Gość: tos
IP: *.kom / 10.101.2.*
09.06.03, 00:48
Byliśmy z Ecco w Tajlandii. Ładny kraj. Jesteśmy zadowoleni ale nie z Ecco.
Już od początku było rewelacyjnie. Jesteśmy na lotnisku a tu nikogo z biura.
Tylko sami turyści. Nikt oczywiście nie wiedział co jest grane bo jak się
później okazało panienka załatwiała bilety ( wylot miał być o 10:30 ) a
dostarczyła i pojawiła się dopiero ok 9:15 (jakby wcześniej tego nie można
było zrobić). Gwoli ścisłości Pani która mi to sprzedała (z centrali firmy )
dała mi dwa telefony jeden Stacjonarny do centrali (zapewniała ze od 8:00
ktoś tam będzie) i jeden komórkowy do niby tej panienki z tego lotniska.
Oczywiście pod żaden się nie można było dodzwonić. Szefa na Tajlandie czyli
szef wszystkich pilotek (tak się gościu przedstawiał) to gościu wysoce nie
zorientwany. Na pytanie o nurkowanie jedyne co gościu potrafił to po
tygodniu wygrzebać jakąś reklamówkę. Czyli można stwierdzić ze orientuje się
tylko w tym co ma i to nie zabardzo. Horror dopiero zaczął się na wyspie
Phuket. W Bankoku odstawiono nas na lotnisko o 19:00 no i czekamy sobie na
samolot .... ten nasz dopiero odlatywał za dwi i pół godziny i co ciekawsze
był ostatnim tego dnia do Phuet'u. Lot jak lot. Wysiadamy z samolotu,
zabieramy walizeczki no i czekamy na obiecanego gościa z napisem ECCO. No i
oczywiście po godzinie nie było już na lotnisku nikogo oprócz nas no i
nieciekawych typków. Dzwonie do rewelacyjnego Pana z ECCO a on mówi ze mam
sobie czekać ... po drugim telefonie już stwierdził ze mamy sobie szukać
sami transportu... a tu okazuje się ze JEDYNA możliwość do dostania się to
ci nieciekawi goście. Goście z góry kasują normalną stawkę razy 2 no i
człowieku nie wiesz gdzie dojedziesz !!!!!! Nigdy więcej nie chciałbym się
znaleźć w takie sytuacji. Jazda trwała godzine gościu nie gadał po angielsku
i nie wiedział gdzie jest HOTEL !!! ale trafiliśmy (dzięki planom wyspy
wydrukowanym w polsce z internetu). Na wyspie miał być polski rezydent.
Dzień przed wylotem do tajlandi okazało się ze będzie angielsko języczny a
na miejscu oczywiście nie było nikogo ! Po kolejnym telefonie pojawił się
jakiś miejscowy gościu który proponował to samo co w biurze za rogiem ale
odpowiednio drożej. Na szczeście tego gościa widzieliśmy tylko raz ! Cały
pobyt na wyspie zorganizowaliśmy sobie sami i było bardzo dobrze. Nauczka na
przyszłość : NIGDY I NIGDZIE Z ECOO bo kasują tylko kase a klienta mają
gdzieś.Oczywiście panie z Centrali nie wiedzą co sprzedają. Czysta
amatorszczyzna. A do tajlandii następnym razem tylko sami bez zadnego biura.