irekf.net
26.06.08, 11:39
Dobiegam trzydziestki, nie cierpię swojej pracy, chcę coś zmienić ;-)
I wymyśliłem tę Australię. Na pół roku, albo rok. Przerażają mnie
jednak formalności wizowe. Wg oficjalnych stron nie mam też zawodu,
z którym przyjmą mnie z otwartymi ramionami.
W czasach studenckich, a więc przed EU, jeździłem tak do UK.
Teoretycznie było trudno, ale jechałem i pracowałem.
Wie ktoś czy przejdzie to także tam. Czy jak wezmę półroczny urlop i
pojadę niby na wakacje to czy znajdę pracę, żeby się utrzymać
(pewnie na czarno)?
kurna chata, bardo bym chciał to zrobić, bo obawiam się, że jeszcze
parę lat i tylko gadanie z tego zostanie. pomóżcie. zrobił ktoś taki
numer?
Tak naprawdę to za wiele do stracenia nie mam poza pracą, której i
tak nie lubię, jakąś kasą na bilet (fakt że też niemałą)