Dodaj do ulubionych

Byłam w Tajlandii - dobre rady

10.08.03, 11:30
Jeżeli macie jakieś pytania co do tego kraju postaram się pomóc
Obserwuj wątek
          • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 11.08.03, 11:35
            mróweczko chodziło mi o to że pora deszcowa kończy sie w sierpniu ale mniej
            więcej do października mogą sporadycznie padać deszcze a temperatura nie będzie
            tak wysoka.Ja byłam w lutym tego roku i mimo że byłam w sezonie przed porą
            deszczową kilka razy padało, wiec nie umiem ci dokladnie powiedzieć o pogodzie
            wiem tylko z innych informacji.
        • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.samart.co.th 11.08.03, 09:53
          Marzec i kwiecień to akurat środek pory gorącej i suchej i w tym okresie prawie
          NIGDY nie pada.
          W październiku może pokropić w centralnej Tajlandii. No i na wyspie Samui, ale
          jechać spoko można.

          catinka napisała:

          >
          > pora deszczowa tra od marzec kwiecień do około sierpnia. Alenawet jak jest
          > deszcz jest ciepło około 25 30 stopni.Moga byc komary.
          > Pozdrawiam
              • Gość: la Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.acn.pl 11.08.03, 12:02
                catinka napisała:

                > a po za tym chciałam wam dac dobre rady w razie problemów podobnych do tych
                > które miałam a nie informacji pogoda jest różna okres deszczowy może się
                > przesunąc nawet o miesiąc więc nieobwiniajcie mnie za to

                Byłam już w Tajlandii, ale chciałabym pojechać znowu. Czy możesz dać te "dobre
                rady"? Bardzo proszę. Nie wiem, jakie miałaś problemy, ale bardzo chętnie je
                poznam.
            • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.net37.samart.co.th 12.08.03, 09:52
              W październiku może jeszcze padać w BKK i centralnej Tajlandii. Na wyspie
              Phuket powinna być dobra pogoda. Sezon na nurkowanie zaczyna się ok. 10-go
              października. I jest to najlepszy czas na nurkowanie, bo jeszcze nie ma tłumów
              i ceny hoteli są rozsądne (od 1 listopada wszystko drożeje 2 - 3 razy).
              Nurkować najlepiej jest na wyspach Similan. Na Samui też jest OK, choć jest
              większe prawdopodobieństwo deszczu. Na objazd polecam rzekę Kwai, Chiang Rai,
              Chiang Mai. Ok. tygodnia jeżdżenia powinno wystarczyć.


              Gość portalu: Mrowka napisał(a):

              > przejrzysty, a ty piszesz z Tajlandii?
              > zastanawiam sie nad Tajlandia, ale mysle o polaczeniu plazy z wycieczka
              > objazdowa, jak wyglada woda w pazdzierniku i jak z plywaniem, nurkowaniem, i
              > czy moge sie spodziewac zachmurzenia czy czystego nieba? (co nie rownoznaczne
              z
              >
              > deszczem)
              >
            • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 11.08.03, 15:19
              w Tajlandii jest bardzo tanio więc kupiłam sporo rzeczy na prazenty itd.
              następnie miałam ogromne problemy przy odprawie ponieważ mój bagaż przekraczał
              wyznaczony limit grozilo mi 2000 zł dopłaty, gdybym wczesniej o tym wiedziała
              zabrałabym ze sobą mniej rzeczy. Wyjechałam zbiura podróży Ecco Holiday
              mieszkałam w mieście Pattaya po przyjeździe nie wszystko się zgadzało z opisem
              w katalogu np. to że do centrum mamy 15 min piechotą a co się okazało 20 min
              busem. W katalogu hotel ocean ving jest źle przwedstawiony a pokoje tak nie
              wyglądają przynajmniej ten w którym ja mieszkałam.
              • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.net37.samart.co.th 12.08.03, 09:53
                Hmmm, raczej źle trafiłaś. Ambassador Ocean to wielka stodoła zbudowana gdzieś
                w polu.

                catinka napisała:

                > w Tajlandii jest bardzo tanio więc kupiłam sporo rzeczy na prazenty itd.
                > następnie miałam ogromne problemy przy odprawie ponieważ mój bagaż
                przekraczał
                > wyznaczony limit grozilo mi 2000 zł dopłaty, gdybym wczesniej o tym wiedziała
                > zabrałabym ze sobą mniej rzeczy. Wyjechałam zbiura podróży Ecco Holiday
                > mieszkałam w mieście Pattaya po przyjeździe nie wszystko się zgadzało z
                opisem
                > w katalogu np. to że do centrum mamy 15 min piechotą a co się okazało 20 min
                > busem. W katalogu hotel ocean ving jest źle przwedstawiony a pokoje tak nie
                > wyglądają przynajmniej ten w którym ja mieszkałam.
            • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.net37.samart.co.th 12.08.03, 09:59
              Padać może przez cały rok - to jest pogoda. Nie da się jej zaprogramować. Ale
              faktem jest, że marzec i kwiecień to środek pory gorącej, kiedy w BKK jest ok.
              37-38 stopni. Pada od czerwca do października, ale są to krótkie ręsiste ulewy,
              co drugi dzień. Prawie nigdy się nie zdarza, żeby padało przez cały dzień, jak
              to wygląda na amerykańskich filmach o Wietnamie.

              catinka napisała:

              > przejrzysty byłam w lutym tego roku i wiem co mowię było upalnie ale czasami
              > popadało bo sie zbliżała pora deszczowa która zaczyna sie od marca i
              pojawiały
              > sie powoli komary
              • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady przejrzysty 12.08.03, 10:19
                Ani Ty ani ja nie mieszkamy w Tajlandii wiec informacje o pogodzie czerpiemy z
                różnych źródeł i mogą być mylące, nie chcę nikogo wprowadzać w błędy. Aco do
                wielkiej stodoły jest to największy kompleks hotelowy w Tajlandii ima
                najwiekszy basen w całej Azji, więc ciężko jest z kimś rozmawiać kto nie był
                tam i niewidział. To że napisałam iż do centrum było 20 min nieoznaczało że
                jest tam pusto i brzydko. Chodzilo mi ozaznaczenie takich pomyłek. Nie
                napisałam że jestem niezadowolona. Patrząc w oferty ceny maleją właśnie od
                marca.......ciekawe dlaczego

                • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady przejrzysty IP: *.net37.samart.co.th 12.08.03, 10:55
                  W sumie Tajlandię trochę znam i o pogodzie mówię "z autopsji". Mało tego
                  twierdzę, że w przewodnikach często piszą bzdury o porze deszczowej, albo o
                  porze gorącej.
                  Hotel Ambassador w Pattayi też znam. Znam też kilka innych hoteli na Phukecie,
                  Samui, na Koh Chang'u i w kilku innych miejscach i gdybym miał wybierać, to
                  raczej nie wybrałbym Ambassadora. Pozdrawiam.


                  catinka napisała:

                  > Ani Ty ani ja nie mieszkamy w Tajlandii wiec informacje o pogodzie czerpiemy
                  z
                  > różnych źródeł i mogą być mylące, nie chcę nikogo wprowadzać w błędy. Aco do
                  > wielkiej stodoły jest to największy kompleks hotelowy w Tajlandii ima
                  > najwiekszy basen w całej Azji, więc ciężko jest z kimś rozmawiać kto nie był
                  > tam i niewidział. To że napisałam iż do centrum było 20 min nieoznaczało że
                  > jest tam pusto i brzydko. Chodzilo mi ozaznaczenie takich pomyłek. Nie
                  > napisałam że jestem niezadowolona. Patrząc w oferty ceny maleją właśnie od
                  > marca.......ciekawe dlaczego
                  >
                  • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady przejrzysty 12.08.03, 13:39
                    Jestem ciekawa czy lecąc pierwszy raz do Tajlandii wiedziałeś który hotel
                    wybrać i gdzie sie zatrzymać. Zapewniasz że znasz Tajlandię wiec dlaczego
                    nazywasz miejsce Pattaya polem. Pewnie nigdy tam nie byłes a hotel ambassador
                    znasz z katalogu. Po za tym wybierałam wycieczke pod względem finansowym a te
                    miejsca które wymieniłes są znacznie droższe. Nie mam ochoty na głupie
                    sprzeczki z Tobą chciałam uprzedzic ludzi o pewnych zagrożeniach a nie
                    debatować z Toba kto lepiej zna Tajlandię.
      • cynthiaa Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 12.08.03, 15:22
        No, ale wielkiej straty nie będzie, jeśli wątek zginie w czeluściach forum,
        nieprawdaż? ;)
        Skoro główne wrażenia autorki wątku (i związane z nimi "dobre rady") dotyczą
        wagi jej zakupów, zdjęć hotelu w katalogu i odległość z hoteliska do plaży, to
        jakiego podróżnika pragnącego naprawdę poznać kraj docelowy to zainteresuje?
        Pozdrawiam


        • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre radycyntia 12.08.03, 16:32

          Widać że jestes mało inteligentna i nie zrozumiałaś co napisałam jeżeli dla
          cieie jest małym problemem że możesz zostać ukarana za nadbagaż to Twój problem
          a jak zauważyłaś w tytule napisałam dobre rady a nie wspomnienia z wakacji.
          Inie rzycze sobie żebyć oceniała cel mojej podróży bo to moja sprawa,
          zwiedziłam sporo a zakupy były dodatkowa przyjemnością.
          • cynthiaa Re: Byłam w Tajlandii - dobre radycyntia 12.08.03, 16:53
            Catinko- nie wiem dlaczego zarzucasz mi brak inteligencji? Przeczytałam uważnie
            cały wątek i oprócz "dobrych rad" o których napisałam wyżej nie wniosłaś nic
            ciekawego, poza banałami- waga dopuszczalnego bagażu w danej linii lotniczej i
            na danej trasie to kwestia oczywista, którą każdy może dokładnie sprawdzić
            przed wylotem.

            No i chyba nie nie jesteś za bardzo bystra, skoro Przejrzystemu piszącemu z
            Tajlandii zarzucasz, że nie zna pogody z autopsji.

            C.
            ps. poszperałam w necie i jeśli Twój hotel to ów wielki, czworoboczny wieżowiec
            (with over 5,000 guestrooms!), to naprawdę współczuję że w takim miejscu
            musiałaś spędzać wakacje.
            Ja od takich bloków w wakacje uciekam, a poza tym jak można poczuć klimat
            innego kraju w takim turystycznym getcie?..


            • catinka Re: Byłam w Tajlandii - dobre radycyntia 12.08.03, 18:37
              Opogodzie napisałam że każdy czrpie informacje z róznych źródeł. A co do hotelu
              nie masz czego współczuc było cicho i spokojnie na basenie było kilkanaście
              osób i w spokoju odpoczywałam ajak chciałam rozrywki to jechałam do centrum. I
              oczywiscie nie siedziałam cały czas w hotelu tylko zwiedzałam. Na tym forum
              chciałam uprzedzic innych o nadbagazu mimo wszystko że mogą sie wczesniej
              dowiedzieć. Ja tez sie dowiedziałm i co mi z tego jak w ostatnich dniach
              zmienili nam przewoźnika i ceny były inne. Czy ty nie masz innych zajec na tym
              forum
        • hirgen Po prostu zgroza... 12.08.03, 22:46
          ..zawsze będę twierdził, że Polacy to hołota. Zjawia się dziewczyna na forum i
          chce bezinteresownie pomóc innym bo uważa że może im zaoszczędzić kłopotu
          posiadanymi informacjami, a paru /no nie mogę napisać tego co chcę bo mnie
          stąd wywalą/ ... czepia się jej w sposób kompletnie absurdalny. Przecież ten
          nadbagaż to był jeden z problemów jakie mogą cię tam spotkać i o to catince
          chodziło. Był to po prostu przykład od którego zaczęła. Znam ze dwa-trzy
          sposoby jak sobie w takiej sytuacji poradzić, ale tipsów nigdy za wiele. I te
          kretyńskie przekomarzania który hotel był lepszy. Każdy kupuje taki na jaki go
          stać. Jeśli jest taki, który mimo swojej wielkości oferuje znośne warunki za
          znośną cenę to jest to cenna informacja. Nie jestem turystą handlowym, ale tak
          samo jak catinka uważam że warto skorzystać z wizyty w Tajlandii i kupić sobie
          mnóstwo rzeczy nie tylko tanich, ale i takich o jakie w kraju co najmniej
          trudno. Czy wy już nie potraficie do ciężkiej cholery nie zgadzać się z kimś
          kulturalnie, powściągnąć bezsensownej napastliwości wobec kogoś kto okazał
          życzliwość? Wiem, że paru z was powie, że to co ja robię to też napastliwość
          bo czujecie się niewinni zarzutów jakie stawiam. Ale bronię dziewczyny, która
          bezinteresownie chciała poświęcić nan trochę swojego czasu, a wy na nią z
          gębami! Niedobrze mi
          • catinka Re: Po prostu zgroza... 12.08.03, 23:53

            Dziekuje za obronę.
            Przez ta bezsennsowna krytyke która otrzymałam stwierdziłam że tu są sami
            beznadziejni ludzie, ale chyba są wyjątki. Też uwazam że każdy może radzic co
            chce mniejsze lub większe problemy przedstawiać. A jeżeli komus sie te porady
            po przewczytaniu wydawają się zbędne to niech wyjdzie z tej strony bez słowa.
            Bo krytyka nic tu nie pomoże.
            Pozdrawiam Cię.
          • Gość: przejrzysty Re: Po prostu zgroza... IP: *.samart.co.th 13.08.03, 10:30
            Hirgen: problem jest w czym innym. Catinka była w Tajlandii, w mieście Pattaya,
            w hotelu Ambassador Ocean Wing w lutym tego roku (tak wynika z jej informacji).
            Bardzo fajnie, że chce się podzielić informacjami i radami. Ale jeżeli podawane
            informacje są nieprawdziwe (o porze deszczowej w marcu i kwietniu), to chyba
            trzeba na to zwrócić uwagę. Mam rację?
            Informacjie o problemach z nadbagażem są mało znaczące. Każdy, kto choć raz
            leciał samolotem powinien wiedzieć, że limit na bagaż w klasie ekonomicznej
            wynosi 20 kg na osobę + 5 kg na bagaż podręczny. Limit można przekroczyć o 2 -
            3 kg, ale jeżeli ktoś ma ze sobą jakieś 40 kg na osobę to każda linia każe
            dopłacać za nadbagaż (od 10 do 15 kg za każdy dodatkowy kilogram). I takie są
            zasady na całym świecie. Obrażanie się na biuro, że nie poinformowało o limicie
            jest moim zdaniem nie na miejscu.
            Co do hotelu Ambassador w Pattayi: Catinka mieszkała w tym hotelu i
            prawdopodobnie zna tylko ten jeden hotel. I najprawdopodobniej nie ma
            porównania z innymi hotelami. Nie jest to zły hotel, ma duży basen, niezłą
            plażę, niezłe pokoje, ale w lutym pokój w tym hotelu kosztuje ok. 50 USD za
            dobę. Za takie pieniądze w Tajlandii można znaleźć naprawdę znacznie lepsze,
            przytulniejsze, lepiej położone hotele (Ambassador jest ok. 15 km na południe
            od Pattayi). Nawet poza Pattayą, która ma niewiele wspólnego z prawdziwą
            Tajlandią. Gdybym miał komuś polecać hotel w Tajlandii na pewno nie byłby to
            Ambassador City Jomtien.
            Pozdrawiam.



            hirgen napisał:

            > ..zawsze będę twierdził, że Polacy to hołota. Zjawia się dziewczyna na forum
            i
            > chce bezinteresownie pomóc innym bo uważa że może im zaoszczędzić kłopotu
            > posiadanymi informacjami, a paru /no nie mogę napisać tego co chcę bo mnie
            > stąd wywalą/ ... czepia się jej w sposób kompletnie absurdalny. Przecież ten
            > nadbagaż to był jeden z problemów jakie mogą cię tam spotkać i o to catince
            > chodziło. Był to po prostu przykład od którego zaczęła. Znam ze dwa-trzy
            > sposoby jak sobie w takiej sytuacji poradzić, ale tipsów nigdy za wiele. I te
            > kretyńskie przekomarzania który hotel był lepszy. Każdy kupuje taki na jaki
            go
            > stać. Jeśli jest taki, który mimo swojej wielkości oferuje znośne warunki za
            > znośną cenę to jest to cenna informacja. Nie jestem turystą handlowym, ale
            tak
            > samo jak catinka uważam że warto skorzystać z wizyty w Tajlandii i kupić
            sobie
            > mnóstwo rzeczy nie tylko tanich, ale i takich o jakie w kraju co najmniej
            > trudno. Czy wy już nie potraficie do ciężkiej cholery nie zgadzać się z kimś
            > kulturalnie, powściągnąć bezsensownej napastliwości wobec kogoś kto okazał
            > życzliwość? Wiem, że paru z was powie, że to co ja robię to też napastliwość
            > bo czujecie się niewinni zarzutów jakie stawiam. Ale bronię dziewczyny, która
            > bezinteresownie chciała poświęcić nan trochę swojego czasu, a wy na nią z
            > gębami! Niedobrze mi
            • catinka Re: Po prostu zgroza... 13.08.03, 10:48
              Czy ty jestes nienormalny przecież pisalam że dowiedzialam sie o ceny nadbagażu
              ale biuro turystyczne zmieniło przewoźnika i stąd inne ceny ponad 50 zł za
              kilo. Więc miałam nadbagażu ok. 40 kg na dwie osoby. I pisałam że każdy ma
              różne źródła informacji o pogodzie przecież nie chcę niko oszukać i dajcie mi
              wreszcie święty spokój po co tu wchodzicie nie podoba sie to zmien miejsce.
              Każdy może radzić co chce a ty sie uparłeś na mnie, może zajrzyj do każdego
              wątka i oceń czy ktoś mówi prawdę czy nie. Po za tym co cie obchodzi ten hotel
              przeciez ja go nikomu nie polecałam, czy Ty wogóle czytasz co ja piszę. Jeżeli
              te informacje sa dla Ciebie zbędne to wyjdź stąd i sie nie produkuj.
              • Gość: przejrzysty Re: Po prostu zgroza... IP: *.samart.co.th 13.08.03, 11:11
                Droga catinko, ja się nikogo nie czepiam. Po prostu zwróciłem uwagę na
                nieprawdziwą informację podaną przez Ciebie (o pogodzie). A różne źródła nie
                mają tu nic do rzeczy, bo w przewodnikach często piszą głupoty (niestety). A
                komentuję informacje o Tajlandii, bo uważam, że ten kraj znam. Nie komentuję
                informacji o krajach, o których nie mam pojęcia, dlatego nie ma mnie na innych
                wątkach.
                A to, że biuro zmieniło przewoźnika nie ma nic do rzeczy. KAŻDY przewoźnik każe
                płacić 10 - 15 USD za każdy kg nadbagażu. I 50 zł to akurat w tym przedziale.
                Nie chcę Cię krytykować, bo dobre chęci są ważne, ale jeżeli ktoś był w jednym
                mieście, w jednym hotelu, przez ok. 10 dni i dalej niż 20 km od hotelu nie
                jeździł, to raczej nie powinien dawać specjalistycznych rad na temat całego
                kraju, a ograniczyć się do jednego miasta i jednego hotelu. Tego, w którym był.
                Pozdrawiam Cię, mimo języka Twojej ostatniej wypowiedzi.


                catinka napisała:

                > Czy ty jestes nienormalny przecież pisalam że dowiedzialam sie o ceny
                nadbagażu
                >
                > ale biuro turystyczne zmieniło przewoźnika i stąd inne ceny ponad 50 zł za
                > kilo. Więc miałam nadbagażu ok. 40 kg na dwie osoby. I pisałam że każdy ma
                > różne źródła informacji o pogodzie przecież nie chcę niko oszukać i dajcie mi
                > wreszcie święty spokój po co tu wchodzicie nie podoba sie to zmien miejsce.
                > Każdy może radzić co chce a ty sie uparłeś na mnie, może zajrzyj do każdego
                > wątka i oceń czy ktoś mówi prawdę czy nie. Po za tym co cie obchodzi ten
                hotel
                > przeciez ja go nikomu nie polecałam, czy Ty wogóle czytasz co ja piszę.
                Jeżeli
                > te informacje sa dla Ciebie zbędne to wyjdź stąd i sie nie produkuj.
            • Gość: pablo Re: Do dotychczasowych Dyskutantów... IP: 195.117.77.* 13.08.03, 10:59
              Szanowni Dyskutanci,

              z ciekawości przeczytałem wszystkie dotychczasowe opinie i, jako niezangazowany
              w sprawę, musze obiektywnie przyznac racje Przejrzystemu. To, o czy pisze
              autorka watku to same banały Klienta biura podrózy.
              Droga Catinko, rozumiem Twoje dobre chęci, ale Pattaya to nie Tajlandia (tak
              jak Cancun to nie Meksyk a Hurghada - nie Egipt). Nawet jesli odbyłaś kilka
              wycieczek fakultatywnych, to i tak ledwo "liznęłaś" ten kraj (i to przez grubą
              szybę). Dziwi mnie Twoja odwaga i rozpoczęcie watku "Byłam w Tajlandii - dobre
              rady". Wybacz, ale są to porady infantylne.
              Ja podrózuję samodzielnie (nigdy z biurem) po swiecie od 15 lat, odwiedziłem
              ponad 100 krajów, ale śmiem się autorytatywnie wypowiadać tylko o o tych, w
              których albo byłem kilka razy (np. państwa Ameryki Pd, Meksyk, Nepal) albo po
              prostu zjeżdziłem wzdłuż i wszerz w czasie jednego długiego wyjazdu (Birma,
              N.Zelandia, wyspy Pacyfiku). W Tajlandii byłem 3 razy, ale nigdy nie dłużej niż
              2 tygodnie. Teoretycznie znam ją nieźle, ale nie smiałbym o tym pisać na Forum.

              Catinka, odrobinę samokrytycyzmu.
              Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, zwłaszcza Przejrzystego...
              Pablo
              • cynthiaa Re: Do dotychczasowych Dyskutantów... 13.08.03, 11:09
                Witam,

                Zgadzam się w całej rozciągłości z Pablem. I mnie również zdumiewa, że osobom,
                które spędziły 2 tygodnie w wielkim hotelu skutecznie izolującym od
                jakiegokolwiek kontaktu z krajem, jego mieszkańcami i jego prawdziwym obliczem,
                uważają się za ekspertów uprawnionych do dawania "dobrych rad" i to z
                niezachwianą pewnością.

                Niezależnie jednak od różnic w zajmowanych stanowiskach, wydaje się Catinko, że
                mogłabyś bardziej kulturalnie podchodzić do swoich oponentów, bo obrażanie ich
                i wyganianie z wątku jest raczej mało konstruktywne.

                Pozdrawiam wszystkich,
                cynthiaa

              • Gość: przejrzysty Re: Do dotychczasowych Dyskutantów... IP: *.net38.samart.co.th 13.08.03, 12:01
                Dzięki za pozdrowienia.
                Cała ta dyskusja nie ma sensu. Zwróć komuś uwagę, że pisze nieprawdę, to
                zaczyna mówić, że się czepiam i wypraszać z forum, a ktoś inny wyzywać
                od "hołoty". A wątek o nadbagażu jest niepoważny. I po co ta cała dyskusja?




                Gość portalu: pablo napisał(a):

                > Szanowni Dyskutanci,
                >
                > z ciekawości przeczytałem wszystkie dotychczasowe opinie i, jako
                niezangazowany
                >
                > w sprawę, musze obiektywnie przyznac racje Przejrzystemu. To, o czy pisze
                > autorka watku to same banały Klienta biura podrózy.
                > Droga Catinko, rozumiem Twoje dobre chęci, ale Pattaya to nie Tajlandia (tak
                > jak Cancun to nie Meksyk a Hurghada - nie Egipt). Nawet jesli odbyłaś kilka
                > wycieczek fakultatywnych, to i tak ledwo "liznęłaś" ten kraj (i to przez
                grubą
                > szybę). Dziwi mnie Twoja odwaga i rozpoczęcie watku "Byłam w Tajlandii -
                dobre
                > rady". Wybacz, ale są to porady infantylne.
                > Ja podrózuję samodzielnie (nigdy z biurem) po swiecie od 15 lat, odwiedziłem
                > ponad 100 krajów, ale śmiem się autorytatywnie wypowiadać tylko o o tych, w
                > których albo byłem kilka razy (np. państwa Ameryki Pd, Meksyk, Nepal) albo po
                > prostu zjeżdziłem wzdłuż i wszerz w czasie jednego długiego wyjazdu (Birma,
                > N.Zelandia, wyspy Pacyfiku). W Tajlandii byłem 3 razy, ale nigdy nie dłużej
                niż
                >
                > 2 tygodnie. Teoretycznie znam ją nieźle, ale nie smiałbym o tym pisać na
                Forum.
                >
                > Catinka, odrobinę samokrytycyzmu.
                > Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, zwłaszcza Przejrzystego...
                > Pablo
              • lukumon Witaj Pablo 13.08.03, 18:34
                Jednocześnie proszę Catinkę o wybaczenie, że zaśmiecam jej wątek: czy mógłbym
                skorzystać z twojego doświadczenia i poprosić cię o parę rad naturu ogólnej.

                Muszę się przyznać, że dopiero od niedawna zacząłem pracować u siebie. Sam
                ustalam sobie okres urlopu i mogę spełnić swoje największe marzenie: podróże.
                Czy mogę wysłać ci na maila parę pytań? Znajdziesz chwilę, żeby mi
                odpowiedzieć? Z góry zastrzegam, że nie zamierzam zasypać cię nimi po czubek
                głowy.

                Pozdrawiam serdecznie

                *********
                Lukumon
                • catinka Re: Witaj Pablo 13.08.03, 19:01
                  Narzekacie że jestem nie miła ale to nie ja zaczęłam po za tym Wy nie
                  pozostajecie dłużni w obrazach. Nigdy nie stwierdzilam że znam tenkraj dobrze
                  opisałam tylko jedno miejsce. I przecierz w wątku nie napisałm specjalistyczne
                  porady tylko to w czym mogę pomóc, więc nie rozumiem Was.I piszę kolejny raz
                  jeżeli się nie podoba to po co te komentarze po prostu dajcie temu spokój,
                  macie satysfakcję z tej krytyki czy co. Czy ja komuś szkodzę. Zajmijcie się na
                  tym forum tym co Was interesuje, a nie bawicie się w krytyków. Nastepnym razem
                  jeżeli będę chciała dać dobre rady zapytam o zgodę ok.

                  • lukumon Droga Catinko 13.08.03, 19:41
                    Proszę zwróć uwagę, że jestem nowy w tym wątku i nie brałem udziału w sporze o
                    którym mówisz. Wszedłem tu nieco zaburzając jego bieg za co też przeprosiem.
                    Po to jednak tylko, żeby skontaktować się z Pablem. Mam nadzieję, że nie
                    kierowałaś swych pretensji do mnie a użycie mojego nagłówka było z twojej
                    strony niewinną pomyłką.

                    Pozdrawiam cię

                    *********
                    Lukumon
                • Gość: pablo Re: ODP. LUKUMON IP: 195.117.77.* 14.08.03, 10:24
                  Witaj, zawsze do usług,

                  jak zacząłem marzyć o samodzielnych podróżach po świecie, też nie bardzo
                  wiedziałem, jak sie do tego zabrać, najpierw podpatrywałem starszych
                  podrózników (na szczęście miałem kogo), a potem już poszło.
                  I tak to się kreci od 15 lat...

                  pawel.szelhaus@pbp.com.pl

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Pablo

                  PS. Na ew. wymianę korespondencji zapraszam po weekendzie (chyba, że napiszesz
                  coś na "cito").
    • Gość: Mrowka Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: 62.234.179.* 13.08.03, 20:43
      Troche sie czuje winna, wszystko sie zaczelo od mojego pytania o pogode i z
      gory przepraszam wszystkich za to ze bede drazyc ten temat. Autorka tematu
      odpowiedziala na moje pytanie podajac sie za osobe wiarygodna w tym temacie..
      tymczasem przejrzysty podaje sie za wiarygodniejszego przy czym jego IP
      przypomina tajlandzki (choc za to glowy nie daje). Wiec niech mi ktos poda
      jakies wiarygodne zrodla gdzie moge sprawdzic szczegolowo pogode (nie mowie tu
      o krotkotermonowych prognozach, ale o klimacie, okresach deszczowych, srednich
      temperaturach, warunkach do nurkowania etc).
      Zaznaczam, ze nigdy nie bylam w Azji !
      Pozdrowienia dla prawdziwie wiarygodnych, a nie tych chcacych za takowych
      uchodzic (cokolwiek by to mialo znaczyc)

      ;-)
      • lukumon Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 13.08.03, 22:55
        Wejdź w witryny biur podróży Sigma Travel oraz Rainbow Tours. Pamiętam, że na
        witrynie jednego z tych towarzystw była fantastyczna stronka z pogodą w
        Tajlandii. Nie znam niestety e-adresu. Proponuję - albo sama ich poszukaj w
        necie, albo zadzwoń do biur turystycznych które ich reprezentują i o te adresy
        spytaj. Naprawdę warto - świetnie opracowane.

        Pzdrw
      • oka5 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 14.08.03, 01:31
        Gość portalu: Mrowka napisał(a):

        > Wiec niech mi ktos poda
        > jakies wiarygodne zrodla gdzie moge sprawdzic szczegolowo pogode (nie mowie
        > tu o krotkotermonowych prognozach, ale o klimacie, okresach deszczowych,
        > srednich temperaturach, warunkach do nurkowania etc).

        Wklejam dane ze stacji meteo w Bangkoku. Temperatury masz wyżej w stopniach F,
        niżej w st. C. Opady miesięczne w calach i mm. Jak widać najbardziej leje od
        maja do października.
        Ja byłam w Tajlandii na przełomie lutego i marca. Jeszcze nie padało (raz
        pokropiło), ale czuć już było w powietrzu zbliżającą się wraz z porą deszczową
        "parówkę".

        CLIMATE: Station #48455, Bangkok, Thailand, Lat. 13.7N, Long. 100.5E, at
        53 ft. (16 m). The record high temperature is 114F (46C), and the record
        low is 50F (10C).

        N/HEMISPHERE JAN FEB MAR APR MAY JUN JUL AUG SEP OCT NOV DEC
        F AVG MAX 89 91 93 95 93 91 90 90 89 88 88 88
        F AVG MIN 68 73 76 78 77 77 76 76 76 75 73 69
        DIURNAL RANGE 21 18 17 17 16 14 14 14 13 13 15 19
        RAIN/INCHES 0.5 0.9 1.5 3.6 6.2 6.0 6.6 6.8 11.8 9.2 2.3 0.4
        HUMIDITY/% 72 74 74 75 78 79 80 81 83 83 80 74
        DAYS CLR @ 7AM 4 2 1 0 0 0 0 0 0 1 2 3
        DAYS CLR @ 1PM 9 5 4 2 0 0 0 0 0 2 2 6
        RAIN/MM 13 23 38 91 157 152 168 173 300 234 58 10
        C AVG MAX 31.7 32.8 33.9 35.0 33.9 32.8 32.2 32.2 31.7 31.1 31.1 31.1
        C AVG MIN 20.0 22.8 24.4 25.6 25.0 25.0 24.4 24.4 24.4 23.9 22.8 20.6
        DIURNAL RANGE 11.7 10.0 9.5 9.4 8.9 7.8 7.8 7.8 7.3 7.2 8.3 10.5

        • oka5 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 14.08.03, 01:38
          Niestety wyszło to mało czytelnie, bo po wysłaniu wszystko wyrównało się do
          lewej strony. Od biedy da się to przeczytać. Do każdego miesiąca trzeba
          przypasować liczby, które powinny być bezpośrednio pod nazwami miesięcy.
          Jeżeli chcesz, mogę Ci to wysłać na priva.
      • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.samart.co.th 14.08.03, 02:35
        Po polsku możesz zajrzeć na www.tajlandia.info.pl, choć nieskromnie chcę
        zauważyć, że sam robię tę stronę, a nie dla wszystkich uczestników forum jestem
        wiarygodnym źródłem.

        Po angielsku może trochę informacji znajdziesz tutaj:
        www.lonelyplanet.com/destinations/south_east_asia/thailand/environment.htm

        Zwróć uwagę, że Tajlandia do dosyć duży kraj i pogoda może się różnić w
        regionach. Np. teraz w centralnej Tajlandii pada co 2 - 3 dni (leje porządnie,
        ale krótko, do tego w nocy), na Phukecie (Ocean Spokojny) pada sporo, natomiast
        na Samui (Ocean Indyjski) panuje super pogoda. Od października pogoda będzie w
        porządku na Phukecie, a na Samui zacznie padać. Tak to już jest.
        Jednak na każdej stronie o Tajlandii znajdziesz informację, że marzec -
        kwiecień to pora gorąca i sucha (choć od czasu do czasu pokropić może).





        Gość portalu: Mrowka napisał(a):

        > Troche sie czuje winna, wszystko sie zaczelo od mojego pytania o pogode i z
        > gory przepraszam wszystkich za to ze bede drazyc ten temat. Autorka tematu
        > odpowiedziala na moje pytanie podajac sie za osobe wiarygodna w tym temacie..
        > tymczasem przejrzysty podaje sie za wiarygodniejszego przy czym jego IP
        > przypomina tajlandzki (choc za to glowy nie daje). Wiec niech mi ktos poda
        > jakies wiarygodne zrodla gdzie moge sprawdzic szczegolowo pogode (nie mowie
        tu
        > o krotkotermonowych prognozach, ale o klimacie, okresach deszczowych,
        srednich
        > temperaturach, warunkach do nurkowania etc).
        > Zaznaczam, ze nigdy nie bylam w Azji !
        > Pozdrowienia dla prawdziwie wiarygodnych, a nie tych chcacych za takowych
        > uchodzic (cokolwiek by to mialo znaczyc)
        >
        > ;-)
    • agulak1 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 16.08.03, 23:07
      Moja dobra rada na zwiedzanie Tajlandii jest taka, zeby jechac tam na własna
      rękę. Na miejscu bez żadnego problemu można sobie znaleźć wspaniały nocleg w
      rejonach, do których biura podróży nie wożą turystów. Polecam wyspy na południu
      (niekoniecznie Pukhet, mnie się tam wcale nie podobało). Najmilej wspominam Koh
      Samui i Koh Phi Phi. W ogóle nie należy się obawiać braku miejsc. Tajlandia
      jest wspaniale zorganizowanym pod wzgledem turystycznym krajem. Ludzie są tam
      życzliwi i bardzo dobrze przygotowani na przyjęcie turystów. Za każdym razem na
      statku wiozącym nas na kolejną uroczą wysepkę nocleg "sam nas znajdował".
      Podchodzili do nas ludzie z folderami, my wybieraliśmy odpowiedni dla nas
      nocleg (bardzo tanio i świetne warunki, zawsze przy samej plaży!), a po wyjściu
      na brzeg ze statku juz czekał nan nas samochód, który wiózł w wymarzone bajkowe
      miejsce.
      Dodam, ze byłam tam ostatnio 3 lata temu w styczniu. Spędzałam tam sylwestra i
      pierwsze 3 tygodnie nowego roku. Pogoda była wspaniała. Tajlandia to dla mnie
      raj i chętnie bym tam spędzała co roku ze 3 miesiące. Ale nigdy przenigdy nie
      pojadę tam z biura podróży.
      Pozdrawiam.
      • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: 202.129.1.* 17.08.03, 14:21
        Nie wiem dlaczego, ale jakos nie wierze, ze w styczniu byly wole pokoje. Od
        listopada do konca lutego w Tajlandii jest wysoki sezon i o wolne miejsca jest
        trudno. Do tego w tym okresie ceny sa najwyzsze (hotele zarabiaja na rok do
        przodu). Chyba, ze pod pojeciem "wspaniale warunki" masz na mysli malenki domek
        z bambusa, w ktorym jest materac i nic wiecej. Takie pokoje zawsze mozna
        znalezc.




        agulak1 napisała:

        > Moja dobra rada na zwiedzanie Tajlandii jest taka, zeby jechac tam na własna
        > rękę. Na miejscu bez żadnego problemu można sobie znaleźć wspaniały nocleg w
        > rejonach, do których biura podróży nie wożą turystów. Polecam wyspy na
        południu
        >
        > (niekoniecznie Pukhet, mnie się tam wcale nie podobało). Najmilej wspominam
        Koh
        >
        > Samui i Koh Phi Phi. W ogóle nie należy się obawiać braku miejsc. Tajlandia
        > jest wspaniale zorganizowanym pod wzgledem turystycznym krajem. Ludzie są tam
        > życzliwi i bardzo dobrze przygotowani na przyjęcie turystów. Za każdym razem
        na
        >
        > statku wiozącym nas na kolejną uroczą wysepkę nocleg "sam nas znajdował".
        > Podchodzili do nas ludzie z folderami, my wybieraliśmy odpowiedni dla nas
        > nocleg (bardzo tanio i świetne warunki, zawsze przy samej plaży!), a po
        wyjściu
        >
        > na brzeg ze statku juz czekał nan nas samochód, który wiózł w wymarzone
        bajkowe
        >
        > miejsce.
        > Dodam, ze byłam tam ostatnio 3 lata temu w styczniu. Spędzałam tam sylwestra
        i
        > pierwsze 3 tygodnie nowego roku. Pogoda była wspaniała. Tajlandia to dla mnie
        > raj i chętnie bym tam spędzała co roku ze 3 miesiące. Ale nigdy przenigdy nie
        > pojadę tam z biura podróży.
        > Pozdrawiam.
        • agulak1 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 17.08.03, 16:58
          Jasne, że pojęcie dobrych warunków jest względne. Ja pod tym pojęciem rozumiem
          bungalow dwuosobowy z łazienką przy plaży. Tak nocowaliśmy z reguły. W
          niektórych miejscowościach - Bangkok, Krabi nocowaliśmy w hotelach. Pokoje
          zawsze dwuosobowe z łazienką. Warunki tak jak powiedziałam - dobre. Nie
          luksusowe, tylko dobre. I ceny były bardzo niskie. Nigdy nie mieliśmy
          najmniejszego problemu ze znalezieniem kwatery. Znajdowała nas sama. Jedyne
          miejsce, gdzie pojawiły się z tym pewne problemy to Pukhet i tam faktycznie
          musieliśmy trochę aktywności wykazać. No i udało się nam znaleźć nocleg, jednak
          już z tych bardziej luksusowych, w dość drogim (jak na tamtejsze ceny) hotelu.
          Naprawdę polecam zwiedzanie Tajlandii na własną rękę. Pojechałabym tam teraz,
          ale mam małe dziecko. A z dzieckiem jednak lepiej coś mieć zarezerwowane,
          chociażby na pierwsze dni. Poza tym kilkunastogodzinna podróż dla takiego
          malucha mogłaby być zbyt forsowna. I co najważniejsze - boję się chorób. Nie
          chcę narażać rocznego szkraba na ryzyko malarii i innych niebezpieczeństw.
          Ale dla dorosłych osób jak najbardziej! Podrózując po Tajlandii spotkaliśmy
          mnóstwo ludzi z całego świata, którzy podróżowali samodzielnie. Mnóstwo. Tylko
          Polaków wsród nich nie było. Bo Polacy się boją jechać bez biura. Zupełnie
          niepotrzebnie.
          Pozdrawiam. :-)))))))))
            • agulak1 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 17.08.03, 22:20
              Myślę, że bez problemu. Nie wiem oczywiście, co zamierzasz otrzymać za te 10
              dolarów, ale jeśli nie masz wygórowanych oczekiwań to z pewnością znajdziesz
              nawet tańszy nocleg klasy turystycznej.
              Najlepiej poszukac go na Banglamphoo. Na przykład na ulicy Khao San. To jest
              bardzo blisko Pałacu Królewskiego. Z lotniska jedzie się autobusem nr 1 albo 2,
              nie pamiętam dokładnie, ale na lotnisku ci bez problemu powiedzą. Jedziesz w
              stronę Royal Grand Palace prawie do końca trasy. Wysiąść trzeba wcześniej, ale
              jak przegapisz przystanek i dojedziesz do pałacu, to na piechotkę nawet z
              bagażami można się cofnąć. Na ulicy w tej okolicy każdy zapytany Taj wskaże ci
              to miejsce, jeśli zapytasz o drogę.
              Tam jest cała masa guesthouse'ów, niedrogich hoteli, można śmiało jechać w
              ciemno, na pewno coś znajdziesz. Jest tam też pełno knajp, a także są lokalne
              biura, gdzie bez problemów kupisz sobie bilet w dowolne miejsce w Tajlandii na
              dowolny środek lokomocji.
              Jak masz pytania, to pisz.
              Pozdrawiam.
          • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: 202.129.1.* 18.08.03, 13:37
            Sam czesto podrozuje bez biura i tak jest najlepiej. Ale jezeli ktos chce
            podrozowac samodzielnie to musi spelniac kilka warunkow. Musi byc mlody, nie
            moze sie bac pewnego ryzyka, powinien znac przynajmniej podstawy angielskiego,
            przed wyjazdem powiniem dokladnie przemyslec trase i porozmawiac z ludzmi,
            ktorzy juz tam byli. A jezeli ktos ma dziecko (sam wiesz najlepiej), albo
            jedzie z cala rodzina, to chyba raczej powinien miec wszystko z gory
            zarezerwowane. No i najwazniejsze: turysci czesto nie potrafia prawidlowo
            wymowic nazwy miejscowosci, gdzie byli. Nie wiedza tez nic o kraju, gdzie
            odpoczywali. I raczej zaplaca wiecej, ale nie zadadza sobie trudu poczytania
            przewodnikow i dokladnego przemyslenia urlopu. Latwiej jest pojsc i kupic to,
            co ci oferuja "na talerzu".
            Plecakowcy to bardzo specyficzna grupa podroznikow. Nie jest prawda, ze Polacy
            nie jezdza samodzielnie. Spotykalem sporo globtroterow z Polski.


            agulak1 napisała:

            > Jasne, że pojęcie dobrych warunków jest względne. Ja pod tym pojęciem
            rozumiem
            > bungalow dwuosobowy z łazienką przy plaży. Tak nocowaliśmy z reguły. W
            > niektórych miejscowościach - Bangkok, Krabi nocowaliśmy w hotelach. Pokoje
            > zawsze dwuosobowe z łazienką. Warunki tak jak powiedziałam - dobre. Nie
            > luksusowe, tylko dobre. I ceny były bardzo niskie. Nigdy nie mieliśmy
            > najmniejszego problemu ze znalezieniem kwatery. Znajdowała nas sama. Jedyne
            > miejsce, gdzie pojawiły się z tym pewne problemy to Pukhet i tam faktycznie
            > musieliśmy trochę aktywności wykazać. No i udało się nam znaleźć nocleg,
            jednak
            >
            > już z tych bardziej luksusowych, w dość drogim (jak na tamtejsze ceny)
            hotelu.
            > Naprawdę polecam zwiedzanie Tajlandii na własną rękę. Pojechałabym tam teraz,
            > ale mam małe dziecko. A z dzieckiem jednak lepiej coś mieć zarezerwowane,
            > chociażby na pierwsze dni. Poza tym kilkunastogodzinna podróż dla takiego
            > malucha mogłaby być zbyt forsowna. I co najważniejsze - boję się chorób. Nie
            > chcę narażać rocznego szkraba na ryzyko malarii i innych niebezpieczeństw.
            > Ale dla dorosłych osób jak najbardziej! Podrózując po Tajlandii spotkaliśmy
            > mnóstwo ludzi z całego świata, którzy podróżowali samodzielnie. Mnóstwo.
            Tylko
            > Polaków wsród nich nie było. Bo Polacy się boją jechać bez biura. Zupełnie
            > niepotrzebnie.
            > Pozdrawiam. :-)))))))))
            • agulak1 Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady 18.08.03, 23:33
              > Sam czesto podrozuje bez biura i tak jest najlepiej. Ale jezeli ktos chce
              > podrozowac samodzielnie to musi spelniac kilka warunkow. Musi byc mlody, nie
              > moze sie bac pewnego ryzyka, powinien znac przynajmniej podstawy
              angielskiego,
              > przed wyjazdem powiniem dokladnie przemyslec trase i porozmawiac z ludzmi,
              > ktorzy juz tam byli.

              Zgadzam się ze wszystkim :-)))))) No, może oprócz tego, ze trzeba być młodym.
              Młodym duchem - jak najbardziej, natomiast metryką niekoniecznie. Podróżując w
              czasach studenckich po Europie autostopem, spotykałam na trasie małżeństwa 60
              latków podrózujących w ten sam sposób :-)))))) Teraz mam prawie 30 lat. Jestem
              młoda, czy nie? To rzecz względna. Ja się czuję młodo i w dalszym ciągu
              podróżuję na własną rękę wraz z rodziną. Wszystkie pozostałe warunki
              spełniamy :-))))

              >A jezeli ktos ma dziecko (sam wiesz najlepiej), albo
              > jedzie z cala rodzina, to chyba raczej powinien miec wszystko z gory
              > zarezerwowane.

              Wszystko jak wszystko. Jedzenia nigdy nie rezerwujemy. Dbamy raczej o noclegi,
              szczególnie na pierwsze doby. Bardziej boimy się chorób w krajach egzotycznych,
              bo nie chciałabym podawać dziecku profilaktyki antymalarycznej. No i ameby się
              boimy. Z tego względu odpuszczamy sobie póki co Azję i Afrykę. Do Kanady
              natomiast jedziemy już wkrótce w ciemno. Mamy tylko parę pierwszych noclegów w
              Vancouver.

              >No i najwazniejsze: turysci czesto nie potrafia prawidlowo
              > wymowic nazwy miejscowosci, gdzie byli. Nie wiedza tez nic o kraju, gdzie
              > odpoczywali. I raczej zaplaca wiecej, ale nie zadadza sobie trudu poczytania
              > przewodnikow i dokladnego przemyslenia urlopu. Latwiej jest pojsc i kupic to,
              > co ci oferuja "na talerzu".

              No niestety. Ale to ich wybór, mają do tego prawo. Dużo tracą i tyle. Tylko mam
              wrażenie, że czasem nie z lenistwa ludzie się decydują na wyjazdy
              zorganizowane, lecz z lęku. Media często wyolbrzymiają sytuację panująca w
              różnych stronach świata. Ludzie mają rożne fobie, wyobrażenia są z reguły o
              wiele bardziej upiorne od sielankowej rzeczywistości. Poza tym ludzie boją się,
              jak to będzie na miejscu, czy im się uda coś znaleźć, czy sobie poradzą, czy
              nic im się nie stanie. Nie są po prostu przyzwyczajeni do tego rodzaju
              wypoczynku.

              > Plecakowcy to bardzo specyficzna grupa podroznikow.

              Czy ja wiem? :-)))))))))))) Ja jestem plecakowcem. A może byłym plecakowcem?
              Plecak zamieniłam ostatnio na nosidło dla dziecka, coraz częściej podróżuję z
              walizką. Nie przeczę, że zaczęło mi zależeć na pewnym komforcie, ale mentalnie
              nadal jestem plecakowcem z kupą wspomnień, całą masą marzeń o podrózach i całą
              szafą albumów ze zdjęciami :-)))))

              >Nie jest prawda, ze Polacy
              > nie jezdza samodzielnie. Spotykalem sporo globtroterow z Polski.

              Ja też spotykałam zawsze i wszędzie Polaków. Ale zdecydowanie więcej spotkałam
              na Rodos czy Krecie "czarterowców" z Polski, niż w Indiach, Nepalu czy
              Tajlandii prawdziwych globtroterów. A podrózników (nie turystów) z innych
              krajów spotkałam setki, tysiące, nawiązałam mnóstwo ciekawych kontaktów. W
              Tajlandii jedyni Polacy, jakich spotkałam, to byli współpasażerowie samolotu,
              którzy wracali rozgoryczeni po wakacjach z jakimś tam biurem, bo im to czy
              siamto nie odpowiadało. Naprawdę cieszyłam się, że nasze drogi schodzą się tak
              późno. :-)))))))))))))))

              Przejrzysty, a tak w ogóle, to dołączyłam sobie Twoją stronkę do ulubionych :-
              )))))) mam nadzieję, że kiedyś nawiązemy bliższy kontakt, bo przed naszą
              kolejną podróżą do Azji, która na pewno nastąpi w jakiejś tam przyszłości,
              pewnie chętnie skorzystałabym z paru wskazówek. Myślimy o Birmie.

              Pozdrawiam bardzo serdecznie i przepraszam, że wyszło takie długie :-))))))))))


              • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.net38.samart.co.th 21.08.03, 07:02
                Dzięki za odpowiedź i komentarze, no i za dodanie strony do ulubionych.
                Z jednym się zgadzam w 100%: z tym, że media wyolbrzymiają zagrożenia.
                Najświeższy przykład to SARS. Na świecie zachorowało ok. 8.5 tys. ludzi (na
                ponad 6 miliardów), czyli jest to ułamek ułamka promila. A ile było histerii w
                mediach? Akurat w maju, czyli w czasie sarsowej psychozy, wybrałem się do Laosu
                i był to strzał w dziesiątkę: w hotelach, guesthousach i we wszystkich
                odwiedzanych miejscach czułem się jak oczekiwany gość, a nie jak jeden z tłumu
                turystów. Podróżowałem głównie z Laotańczykami, a nie z innymi turystami i to
                mi najbardziej odpowiadało. Po raz któryś tam utwierdziłem się w przekonaniu,
                że trzeba unikać wysokich sezonów (i co za tym idzie tłumów turystów), a jechać
                do danego kraju wtedy, kiedy niewiele osób chce tam jechać.
                Pozdrawiam,




                agulak1 napisała:

                > > Sam czesto podrozuje bez biura i tak jest najlepiej. Ale jezeli ktos chce
                > > podrozowac samodzielnie to musi spelniac kilka warunkow. Musi byc mlody, n
                > ie
                > > moze sie bac pewnego ryzyka, powinien znac przynajmniej podstawy
                > angielskiego,
                > > przed wyjazdem powiniem dokladnie przemyslec trase i porozmawiac z ludzmi,
                >
                > > ktorzy juz tam byli.
                >
                > Zgadzam się ze wszystkim :-)))))) No, może oprócz tego, ze trzeba być młodym.
                > Młodym duchem - jak najbardziej, natomiast metryką niekoniecznie. Podróżując
                w
                > czasach studenckich po Europie autostopem, spotykałam na trasie małżeństwa 60
                > latków podrózujących w ten sam sposób :-)))))) Teraz mam prawie 30 lat.
                Jestem
                > młoda, czy nie? To rzecz względna. Ja się czuję młodo i w dalszym ciągu
                > podróżuję na własną rękę wraz z rodziną. Wszystkie pozostałe warunki
                > spełniamy :-))))
                >
                > >A jezeli ktos ma dziecko (sam wiesz najlepiej), albo
                > > jedzie z cala rodzina, to chyba raczej powinien miec wszystko z gory
                > > zarezerwowane.
                >
                > Wszystko jak wszystko. Jedzenia nigdy nie rezerwujemy. Dbamy raczej o
                noclegi,
                > szczególnie na pierwsze doby. Bardziej boimy się chorób w krajach
                egzotycznych,
                >
                > bo nie chciałabym podawać dziecku profilaktyki antymalarycznej. No i ameby
                się
                > boimy. Z tego względu odpuszczamy sobie póki co Azję i Afrykę. Do Kanady
                > natomiast jedziemy już wkrótce w ciemno. Mamy tylko parę pierwszych noclegów
                w
                > Vancouver.
                >
                > >No i najwazniejsze: turysci czesto nie potrafia prawidlowo
                > > wymowic nazwy miejscowosci, gdzie byli. Nie wiedza tez nic o kraju, gdzie
                > > odpoczywali. I raczej zaplaca wiecej, ale nie zadadza sobie trudu poczytan
                > ia
                > > przewodnikow i dokladnego przemyslenia urlopu. Latwiej jest pojsc i kupic
                > to,
                > > co ci oferuja "na talerzu".
                >
                > No niestety. Ale to ich wybór, mają do tego prawo. Dużo tracą i tyle. Tylko
                mam
                >
                > wrażenie, że czasem nie z lenistwa ludzie się decydują na wyjazdy
                > zorganizowane, lecz z lęku. Media często wyolbrzymiają sytuację panująca w
                > różnych stronach świata. Ludzie mają rożne fobie, wyobrażenia są z reguły o
                > wiele bardziej upiorne od sielankowej rzeczywistości. Poza tym ludzie boją
                się,
                >
                > jak to będzie na miejscu, czy im się uda coś znaleźć, czy sobie poradzą, czy
                > nic im się nie stanie. Nie są po prostu przyzwyczajeni do tego rodzaju
                > wypoczynku.
                >
                > > Plecakowcy to bardzo specyficzna grupa podroznikow.
                >
                > Czy ja wiem? :-)))))))))))) Ja jestem plecakowcem. A może byłym plecakowcem?
                > Plecak zamieniłam ostatnio na nosidło dla dziecka, coraz częściej podróżuję z
                > walizką. Nie przeczę, że zaczęło mi zależeć na pewnym komforcie, ale
                mentalnie
                > nadal jestem plecakowcem z kupą wspomnień, całą masą marzeń o podrózach i
                całą
                > szafą albumów ze zdjęciami :-)))))
                >
                > >Nie jest prawda, ze Polacy
                > > nie jezdza samodzielnie. Spotykalem sporo globtroterow z Polski.
                >
                > Ja też spotykałam zawsze i wszędzie Polaków. Ale zdecydowanie więcej
                spotkałam
                > na Rodos czy Krecie "czarterowców" z Polski, niż w Indiach, Nepalu czy
                > Tajlandii prawdziwych globtroterów. A podrózników (nie turystów) z innych
                > krajów spotkałam setki, tysiące, nawiązałam mnóstwo ciekawych kontaktów. W
                > Tajlandii jedyni Polacy, jakich spotkałam, to byli współpasażerowie samolotu,
                > którzy wracali rozgoryczeni po wakacjach z jakimś tam biurem, bo im to czy
                > siamto nie odpowiadało. Naprawdę cieszyłam się, że nasze drogi schodzą się
                tak
                > późno. :-)))))))))))))))
                >
                > Przejrzysty, a tak w ogóle, to dołączyłam sobie Twoją stronkę do ulubionych :-
                > )))))) mam nadzieję, że kiedyś nawiązemy bliższy kontakt, bo przed naszą
                > kolejną podróżą do Azji, która na pewno nastąpi w jakiejś tam przyszłości,
                > pewnie chętnie skorzystałabym z paru wskazówek. Myślimy o Birmie.
                >
                > Pozdrawiam bardzo serdecznie i przepraszam, że wyszło takie długie :-
                ))))))))))
                >
                >
    • Gość: erzet Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.bielsko.dialog.net.pl 13.09.03, 23:04
      Dziewczyna chciala dobrze, ale wyszlo , jak wyszlo. Tajlandie znam dosc
      dobrze , bylem tam wiele razy. Wakacje w ubieglym i tym roku spedzilem wlasnie
      w Tajlandii. Wrocilem przed tygodniem i wspomnienia sa jeszcze swieze. Mam
      jedna zasade , nigdy z biurem podrozy!!!!!!!! Zgodze sie , ze Pataya to bardzo
      kiepskie miejsce, jak na Tajlandie. Bylem tam raz kilka dni i juz nigdy sie
      nie wybiore. Jedyne "usprawiedliwienie" to powiazanie tego miejsca z pobytem w
      Bangkoku. Jezeli ktos ma malo czasu, a chce pomoczyc dupke w wodzie to jest
      ok. Autobusy z Bangkoku jezdza czesto , a o ile pamietam podroz trwa 1,5 do 2
      godzin. Od 1989 roku zwiedzam Azje(Indie, Nepal, Sri Lanka,Tajlandia, Malezja,
      Singapur, Hong Kong, Chiny , Mongolia) i nigdy nie rezerwowalem hotelu
      wczesniej. Bangkok jest idealnym miejscem, jezeli chodzi o hotele. Za 9$
      mieszkam w hotelu z klimatyzacja, ladna lazienka, balkonem i swieza posciela.
      No i w centrum (dwa przystanki autobusem na Silom). Jezeli chodzi o pogode to
      dyskusja , ktora miala tutaj miejsce byla czysto akademicka. Ja bylem w
      ubieglym roku na Koh Samui w sierpniu (pora deszczowa) i padalo tylko dwa razy
      (raz kilka godzin, a raz z przerwami caly dzien), w tym roku padalo juz kilka
      dni, ale jak na pore mokra jest ok. Natomiast moj kolega byl na KS w lutym
      (pora absolutnie sucha) i padalo piec dni. Takze, bywa roznie. Wracajac do
      hoteli, jezeli ktos musi spac w luksusie, albo lubi to polecam rezerwacje
      przez internet. Ceny sa bardzo przystepne a oferta zazwyczaj odpowiada
      rzeczywistosci.Oprocz basenu, ktory bywa troche mniejszy niz na zdjeciach.
      Informacja od ludzi , ktorych spotykalem w drodze, ja sam nigdy nie
      korzystalem z tej formy. Ceny zaleza, jak juz ktos pisal od pory roku i
      rowniez od umiejetnosci targowania. Pomaga oczywiscie, jezeli odwiedza sie to
      samo miejsce drugi raz. W tym roku na Koh Samui placilismy juz mniej za
      bungalow. Bylem na Krabi - plaza Railay - fajnie, ale jezeli sie nie wspinacie
      to wystarczy jeden no moze dwa dni. Nie wierzcie, ze nie ma miejsc (nie mam na
      mysli sezonu grudzien-styczen) gdziekolwiek beda wam to mowic. Bylismy rowniez
      na Phi Phi owszem pieknie tylko dlaczego na plazy i w wodzie sa plamy ropy?
      Jakos to przebolalem i rekompensata byl cudowny widok na zatoke i morze z
      tarasu bungalowu (4o zl). Podrozowanie jest bardzo tanie. Autobus Bangkok -
      Krabi (kilkanascie godzin jazdy) kosztuje 23 zl. Bilety na Kao San Road. Tam
      rowniez pokoje za 10 zl/doba. Pociag Koh Samui - Bangkok ok. 70 zl ( prom z
      wyspy i pociag z Suratani do Bangkoku) Wszedzie oprocz Railay byly sklepy
      sieci 7 eleven co oznaczalo niskie ceny napojow, a trzeba ich pic
      duzzzzzzzzzzzzo. Polecam Bangkok, warto sie zatrzymac pare dni (mysle , ze i
      lat) i poczuc klimat i atmosfere tego miasta. Pisze o tym dlatego, ze
      spotkalem kiedys rodakow w samolocie i mowili , ze Bangkok to straszne miejsce
      i byli tam tylko w dniu przylotu i wylotu. DDuuuuzy blad. O bagazu nie bede
      pisal :)))))). Pozdrowienia i polecam z calego serca i oczu Tajlandie.
      • Gość: przejrzysty Re: Byłam w Tajlandii - dobre rady IP: *.samart.co.th 20.09.03, 07:11
        Zgodzę się z Tobą, że dyskusja o pogodzie jest czysto akademicka. Choć pisałem
        już kilka razy w tym wątku, że w Tajlandii deszcze padają od czerwca do
        października, natomiast na Samui od czerwca do poł. września trwa wysoki sezon,
        ponieważ w tym regionie panuje najlepsza pogoda. Więc Twoje uwagi o ilości
        opadów są jak najbardziej trafne.
        Zgoda, że najlepiej jest podróżować samemu. Ale czy poleciałbyś z rodziną
        (dzieci) na wakacje, bez uprzedniego zarezerwowania hoteli, przejazdów itd.? No
        i czy poleciałbyś samodzielnie, nie mówiąc ani słowa po angielsku? Raczej nie,
        wolałbyś pewnie zapłacić więcej i nie stwarzać rodzinie "niespodzianek". I tak
        robi zdecydowana większość turystów.
        Ogólnie cała ta dyskusja jest zupełnie bezpłodna. Zamiast "pożytecznych rad"
        mamy wyzwiska, udowadnianie jak jest lepiej itd. Trochę jest to bez sensu.
        Pozdrawiam,



        Gość portalu: erzet napisał(a):

        > Dziewczyna chciala dobrze, ale wyszlo , jak wyszlo. Tajlandie znam dosc
        > dobrze , bylem tam wiele razy. Wakacje w ubieglym i tym roku spedzilem
        wlasnie
        > w Tajlandii. Wrocilem przed tygodniem i wspomnienia sa jeszcze swieze. Mam
        > jedna zasade , nigdy z biurem podrozy!!!!!!!! Zgodze sie , ze Pataya to
        bardzo
        > kiepskie miejsce, jak na Tajlandie. Bylem tam raz kilka dni i juz nigdy sie
        > nie wybiore. Jedyne "usprawiedliwienie" to powiazanie tego miejsca z pobytem
        w
        > Bangkoku. Jezeli ktos ma malo czasu, a chce pomoczyc dupke w wodzie to jest
        > ok. Autobusy z Bangkoku jezdza czesto , a o ile pamietam podroz trwa 1,5 do 2
        > godzin. Od 1989 roku zwiedzam Azje(Indie, Nepal, Sri Lanka,Tajlandia,
        Malezja,
        > Singapur, Hong Kong, Chiny , Mongolia) i nigdy nie rezerwowalem hotelu
        > wczesniej. Bangkok jest idealnym miejscem, jezeli chodzi o hotele. Za 9$
        > mieszkam w hotelu z klimatyzacja, ladna lazienka, balkonem i swieza posciela.
        > No i w centrum (dwa przystanki autobusem na Silom). Jezeli chodzi o pogode to
        > dyskusja , ktora miala tutaj miejsce byla czysto akademicka. Ja bylem w
        > ubieglym roku na Koh Samui w sierpniu (pora deszczowa) i padalo tylko dwa
        razy
        > (raz kilka godzin, a raz z przerwami caly dzien), w tym roku padalo juz kilka
        > dni, ale jak na pore mokra jest ok. Natomiast moj kolega byl na KS w lutym
        > (pora absolutnie sucha) i padalo piec dni. Takze, bywa roznie. Wracajac do
        > hoteli, jezeli ktos musi spac w luksusie, albo lubi to polecam rezerwacje
        > przez internet. Ceny sa bardzo przystepne a oferta zazwyczaj odpowiada
        > rzeczywistosci.Oprocz basenu, ktory bywa troche mniejszy niz na zdjeciach.
        > Informacja od ludzi , ktorych spotykalem w drodze, ja sam nigdy nie
        > korzystalem z tej formy. Ceny zaleza, jak juz ktos pisal od pory roku i
        > rowniez od umiejetnosci targowania. Pomaga oczywiscie, jezeli odwiedza sie to
        > samo miejsce drugi raz. W tym roku na Koh Samui placilismy juz mniej za
        > bungalow. Bylem na Krabi - plaza Railay - fajnie, ale jezeli sie nie
        wspinacie
        > to wystarczy jeden no moze dwa dni. Nie wierzcie, ze nie ma miejsc (nie mam
        na
        > mysli sezonu grudzien-styczen) gdziekolwiek beda wam to mowic. Bylismy
        rowniez
        > na Phi Phi owszem pieknie tylko dlaczego na plazy i w wodzie sa plamy ropy?
        > Jakos to przebolalem i rekompensata byl cudowny widok na zatoke i morze z
        > tarasu bungalowu (4o zl). Podrozowanie jest bardzo tanie. Autobus Bangkok -
        > Krabi (kilkanascie godzin jazdy) kosztuje 23 zl. Bilety na Kao San Road. Tam
        > rowniez pokoje za 10 zl/doba. Pociag Koh Samui - Bangkok ok. 70 zl ( prom z
        > wyspy i pociag z Suratani do Bangkoku) Wszedzie oprocz Railay byly sklepy
        > sieci 7 eleven co oznaczalo niskie ceny napojow, a trzeba ich pic
        > duzzzzzzzzzzzzo. Polecam Bangkok, warto sie zatrzymac pare dni (mysle , ze i
        > lat) i poczuc klimat i atmosfere tego miasta. Pisze o tym dlatego, ze
        > spotkalem kiedys rodakow w samolocie i mowili , ze Bangkok to straszne
        miejsce
        > i byli tam tylko w dniu przylotu i wylotu. DDuuuuzy blad. O bagazu nie bede
        > pisal :)))))). Pozdrowienia i polecam z calego serca i oczu Tajlandie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka