Gość: Martika
IP: 213.77.32.*
04.08.03, 13:10
Chcę poruszyć problem wycieczek fakultatywnych. Zwykle wszyscy wykupują je u
rezydentów z biura. Brak znajomości języka jest tu chyba największą barierą.
Znikomy odsetek tych, którzy się dogadają i nie przszkadza im przewodnik
mówiący po niemiecku czy angielsku jest nic nie znaczący. Ale problem pojawia
się gdy konkurencja na miejscu jest tańsza i oferuje przewodników w języku
polskim. Biuro podróży z którym przyjeżdżamy traktuje nas jak dojne krowy,
które sobie kupiło na targu i nie wolno!!! nam kupować wycieczek gdzie
indziej. I tu moje pierwsze pytanie co na to prawo konsumenckie?
Ponieważ ja mam naturę dość przekorną wykupiłam wycieczki u miejscowego
organizatora. I stałam się trendowata. Rezydentka nie była łaskawa informować
nas o niczym (np. o organizowaniu ogniska i zakupie kiełbasek) Wykup również
innych wycieczek nie wchodził w rachubę.
Drugi problem to jakość świadczonych usług miejscowego biura. Oni wiedzą, że
nic nie możemy. Kilkakrotnie przesuwane terminy, realizowanie nie tej
wycieczki którą się zapłaciło. O czym dowiadywaliśmy się dopiero po
dojechaniu na miejsce!!!!! Przewożenie nas na pace samochodu dostawczego!!!!!
Wysadzenie nas kilometr przed hotelem w drodze powrotnej z wycieczki, pod
pozorem że kierowca zmęczony. Dodam że wcześniej zawieziono nas na zakupy w
hipermarkecie (butelki ważą :) ) a potem namowiono nas na zakup arbuzów u
rolników w polu (1 arbuz 10 kg) Bardzo niski poziom wiedzy przewodniczki
(nawiasem mówiąc bardzo sympatycznej) I tu moje drugie pytanie. Czy jako
klienci z innego kraju mamy jakieś możliwości egzekwowania swoich praw?
Nie podam nazwy biura (mściwa nie jestem) ale ciekawi mnie wasze zdanie, a
może wasze doświadczenia.