył, to była podróż poślubna, łajdaczyliśmy się wspólnie i
          bynajmniej nie z Tajami :D
          • starypierdola Jak mialas frajde ... 24.04.07, 14:43
            ... to nie zaluj tych 300 quid :))
            Nie psu sobie wspomien!

            SP
    • kj6 Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 20.04.07, 10:59
      Zaginięcia bagażu.
      Miałem osobicie dwukrotnie taką sytuację. Za każdym razem byłem wielcy
      zadowolony - bo przytrafiało się to przy przylocie do W-wy, z której by dostać
      się do domu muszę jeszcze jechać kilka godzin pociągiem. Dzięki zaginięciu
      bagażu podróżowałem "lekko", a bagaż elegancko przywoził kurier następnego dnia.
      Są też i znacznie gorsze sytuacje. Kiedy w ubiegłym roku jechaliśmy do
      Kazachstanu koleżance z Czech zaginął plecak. Nie mogliśmy czekać w Ałmaty, bo
      jechaliśmy w góry Ałtaj. Dziewczyna została więc bez ubrań, bez karimatki i
      nawet sprzętu badawczego. Po pięciu tygodniach, kiedy wróciliśmy do stolicy,
      plecak już czekał.

      Kradzieże
      Na dworcu autobusowym w Dar es Salaam złapałem za rączkę gościa, który w
      najlepsze penetrował moją kieszeń. Na szczęście był dwa razy mniejszy niż ja,
      więc nie było problemu by "ostukać" go o autobus.

      W małym miasteczku tanzańskim Babati - też na dworcu autobusowym - koleżance
      ukradziono telefon. Najzabawniejsze było to, że dzień wcześniej spotkaliśmy
      parę Włochów, którzy ostrzegali nas, jako że im kieszonkowcy ukradli pieniądze -
      właśnie na tym dworcu.

      A w Polsce ukradzono mi z budowy wszystkie kaloryfery :-) Nie trzeba więc
      podróżować, by zaznać emocji!
    • Gość: oranjefanka Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.spray.net.pl 20.04.07, 14:02
      czasem sie zdarza, akurat kradziezy nei zaliczylam jakiejs szczeglnej, ale za to:
      1. wysadzenie w srodku nocy na skraju autostrady kilkanascie km od miasta w
      tajlandii, szczere pole dokola, tylko grupa upitych motocyklistow, ktorzy
      chcieli nas koniecznie podwiezc do miasta; na szczescie znalazl sie jeden
      trzezwy i mowiacy swietnie po angielsku, rozmawiajac z nim doczekalismy switu i
      pierwszego autobusu;
      2. koniecznosc skorzystania z pomocy medycznej w kambodzy w miejscu gdzie w
      promieniu wielu kilometrow nie bylo lekarza mowiacego po ang. znalazla sie
      jednak angielska lekarka - tez podrozniczka
      3. otoczenie przez pijanych ruskich zolnierzy w lotewskim (ryskim) kantorze... a
      tylko weszlismy wymienic pieniadze, i niby w samym centrum...
      4. rewizja dokonana przez chamowatego polskiego celnika na lotnisku w katowicach
      (a lot do mediolanu i typowy bagaz 'narciarski')
      5. oszustwa tajskich hotelarzy, ktorzy mimo dokonanej rezerwacji on-line (i
      wplaconej 10% ceny zaliczki), podawali cene w bahtah (na rezerwacji byla w
      dolarach) wedlug wlasnego kaprysu (nie musze mowic ze ich przelicznik to bylo
      1,5 raza tyle co na miescie)
      6. niby nic, ale...wzrok i komentarze jak przez pomyslke (za wczesna wysiadka z
      autobusu) znalezlismy sie w robotniczej islamskiej dzielnicy ankary (pelno
      facetow, zadnej kobiety w zasiegu wzroku, a ja w spodenkach do kolan i
      t-shircie...koszmar);
      • Gość: phiphi Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.centertel.pl 20.04.07, 15:59
        to bylo rok temu w Tajlandii na wyspie Phuket, dwa dni przed odjazdem do
        Bangkoku i lotem do polski zablokowala nam sie karta visa, mielismy jeszcze
        maestro ale bankomaty tam nie obsługiwaky tych kart. 2000 bht w kieszeni a tu
        trzeba jeszcze kupic przajazd dla 3 osob do Bangogku i przezyc te 2dni. w
        Polsce zaczynala sie wielkanoc, to byla wielka sobota. szybko zadzwonolismy do
        znajomych zeby wester union przeslali nam kase, w polsce dochodzila 15godz i
        zamykali wszystkie kanory i punkty wester union. znajomy wyblagal pania w
        kantorze zeby pol godz dluzej zoastala w pracy i przeslala nam kase. na
        szczescie zostala i za 15 min odebralismy na phukecie kase. az sie boje
        pomyslec co by z nami bylo gdybysmy nie dostali tej kasy brrrr na lotnisku w
        Bangokou znalazlam bankomat obslugujacy karty maestro na cale szczescie bo przy
        wylocie z tajlandii pobierana jest oplata 500bht od osoby a juz nie mielismy
        gotówki. tak sie zastanawiam czy nie wpuscili by nas do samolotu gybysmy nie
        mieli tych 500bht na osobe. do ambsady bylo za pozno zeby dzwonic bo byla
        22godz.
        • Gość: Luisa Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.04.07, 23:38
          W Ekwadorze w sutobusie z Otawalo do Quito (2h). Rozsiedlismy sie, zeby bylo
          wygodniej. Bez sensu, bo i tak potem bylo pelno ludzi. Kolezance ukradli aparat
          z plecaka, ktory postawila na ziemi pod nogami. Moj jakos tez tak szural po
          podlodze, ale i tak tam nic cennego nie mialam. Polapalismy sie dopiero jak
          duza grupa gosci wysiadla w polu. Tlum byl sztuczny:-( Wczesniej tego dnia
          spotkalismy starczego niemca, ktory nas ostrzegal, ale jednoczesnie bardzo
          dobrze przyjrzal sie naszym aparatom...
          Zreszta na tym wyjezdzie spotkalismy holenderke, ktorej w Am Pd notorycznie
          kradli aparaty, tak, ze zaczela kupowac proste i niecyfrowe.
    • Gość: madlein Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.net.autocom.pl 21.04.07, 13:10
      ja też przyleciałam na Mauritius bez bagażu.
      Za zrobione zakupy: przybory toaletowe i kilka ubrań dostałam zwrot kasy.
      Na szczęście zawsze z mężem pakujemy się tak, żeby w każdej walizce mieć po
      trochę swoich ubrań i to się wtedy sprawdziło.
      Walizka znalazła się po kilku dniach.
    • Gość: Marzena Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 19:56
      1. powrót z Kenii- w Berlinie stwierdzam brak bagazu. Zglaszam, czekam kilka
      dni, przywoza - tyle ze okradziony. Na szczescie mialam ubezpieczenie i po 3
      mies. zwrocono mi cale odszkodowanie

      2. powrót z Meksyku - samolot z Acapulco nie mogl planowo leciec do MExico City
      z powodu ulewy, dotarlismy z 2 godz. opoznieniem. Samolot z Mexico do Europy
      polecial. Lufthansa olala nas wiec nie wiedzac czy uda nam sie przebukowac lot
      szukalismy na wlasna reke hotelu w miescie a problem byl duzy bo mielismy 50
      dol na 4 osoby.Nastepnego dnia bilet przebukowalismy i po 24 godz siedzielismy
      w samolocie do Europy.

      3.9 godz siedzenie na lotnisku na Malcie (miedzyczasie biuro przewiozlo nas na
      4 godz do najlepszego hotelu w miescie). Informacje od obslugi niekonkretne,
      nikt nic nie wie czeski film.

      4.najgorsze chyba bo z wlasnej winy...spoznienie na samolot, brr
      Tel do rodziny, transfer pieniedzy i rok pracy po powrocie.

      • starypierdola Porada 22.04.07, 04:36
        Marzena, ty przestan jezdzic za granice. Ilosc problemow swiadczy ze jestes
        nieszczesliwiec wiec lepiej siedz w domu. Po co masz i sobie innym sprawiac
        klopoty :)

        Obserwator SP
        • Gość: Marzena Re: Porada IP: 212.127.66.* 23.04.07, 08:06
          o co Ci chodzi? Post dotyczyl nieprzyjemnych wydarzen, na kilkadziesiat
          wyjazdow te kilka to niewiele, nie czepiaj sie.
          • starypierdola Zdecydowanie ... 23.04.07, 14:53
            .... za wiele. Nie miescisz sie w "trzech sigma"; wiec jedyna konkluzja to ze
            jestes nieszczesliwa i przynosisz nieszczescie wspoltowarzyszom podrozy.

            Niestety, nic na to nie poradze, oczywiscie poza daniem Ci zyczliwej porady
            zebys wiecej nigdzie nie jezdzila.

            Doradca SP

            • Gość: lolo07 Re: Zdecydowanie ... IP: *.icpnet.pl 23.04.07, 21:53
              taaa...Starypie.. ma 100 % racji... Ty nam lepiej Marzena powiedz gdzie i kiedy nastepnym razem sie wybierasz zebysmy przypadkiem na Ciebie nie trafili....
              Pozdrawiam
            • Gość: Marzena Re: Zdecydowanie ... IP: 212.127.66.* 24.04.07, 09:59
              No to bedziesz mial pecha jesli mnie spotkasz w podrozy, z ktorych nigdy nie
              zrezygnuje bo wtedy napewno przyniose Ci nieszczescie.
              Nie iwem czy jestes tak zlosliwym samcem czy masz chwilowy spadek nastroju czy
              jest to przejaw specyficznego poczucia humoru??
    • Gość: Marzena Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: 212.127.66.* 24.04.07, 10:01
      niedlugo zaczne myslec, ze najbardziej nieprzyjemne co moze czlowieka spotkac w
      podrozy to rodak -zlosliwy....
      • starypierdola Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 24.04.07, 14:46
        Zapomnialas o "global warming" i o Kyoto :))

        A to dla tego ze za duzo jezdzisz.

        Jezdzacy bez przygod SP
    • Gość: olik Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.sferia.net 27.04.07, 21:37
      Raz mnie okradli w Rio de Janeiro - Murzyn na rowerze wyrwał mi z ręki plecak.
      Na szzczęście z wartościowych rzeczy był tam tylko mały tani aparacik
      fotograficzny; bardziej było mi żal zdjęć, które tam były.

      Raz wylądowalam w szpitalu w Szanghaju z ciężkim zatruciem.

      A ostatnio, w Hamburgu, to byla w dużej mierze moja wina - przy check in
      okazało się, że pomyliłam daty i bilet na samolot mam na dzień następny; przy
      próbie przebukowania biletu zawiesił się system (a już bylam spóżniona), a
      potem ze zdenerwowania, bo wywołali mnie, że opóźniam samolot, zamiast otworzyć
      drzwi, przez pomyłkę nacisnęłam guzik uruchamiający alarm przeciwpozarowy. Był
      niezabezpieczony i taki czerwony :-))
      Ale i tak lubię podróżować.
      Pozdrawiam
      Ola
    • Gość: Henk Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.dwtele.pl 04.05.07, 22:43
      Zeszłoroczna podróż samochodem na wczasy do Portugalii. Po przejechaniu ok.
      1400 km psuje się samochód...! Czuję,że to poważna awaria. Jak się okazało w
      kraju, pękło łożysko napinacza paska rozrządu; wredna awaria. Gdyby nie polisa
      Moto Assistance za 64 zł nie wiem jak by to się zakończyło. Wykonałem telefon
      do Centrum Alarmowego PZU w Warszawie. Za pół godziny przybyła laweta, którą
      zostałem przetransportowany w ramach polisy do serwisu. Tam niestety postawiono
      błędną diagnozę; pęknięty wał korbowy. Ocenili, że naprawa to koszt ok. 5-6 tyś
      euro. Oczywiście na żadną naprawę nie mogę liczyć bo przekraczała ona koszt
      mojego 6 letniego samochodu. Rozpoczęła sie więc dalsza procedura przysługująca
      mi w ramach plisy. Dwa noclegi dla 4 osób, transport taksówką na dworzec
      kolejowy, gdzie czekały 4 bilety do Paryża. Na peronie czekał taksówkarz, który
      przewióżł moją rodzinę na lotnisko. W Lufthansie odbieram 4 bilety na samolot
      do Katowic z przesiadką we Frankfurcie. Na lotnisku w Pyrzowicach odbiera mnie
      taksówkarz i późnym wieczorem jestem w domu. Po samochód za dwa dnie pojechałem
      z polskim "laweciarzem" za 2500 zł. Naprawa mojego samochodu w kraju po 5
      dniach wyniosła 1700 zł. Za 3 dni na szybko pojechałem z dziećmi do Włoch na
      tydzień-dla odreagowania. Straty; 600 euro za wczasy(niemieckie biuro zwróciło
      mi 200 euro, rozumiejąc co się wydarzyło).Opłata za tel. komórkowe 600 zł,
      dojazd do feralnego miejsca we Francji ok. 400 zł., sholowanie mojego samochodu
      2500 zł, naprawa samochodu 1700 zł. Gdybym nie miał tej polisy to poniósł bym
      koszt 2 noclegów i przelotu z Paryża do kraju. Co wy na to...?
    • Gość: mrowka Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.dip.t-dialin.net 05.05.07, 11:19
      Takie, ktorego nigdy nie zapomne to bylo jedno.
      To byla moja pierwsza daleka podroz. Wycieczka autokarowa z liceum do Paryza.
      W ostatni dzien mielismy jakies 2 godzinki wolne na swobodny spacer i zakupy.
      Mielismy sie potem spotkac przy autokarze. Ja sie wybralam sama na miasto, bo i
      po co z kolezankami :D Posrod ulic i masy sklepikow, ludzi i zgielku,
      zwyczajnie sie zagubilam. Nie znalam ulicy ani nazwy miejsca, w ktorym stal
      zaparkowany autokar. Wiec nawet nie wiedzialam gdzie sie znajduje i dokad
      powinnam sie udac. Nie zapomne tego uczucia paniki i strachu. W koncu znalazlam
      autokar. Weszlam do srodka a tam.. cala grupa wlacznie z opiekunami sie
      modlili. :D Potem musialam przez mikrofon wszystkich przepraszac, a moja
      polonistka juz do konca liceum byla dla mnie oziebla. (Nie dziwie sie jej
      zreszta!)

      Co do bagazy, nigdy nic mie nie zginelo podczas lotu. Oby tak zostalo..
      Za to jestem dosc roztrzepana osobka i czesto cos gubie. :D
    • borasca0107 Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 06.05.07, 00:37
      ooohh.. jaki przyjemny temat:)

      Klawiatura mi na pewno zadymi od opisu moich drobnych 'wpadek' :)

      hmmm... od czego by tu zaczac

      1. Moja pierwsza wyprawa rowerowa.

      Cudem udalo mi sie uprzejmie, aczkolwiek bardzo natarczywie wprosic moj rower i
      mnie na wyprawe organizowana przez kilku ludzi poznanych przez internet - oni
      doswiadczeni, ja zielona jak wiosenna trawka. Nigdy wczesniej nie przejechalam
      nawet kilometra na obladowanym rowerze, a i na pustym nigdy nie przejechalam
      wiecej jak dziesiec czy dwadziescia kilometrow na dzien .... mimo tego ludzie
      zaryzykowali i zgodzili sie na piate kolo u wozu. Czasu mielismy bardzo malo
      na dopracowanie szczegolow.... i w pospiechu przeoczylismy drobny fakt - co
      robic jesli oni nie zdaza dojechac do Helsinek gdy ja tam wyladuje.... no wiec
      przylecialam o dziesiatej rano... moje sakwy rowerowe wypakowane ubraniami
      dolecialy, natomiast karton z rowerem i calym sprzetem biwakowym zawieruszyl
      sie gdzies w Amsterdamie. Uprzejmy pan wreczyl mi na pocieszenie lotniskowa
      saszetke z miniaturowymi przyborami toaletowymi i poinformowal, ze mam sie nie
      martwic bo wystarczy, ze zostawie na lotnisku nazwe hotelu i numer telefonu i w
      ciagu kilku dni dostarcza moja zgube na miejsce... i tu przerazenie... bo po
      pierwsze ludziska z ktorymi mialam zaczac pedalowanie, nie przyjechali jeszcze
      (oni jechali na tych rowerach z Polski:), a jak przyjada to przeciez nikt nie
      bedzie na mnie czekal kilka dni -------
      • starypierdola przyjemne wydarzenia w podróży! 06.05.07, 02:48
        No tak, jak sie jedzie rowerem to wszystkiego mozna oczekiwac :))

        No ale zawsze mozesz na mnie liczyc: podwioze jak poprosisz:)

        Raport zdalem juz jakis czas temu, ale glownie o Tanzanii .... Spalas, czy co?
        A... juz wiem! Co dopiero skonczyla sie u Ciebie zima i powoli wracasz do
        zycia.

        To gdzie sie wybierasz tym razem? Musze Cie pochwalicza zeszly rok: odwolanie
        rowerowej eskapady to Tuktoyaktak (czy innego Innuvik) to byl dobry pomysl.
        Komary by Ci wypily cala krew i byla bys taka upierdliwa jak Marzena :(

        Trucker SP
        • borasca0107 Re: przyjemne wydarzenia w podróży! 05.06.07, 18:35
          > No ale zawsze mozesz na mnie liczyc: podwioze jak poprosisz:)

          no to przygotuj sie na holowanie w tym roku ;P

          > Raport zdalem juz jakis czas temu, ale glownie o Tanzanii

          a sznurki i inne linki to GDZIE?????? grrrrrr

          > .... Spalas, czy co?

          zima byla dluga i mrozna ... nie zauwazyles? :)

          > Komary by Ci wypily cala krew i byla bys taka upierdliwa jak Marzena :(

          :))))))))
          • starypierdola Bardzo Cie lubie ... 06.06.07, 01:26
            ... bos inteligentia bestia; no a przy tym pulchna (moj ideal!!).

            Wiec holowanie masz na zawolanie :)))

            Tylko napisz kiedy i gdzie. I komarami sie nie przejmuj.

            Lubiacy SP
            • borasca0107 Re: Bardzo Cie lubie ... :))) 07.06.07, 18:38
              starypie.. napisał:

              > ... bos inteligentia bestia; no a przy tym pulchna (moj ideal!!).

              alez tu sie duzo cukru rozsypalo - kto to teraz posprzata? :P

              > Wiec holowanie masz na zawolanie :)))

              taaa...juz widze jak po takim holowaniu
              ten 'nieprzyjemny' watek rozwijasz :))))))))
    • katahdin Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 06.05.07, 16:14
      Jeden wyjazd na narty w szwajcarskie alpy za zawsze pozostanie mi w pamieci.
      Na lotnisku w NYC dowiedzialam sie , ze moje linie zbankrutowaly 1 miesiac
      wczesniej i oczywiscie nikt nic wiecej nie wiedzial.(swissworld jesli dobrze
      pamietam) Zostalam postawiona przed fatalna decyzja, zrezygnowac z urlopu I
      wracac do domu, czy wykupic nastepny bilet I cieszyc sie urokami zimy. Mialam
      tylko 15 min. do zastanowienia, tyle czasu daly mi linie SAS. (okropne)
      Zdecydowalismy sie na druga alternatywe, kupilismy ponownie bilety zgrzytajac
      zebami. Pobyt w alpach byl wspanialy…

      • Gość: Luke Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.paemt704.dsl.brasiltelecom.net.br 19.05.07, 05:20
        w Brazylii zdazaja sie, jak ja je nazywam,
        "hotelowe pol-kradzieze"
        jak masz w plecaku, powiedzmy, 500 reali -
        zginie 100,
        masz 364 - zginie 12
        efekt jest taki ze czasem nie bardzo sie wie
        czy cos zginelo
        "hmm bylo 340 czy 310 ?"
        czasem mocno boli glowa ;) i nikomu niczego sie nie chce liczyc
        a innym jeszcze czasem czlowiek
        po prostu nie ma najmniejszej ochoty martwic sie
        strata 50 reali a tym mniej -
        robic o nie w recepcji awantury
        mi sie to zdazylo raz
        z 10 piecdziesiatek zostalo 9
        (chyba ze sie nie doliczylem ;)
        (b. mozliwe)
        i slyszalem duzo podobnych historii,
        (chyba ze oni tez sie nie doliczyli ;)

        fotki z regionu Rio de la Plata:
        www.flickr.com/photos/luke_startalker



        • brasilka2 [...] 28.05.07, 15:35
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • basia9981 Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 09.06.07, 16:13
          gratuluję wspaniałej podróży. Jestem pod wrażeniem.
    • paulina.galli Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 19.05.07, 17:38
      amused.to.death - tfu! tfu! nigdy
      choc zawsze zamartwiam sie wlasnie ze cos sie takiego stanie itp.
      bez sensu :)
    • Gość: andrzej Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 16:32
      Wyjazd na Bali, na przesiadke w Amsterdamie bylo tylko 20 min wiec bylo pewne ze
      bagaze nie dotra. Na Bali sama osluga nas odszukala stojac przy wyjsciu z
      samolotu z nazwiskiem, po czym natychmiastowa wyplata po 60 EUR na glowe i po 24
      godz bagaz w hotelu. Bylismy mile zaskoczeni i nie wiemy czy to zasluga biura
      TUI czy super linii jaka sa Singapur Airlines. A Amsterdamu staramy sie unikac
      bo tam jesli na przesiadke jest mniej niz 1,5 godz bagaze zawsze nie dochodza
      ale to sie zawsze zdarzalo w drodze do kraju wiec problem maly. I to byly jedyne
      incydenty w wielu podrozach. Pozdrawiam
      • uyu Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 08.06.07, 01:10
        Lecimy z Montevideo przez Madryt do Paryza. Na lotnisku znalezlismy sie po raz
        pierwszy, bo przybylismy do Urugwaju promem z Buenos Aires. Tuz przy wejsciu
        stal sobie umundurowany mlody czlowiek i zaprosil nas do owiniecia folia
        naszych waliz. No jesli tak trzeba to czemu nie? NIech owijaja. Owineli bardzo
        solidnie wszystkie bagaze i ... zazadali 450 peso. No coz, zaplacimy za kawe
        dolarami. Wysluplalismy ostatnie peso i oddalismy bagaze mowiac sobie, ze
        jednak na samym koncu pobytu znalazl sie ktos, kto nas troche naciagnal, bo jak
        sie okazalo owijanie nie bylo obowiazkowe. Nie wiem, moze nie zauwazylam, ale
        do tej pory na zadnym ze znanych mi portow lotniczych, a znam ich sporo, nigdy
        nie zauwazylam takiej maszyny.
        Mniejsza o to. Polecielismy, szczesliwie wyladowalismy w Madrycie - piekne
        lotnisko, ale niech ta ich winde szlag trafi, biegalismy pol godizny zeby
        znalezc nasz samolot. Po bardzo krotkim locie dolecielismy na Orly i przy
        odbiorze bagazy bardzo cieplo pomyslelismy o "wymuszonym" owijaniu. Mielismy
        jedna walizke "sztywna" i jedna miekka z materialu. Nasza owinieta ukazala sie
        na transporterze nienaruszona, za to nastepne trzy za nia byly rozciete i
        wybebeszone. Stad moje uklon w strone urugwajskich "owijaczy".

        Dodam tylko, ze urugwajskie biuro podrozy pozwolilo nam z wlasnej inicjatywy na
        oszczednosc 900 dolarow. My wybralismy Air Iberia do Madrytu i z Madrytu Air
        France, a pani nam zaproponowala Air Iberia takze do Paryza. Poczekalismy pol
        godziny dluzej i zyskalismy spora sume. Adres biura podrozy mam do dzis, tak
        samo jak zamiar onownej wizyty w Urugwaju, ktory nas oboje zauroczyl.
        • Gość: Kelheim Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 12:11
          Po drugim roku studiów lato 94 z przyszłą żoną czekamy w Barcelonie na dworcu
          pólnocnym na autobus do Gliwic. Mija umówiona 18 nic, o 23 poszliśmy szukać
          noclegu mieliśmy 10 marek, 1000 lirów i około 500 peset. Przespaliśmy się na
          klatce schodowej. Ruszamy do rezydenta firmy przewozowej tfu.. Info Muller z .
          Facet nawet nie wyszedł do nas tylko rozmawiał z nami z balkonu, może i dobrze
          bo rurki ze stelarza namiotowego do d... bym mu włożył. Szukamy innego
          przewoźnika. Zgadza się po wielu perepetiach Sindbad. Problem w tym, że dopiero
          następnego dnia. Spimy w laku koło Blanes.
          PS.
          Z firmą Info Muller spotkaliśmy się w sądzie, odszkodowanie wystarczyło na
          wyjazd do Turcji.

          Przygoda druga wtedy nie było mi do śmiechu
          Indie jedziemy na polnoc kolega myje twarz w przydrożnej pompie i... ślepnie,
          widzi tylko mleczność. Idziemy do lekarza, mówi coś o jakiś zarazkach, zapisuje
          specyfik i zapewnia, że po tygodniu minie. Faktycznie minęło. Ale najedliśmy się
          strachu.

    • untochables Re: nieprzyjemne wydarzenia w podróży? 11.06.07, 22:45
      gdzieś w niemczech w czasie noclegu w hotelu do komory silnika auta dostaje sie
      tchórzofredka nagryzając kable między komputerem a silnikiem
      następnego dnia auto jedzie z maksymalną prędkością 80 km/h a TIRy chcą mnie
      rozjechać pod zachodnią granicą niemiec trafiam to serwisu i pomimo oporów
      młodych pracowników - stary mechanik zabiera moje auto na warsztat i zupełnie
      gratis wymienia kable - następnego dnia wracam bez problemów do Polski ;)

      tydzień później wysyłam mechanikowi 0,7 żubrówkę ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja