...a jednak PERU...

19.07.03, 01:27


W koncu zdecydowalam, gdzie spedzic urlop w tym roku, a niestety
nie bylo to latwe . Pracuje w tej chwili nad trasa i ciagle
odkrywam jakies szczegolne miejsca do ktorych warto byloby sie wybrac.
Czy macie moze jakies ciekawe wskazowki ? Wyjazd juz niedlugo,
bo we wrzesniu. Jeszcze sie zastanawiam, czy nie polaczyc Peru z Boliwia,
ale to i tak tylko max. 3 tyg. Czy Boliwie zostawic na nastepna
podroz ?
Dzieki za wszystkie informacje
    • Gość: Wakaba Re: ...a jednak PERU... IP: *.54.198.154.tisdip.tiscali.de 19.07.03, 22:15
      czesc,

      lepiej Peru polacz z Ekwadorem ... mniej dzicy ludzie niz w Boliwi

      Wakaba
      • katahdin Re: ...a jednak PERU... 20.07.03, 02:29
        Gość portalu: Wakaba napisał(a):

        > czesc,
        >
        > lepiej Peru polacz z Ekwadorem ... mniej dzicy ludzie niz w Boliwi
        >
        > Wakaba

        czesc...
        No tak, po przeczytaniu tak "zachecajacego" postu, juz prawie wiem
        gdzie jechac. Wyjasnij mi prosze, o co chodzi z ta Boliwia, poniewaz
        musze przyznac, zaskoczyles mnie. I jesli mozesz zainteresowac mnie
        Ekwadorem to bardzo prosze, a tez mysle o tym kraju, ale to juz
        zostawie na nastepna podroz.
        • Gość: Wakaba Re: ...a jednak PERU... IP: *.wise.edt.ericsson.se 21.07.03, 10:15
          moze nie powinienem tak pisac, ale do Boliwi nie jechal bym, poniewaz byla
          jedna glosna sprawa, chlopak podrozowal tam z dziewczyna, miejscowi zabili
          chlopaka, bylo o tym glosno w Polsce ... nawet misjonarze sie wypowiadali ze na
          nic ich zabiegi sie nie zdaly, kraj jest pelen zabobonow ... na a w Ekwadorze
          mozna stanac na dokladnie na rowniku, pozwiedzac wulkany, dzungle, poza tym
          maja dobra znajoma z Ekwadoru namawiala mnie na wycieczke tam, bo przyroda i
          ludzie sa spoko ...

          wiec Boliwia to uprzedzenie personlane, a Ekwador to dla mnie znajomi ...

          Wakaba
          • Gość: pablo Re: ...a jednak PERU... IP: 195.117.77.* 21.07.03, 13:25
            3 tygodnie to dość mało - nawet na samo Peru. W tak krótkim czasie nie
            zobaczysz "uczciwie" choćby jednego z sąsiadujących krajów. I Boliwia i Ekwador
            są bowiem b. ciekawe i godne odwiedzin.
            Znam nieźle wszystkie 3 kraje. Łącznie spędziłem w nich ponad 2 miesiące. Co
            mogę doradzić ? Gdybyś do swojego pobytu dorzuciła minimum tydzień (lepiej -
            dwa) - nie zastanawiałbym się: Ekwador. Kraj wspaniały: Quito to jedno z
            najpiękniejszych miast Ameryki Płd, targ w Otavalo przyćmiewa swoją
            naturalnością wszystkie targowe miasteczka w Peru, a wspinaczka na Cotopaxi to
            frajda sama w sobie. Najwspanialsze są jednak wyspy Galapagos (ale niestety
            droga to przyjemność). Suma sumarum, 7 dni w Ekwadorze (bez Galapagos) to
            absolutne minimum... Ale trzeba tam jeszcze dojechać (z Limy do Guayaquil: 2
            dni, chyba, że wybierzesz samolot - a to z kolei kosztuje).
            Ty tymczasem na całą eskapadę przeznaczyłaś 3 tygodnie, nie masz więc wyjścia -
            Boliwia, i to tylko (niestety) cześc północna. Podczas pobytu w Puno będziesz
            przeciez o krok... I choć wg mnie w Boliwii ciekawsze jest południe (przy
            granicy z Chile), to La Paz i Tiahuanaco warte są 3-dniowego wypadu z Peru
            (więcej czasu ze swojego niewatpliwie napietego harmonogramu nie wykroisz).

            Pozdrawiam
            Pablo
            • katahdin Re: ...a jednak PERU... 21.07.03, 15:17


              Witam Pablo...spadles mi doslownie z nieba.
              Nawet juz nie wiem , o czym mam pisac i co chce zobaczyc, bo im
              wiecej czytam, tym mniej wiem. Wszystko jest takie ciekawe, warte
              zobaczenia, a przy tym te odleglosci, ze trudno jest sie zdecydowac
              co bedzie # 1 itd. Juz teraz wiem, ze bede musiala tam wrocic, poniewaz
              zaczynam dopiero teraz odkrywac ten kontynent, i nie jestem w stanie
              zobaczyc wszystkiego za jednym razem, a jest to moja pierwsza podroz
              do Ameryki Poludniowej. Sam rozumiesz, ze tacy zwykli smiertelnicy
              jak ja , sa ograniczeni urlopem i stoja przed trudna decyzja jaka
              jest wybor. Juz teraz wiem, ze Ekwador to bedzie osobna wyprawa
              polaczona wlasnie z wyspami Galapagos, wiec ten problem odpada z czego
              jestem bardzo zadowolona. Jesli chodzi o Peru, to tu mam niestety dylemat.
              Bardzo kusza mnie Kordyliery, bo wlasnie od tego sie zaczelo, i
              przeznaczylam na nie 2 tyg., ale leza na polnocy a wszystko do
              zwiedzania w Peru jest na poludniu. Czy byles w Huaraz ? Prosze, napisz
              koniecznie. Im blizej wyjazdu, zaczynam miec watpliwosci , czy dobrze
              robie. Moze dodac jeszcze 1 tydz. skrocic pobyt w gorach a pojechac
              do Cuzco, Canyon Colca, Arequepa , ale czy nie za duzo czasu spedze w
              autobusach ? Musze przyznac , ze tu mam najwiekszy problem...a i Boliwia
              tez niektorzy kusza...
              Napisz mi jak wygladala Twoja trasa w Peru i jak sobie poradziles
              z przejazdami, dla mnie to w tej chwili najwiekszy problem
              dzieki za wskazowki...


              • Gość: pablo Re: ...a jednak PERU... IP: 195.117.77.* 21.07.03, 15:58
                Przedstawię Ci z grubsza moją marszrutę:

                Lima (1 dzień) - samolot - Cuzco (2 dni) - dolina Urubamby (2 dni) - Inca Trail
                + Machu Picchu (4 dni) - samolot - La Paz (1 dzień) - wycieczka do Tiahuanaco i
                Doliny Księzycowej (1 dzień) - przejazd autobusem do Puno (1 dzień) - jezioro
                Titicaca (2 dni, z noclegiem na wyspie) - nocny pociąg do Arequipy - Arequipa
                (1 dzień) - wycieczka do kanionu Colca (2 dni) - nocny autobus do Nazca - Nazca
                (1 dzień) - nocny autobus do Limy - Lima (1 dzień) - nocny autobus do Huaraz -
                Huaraz (2 dni) - powrót do Limy (1 dzień).
                razem: 22 dni od Limy do Limy.
                Dalej pojechałem do Guayaquil i stamtąd na Galapagos, co zajęło mi kolejne 8
                dni.

                Najciekawsze z całego wyjazdu było przejście Drogi Inków (Broń Boże nie jedź do
                Machu Picchu pociągiem, cały urok polega na tym, aby dostać się tam na własnych
                nogach), Cuzco (2 dni to minimum), Arequipa (urocze, kolonialne miasto, w
                którym warto 1-2 dni "pobyczyć się") oraz kanion Colca (koniecznie 2-dniowa
                wycieczka z noclegiem, wycieczka 1-dniowa jest bez sensu).
                Huaraz początkowo nie miałem w planie. Na trasie "zaoszczędziłem" 3 dni i pod
                koniec postanowiłem zobaczyć coś więcej. Widoki były wspaniałe. Może kiedys tam
                jeszcze wrócę...
                Pozdrawiam

                PS. Ekwador wart jest osobnego wyjazdu, dla mnie był początkowym etapem długiej
                wyprawy Ekwador - Kolumbia - Amazonia - Wenezuela.
                Południową Boliwię zaś łączy się zazwyczaj z wyjazdem do pn. Chile. Ja dodałem
                do tego pn-zach. Argentynę i "wyszło" z tego ładne 4-tygodniowe kółko od/do
                Santiago.
                • katahdin Re: ...a jednak PERU... 21.07.03, 18:25
                  Gość portalu: pablo napisał(a):

                  > Przedstawię Ci z grubsza moją marszrutę:
                  >
                  > Lima (1 dzień) - samolot - Cuzco (2 dni) - dolina Urubamby (2 dni) - Inca
                  Trail
                  >
                  > + Machu Picchu (4 dni) - samolot - La Paz (1 dzień) - wycieczka do Tiahuanaco
                  i
                  >
                  > Doliny Księzycowej (1 dzień) - przejazd autobusem do Puno (1 dzień) - jezioro
                  > Titicaca (2 dni, z noclegiem na wyspie) - nocny pociąg do Arequipy - Arequipa
                  > (1 dzień) - wycieczka do kanionu Colca (2 dni) - nocny autobus do Nazca -
                  Nazca
                  >
                  > (1 dzień) - nocny autobus do Limy - Lima (1 dzień) - nocny autobus do Huaraz -

                  > Huaraz (2 dni) - powrót do Limy (1 dzień).
                  > razem: 22 dni od Limy do Limy.
                  > Dalej pojechałem do Guayaquil i stamtąd na Galapagos, co zajęło mi kolejne 8
                  > dni.
                  >
                  > Najciekawsze z całego wyjazdu było przejście Drogi Inków (Broń Boże nie jedź
                  do
                  >
                  > Machu Picchu pociągiem, cały urok polega na tym, aby dostać się tam na
                  własnych
                  >
                  > nogach), Cuzco (2 dni to minimum), Arequipa (urocze, kolonialne miasto, w
                  > którym warto 1-2 dni "pobyczyć się") oraz kanion Colca (koniecznie 2-dniowa
                  > wycieczka z noclegiem, wycieczka 1-dniowa jest bez sensu).
                  > Huaraz początkowo nie miałem w planie. Na trasie "zaoszczędziłem" 3 dni i pod
                  > koniec postanowiłem zobaczyć coś więcej. Widoki były wspaniałe. Może kiedys
                  tam
                  >
                  > jeszcze wrócę...
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > PS. Ekwador wart jest osobnego wyjazdu, dla mnie był początkowym etapem
                  długiej
                  >
                  > wyprawy Ekwador - Kolumbia - Amazonia - Wenezuela.
                  > Południową Boliwię zaś łączy się zazwyczaj z wyjazdem do pn. Chile. Ja
                  dodałem
                  > do tego pn-zach. Argentynę i "wyszło" z tego ładne 4-tygodniowe kółko od/do
                  > Santiago.

                  Nie chcialo mi sie wierzyc, ze ta trasa (Lima-Lima) zajela Tobie az 22 dni.
                  Sprawdzilam, policzylam, zgadza sie. Teraz juz widzisz, dlaczego ja nie
                  moge sie zmiescic ze wszystkim w 2-3 tygodniach. Sam przyznales, ze
                  do Huaraz chcialbys wrocic. Dla mnie to jest MUST. Jesli porownasz
                  trase Inca Trail, z trasami w Huaraz, to gdzie jest piekniej, gdzie
                  warto jest zatrzymac sie na dluzej ? Nie chce szybko przenosic sie
                  z miejsca na miejsce, byle wiecej zaliczyc, bo mnie nie o to chodzi.
                  Trase males wspaniala. Tylko co robisz z bagazami przez caly dzien, bo
                  dla mnie to jest bardzo duzy problem, gdzie je zostawic, z hotelu
                  musisz sie wymeldowac rano, w dzien zwiedzanie, a dopiero ewentualnie
                  w nocy wyjazd tak jak Ty to proponujessz. Jak Ci sie to udalo rozwiazac ?
                  Czy znasz hiszpanski ? ( ja nie )
                  Pytanie, Twoim zdaniem na jak dlugo mozna jechac do Huaraz, aby byc
                  "zajetym" ?
                  pzdr.
                  • Gość: pablo Re: ...a jednak PERU... IP: 195.117.77.* 22.07.03, 09:58
                    Powiem tak:
                    zwiedziłem ponad 100 krajów na świecie, w Ameryce Południowej byłem może 10
                    razy (bo to mój ukochany kontynent). Zwiedzanie zabytków inkaskich (w tym
                    zwłaszcza przejście Inca Trail) mieści się w pierwszej "5" moich wspomnień
                    (obok Polinezji Francuskiej, Galapagos, Tybetu, drogi do Timbuktu i ...
                    Toskanii). Huaraz - ładnie, nawet bardzo... tyle, że równie ładnych (albo
                    ładniejszych) miejsc mogę wymienić setki (choćby wspomniane juz poprzednio
                    okolice Cotopaxi w Ekwadorze). Inca Trail to bez mała przeżycie mistyczne.
                    Machu Picchu o wschodzie słońca - tego nie zapomnę do końca życia. Przez kilka
                    godzin, do chwili przyjazdu pierwszego autobusu z tzw. turystami, mieliśmy (3
                    osoby) je tylko dla siebie....

                    Teraz część praktyczna:
                    Twoje pytania wskazują (wybacz), że chyba jeszcze nie podróżowałaś z plecakiem
                    po egzotycznych krajach. Tzw. check-out owszem istnieje, ale raczej w wyższej
                    klasy hotelach, w tanich hostelach nikt do tego nie przywiązuje wielkiej wagi.
                    Obiekty te nie maja żadnego systemu rezerwacyjnego i nigdy nie są pełne. Nie
                    zdarzyło mi się, aby ktoś "wyrzucił" mnie z pokoju, jesli przedłuzyłem pobyt
                    nawet o kilka godzin (tym niemniej trzeba o to poprosić). W sytuacjach
                    skrajnych (wyjazd wieczorem) zawsze mozesz złozyć bagaż w recepcji, a przed
                    opuszczeniem hotelu skorzystać z prysznica. Oczywiście usługi te są bezpłatne.
                    Tak więc tym sie nie martw.
                    (Dużo) gorzej natomiast, iż nie mówisz po hiszpańsku. To niestety poważny brak,
                    który w konsekwencji może spowodować, iż podróz bedzie droższa niz mogałaby
                    być. Nie wiem, kiedy "wymyśliłaś" sobie Peru (a mówiąc ogólniej - Ameryke Płd),
                    ale powinnaś wiedzieć (przewodniki, prasa, opinie podróżników), iz na tym
                    kontynencie jęz. angielski jest kompletnie nieprzydatny. Oczywiście w duzych
                    (czytaj: drogich) hotelach dogadasz się, ale jakikolwiek kontakt z ludnością
                    miejscową bedzie niemozliwy (a przecież chyba właśnie o to chodzi). Po
                    angielsku mówią cinkciarze, pośrednicy, naganiacze, czyli wszyscy, którzy chcą
                    białego turystę "obłupić". Hiszpański jest dość prostym językiem (przynajmniej
                    na etapie początkowym), masz jeszcze trochę czasu, spróbuj nauczyc sie
                    liczebników oraz podstawowych zwrotów typu: "ile kosztuje", "gdzie jest",
                    "przystanek", "wejście/wyjście", "pokój 1/2 osobowy", "łóżko podwójne",
                    "łazienka", "ciepła/zimna woda" (b. ważne !!!), "drogo/tanio" etc. Jesli np.
                    znasz francuski lub włoski (albo po prostu miałas w szkole łacinę) - będzie Ci
                    łatwiej.
                    Pozdrawiam
                    Pablo
                    • katahdin Re: ...a jednak PERU... 23.07.03, 05:24
                      Gość portalu: pablo napisał(a):

                      > Powiem tak:
                      >zwiedziłem ponad 100 krajów na świecie, w Ameryce Południowej byłem może 10
                      >razy (bo to mój ukochany kontynent). Zwiedzanie zabytków inkaskich (w tym
                      >zwłaszcza przejście Inca Trail) mieści się w pierwszej "5" moich wspomnień
                      >(obok Polinezji Francuskiej, Galapagos, Tybetu, drogi do Timbuktu i ...
                      >Toskanii). Huaraz - ładnie, nawet bardzo... tyle, że równie ładnych (albo
                      >ładniejszych) miejsc mogę wymienić setki (choćby wspomniane juz poprzednio
                      >okolice Cotopaxi w Ekwadorze).

                      ***Tylko mozna Ci pozazdroscic, kondycji , wytrwalosci, urlopu no i tej
                      przygody. Musze przyznac, ze mnie troche zmartwiles, bo dla mnie , te gory
                      to juz urosly do jakiejs legendy...w Ekwadorze nie bylam, wiec
                      musze Tobie zaufac i jesli porownujesz do Tybetu, to sie tez z Toba zgodze.
                      Jakie jeszcze mozesz zrobic porownanie, zebym wiedziala jak planowac
                      swoja podroz, jeszcze mam troche czasu i zmieniac moge...o;
                      Czy chodziles troche po sciezkach w OKOLICY Huaraz ?


                      >Inca Trail to bez mała przeżycie mistyczne.
                      >Machu Picchu o wschodzie słońca - tego nie zapomnę do końca życia. Przez kilka
                      >godzin, do chwili przyjazdu pierwszego autobusu z tzw. turystami, mieliśmy (3
                      >osoby) je tylko dla siebie....

                      *** Jesli chodzi o Inca Trail to slyszalam, ze jest ostre podejscie i trwa
                      4 dni, wiec rezygnuje z braku czasu. Mam do wyboru autobus lub pociag,
                      ale te kolejki mnie przerazaja i tlumy, a pozniej te odleglosci i podroze
                      autobusami tez nie naleza jednak do przyjemnosci.
                      Ale Machu P. to jest wlasnie TO...

                      >Teraz część praktyczna:
                      >woje pytania wskazują (wybacz), że chyba jeszcze nie podróżowałaś z plecakiem
                      >po egzotycznych krajach. Tzw. check-out owszem istnieje, ale raczej w wyższej
                      >klasy hotelach, w tanich hostelach nikt do tego nie przywiązuje wielkiej wagi.
                      >Obiekty te nie maja żadnego systemu rezerwacyjnego i nigdy nie są pełne. Nie
                      >zdarzyło mi się, aby ktoś "wyrzucił" mnie z pokoju, jesli przedłuzyłem pobyt
                      >nawet o kilka godzin (tym niemniej trzeba o to poprosić). W sytuacjach
                      >skrajnych (wyjazd wieczorem) zawsze mozesz złozyć bagaż w recepcji, a przed
                      >opuszczeniem hotelu skorzystać z prysznica. Oczywiście usługi te są bezpłatne.
                      >Tak więc tym sie nie martw.

                      ***Wybaczam Ci... Dzieki za szczegolowy opis. Masz racje, nie korzystalam z
                      hosteli i nie podrozowalam z plecakiem na plecach, ( wszystko potrzebne i
                      niepotrzebne zawsze bylo pod reka , w samochodzie, wiec dla mnie to jest
                      naprawde duzy problem. Ale mam nadzieje , ze sobie rade dam, a jak nie,
                      to sie zawsze cos wymysli...o; Prawda ? Gorzej bedzie jak mi autobus
                      odjedzie...i caly plan trzeba zmieniac...
                      Nadal pracuje nad trasa i ciagle zmieniam, po prostu brakuje mi dni...
                      Twoja jest swietna plus moj Huaraz (MUST), wiec sam widzisz... Napisz mi,
                      czy warto jechac tylko do samej Boliwii np. w nastepnym roku. , czy
                      wystarczy polaczyc ja z Peru ?
                      Z tym hiszpanskim to jest dobry pomysl, juz zaczynam sie uczyc i przyswajac
                      jakies potoczne zwroty. (tylko za duzo czasu to nie mam na to...)

                      >> Nie wiem, kiedy "wymyśliłaś" sobie Peru (a mówiąc ogólniej - Ameryke Płd),

                      ***ja sobie niczego nie "wymyslilam" ... Peru bylo prawie od zawsze o;
                      przeciez wiesz, ze wczesniej bylo niezbyt bezpiecznie w tym kraju,
                      a potem ja zmienilam kierunek , no i w koncu teraz..............



                      ***Jesli chodzi o ta Twoja "piatke" , to rzeczywiscie jest bardzo "oryginalna".
                      jesli moglbys napisac choc kilka slow o kazdej, zaspokoilbys moja ciekawosc.

                      1. Polinezja Francuska - na jakich wyspach byles ? i na jak dlugo trzeba
                      jechac ? (tutaj to chyba tylko calymi dniami na plazy...? )

                      2.Galapagos - juz chyba wiem jak zorganizowac wszystko, ale mozesz tez
                      napisac (drogie sa przeloty plus stateczek , czy tak ? )

                      3.Tybet - nastepne moje marzenie, jaka trase zaliczyles ? (czy od Nepalu ?)

                      4. drogi do Timbuktu - a gdzie to jest , jesli mozna sie zapytac ?

                      5. Toskania - no wlasnie, a co tutaj Cie urzeklo ?


                      Pablo , koniecznie napisz, gdzie jedziesz w tym roku, lub w przyszlym ?
                      I jeszcze raz dziekuje za tyle informacji...pzdr.

                      • Gość: pablo Re: ...a jednak PERU... IP: 195.117.77.* 23.07.03, 10:12
                        Witaj,
                        Polinezja Francuska była fragmentem mojej bez mała 3-miesiecznej włóczęgi po
                        wyspach Pacyfiku (odwiedziłem także Hawaje, Tonga, Samoa, Fidżi, W.Cooka i
                        Wyspe Wielkanocną). Na Polinezji spędziłem z tego ok. 2 tygodni, zarówno na
                        "znanych" wyspach jak Tahiti, Moorea i Bora Bora, jak i na odległych
                        archipelagach, np. Tuamotu i Markizy. Wbrew powszchnym opiniom Polinezja to nie
                        tylko plaża i ocean, to także bardzo ciekawa miejscowa kultura, generalnie im
                        dalej od Tahiti - tym bardziej naturalnie i ciekawiej...
                        Przez Tybet podrózowałem z Przyjaciólmi wynajętym landroverem - do Lhasy
                        przelecielismy samolotem z Kathmandu, wrócilismy do Nepalu po 2 tygodniach
                        droga lądową....
                        Galapagos - jest baaaaardzo drogie i baaaaardzo ciekawe. Czy mozesz wyobrazic
                        sobie pływanie z żółwiami, albo zabawy z małymi fokami lub tez obserwację
                        rozpościerającego skrzydła albatrosa 3 metry od Ciebie? Póki nie zobaczyłem,
                        nie wierzyłem. Ale najtańszy, 3-dniowy rejs + przelot RT z Guayaquil + wstep do
                        parku narodowego to ok. 500 USD/os...
                        Timbuktu - to legendarne miasto w środkowym Mali, na szlaku karawan
                        podąząjących z pólnocy na południe Afryki. Udało nam się tam dotrzeć po
                        wspaniałej kilkutygodniowej podrózy obejmującej kraje Afryki Zach: Wybrzeże
                        Kości Słoniowej, Burkinę Faso, Mali i Senegal...
                        Toskania: urocze miasteczka, sery, oliwki, wina i ukochana kobieta (naówczas
                        Narzeczona, obecnie Żona)....

                        Co do Twojego wyjazdu:
                        Inca Trail to rzeczywiście 4 dni, mozna sie zmęczyć (bez przesady).... ale (tak
                        jak pisałem) - wrażenia niesamowite, nieporównywalne z niczym innym w Peru.
                        Boliwia - zawsze doradzam zobaczenie pólnocy kraju (La Paz + Tiahuanaco) przy
                        okazji podrózy do Peru, południe zaś (Potosi, Uyunii) warto połączyć w petelkę
                        z pn. Chile (przejazd jeepem z San Pedro de Atacama do Uyunii niewiele ma sobie
                        równych w całej Ameryce Płd) i pn. Argentyną (zakładam max miesięczne eskapady).
                        Huaraz - nie jestem specem, byłem 2 dni, poszedłem troche w górę, ładnie,
                        sympatycznie... nic więcej (dlaczego u Ciebie jest to MUST?)

                        Co do przyszłych wyjazdów:
                        Mamy plany na najblizsze 4-5 lat (Madagaskar, Australia, Alaska, Mikronezja,
                        Islandia z Grenlandią, Namibia) - co z tego wyjdzie, zobaczymy. Na razie
                        przymierzamy się do wyjazdu do Etiopii (+ ew. Eritrea i Dżibuti). Planowany
                        termin: okolice Bożego Narodzenia. Alternatywą (tańszą finansowo) jest wyjazd
                        do Ghany, Togo i Beninu.
                        Pozdrawiam
                        Pablo


                        • hawwa37 Re: ...a jednak PERU... 26.07.03, 15:49
                          Czy mogłabym prosic Pablo o jakiś adres chciałabym z toba wymienić
                          korespondencje z góry dziekuje
                        • Gość: turli17 Re: ...a jednak PERU... IP: 212.160.165.* 26.07.03, 16:48
                          Pablo
                          a czy moglbys mi cos doradzic w sprawie Ekwadoru. Mysle o wyjezdzie 4
                          tygodniowym w pazdzierniku/ listopadzie. Ciagle sie nie moge zdecydowac czy
                          Ekwador czy Wenezuela ( pewnie wiele bezie zalezalo od ofer biletowych ).
                          Bede wdzieczna za kazda wskazowkeco do trasy i w ogole. Bardzo milo czytalo sie
                          wszystkie Twoje uwagi dot. Ameryki Pd. Tez uwielbiam Toskanie, bo to il paradis
                          terreste - przyroda, sztuka, kultura, ludzie, jezyk, jedzenie, klimat, co
                          jeszcze potrzebne nam w niebie...?
                          Aha czy Ekwador to bezpieczny kraj dla samotnej podrozniczki?
                          pozdrawiam
                        • katahdin Re: ...a jednak PERU... 27.07.03, 02:25
                          Gość portalu: pablo napisał(a):


                          >Polinezja Francuska byla fragmentem mojej bez mala 3-miesiecznej wlóczegi po
                          >wyspach Pacyfiku (odwiedzilem takze Hawaje, Tonga, Samoa, Fidzi, W.Cooka i
                          >Wyspe Wielkanocna). Na Polinezji spedzilem z tego ok. 2 tygodni, zarówno na
                          >"znanych" wyspach jak Tahiti, Moorea i Bora Bora, jak i na odleglych
                          >archipelagach, np. Tuamotu i Markizy. Wbrew powszchnym opiniom Polinezja to
                          >nie
                          >tylko plaza i ocean, to takze bardzo ciekawa miejscowa kultura, generalnie im
                          >dalej od Tahiti - tym bardziej naturalnie i ciekawiej...

                          ***Niech zgadne...dziennikarz, fotograf...lub pracujacy dla "Let'S GO "?
                          Niestety, nie wiem jak ty to robisz, ale ja musze pracowac i zostaly
                          mi tylko marzenia...statystycznie wypadna dla mnie tylko Hawaje i Tahiti,
                          z czego i tak bede zadowolona jak wyrusze kiedys w podroz...



                          >Przez Tybet podrózowalem z Przyjaciólmi wynajetym landroverem - do Lhasy
                          >przelecielismy samolotem z Kathmandu, wrócilismy do Nepalu po 2 tygodniach
                          >droga ladowa...
                          ***A to ciekawe...czy widoki sa rownie piekne....? Czy ta droge odbyles
                          tylko samochodem, czy pieszo ? Jesli pieszo , czy przypadkiem nie
                          kolo Annanapury ? Jak dlugo zabawiles w Nepalu ? Czy mozesz podac wiecej
                          szczegolow ? Bardzo mnie to ciekawi, poniewaz o takim rozwiazaniu
                          jeszcze nie slyszalam a tez sie wybieram...oczywiscie w przyszlosci...

                          >Galapagos - jest baaaaardzo drogie i baaaaardzo ciekawe. Czy mozesz wyobrazic
                          >sobie plywanie z zólwiami, albo zabawy z malymi fokami lub tez obserwacje
                          >rozposcierajacego skrzydla albatrosa 3 metry od Ciebie? Póki nie zobaczylem,
                          >nie wierzylem. Ale najtanszy, 3-dniowy rejs + przelot RT z Guayaquil + wstep
                          >do parku narodowego to ok. 500 USD/os...
                          ***wiesz, to nawet nie tak drogo. Nie wiem zreszta kiedy byles, ale ja
                          ostatnio czytalam, ze sam przelot kosztuje okolo 400 $. Uwazasz ,
                          ze 3 dni wystarczy ? ja mysle o 7-miu . Mnie strasznie tam ciagna
                          iguany no i te olbrzymie zolwie...a zreszta wszystko co sie tam porusza...

                          >Timbuktu - to legendarne miasto w srodkowym Mali, na szlaku karawan
                          >podazajacych z pólnocy na poludnie Afryki. Udalo nam sie tam dotrzec po
                          >wspanialej kilkutygodniowej podrózy obejmujacej kraje Afryki Zach: Wybrzeze
                          >Kosci Sloniowej, Burkine Faso, Mali i Senegal...
                          ***czy Ty przypadkiem ksiazki nie piszesz ? Tyle zwiedzic, tyle zobaczyc
                          i to w tak krotkim czasie, jak Ty to robisz ?

                          >Toskania: urocze miasteczka, sery, oliwki, wina i ukochana kobieta (naówczas
                          >Narzeczona, obecnie Zona)....
                          ***no tak, to bylo do przewidzenia, bo od razu ta Toskania wydala mi sie
                          podejrzana...


                          >Co do Twojego wyjazdu: Inca Trail to rzeczywiscie 4 dni, mozna sie
                          >zmeczyc (bez przesady).... ale (tak jak pisalem) - wrazenia niesamowite,
                          >nieporównywalne z niczym innym w Peru.
                          ***powiem Ci szczerze, widzialam mase zdjec i nie jestem juz tak bardzo
                          zachwycona...Te widoki to nie to co ja wlasnie teraz szukam... bardziej
                          ciagnie mnie do Huaraz niz tam, troche moze to sie wyda dziwne, ale w tej
                          chwili tak wlasnie czuje...Kazdy ma to COS dla ktorego wyrusza w podroz.
                          Oczywiscie caly czas pracuje nad trasa i ciagle zmieniam...
                          Jesli masz jeszcze jakies sugestie to bardzo prosze...


                          >Boliwia - zawsze doradzam zobaczenie pólnocy kraju (La Paz + Tiahuanaco) przy
                          >okazji podrózy do Peru,
                          ***Ale czy warto tylko na 2 dni ? moze jest tam wiecej do zwiedzania i warto
                          sie wybrac jednak na dluzej ?


                          >poludnie zas (Potosi, Uyunii) warto polaczyc w petelke
                          >z pn. Chile (przejazd jeepem z San Pedro de Atacama do Uyunii niewiele ma
                          >sobie równych w calej Ameryce Pld) i pn. Argentyna (zakladam max miesieczne
                          >eskapady).
                          ***Ja tez sie szykuje na Chile (nie teraz) i tez mi sie marzy wlasnie
                          samochodem, nie tak dawno o tym rozmawialam. Czy nie miales zadnego
                          problemu typu kradzieze itp.?
                          A co myslisz o takim rozwiazaniu w Peru ?

                          >Huaraz - nie jestem specem, bylem 2 dni, poszedlem troche w góre, ladnie,
                          >sympatycznie... nic wiecej (dlaczego u Ciebie jest to MUST?)
                          ***Po prostu ciagnie mnie w wysokie gory, w Kordyliery... za duzo sie
                          kiedys naczytalam ksiazek, naogladalam zdjec, szczegolnie jedno
                          zrobilo na mnie niesamowite wrazenie ...no i MUSZE
                          tam pojechac, poogladac , zrobic wspaniale ujecia...Ciebie tez
                          ciagnie w rozne krajobrazy, a mnie ostatnio tylko w gory, ...w wysokie...
                          Jesli mozesz mi cos jeszcze polecic to bardzo prosze...

                          >Co do przyszlych wyjazdów:
                          >Mamy plany na najblizsze 4-5 lat

                          1. Madagaskar ...a tam po co ...teraz ja sie zapytam ?
                          2. Australia -
                        • katahdin Re: ...a jednak PERU... 27.07.03, 02:42

                          Witaj...
                          Zapomnialam sie zapytac co myslisz o Nowej Zelandii ? Ile gwiazdek
                          jej dajesz ? zakladam oczywiscie , ze juz tam byles...
                          Pozdrawiam...
                          • Gość: pablo Re: ODP. KATAHDIN, TURLI, HAWWA... IP: 195.117.77.* 30.07.03, 10:47
                            Witam
                            mój mail: pawel.szelhaus@pbp.com.pl

                            Chętnie doradzę, podzielę sie szczególami wypraw.
                            Co do moich urlopów, po prostu mam wyrozumiałego szefa, który pozwala na 4-, 5-
                            tygodniowe nieobecności w pracy...

                            W Nowej Zelandii byłem. Mówiąc szczerze zapomniałem o niej, wymieniając
                            moje "cuda świata"...

                            Pozdrawiam. Pablo

                            PS. Wiadomość z ostatniej chwili: plany wyjazdowe (przynajmniej egzotyczne) na
                            najbliższe 2 lata ulegają anulacji. Zostanę Ojcem. Ale,że Zona jest kilkanaście
                            lat młodsza i jeszcze bardziej ode mnie chłonna świata (ja już "swoje"
                            widziałem), więc myslę, iz zaraz po odstawieniu malucha od piersi wrócimy na
                            podróznicze szlaki. Tymczasem rezerwację do Addis Abeby zamieniłem na Mauritius
                            (może sie uda).
                            • katahdin Re: PABLO....GRATULUJE..... 31.07.03, 03:45
                              Gość portalu: pablo napisał(a):

                              >...Zostanę Ojcem. ....
                              >Tymczasem rezerwację do Addis Abeby zamieniłem na Mauritius

                              Gratuluje, gratuluje...chyba jeszcze nie bylo takiej
                              wiadomosci na tym forum...o; Masz racje, dwa lata szybko
                              minie a potem w swiat juz razem, czego Ci zycze.
                              Dzieki za adres...i serdecznie pozdrawiam

                              Ps. O N.Zelandii tez tak mysle, ale chcialam sie tylko upewnic.



      • Gość: Damian T.J. Re: ...a jednak PERU... IP: *.mofnet.gov.pl 23.07.03, 10:21
        to Ty tam jedziesz cywilizację oglądać?
        to może lepiej jedź do Paryża
    • Gość: Damian T.J. Re: ...a jednak PERU... IP: *.mofnet.gov.pl 23.07.03, 10:25
      Hej
      Byłem w trzy tygodnie w Peru i Boliwii, ale wiele to Ty w tyle czasu nie
      zobaczysz: Lima, Arequipa, Nazca, Jez. Titicaca, Tichuanaco, LaPaz, Puno,
      Cusco, Machu Picchu i okolice i to wszystko
      Zdecydowanie Boliwia jest godna polecenia, Peru jest zbyt cywilizowane, Boliwia
      to dopiero klimaty!
      Ekwador osobiście raczej był olał...no i musisz rozważyć, północ Peru czy
      skrawek Boliwii...
      • katahdin Re: ...a jednak PERU... 27.07.03, 02:37
        Gość portalu: Damian T.J. napisał(a):

        > Hej
        > Byłem w trzy tygodnie w Peru i Boliwii, ale wiele to Ty w tyle czasu nie
        > zobaczysz: Lima, Arequipa, Nazca, Jez. Titicaca, Tichuanaco, LaPaz, Puno,
        > Cusco, Machu Picchu i okolice i to wszystko
        >Zdecydowanie Boliwia jest godna polecenia, Peru jest zbyt cywilizowane, Boliwia
        > to dopiero klimaty!
        > Ekwador osobiście raczej był olał...no i musisz rozważyć, północ Peru czy
        > skrawek Boliwii...

        ***No wlasnie, to jest moj najwiekszy problem jaka trase wybrac, bo juz
        teraz wiem, ze niestety nie zmieszcze sie w urlopie. Te odleglosci
        i jazda autobusami mnie przeraza. Z Limy do Cusco samolotem, a potem
        tylko autobusami i powrot do Limy. A co robiles w Arequipa i jak
        dlugo tam zabawiles ? Zauwazylam, ze nie wymieniles Canyonu Colca.
        Puno sobie daruje i Nazca prawdopodobnie tez. Ile czasu proponujesz
        przeznaczyc na Cusco ? i ile na Boliwie ? , a w ogole czy warto na tak
        krotko do Boliwii ? Czy mozesz napisac wiecej o Boliwii bo jeszcze
        nad nia nie pracowalam...
        Pozdrawiam
    • Gość: Anna Re: ...a jednak PERU... IP: odrodzenia:* / 10.50.66.* 26.07.03, 16:41
      Zdradzcie mi prosze jedna rzecz. Z jakimi kosztami nalezy sie liczyc planujac
      tak egzotyczna wyprawe. Zdaje sobie sprawe ze dosc duzo, ale ile.Podajcie
      prosze koszt, choc w przybizeniu. Z gory dzieki
      • katahdin Re: ...a jednak PERU... 27.07.03, 02:39
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Zdradzcie mi prosze jedna rzecz. Z jakimi kosztami nalezy sie liczyc planujac
        > tak egzotyczna wyprawe. Zdaje sobie sprawe ze dosc duzo, ale ile.Podajcie
        > prosze koszt, choc w przybizeniu. Z gory dzieki

        anna , ja Tobie napisze jak wroce, ale moze wczesniej od kogos uzyskasz ta
        informacje...
        • Gość: Anna Re: Do katahdin IP: odrodzenia:* / 10.50.66.* 27.07.03, 23:34
          Trzymam Cie za slowo. Na razie trzymam kciuki, zeby wszystko Ci
          wypalilo.Pozdrawiam Anna
Pełna wersja