Dodaj do ulubionych

10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku

IP: *.nordeabank.pl 27.11.08, 11:31
Witam,
W lutym 2009r. zamierzam wybrać się na wakacje z dzieckiem, które
beędzie miło wtedy 10 miesiecy. Zastanawiam czy ktos był z takim
małym dzieckiem na dalekich wakacjach i jak to było... zastanawiam
się jeszcze nad miejscem Meksyk czy Indonezja.
Obserwuj wątek
    • dorinn2 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 27.11.08, 18:31
      witam, My lecimy w styczniu na Kube. Rozwazalismy wczesniej Azje-
      Singapur, Malezja i Indonezja ale poczekamy do przyszlego roku i
      wybierzemy sie w okolicy czerwca. Aha Synek na wakacjach na Kubie
      bedzie mial 6 miesiecy. Zanim Wy wyjedziecie moze zdaze napisac jak
      bylo :))
    • yskyerka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 06.12.08, 18:58
      Jeśli tylko któreś z was mowi po hiszpańsku albo będziecie mieli
      kogoś znajomego z angielskim (np. w hotelu), bez kłopotu sobie
      poradzicie. Meksykanie uwielbiają dzieci i w razie potrzeby na pewno
      chętnie wam pomogą.
      Zajrzyj też na forum o Meksyku:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34187
      P.S. My byliśmy w Chinach z 4-miesięczną wówczas córeczką i bardzo
      sobie chwalimy ten wyjazd. :)
        • Gość: olik Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.unilever.com 14.12.08, 20:13
          Córeczka oczywiście nic nie będzie pamiętać, ale na pewno jest
          szczęśliwa wtedy, kiedy rodzice są szczęśliwi i są razem z nią. Nie
          bardzo rozumiem złośliwe posty na forum - pewnie, że taki wyjazd
          jest dla rodziców, a nie dla dziecka, ale jeśli ktoś zawsze jeździł
          na egzotyczne wakacje, a dziecko jest zdrowe, to nie rozumiem,
          dlaczego rodzice mieliby z wyjazdu rezygnować?
          • Gość: jan Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 15.12.08, 14:11
            co za różnica czy zdrowe dziecko? to żaden argument,egzotyczne kraje
            niosą wiele ryzyka chorób,a dziecko może być bardziej narażone.Na
            takie wakacje można się zawsze wybrać,nie uciekną,a nie targać
            dzieciaka z miejsca na miejsce,bo oczywiste dla mnie,że wakacje w
            egzotycznym kraju nie spędza się stacjonarnie wylegując sie na
            plaży,a dziecko obok w kojcu,a zwiedza,zwiedza i jeszcze raz
            zwiedza.Na plażowanie można równie dobrze wybrać Tunezje,Bulgarie
            czy Grecje,znacznie bliżej.
            • mal_art Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 16.12.08, 16:57
              Jak sobie chcesz plażować w Bułgarii, Grecji czy Tunezji to nikt Ci nie broni
              ani nie wysyła na siłę do Meksyku. To rodzice są odpowiedzialni za swoje dziecko
              i sami chyba wiedzą co robią - nie wiem po co ten chór lepiej poniformowanych.
              Zwłaszcza takich, którzy sami poza Europą z dziećmi nie byli.
            • Gość: olik Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.unilever.com 19.12.08, 17:57
              Widzisz... jeśli ktoś nie znosi plażowania, to będzie ciągnął
              dziecko ze sobą z miejsca na miejsce, czy to w nosidełku po polskich
              górach, czy na samochodowej wyprawie po Szwajcarii, czy po tropikach
              właśnie. Nie sądzę, żeby dziecko było super zadowolone, jeśli
              rodzice będą znudzeni i zmęczeni plażą, bo to akurat nie jest ten
              model wypoczynku, który im odpowiada...
              A co do Tunezji czy Bułgarii, to szczerze mówiąc Tajlandia jest jak
              dla mnie czystsza i przyjemniejsza...
              Zgadzam się z przedmówczynią, że najbardziej oburzają się na tym
              forum ci, co nigdy nie byli poza Europą, a tropiki kojarzą im się
              wyłącznie z dżunglą i malarią i ewentualnie Cejrowskim.
              • Gość: travelka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.08, 20:11
                I tu się mylisz. Byliśmy z mężem w około 45 krajach (prawie cała
                Europa, trochę Azji, Afryki Pł, Sr i Poł, Am. Południowej i
                Północnej) a mój 16 letni syn około 25. Jak wcześniej pisałam
                wyjazdy organizowaliśmy dostosowując się do wieku aby syn też miał z
                tego korzyść. Małe dziecko i tak większą zabawę ma na plaży niż w
                tropiku '' zwiedzając Chiny''.
                Ciekawe podróże zaczęliśmy wtedy kiedy wiedzieliśmy, że syn na tym
                skorzysta i będzie pamiętał ( drugi raz nie chcemy wracać bo wiele
                jeszcze zostało).
                Oprócz ciekawości świata jest jeszcze odpowiedzialność. Wszystko
                dobrze jeżeli nic się nie dzieje ale w miarę ilości podróży ryzyko
                rośnie- sama tego doświadczyłam. Może i mam złośliwe uwagi ale
                wynika to własnie z doświadczenia i nietolerancji - i tu przepraszam-
                do głupoty rodziców, którzy zapomnieli, że dziecko pociąga pewne
                zmiany. Nie mówię, że jak jest dziecko to trzeba siedzieć w domu.
                Jeżeli robicie to też dla dziecka to czemu nie w pełni- dziecku na
                prawde jest obojętne miejsce pobytu z rodzicami.
            • yskyerka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 06.01.09, 13:20
              Pobyt w każdym kraju niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw i ryzyko
              groźnych chorób. Tam malaria, tu borelioza... Jak myślicie, dlaczego
              tak mało turystów z Zachodu przyjeżdża do Polski z małymi dziećmi,
              chociaż do Tajlandii czy Chin jadą w ciemno? Bo Polska to taki
              zaścianek, w którym wirusy i bakterie można zobaczyć gołym okiem,
              medycyna jest przedpotopowa, lekarze nie mówią po angielsku itp.
              Wystarczy trochę rozsądku, tempo zwiedzania dostosowane do potrzeb i
              możliwości dziecka, a naprawdę wszyscy wrócą z takiej wyprawy
              zadowoleni.
              • jetlag1 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 07.01.09, 03:37
                yskyerka napisała:

                > Pobyt w każdym kraju niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw i
                ryzyko
                > groźnych chorób. Tam malaria, tu borelioza... Jak myślicie,
                dlaczego
                > tak mało turystów z Zachodu przyjeżdża do Polski z małymi dziećmi,
                > chociaż do Tajlandii czy Chin jadą w ciemno?

                czy zastanawialas sie nad tym ze moze Chiny czy Thailandia sa
                ciekawsze turystycznie od Polski?

                Bo Polska to taki
                > zaścianek, w którym wirusy i bakterie można zobaczyć gołym okiem,
                > medycyna jest przedpotopowa, lekarze nie mówią po angielsku itp.

                wiem ze bylas w meksyku, czy uwazasz ze tam medycyna jest na wyzszym
                poziome, wszyscy wladaja angielskim?

                nie wiem w jakim meksyku bylas ,ale nie w tym jaki ja znam!!!,
                a bylem tam kilkanascie razy.


                > Wystarczy trochę rozsądku, tempo zwiedzania dostosowane do potrzeb
                i
                > możliwości dziecka, a naprawdę wszyscy wrócą z takiej wyprawy
                > zadowoleni.

                napewno, troche trzeba zwracac uwage na jedzenie,wode, zeby nie
                zlapac "Mantezuma's revenge", poza tym nie ma zadnych innych
                problemow ktorych nie mozesz spotkac w innych krajach.
                jetlag
            • monia761 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 10.01.09, 03:07
              A byłeś w Meksyku?Rzeczywiście barzooo egzotyczny kraj:))))Jak
              słyszę takie farmazony to ręce opadają.To bzdety,ze
              Meksyk,Kuba,Dominikana to jakiś trzeci świat.Czy oni wybierają się w
              jakąs wyprawę w dzunglę czy co?Jadą do cywilizowanego hotelu.Poza
              tym te kraje mają lepiej rozwinętą słuzbę zdrowia niż w Polsce.Sama
              osłupiałam jak zobaczyłam szpitale na Dominikanie.Zadnych
              papierów,czekania-natychmiastowa opieka na najwyzszym poziomie -
              jakby oglądało się "Chirurgów"na Fox Life:)))))))))))))W Polskich
              szpitalach nie było takich warunków:)))A co z tego,że wylądują w
              syfiastej Bułgari?Bo niby krotszy lot,a tam będą mieć lepszą opiekę?
              Człowieku,zwiedz trochę świata,a potem pisz,bo ręce opadają.
              • Gość: asioga Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 18:43
                A byłeś w szpitalu w Meksyku bez znajomości hiszpańskiego?
                Mając za sobą podóże do wielu egzotycznych i cywilizowanych krajów i
                będąc lekarzem nad podóżą z małym dzieckiem pomyślałabym 3 razy.Ze
                swoimi jeżdziłam od początku ale czas podróży i kraje dobirałam
                skwapliwie i mimo swojej wiedzy i leków wiem, że może być różnie. 2
                krotnie zaliczyłam pobyty w szpitalah i tylko dzięi byciu lekarzdem
                i znajomości języków skończyło się to dobrze.
                • tartaczek Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 11.01.09, 00:47
                  Ja bylam ze swoim 10 miesiecznym dzieckiem w Kolumbii, w czasach
                  kiedy niewiele osob odwazalo sie tam jechac ze wzgledu na
                  bezpieczenstwo.Znac jezyk miejscowy zdecydowanie warto,ale cala masa
                  ludzi nie zna hiszpanskiego i tez podrozuje.Zgadzam sie z
                  przedmowczynia,ze moze na poczatek wybrac lepiej Wyspy Kanaryjskie.W
                  Kolumbii nabawilam sie ameby,ale wylacznie przez wlasna glupote ,bo
                  nie sluchalam dobrych rad.Dziecko znioslo pobyt i podroz (trzy dni)o
                  niebo lepiej niz ja.A miejscowi lecza skutecznie amebe bez
                  farmakologii.Nie wierzylam ,ale sprawdzilam.
                    • dorinn2 do autorki 13.01.09, 14:34

                      > W lutym 2009r. zamierzam wybrać się na wakacje z dzieckiem, które
                      > beędzie miło wtedy 10 miesiecy.
                      > ... zastanawiam
                      > się jeszcze nad miejscem Meksyk czy Indonezja

                      I co postanowiliscie?? My musielismy w ostatniej chwili zmienic plany, niestety
                      nie bedzie to Kuba :( okazalo sie, ze mozemy jechac na tydzien, poza tym kilka
                      innych splotow wydarzen.. Na tak krotko nie oplaca sie jechac tak daleko z
                      Malym, wiec jedziemy (27 stycznia) na Wyspy Zielonego Pzryladka :) pozdrawiamy
    • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 13.01.09, 17:33
      Witam!

      My zaczelismy podroze jak nasza coreczka miala 8 miesiecy. Jak miala 18
      miesiecy bylismy na Dominikanie jak miala 2 i pol roku na Arubie, teraz w
      kwietniu bedzie Costa Rica, bedzie miala 3 i pol. . Pomiedzy bylo Las Vegas,
      South Carolina, Arizona, cala Kalifornia, Washington Oregon, Vancouver i
      Victoria w Kandzie. Teraz dziecko ma 3 lata i to juz widziala :) Kazdy lot,
      wyjazd znosila wspaniala Oczywiscie tylko woda butelkowa.
      CO do jezyka/szpitali/lekarzy itp to o tlumacza nie trudno. Zreszta jak sie
      jest w dobrym hotelu to wszystko za ciebie zrobila i jeszcze kogos z toba wysla.
      Na szczescie odpukac nie musielismy jeszce korzystac.
      Aha i jak zeby nie bylo ze to tez nie dla dziecka. Dzieko prawie co dzien pyta
      kiedy jedziemy na wakacije. Ciagle wspomina jaszczurki z Aruby i kaniony w
      Arizonie. A woda i plaze uwilebia!
      Ja bardoz poleca podrozowanie z dzieckiem. nawet z takim co ma 10 miesiecy to
      dla niego tez rozrywka, a przedewszystkim sloneczko i cieplo.

      • Gość: zyta2003 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.cable.mindspring.com 25.01.09, 21:49
        Bedac dwa lata temu w Acapulko w eleganckim resorcie zlamalam
        sobie raczke, ze tak powiem. Do hotelu przychodzil lekarz, a moze
        to byl felczer, co akurat nie mialo znaczenia co do stawiania
        diagnozy. Mowil bardzo slabo po angielsku, a ja jeszcze slabiej po
        hiszpansku, co tez nie mialo znaczenia. W przypadku innych problemow
        mogloby miec znaczenie. Dal mi skierowanie na przeswietlenie, kiedy
        zobaczylam tlum oczekujacy na przeswietlenia-zrezygnowalam.
        Wrocilam do niego, zeby mi dobrze usztywnil raczke i doczekalam do
        powrotu do domu. Kilka lat temu zachorowalam na zatrucie pokarmowe
        w jednym z krajow Ameryki Pol., na szczescie w stolicy tego kraju.
        Bylismy tam dwa dni, personel hotelowy byl tak mily, ze zawolano
        prywatnie lekarke, ktora nawet podala mi kroplowke i zapisala
        najnowoczesniejszy lek, ktory przyniosl mi z apteki boy hotelowy.
        Wyobrazam sobie moje przerazenie, gdyby to dotyczylo dziecka
        kilkumiesiecznego.
        Rozsadni rodzice powinni wkalkulowac ryzyko choroby, ale widac
        bardziej wkalkulowuja potrzebe zaimponowania, ze juz z takim malym
        itd.... Czy rodzice, ktorzy wyjezdzaja z maluchem ubezpieczaja
        przynajmniej dziecko na wypadek choroby? Woda z butelki to za malo,
        azeby uchronic od bakterii nieprzystosowanego do nich malucha. A co
        w wypadku zatrucia pokarmowego, jakis nieokreslonych goraczek i
        mnostwa innych chorob, czy przypadkow? A jak z jetlagiem, ktory
        nawet doroslym daje sie we znaki?
        Pamietam zapalenie jamy ustnej mojej corki w Swinoujsciu, angine
        syna w Kolobrzegu, jak zapewne mozna sie zorientowac mialam i
        biegla znajomosc krajowego jezyka i pelne ubezpieczenie i dobre
        warunki mieszkaniowe, ale umeczylismy sie wielce. Nie watpie, ze na
        terenie USA, mozna jezdzic z malenkim dzieckiem.
        Moja podroz do Meksyku obejmowala najpierw tydzien zwiedzania, a
        potem tydzien w resorcie. Pierwszy tydzien oczywiscie wymagal nie
        tylko wielkiej dyscypliny, ale jak wtakich sytuacjach byl bardzo
        meczacy. Czy to jest tez przewidziane dla 10-miesiecznej coreczki?
        Na plazy zas bylo straszliwie goraco, piasek nie do dotkniecia
        stopa, wiec za dnia lezalo sie wokol basenu w cieniu popijajac
        niekoniecznie alkohole, lub przebiegalo sie w klapkach do wody.
        Zycie zaczynalo sie w okolicach kolacji. A kto zostanie na to nocne
        zycie z dzieckiem w pokoju? Co z tego mialoby dziecko?
        Wiele tu osob wspomina jakie ma wspaniale dzieci w podrozy
        samolotem. Latam duzo, najwiecej dzieci oczywiscie spotykam w
        samolotach do Polski i zawsze wiekszosc matek to umeczone,
        husiajace, karmiace kobiety, ktorym pomaga tatus. Obydwoje maja
        huk roboty. Widocznie mam takiego pecha i nie widuje tych
        dzieciatek, co wspaniale znosza podroz. Juz samo slowo "znosza',
        swiadczy, ze jest to wbrew ich naturalnemu rytmowi.
        Mysle, ze tak dalekie wyjazdy z kilkumiesiecznym dzieckiem sluza
        wylacznie checi zaszpanowania znajomym.
        Oliveczko, masz wybitna coreczke, ja z moim az 4- letnim wnukiem
        bylam szesc dni w Orlando. Po kilku latach z calej podrozy pamieta
        wahadlowy tramwaj- pociag na lotnisku w Orlando.
        • Gość: Matka Polka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.01.09, 00:13
          Tak Wam dziękuję za ten wątek.Nie chcę być złą matką i teraz już
          wiem,że już nigdy nie wyjadę na wakacje czy ferie z moim
          dzieckiem.Tyle na świecie i w kraju jest
          niebezpieczeństw.Meksyk,Kuba,Dominikana-tożto dzicz,kto normalny by
          tam leciał.Bułgaria,Wyspy Kanaryjskie-czy tam na pewno znajdę
          lepszego lekarza?A i te 3 h lotu...po co katować dziecko?Choć sam
          pomysł już w sam sobie jest poroniony-dziecko w
          samolocie...Kołobrzeg,polskie morze-też niebezpicznie..a nuż złamie
          łapkę,a w szpitalu będą strajkować...nie,to zbyt ryzykowne.W góry
          strach aż jechać...pełno tam połamańców w szpitalach,lekarze jeszcze
          oleją czerwone gardło mojego dziecka...Na działkę też nie pojadę,bo
          jeszcze zje nieumyty owoc albo warzywo i się struje...a zresztą po
          co tym dzieciakom fundować jakąś wycieczkę albo je gdzieś zabierać-
          jak i tak niewdzięczni nic nie zapamiętają...głupota,a przy dobrych
          wczasach z conajmniej 1000euro w plecy..Nooo,zawsze wrzucę sobie
          fotkę na Naszą Klasę jak dzieciak bawi się w białym piachu na tle
          lazurowego Oceanu,a palmy będą wystawać zza uszu...to jest
          coś..Ojjjj,głupia rozmarzyłam się...jeszcze kokos mu spadnie na
          głowę...Do 18-nastki siedzi ze mną w domu,bez dwóch zdań!!!!
          • Gość: Mariusz Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 27.01.09, 22:56
            Zastanow sie jeszcze raz co napisalas.Tu mowa o niemalze
            niemowlaku!!! po diabal ciagnac takie male gdzies w swiat,egzotyki
            itp.Jasne mozna pojechac w kraje bardziej cywilizowane,odpoczynek
            stacjonarny,mile lenistwo bez targania dzieciaczka po
            fakultetach,jak podrosnie to czemu nie wtedy wakacje gdzies
            dalej,wakacje z ktorych cos zapamieta.
            echhh jakie durne te baby czasem sa,ale coz bywaja i takie
            • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 27.01.09, 23:46
              Nie ma to jak facet ktory na niczym sie nie zna. Takie 10 miesieczne dziecko
              lepiej zniesie podroz niz np 5 letnie. Dosc ze w somoloecie przespi, to do tego
              jeszcze nie ja "zwyklego" jedzenia a nawet moze i mama jeszcze karmic takze
              nawet o wode nie trzeba sie martwic.

              A co do tego ze dziecko nic z tego nie ma. Napewno sloneczko i ciepla pogoda
              dobrze takiemu dziecku zrobi.

              A ze nie pamieta to takie jeszcze nie ale juz troszke wieksze duzooooooooooooo
              pamieta.
              Dzis do mojej prawie 3 i pol letnie coreczki mowie, ze babcia ja jutro odbierze
              z przedszkola bo mamusia leci samolotem do pracy i wruci w czwartek. Na co ona
              ze ona tez leci. ze chce leciec na wakacije samolotem. Jak sie ja pytam o wode,
              baseny, jaszczury, ryby itd itd itd to dziekco ma blysk w oku. Tak napewno nic
              nie pamietam. Zreszta nikt niko nie zmusze by gdzie kolwiek lecial z dzieckiem
              a ci co sadza ze to na pokaz to poprostu zazdroszcza i nic wiecej.
              • Gość: Mariusz Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 28.01.09, 12:54
                Kobieto! kazde dziecko jest inne,Twoje moze akurat przespi podroz
                samolotem inne placze,czuje dyskomfort,jak zauwazyla któras z Pan,tu
                chodzi o ryzyko zachorowania na inne choroby wystepujace w
                egzotycznych krajach,dziecko lubi bawic sie w basenie,a co jesli
                zlapie jakies swinstwo z wody? ugryzie je inna odmiana komara
                itp.zlapie jakas niezidentyfikowana goraczke,bakterie,wirus..
                DOBRE! Tak jasne! na pewno zazdroszcze! tego,ze moge swoje wlasne
                dziecko narazic na uszczerbek zdrowia.
                Moje dzieci dorosna i wowczas przyjdzie czas na wyjazdy w bardziej
                egzotyczne kraje,a tymczasem mozna spedzac je leniwie i stacjonarnie
                po europejsku,a nie wyrywac sie np do Tajlandii,Meksyku
                itp.Sloneczko i ciepla pogoda nie wystepuja tylko w egzotykach.
                Obys nigdy nie byla w takiej sytuacji,ze Twoje dziecko zachoruje,a
                moze jak sie zdarzy zmienisz zdanie diametralnie.
                • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 28.01.09, 22:07
                  O jej dziecko moze czuc dyskofort! o ja wyrodna matka, jak moge pozwolic na to
                  by dziecko moglo czuc dyskonfort :)

                  "bawic sie w basenie,a co jesli
                  > zlapie jakies swinstwo z wody"'

                  no tak bo bo w PL w basenie czy w europie syfa zadnego zlapac nie mozna

                  sziedz sobie w domu z swoim dzieci, my bedziemy zwiedzac zobacyzmy kto na tym
                  lepiej wyjdzie :)
            • Gość: Matka Polka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.01.09, 02:29
              Zastanow sie jeszcze raz co napisalas.Tu mowa o niemalze
              niemowlaku!!! po diabal ciagnac takie male gdzies w swiat,egzotyki
              itp.Jasne mozna pojechac w kraje bardziej cywilizowane,odpoczynek
              stacjonarny,mile lenistwo bez targania dzieciaczka po
              fakultetach,jak podrosnie to czemu nie wtedy wakacje gdzies
              dalej,wakacje z ktorych cos zapamieta.
              echhh jakie durne te baby czasem sa,ale coz bywaja i takie


              Już na pierwszym roku studiów babciu/Mariuszu czy jak ci tam, miałam
              przykłady takich właśnie ludzkich zachowań:)))Jak ktoś czegoś nie
              zna/boi się/czuje się niepewnie..to po prostu krytykuje.Nigdzie nie
              napisałam,że wyjazd z niemowlakiem jest słuszny,a jedynie dałam do
              zrozumienia,że wszędzie czają się niebezpieczenstwa.Czy Polska wg
              obcokrajowców to cywilizowany kraj?Bezpieczniej podrózować po POlsce?
              To dlaczego niektórzy słabo wykształceni Niemcy boją się POlaków-bo
              złodzieje itd:)))Wrzuć sobie na gogle STEREOTYPY.wiadomości
              zasłyszane..najbardziej boją się ci.co nigdy nie byli w Polsce ,nie
              wiedzą,że tu cywilizacja całą parą.Albo jak nas widzą Amerykanie czy
              Kanadyjczycy...albo Norwedzy,Szwajcarzy...Co niektórzy myślą,że
              jesteśmy trzecim światem)))Ale nasi rodacy wolą roztrząsać,że
              rodzina leci z niemowlakiem do jakiegoś tam Meksyku...co kiedyś
              jakiś tam Meksyk widzieli na mapie:)))Albo Desperado się na
              oglądali...Pewnie nigdy nie byłeś/aś dalej niż w Tunezji czy Egipcie
              z Travel badziewiem albo Triadą(szczyt marzeń:)))???? i zabierasz
              się za coś o czym nie masz pojęcia.Bo ktoś,kto podrozuje po
              świecie,wie,że wyspy Karaibskie,że Kuba czy Meksyk to żadna już
              egzotyka.Ze jadąc z dobrego biura podrozy,dobrymi liniami ,do
              dobrego hotelu,z odpowiednimi ubezpieczeniami nie jest bardziej
              zagrożony niż w Bułgarii,Majorce czy Tunezji.Oczywiście są kraje
              egzotyczne,ale ty nie masz o nich pojęcia:)))Radzę czasem pojezdzić
              palcem po mapie i coś nie coś poczytać
              przewodniki:)))
              Są oczywiście rodzice,ktorzy myslą,że posadzą dziecko w
              samolocie ,wezmą ibuprom i wszystko będzie fajnie.Nieeee...jak ktoś
              jedzie,leci..powinien się do tego przygotować.Dziecko w samolocie
              nie będzie się samo zabawiało-samo z siebie nie znudzi,nie będzie
              płakać itd.To rodzice muszą zadbać by lot nie był koszmarem-i dla
              dziecka i dla współpasażerów.Powinni wiedzieć wszystko o opiece
              medycznej w danym kraju,szczepieniach itd.I zabezpieczyć się jezeli
              podstawowe ubezpieczenie biura podrozy nam nie wystarcza.Jadąc do
              kraju X Y Z czy W Ź,wiem prawie wszystko,zdarzyło mi się nawet
              dzwonić do ambasady,a żadna to egzotyka nie była.Więc
              MARIUSZU,ZOFIO czy jak ci tam.Zwiedz najpierw trochę świata-nawet
              bez dziecka,zobacz,poobserwuj,naucz się języków(bo w tych egzotykach
              co pisałeś/aś to więcej poliglotów niż w POlsce)a dopiero pisz,ze
              durne kobiety,niemowlaki itd.Ale jak pisałam człowiek się broni
              przed czymś czego nie zna,dlatego wybaczam ci te "durne"bo nie
              potrzebuję się bronić takimi epitetami.Ech...czasem nie dziwię się
              Popolskim:)))-zagadka obieżyświecie od egzotyki -kim są Popolscy?
              Umiesz szukać na
              gogle?

    • kornel-1 Sprawa jest prosta :) 29.01.09, 16:02
      Należy odpowiedzieć sobie na dwa pytania.
      1. Czy po/radzę sobie za granicą* w wypadku kłopotów ze SWOIM zdrowiem?
      2. Czy radzę sobie w Polsce** w wypadku kłopotów ze zdrowiem DZIECKA?

      *) w kraju, do którego się wyjeżdża lub o podobnych warunkach
      **) poza miejscem zamieszkania dziecka, np. na wczasach

      Osoby, które udzielą choć jednej odpowiedzi NIE na powyższe pytania - będą
      zniechęcać cię do wyjazdu do Meksyku z dzieckiem. Jest to WIDZENIE ŚWIATA
      poprzez WŁASNE wyobrażenia i doświadczenia.

      Kornel
    • Gość: Mariusz Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 30.01.09, 15:34
      www.mowiepopolsku.com/content/view/18053/250/
      ciekawe co powiesz jak spotka Cie kiedys taki horror,to jeden z
      nielicznych przykladow,ale jak sadze zaraz znajdziesz i na to swoje
      argumenty.
      Mowa o egzotycznych wakacjach,o innych bakteriach w
      wodzie,jedzeniu,pewnie ze i w Polsce na wakacjach mozna sie
      zatruc,ale przynajmniej wiadomo czym,a tam ..nigdy nie wiadomo.
      • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 30.01.09, 16:23
        Horror? ze musialo sie skorzysac z szpitala w innym kraju, i to ma byc ten
        horror? czy ty kiedy kollwiek byles poza granica swojego miasteczka?

        a co do basenu w PL, uwazaj zeby czasem jakis cudzoziemiec egzotycznego kraju
        nie kapal sie w tym samym basenie z jakims nie znanym syfem ;)

        • Gość: Mariusz Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 30.01.09, 18:48
          umiesz czytac ze zrozumieniem?? dla matki jesli jej dziecko trafia
          do szpitala i to male dziecko to zawsze jest horror,dziwne ze dla
          Ciebie to normalka...dziecko w innym kraju w szpitalu...to dosc
          ciekawe,skoro masz takie bezduszne podejscie.No tak w Polsce na
          pewno w basenie zlapie amebe czy jeszcze jakas inna bakterie z
          tropikow,w Polsce nabawie sie tez malarii itp.
          Bez odbioru.
          Ciezko polemizowac z matkami bez odpowiedzialnosci za wlasne dzieci.
          • liloom ja mam mieszane uczucia, ale to decyzja rodzicow 30.01.09, 19:31
            ja takze popoeram, ze 10 mies. to nieco wczesnie. jesli bedziecie siedziec w
            all-inclusive to nie mam nic przeciwko, ale jesli chcecie zwiedzac, to wezcie
            pod uwage ze flora bakteryjna jest w tropikach inna niz w polsce. ale moze sie
            dziecku nic nie stanie.
            ja juz troche jezdzilam, co mozecie podejrzec na moim foto-blogu.
            moja corka byla chora w kenii (nie wiadomo na co, ale przezyla) i nie jest to
            przezycie przyjemne dla matki. ja zachorowalam na denge w azji. sa choroby na
            ktore nie ma profilaktyki, czy uwzgledniacie to? a co ze szczepieniami ?
            jest wogole temat szczepien? bo ja znam mnostwo Polakow, ktorzy po prostu sobie
            jezdza. i inwektywy tu niczego nie zmienia, ze w krajach 3 swiata mozesz sie
            wszedzie wszystkim zarazic. co nie znaczy ze musisz. czesto jest to po prostu
            przypadek.
            no coz, w polsce tez jest salmonella i syfiasta woda;)
            najgorzej to chyba chodzace juz dzieci, ktore pchaja wszystko do buzi -
            powodzenia zycze tak czy owak.
            przy okazji polecam ksiazke malgorzaty szumilas "z dzieckiem po swiecie"
            merlin.pl/Z-dzieckiem-po-swiecie-Poradnik-i-praktyczny-przewodnik_Malgorzata-Szumilas/browse/product/1,337880.html
          • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 30.01.09, 20:10
            Nie choroba ktora mozna wyleczyc szybko to nie horror. Chyba nie musze pisac
            jakie horrory istnieja na tym swiecie.

            Zero odpowiedzialnosci zgadza sie. Dlatego przez kazda wycieczka w "egzotyczne
            karja" upewniam sie ze moje dziecko i my mamy odpowiednie szczepionki.
            Oczywiscie zabieram apteczke ze soba na wszystko co mi moze przyjsc do glowy i
            wykupuje dodatkowe ubezpieczenie.
            • Gość: Mariusz Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 30.01.09, 20:56
              odbija sie od sciany....choroba ktora mozna wyleczyc to owszem nie
              horror,ale gdy juz zaczyna sie choroba i dziecko laduje w szpitalu
              to dopiero po badaniach wychodzi czy da sie wyleczyc szybko i nie
              bedzie konsekwencji,obawy ze nie przezyje.Jak widac dla Anity L byl
              to horror bo jej dziecko zachorowalo,a wg mnie kazda choroba dziecka
              nawet zwykla grypa(tez moze doprowadzic do smierci) jest powodem do
              zmartwienia dla matek.Dziwne i lekkomyslne masz podejscie.
              Przed Twoim wpisem wypowiedziala sie kobieta ktora sama zachorowala
              i jej dziecko,jak widac nawet to nie przemawia do Ciebie,widac po
              prostu musisz zachorowac lub dziecko by zmienic kiedys zdanie,a
              tymczasem jezdzij,zwiedzaj wszystko to gdzie istnieje ryzyko
              zachorowania na niespotykane choroby i zakazenia.
              Znajoma tez byla w Egipcie,niby normalny kraj dla odpoczynku,ale nie
              uwazam ze normalny dla dziecka niemowlaka czy roczniaka nawet,bo
              zachorowali na zemste po powrocie.Z dzieciaka "lecialo" kilka
              dni,zapewne dla Ciebie to tez nic szczegolnego,przeciez nie umrze
              sie od tego od razu.Jasne! moze i nie umrze,ale po co narazac na
              takie cos dzieciaka?odwodnienie,zle samopoczucie.Nie lepiej poczekac
              az podrosnie i wowczas wybrac taki kierunek,a tymczasem pojechac na
              wakacje gdzies do Europy,gdzie tez jest slonce,plaze,palmy i mozna
              wypoczac.
                  • Gość: Krzyś Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:11
                    Dzięki ci, Mariusz. Swoim rozsądnym głosem uratowałeś przed niepotrzebną
                    chorobą niejedno polskie dziecko. Tyle cierpienia i horrorów wokół, po co
                    narażać niewinne istoty na cierpienia? Sam boję się gorączki krwotocznej i
                    innych afrykańskich chorób. I dopóki nie dowiem się więcej o tym, jak sobie
                    radzić z tymi choróbskami, jak zapobiec nieszczęściu - dopóty nie zgodzę się na
                    żaden wyjazd do krajów wysokiego ryzyka. W mojej rodzinie narasta konflikt na
                    tym tle, nikt mnie nie chce słuchać. Zwłaszcza moja mama. Ale wiem, że racja
                    jest po mojej stronie. Jeszcze nie miałem przyrody w szkole, bo to dopiero od
                    czwartej klasy. Staram się dbać o czystość, myję ręce przed posiłkiem i nie
                    podnoszę z ziemi brudnych rzeczy.

                    My mężczyźni musimy trzymać się razem, nie słuchaj głupiego babskiego gadania!
                    Dobrze wiadomo, że w wodzie są takie małe żyjątka, one się ruszają i rozmnażają.
                    I jak się wypije taką wodę to one się rozmnażają w brzuchu u dziecka. A moja
                    mama widziałem płucze zęby zwykłą wodą! Wyobrażasz sobie? I chce mnie wziąć do
                    Kenii. Tak! Mnie! A ja dopiero co poszedłem do szkoły. Chcę się cieszyć zdrowiem
                    jak inne polskie dzieci! A nie zginąć w tej głupiej Afryce.

                    Krzyś
                    PS. Lubisz Monka? To mój ulubiony serial.
              • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 31.01.09, 00:15
                Jak już wcześniej napisano, straszenie chorobami dzieci w egzotycznych krajach
                to zwykłe strachy na lachy, no chyba że ktoś jest mało zaradny, nie zna języków
                obcych lub cierpi na stany lękowe. Mi się kiedyś zdarzyła chora dziecka w Azji
                Południowo-Wschodniej - poszedłem do kliniki (o lepszym standardzie niż polska
                służba zdrowia), dostałem lekarstwa, zapłaciłem za wizytę i lekarstwa łącznie 40
                złotych, więc mi się nawet nie chciało zgłaszać szkody (oczywiście miałem
                ubezpieczenie). Także inni moi znajomi (radzący sobie w życiu) mieli podobne
                przygody i zawsze sobie jakoś radzili. Dla ludzi, których brak rezydenta w
                hotelu, w którym przebywają na wczasach, skłania do pisania reklamacji do biura
                podróży, rzeczywiście wyjazd za granicę z dzieckiem musi wydawać się
                nieporozumieniem.
                • zyta2003 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 31.01.09, 23:52
                  Z racji swojego wieku moze troche wiecej jezdzilam najpierw z
                  dziecmi, a teraz bez nich, niz glowne aktywistki z tego watku. Na
                  dowod tego - wlasnie wrocilam z Indii, moje wpisy na forum prywatnym
                  Indie, Indochiny - mozna sprawdzic. Nasza grupa byla bardzo udana,
                  tylko 3 osoby z jedenastoosobowej grupy zachorowalo na ciezkie
                  zatrucie pokarmowe (naogol procent ten jest w tym kraju duzo
                  wyzszy). "Uratowalam im zycie" i wielce krepujaca sytuacje, bo
                  sraczka nie wybiera chwili. Z tym, ze byly to zatrucia z goraczka,
                  wymiotami, slabosciami. Dalam cipro i jak reka odjal. Ostatni
                  delikwent dostal najprawdopodobniej zapalenia oskrzeli, bo mial
                  wysoka goraczke (po kapielach w czasie raftingu, a sezon jeszcze nie
                  upalny), mialam i na to antybiotyk.
                  Glupota i zacietrzewienie mlodych matek na tym watku poraza. No ale
                  zeby moc obcinac paznokcie u nogi trzeba sie dlugo uczyc i zdobyc
                  licencje, a do chowania dzieci nie potrzeba zadnych umiejetnosci,
                  rozumu i licencji.
                  • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 01.02.09, 00:22
                    WOW to Ty jestes niesamowita! Uratowalas im zycie! Jeszcze Indiach nie bylam
                    takze nie wiedzialam ze tam nie maja lekarzy - no tak pewno wszyscy do USA czy
                    UK wyjechali. :) :) :)

                    A tak na marginesie to jak to czasem mowia takie stare a takie glupie. Kto
                    madry uprawie sobie kapiele nie w sezonie.

                      • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku-oli 01.02.09, 00:41
                        Coz skoro podrozuje z moja corka od samego poczatku, mam doswiadczenie i wiem
                        jak sie przygotowac do wyjazdu. Na dominikanie nasza coreczka miala
                        przeziebienie, mialam apteczke i przeszlo szybko takze obeszlo sie bez lekarza
                        ale bez problemu sie dowiedzialam gdzie lekarza co i jak. Jak juz pisalam na
                        samym poczatku bardzo dobry resort i nie bylo problemow. Teraz czeka nas
                        kostaryka, ubezpieczenie mamy juz wykupione. Szczepionki uzupelnione. Jak by
                        sie cos dzialo w Mariotcie napewno maja tlumacza. POprostu trzeba podrozowac z
                        glowa. I sie nie bac! Swiat nie taki straszny! Aha i tak na marginesie Meksyk to
                        zadna "egzotyka". Pijesz wode butelkowa, nie jesz zeczy mytych w wodzie z kranu
                        i nie masz problemu.
                        • Gość: travelka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku-oli IP: 64.211.40.* 02.02.09, 15:20
                          Pobyt na miejscu OK ale podróż dla dziecka to nie jest tak jak piszą
                          łatwa sprawa.
                          Właśnie w sobotę wróciłam z ostatniej podróży - lot 11 godzin.
                          Leciały dzieci i było to straszne - może bardziej dla innych niż
                          rodziców, którzy trochę popili. Dziecko cała drogę kopało fotel
                          przed sobą, okresowo płakało. Trochę " chodził " po samolocie i
                          nawet stwardesa przez megafon szukała mamusi. Jestem pewna, że
                          mamusia powie, że dziecko super zniosło podróż.
                          I co to jest fajne?
                      • Gość: Do Fiolki-Matka Po Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku-oli IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.02.09, 02:21
                        A po co się denerwujesz ?Spać przz ten wątek nie możesz?PO co komuś
                        coś złego życzysz?Bo dziewczyna zwiedziła kawał świata z dzieckiem?
                        Co TY chcesz jej udowodnić.Ten wątek pokazuje słabości i ludzkie
                        kompleksy:)))Każdy i tak ma swoje zdanie.Pytam się poraz kolejny co
                        mają tropiki do Meksyku?Jak tam byłaś to napisz co to za tropiki.Bo
                        ja tam prócz palm nie widziałam nic tropikalnego.Tropiki i kraje
                        egzotycze to dla mnie kraje gdzie występuje malaria,dur brzuszny-
                        Senegal,INDIE,Kenia,Bliski Wsch.Am.Płd itd.Meksyk nie jest
                        zobowiązujący jeśli chodzi o szczepienia-przynajmniej takie ,jakie
                        każdy POlak powinien mieć;czyli BTP(na to są szczepione wszystkie
                        dzieci)i WZW.Ale o tych szczepieniach: Są to szczepienia podstawowe
                        jakie powinniśmy mieć nawet podróżując po POlsce, czy korzystając z
                        usług kosmetyczki,dentysty itd.Tak więc możesz mi życzyć wszystkiego
                        co najgorsze,a jak i tak zostanę przy swoim,że intligencja nie
                        boli.Troszkę ruszyć mózgownicą,poczytać,zwiedzić,nie bać się,a nie
                        upierać się,że wszystko poza POlską to egzotyczne i
                        tropikalne.Ludzie,poznajcie troszkę świat,a dopiero piszcie.
                        PS.Często jestem w Usa i Kanadzie.Wg niektorych to chyba debile-bo
                        dla nich Meksyk,Kuba,Dominikana to jak nasz wyjazd z weekendowy z
                        dziećmi(często 3-4 mies) nad Bałtyk albo jezioro.Tym dopiero
                        powinnaś życzyć:))))))))))
                  • Gość: Matka Polka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.02.09, 01:39
                    To wspaniałe,że uratowała Pani innym życie.Ale co mają Indie do
                    Meksyku?Skoro zjeździła Pani świat to powinna Pani wiedzieć,że
                    Karaiby są bezpieczne.Bezpieczne-jezeli ktoś jest na tyle mądry i
                    poczyta czego unikać a czego nie.Wyspy Kanaryjskie,Bułgaria,Egipt są
                    wskazywane w tym wątku jako nieegzotyczne-czyli bezpieczne.A
                    przecież tam także jest inna flora bakteryjna i wskazana uwaga na
                    wodę,surowe owoce.Czy silne sensacje żołądkowe,sraczkowe itd także
                    są możliwe."Polska jelitówka"także jest niebezpieczna.Dla mnie to
                    gó... Pani zwiedziła.Bo człowiek obeznany trochę ze światem wie
                    gdzie i jakie występują zagrożenia.A nie w zacietrzewieniu pisze
                    posty o głupich matkach.Pewnie,ze są i głupie-co nie wie gdzie
                    leci,co się powinno itd.Ale wierz mi,takich jest garstka.Te głupie
                    matki są oczytane,wykształcone i zdają sobie sprawę z
                    zagrożeń,dlatego śmieszą je takie wypowiedzi.POza tym obserwując
                    naszych rodaków "na wyjazdach"nie dziwię się,że ulegają cięzkim
                    dolegliwościom żołądkowym-żarcie na potęgę,nie przestrzeganie
                    obowiązujących zasad,picie wszystkiego co ma %.Nie sztuka mieć kasę
                    i zwiedzić dany kraj-bo byłem tu i tu...Trochę świadomości i
                    oczytania.A teraz co mają Indie do wiatraka?
                  • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 01.02.09, 11:41
                    Droga Zyto, z pewnością Pani wyczyny w Indiach zasługują na uznanie. Zaradność,
                    chciałbym to wyjaśnić, polega również na tym, że człowiek przygotowuje się do
                    podróży i wie, co go może na miejscu czekać. Jeśli ktoś jedzie z małym dzieckiem
                    do Zimbabwe i jest zaskoczony, że jest tam epidemia cholery, na którą może łatwo
                    zapaść sam razem z dzieckiem, to znaczy, że jest osobą mało zaradną, która nie
                    potrafi wyszukać w Internecie strony WHO czy innych podobnych.
                    Chyba Pani współtowarzysze podróży również nie byli zbyt zaradni, skoro polegali
                    na Pani domowym leczeniu, zamiast po prostu pójść do lekarza. A może jest Pani
                    rezydentką czy pilotką i pojechała Pani na objazd do Indii z grupą gamoniowatych
                    50-latków z lubuskiego nie znających języków obcych? Ale przecież ludzkość nie
                    składa się wyłącznie z takich typów? Proszę wybaczyć, nie chce mi się w tej
                    chwili czytać Pani wspomnień z podróży.
                    Co ma jednak Meksyk do Indii, pojąć nie potrafię. Niedawno wróciłem z Meksyku z
                    moim czterolatkiem. Kraj cywilizowany, który Amerykanie muszą pewnie traktować
                    jak Europejczycy np. Turcję.
                    • Gość: zyta2003 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.cable.mindspring.com 01.02.09, 16:50
                      Sorry, ale postow mlodych gniewnych matek juz nie czytam, ale
                      wczesniej w ferworze dyskusji dowiedzialam sie, ze podroz z Polski
                      do Meksyku trwa 3 godziny, tak ktos tu napisal, ze 3 -godzinne
                      podroz dla dziecka to nic. Prosze uprzejmie o podanie jakie linie
                      podrozy oferuja przenoszenia sie z ta niueosiagalna nigdzie
                      szybkoscia. Kiedy bylam w Meksyku ogromna wiekszosc gosci byla z
                      Polski i wlasnie zazdroscili nam blizszej odleglosci. Szkoda, ze nie
                      znali namiarow na te 3-godzinne podroze Polska - Mexico City, a
                      potem np. Cancun.
                      Uwazam i tak jezdzi sie w mojej rodzinie, ze z kilkumiesiecznym
                      dzieckiem najlepiej jest jechac w warunki zblizone do domowych. Tak
                      jak jezdzi np. z Nowego Jorku - przeogromna wiekszosc. W gorki
                      Catscill, czy Poconos, Moze dlatego, ze nam morze 9czyli
                      ocean) "nie dziwne". Wynajmuje sie z zaprzyjazniona rodzina dom - w
                      lesie, czy w komlepksie. W okolicach atrakcji mnostwo. jesli
                      potrzeba zawsze swobodniej niz w hotelowym pokoju najlepszego
                      rosortu. Dzieci sobie spia na tarasie, czy tez bawia sie wokol
                      domu, mozna zostawic je tez zaprzyjaznionym malzenstwu i troche
                      wyrwac sie. A na wieczor pogaduchy przy winie, pochodniach
                      antykomarowych, czy grillu. Dzieci juz spia - za plecami w domu, one
                      sa bezpieczne, a my zrelaksowani. Rano nie musimy isc jesc
                      kolejnego szwedzkiego stolu, bo w piatym dniu juz wychodzi on bokiem
                      i nie jemy nic, albo wrzucamy prosty bagelek z cream cheesem, a
                      potem park wodny, albo rowerek z dzieckiem w siodelku.
                      Ale przecie to takie "niemarkowe" wakacje i jak sie pochwalic ,ze
                      wynajalem chalupe w Popradzie na Slowacji czy nawet w Chorwacji.
                      Pawel Z. Nie rozsmieszaj mnie, bo mam zajady....Nie mieszkam w
                      lubuskiem, nawet nie mieszkam w Polsce,nie jezdze na pielgrzymki z
                      ksiedzem z parafii itp... Do Indii, Nepalu byla to moja moja 7-dma
                      wycieczka z tym samym przewodnikiem, ktorego pasja sa podroze. W
                      srodowiskach prawdziwie turystycznych - profesjonalnych, ale nie
                      tych od wycieczek pielgrzymkowych i samolotow czarterowych do Egiptu
                      jest znany w Polsce, pisze reportaze, jezdza z nimi ludzie z Polski.
                      Pojedz do Indii lub Nepalu i idz do lekarza, np. na trasie trekkingu
                      w Nepalu, czy tez do szpitala publicznego na przedmiesciach Agry.
                      To na jak dlugo wstrzymalbys wycieczke, ktora ma scisly plan,
                      rezerwacje na kolejne atrakcje. To znaczy nalezy skanselowac bilety
                      za 200 dolarow na przelot np. wzdluz Himalajow, bo czekamy na
                      szukajacego profesjonalnej opieki medycznej Pawla Z. Litosci.
                      Ostudz glowke, popodrozuj i nie bredz. Zreszta przerwij wycieczke z
                      powodu sraczki im poszukiwania pogotowia do Lichenia na kilka
                      godzin - to zobaczysz jak cie polubia.
                      W zeszlym roku bylam tak sie sklada - w Afryce: trasa - Afryka
                      Poludniowa (po waszemu RPA), Botswana, Zimbabwe, Zambia. Nie
                      szczepilam sie, nawet nie bralam lekarstw antymalarycznych i mysle,
                      mimo doniesien prasowych, ze problemem calej Afryki jest AIDS, a w
                      Zimabawe oprocz tego nie tyle cholera co straszliwy upadek tego
                      panstwa, kore kiedys bylo kwitnaca Rodezja. Ale to juz za duza
                      wiedza, najwazniejsze zeby moc sie pochwalic podroza. Pawle Z.
                      zycze zebys nabral rozsadku, taktu i wyrosl z krotkich majteczek.
                      • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 01.02.09, 21:28
                        Ty nie masz pojecia o czym my piszey.
                        Nikt tutaj nie pisze o wycieczce w Indiach czy Afryce z niemowlakiem do tego
                        grupowej! Piszemy o Karaibach ----to zadna egzotyka.

                        My bylismy juz w wielu miejscach, jezdzimy w trojeczke uwielbiamy takie
                        wakacije. Woda i wszystko z nia zwiazane. Nasze coreczka tez kocha wode
                        slonce i piasek. Stany zwiedzalismy ale Karaiby to plazowanie i zabawa z
                        dzieckiem w basenie na biasku czy w oceania. Ocztywsicie jakies parki wodne czy
                        z zwierzetami. Wszystko z mysla o dziecku. A wieczorem jak dziecko idzie spac
                        winko na tarasie z widokiem na ocean - nie ma lepszego wypoczynku (dla nas)
                        Strasznie mlode i glupie z nas matki - tak katowac te biende dzieci :)
                        • Gość: travelka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: 64.211.40.* 02.02.09, 15:14
                          Pisalaś wczesniej, że dziecko pamięta podróże i chce jechać znowu.
                          Wybacz ale to chwilowe. Syn z nami podróżował i nie pamięta nic z
                          podróży poniżej 7 roku życia ( teraz ma 17).
                          Myślę, że jakbyś miała z nim jeczhać do hotelu w Polsce w okolicę
                          gdzie są liczne atrakce też by się cieszyło i potem wspominało.
                          Cudze chwalicie swego nie znacie.
                          I nie odpisuj, że piszę tak bo mie podróżuję. Zwiedziłam pół
                          świata, ostatnie lata latami z synem, który ma z tego teraz korzyści
                          poznawcze.
                          • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 02.02.09, 19:20
                            Nie bardzo rozumiem, dlaczego dziecko ma pamiętać. Dziecko nie pamięta nic mniej
                            więcej przed 3 rokiem życia, a potem słabo do szóstego czy siódmego. Czy oznacza
                            to, że można równie dobrze trzymać dziecko w piwnicy do czasu, gdy pójdzie do
                            szkoły?
                            Poza tym skoro lubię jeździć w tropiki, to nie rozumiem, dlaczego miałbym tego
                            nie robić z dzieckiem. Oczywiście wiem, że matki-polki będą wypisywały o
                            egoizmie i poświęcaniu się dla dziecka, ale jakoś ciężko mi pojąć, czym różni
                            się wyjazd nad Bałtyk z dzieckiem od wyjazdu do Tajlandii - poza tym, że nad
                            Bałtykiem jest zimno, gwiździ i można nabawić się zapalenia oskrzeli.
                            • Gość: Marlena Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 02.02.09, 19:41
                              ...ale jakoś ciężko mi pojąć, czym różni
                              się wyjazd nad Bałtyk z dzieckiem od wyjazdu do Tajlandii - poza
                              tym, że nad
                              Bałtykiem jest zimno, gwiździ i można nabawić się zapalenia
                              oskrzeli. ..

                              może chociażby tym,że w Tajlandi może grozić japonskie zapalenie
                              mozgu,wcieklizna,dur brzuszny wzw a,b i zaleca sie szczepienia,a po
                              co dziecko katowac takimi szczepieniami??poza tym malaria, cholera,
                              giardioza, biegunki bakteryjne, robaczyce, WZW E.Ot chociazby
                              dlatego,zeby nie NARAZAC dziecka na ewentualna zachorowalnosc,ktora
                              nie grozi w krajach nietropikalnych.No i chociazby ze wzgledu na
                              ryzyko zamachow bombowych-niekoniecznie musza wystapic
                              ponownie,ale...ryzyko na pewno wieksze anizeli w innych krajach.

                              I chyba bym wolala by moje dziecko nabawilo sie zapalenia
                              oskrzeli,kataru i zwyklego bólu gardła chociażby w Chorwacji,nad
                              Baltykiem,Wyspach Kanaryjskich i wielu innych krajach
                              nietorpikalnych niż tych chorób ktore wymienilam wyżej.
                              • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 02.02.09, 22:22
                                Większość chorób, o których piszesz, występuje również w Polsce. Niektóre
                                spośród szczepień przez Ciebie wymienionych przydają się i w Polsce. Na WZW A
                                zaszczepiłem i siebie i dziecko, a szczepionka na WZW B jest na przykład
                                obowiązkowa (a może o tym nie wiesz, bo jesteś z tych wariatek, które nie
                                szczepią dzieci?). Malaria występuje na ograniczonym obszarze, który można sobie
                                darować podczas zwiedzania. Japońskie zapalenie mózgu występuje bardzo rzadko u
                                tamtejszych wieśniaków. Trzeba by mieć wyjątkowego pecha, by na nie zapaść.
                                Cholera w Tajlandii? Chyba coś Ci się zupełnie pozajączkowało Ryzyko zamachów
                                bombowych, że przypomnę tylko Madryt czy Londyn, jest w naszej części świata
                                znacznie większe niż w tych bardziej odległych.
                                To, że lubisz latać na fakultety do pięciogwiazdkowców na Kanarach, nie
                                upoważnia Ciebie do wypisywania głupot, że ktoś, kto ma inny pomysł niż Ty na
                                spędzenie wakacji, jest straszliwie nieodpowiedzialny.
                                • Gość: Marlena Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 03.02.09, 19:53
                                  nic mi sie nie pozajaczkowalo,a cholere w Tajlandii rowniez mozna
                                  zlapac,sobie poczytaj dokladnie informacje,a nie plec bzdur i nie
                                  nazywaj mnie wariatka,bo wiem co pisze z racji swojego zawodu
                                  medycznego.Jednak nie masz zadnych argumentow,w Polsce ani w innych
                                  krajach nietropikalnych nie ma ryzyka zachorowania na malarie,jzm i
                                  inne choroby jakie juz byly wymieniane,a powtarzac sie nie
                                  zamierzam.Tajlandia z malym dzieckiem = glupota i
                                  nieodpowiedzialnosc i nie staraj sie mnie prostowac w tym
                                  temacie,mozesz sobie pisac i myslec co chcesz.Wakacje z dziecmi jak
                                  najbardziej TAK,ale rejon nalezy wybierac z glowa i rozsadkiem.
                                  • kornel-1 O, cholera! 03.02.09, 21:02
                                    Gość portalu: Marlena napisał(a):

                                    > nic mi sie nie pozajaczkowalo,a cholere w Tajlandii rowniez mozna
                                    > zlapac,sobie poczytaj dokladnie informacje,a nie plec bzdur i nie

                                    Przypadki cholery są w Tajlandii sporadyczne. Łatwiej zginąć tam w wypadku
                                    samochodowym niż zachorować na cholerę.

                                    Biuletyn epidemiologiczny WHO www.who.int/wer/en/ odnotowuje zero
                                    przypadków zachorowań w 2001, w 2006 roku - 35 zachorowań, jedno zakończone
                                    śmiercią. W 2007 panowała epidemia 1428 przypadków 7 zakończonych śmiercią.

                                    Cholera występuje zasadniczo na terenach wiejskich, w miastach i kurortach - nie.

                                    Oczywiście, przed wyjazdem - bez względu na to, czy jedzie się z dzieckiem, czy
                                    bez - należy sprawdzić lokalne zagrożenia.
                                    Np. tu: www.healthmap.org/en

                                    Kornel
                                  • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 03.02.09, 21:51
                                    Kochana Marlenko, nie denerwuj się, proszę. Czytaj uważnie informacje, a nie
                                    piąte przez dziesiąte, bo w taki sposób trudno jest zdobyć rzetelną wiedzę. Na
                                    przykład zwróć uwagę, że nie nazwałem Cię wariatką, a tylko zapytałem, czy nie
                                    jesteś czasem jedną z tych wariatek, które nie chcą szczepić dzieci. No chyba że
                                    faktycznie jesteś jedną z tych wariatek - w takim razie jednak mogę Ci
                                    wytłumaczyć - jako osoba poniekąd znająca się na mikrobiologii - na czym polega
                                    Twoje wariactwo.
                                    Cholera występuje w Tajlandii śladowo, przez wiele lat nie ma żadnych
                                    przypadków, czasem występują zachorowania - na głębokiej prowinicji wśród
                                    wieśniaków pijących skażoną wodę. Dzieje się to w miejscach, w których turyści,
                                    zwłaszcza z małym dzieckiem, po prostu się nie włóczą. Malaria występuje na
                                    niewielkich obszarach, które można sobie skreślić z planu podróży, jeśli ktoś
                                    nie ma zamiaru faszerować dziecka antymalarykami. Tajlandia z małym dzieckiem to
                                    świetny pomysł, jeśli się ma odrobinę oleju w głowie, a jeśli twierdzisz
                                    inaczej, oznacza to po prostu tyle, że oleju w głowie to Ty nie masz. Powiem
                                    prosto z mostu: Twoja wypowiedź jest po prostu chamska i świadczy o głębokiej
                                    ignorancji połączonej z wyjątkowym wprost zarozumialstwem.
                                    W Tajlandii, jak może zauważyć każdy, kto był kiedykolwiek w tym kraju, wprost
                                    roi się od ludzi z małymi dziećmi, przeważnie są to Skandynawowie lub Anglicy, w
                                    każdym razie ludzie lepiej przeciętnie wyedukowani i biegli w podróżach niż
                                    Polacy, którym ledwie od parunastu lat wydaje się paszporty do domów.
                                    • Gość: Marlena Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.chello.pl 03.02.09, 22:15
                                      kazdy ma swoj rozum i umie z niego korzystac,jak dla mnie ciagnac
                                      dzieciaka do Tajlandii to przesada,kiedy mozna wypoczac w krajach
                                      mniejszego ryzyka.Koniec kropka.Nie wysilaj sie juz prosze z
                                      jakakolwiek wypowiedzia,bo nie bede czytala tych wypowiedzi juz-nie
                                      mam sensu,jak ktos nalezy do ignorantow i nie ma za grosz wlasnie
                                      oleju w glowie to ciaga dzieciaki po takich krajach dla wlasnego
                                      widzimisie nie zwracajac uwagi na ryzyko jakie moze poniesc.Nie
                                      chodzi tylko o malarie czy cholere,jak nie doczytales sa inne
                                      chorobska.Czytaj rowniez uwaznie-pracuje w sluzbie zdrowia i
                                      zapewniam Cie,ze pojecie o medycynie,mikrobiologii,epidemiologii etc
                                      i chorobach na pewno mam wieksze od Ciebie.
                                      Nie zamierzam juz odbijac pileczki,bo to nie ma najmniejszego
                                      sensu,wiec skoro musisz jednak odpisac to to zrob,ale uwazaj by Ci
                                      zylka nie pekla przez uparte obstawianie swoich racji.
                                      • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 03.02.09, 23:47
                                        Kochana Marlenko, mnie nie da się zakrzyczeć z tej prostej przyczyny, że mam
                                        donośny głos. W młodości śpiewałem najpierw w chórze, a potem przeszedłem na
                                        repertuar heavy metal, nawet wystąpiłem kiedyś w Jarocinie. Ponadto posiadam
                                        bogatą wiedzę i doświadczenie w podróżowaniu z dzieckiem, dlatego też nie zlęknę
                                        się Twoich zapewnień dotyczących posiadanej rzekomo przez Ciebie wiedzy.
                                        Wypisujesz takie głupoty, że - nie obraź się - nie zdziwiłbym się, gdyby Twój
                                        kontakt ze służbą zdrowia polegał na półzmianowej pracy w charakterze salowej w
                                        jakimś szpitalu powiatowym.
                                        Moja szeroka wiedza oraz doświadczenie wyniesione z podróży z dzieckiem do
                                        egzotycznych krajów mówi mi, że dla człowieka rozumnego jest to interesujący i
                                        przyjemny sposób spędzania czasu, bardzo przy tym bezpieczny. Dziecko bawi się
                                        na plaży wśród krabików, można wybrać się na przyjemny trekking w którymś z
                                        parków narodowych, a świątynia królewska w Bangkoku to prawdziwy majstersztyk
                                        orientalnego kunsztu. Jako osoba żywiąca nieuzasadnione lęki i w związku z tym
                                        nie posiadająca tego typu doświadczeń, ani nie potrafiąca znaleźć w sieci
                                        informacji na temat zagrożeń epidemiologicznych jesteś - sama przyznasz to z
                                        pewnością po przemyśleniu - osobą wyjątkowo mało wiarygodną w swoich
                                        wypowiedziach na temat podróżowania z dzieckiem do Tajlandii. Oczywiście to
                                        dobrze, że sama nie jeździsz do Tajlandii z dzieckiem, bo mogłoby to się
                                        faktycznie skończyć nieszczęściem, ale po co straszysz ludzi? Prawdopodobnie
                                        znacznie bardziej pożytecznie mogłabyś spędzić czas, doradzając na forum o
                                        turystyce zorganizowanej zagubionym rodakom, pragnącym wybrać jakiś
                                        pięciogwiazdkowiec na Grand Canarii. Mogłabyś się w ten sposób zrealizować z
                                        pożytkiem dla społeczeństwa, ponieść choć przez chwilę w swych spracowanych
                                        rękach ogarek oświaty.
                                        • Gość: travelka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 07:25
                                          Zupełnie się z Tobą NIE zgadzam. NIe chodzi tylko o choroby ale
                                          zmianę rytmu dnia, klimatu i długi lot. I nie mów, że dziecko znosi
                                          lot super bo nie ma w tym nawet 1% prawdy. Bardzo dużo latam i widzę
                                          jak to "wspaniale" znoszą lot dzieci. Nawet na krótkich trasach są
                                          problemy ale łatwiej wytrzymać 2-3 godziny niż 11.
                                          Ja też am długie doświadczenie w podróżowaniu z dzieckiem ale trzeba
                                          mieć do tego trochę rozsądku i pozbyć się egoizmu.
                                          Z Tajlandi i ościennych państw właśnie wróciłam i z małymi dziećmi
                                          widziałam głównie polaków i rosjan. Nad basenem morza sródziemnego
                                          natomiast owszem wiele nacji z malutkimi dziećmi i dużych ilościach.
                                          Plaże są w wielu krajach, tych bliższych POlsce też, nie trzeba
                                          lecieć pół doby. A mówienie, że było się w takim a takim kraju to
                                          szpan - bo prawdziwe zwiedzanie wygląda inaczej i nie jest dla
                                          maluchów.
                                          • Gość: Paweł Z. Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.as.kn.pl 04.02.09, 08:00
                                            Masz inne pomysły na spędzanie czasu niż ja. Ja to rozumiem. Każdy ma prawo do
                                            swoich upodobań i lęków. Ale jakie Ty masz prawo, żeby mnie pouczać, co? Nie
                                            masz doświadczeń w podróżowaniu z dziećmi, bo tego nie próbowałaś, przerażona
                                            samą myślą o takim wyzwaniu. Ja to robiłem i robię. Mam więc znacznie lepsze
                                            prawo wypowiadać się na takie tematy i Twoje pouczenia ex catedra dla mnie
                                            brzmią po prostu śmiesznie. To tak, jakby ktoś, kto nigdy nie jechał samochodem
                                            4x4 mądrzył się na temat jazdy terenowej. Nazywanie mnie zaś egoistą z powodu
                                            tego, że Ty się boisz, a ja nie lub sugrowanie, że jeżdżę do dalekich krajów dla
                                            szpanu, daje jedynie świadectwo Twojemu wychowaniu. Dla mnie jest to po prostu
                                            zwykłe polskie chamstwo i buractwo. Używam mocnych słów, ale po prostu nie mam
                                            zamiaru tolerować obelg pod swoim adresem.
                                            Nie wiem, gdzie spotkałaś tych Rosjan i Polaków z dziećmi w Tajlandii, bo ja
                                            takowych nie widziałem - ani jednej sztuki. Natomiast mieszkałem w ośrodkach, w
                                            których pełno było Szwedów czy Anglików z małymi dziećmi. Moje dziecko bardzo
                                            dobrze znosi loty, a Twoje doświadczenia z dziećmi krzyczącymi w samolocie może
                                            jest prawdziwe, ale nie masz żadnego prawa, żeby rozciągać je na moje dziecko,
                                            bo go nie znasz. Oczywiście, że dzieci różnie reagują na lot. Rodzic powinien
                                            wiedzieć, jak reaguje w takiej sytuacji jego dziecko i w zależności od tego
                                            odpowiednio rozważyć kwestię podróży.
                                            Rosjanie i Polacy siedzą nad Morzem Śródziemnym, bo boję się pojechać
                                            gdziekolwiek dalej, a często po prostu na dalsze wojaże nie mają pieniędzy.
                                            Jeśli porównujesz plaże Krabi z plażami Tunezji, to znaczy, że chyba nigdy nie
                                            byłaś w Krabi - lub celowo próbujesz wmawiać ludziom jakieś bzdury. Na plażach
                                            Morza Śródziemnego ludzie jak śledzie leżą jeden koło drugiego i przepychają się
                                            w wodzie. Na plażach Tajlandii czy Malezji człowiek ma dla siebie 20-30 plaży,
                                            po której biegają krabiki, a w wodzie pływają kolorowe ryby.
                                            Wiele zwiedzałem z dziećmi i zapewniam Cię, że jest to i możliwe, i bardzo
                                            przyjemne. Jest to zajęcie akurat w sam raz dla maluchów, jeśli człowiek ma
                                            trochę oleju w głowie.
                                            • Gość: travelka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 07:30
                                              Pawle Z. chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem- otóż jak pisałam
                                              podróżóję z dzieckiem od 16 lat ( zaczęłam jak miało roczek) i razem
                                              zwiedziliśmy już około 30 krajów w tym tak dalekie jak Wietnem, RPA,
                                              Japonię, Brazylię itp. Nie jestem za tym aby nie latać ale podróże
                                              dawkować odpowiednio. Poza tym jak pisałam być w danym kraju to nie
                                              leżeć na plaży ale poznać ile się da miejsc, ludzi, kulturę,
                                              obyczaje. Jechavnie na plaże pół swiata to szpan. Co do zapchanych
                                              plaży w Europie to też masz nie pełną informację. Znasz np plaże w
                                              Portugalii? Podczas mojego pobytu większość była pusta.
                                              Powiedz też w którym miejscu Cię obraziłam - chyba masz własne
                                              wątpliwości skoro tak reagujesz.
                                          • olive-czka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 04.02.09, 15:07
                                            Huh? Moj pierwszty lot zaliczyla jak miala 8 miesiecy :) I od tamtej pory
                                            leciala juz z 20 razy. Kazdy zniosla bardzo dobrze. A teraz jak widzi samolot
                                            to od razu mowi ze mamo lecimy na wakacije. A jak mnie odwozi na lotnisko to
                                            jest zalamana nie daltego ze mamy nie bedzie pare dni tylko dlatego ze ona tez
                                            chce samolotem leciec. Znam wiele rodzicow co lataja z dziecmi i to niestety
                                            nie dzieci znosza lot zle TYLKO rodzice bo sie musza zajac dzieckiem i zapewnic
                                            im atrakcije. A dla nie ktorych to zbyt duzo hehehehe
                          • Gość: Matka Polka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: 78.8.94.* 06.02.09, 00:42
                            Jak Twój dzieciak nie pamięta to mu odlicz od pierwszej
                            wypłaty.Dzięki,ze napisałaś,po twoim poście zrozumiałam,że nie warto
                            nigdzie zabierać dzieciaka.Bo nie dośc,że nic nie pamięta,to jeszcze
                            ile kosztuje!Ostatnio jak byliśmy nad morzem to co chwilę dziecko
                            chciało,a to loda,a to balonika,a to nowe wiaderko,a to watę
                            cukrową,a to gofra.Przez sam weekend te fanaberie kosztowały nas xxx
                            zł.I nic z naszej wielkoduszności! darmozjad nie zapamięta naszych
                            wyrzeczeń...Swoje znacie...nie martw się o to.Ale dziecku to nie
                            pokażę...jak zarobi,to zobaczy ,Bałtyk,jakieś jeziora,góry...gdyby
                            coś wyniósł z tych podrozy,z bliskości z rodzicami...,ale skoro
                            piszesz,ze nic nie zapamięta...to wyjedziemy sami,a mały niech ryczy
                            u babci,a co tam!
                      • kornel-1 Zachęcam do uważnego czytania forum 01.02.09, 22:05
                        Gość portalu: zyta2003 napisał(a):

                        > Sorry, ale postow mlodych gniewnych matek juz nie czytam, ale
                        > wczesniej w ferworze dyskusji dowiedzialam sie, ze podroz z Polski
                        > do Meksyku trwa 3 godziny, tak ktos tu napisal,

                        Mylisz się. Matka Polka w prześmiewczy sposób odniosła się do twojego postu:
                        "Bułgaria,Wyspy Kanaryjskie-czy tam na pewno znajdę
                        lepszego lekarza?A i te 3 h lotu...po co katować dziecko?"

                        Trzy godziny lotu nie odnosiły się do podróży do Meksyku.
                        Zachęcam do starannego czytania dyskusji.


                        > Uwazam i tak jezdzi sie w mojej rodzinie, ze z kilkumiesiecznym
                        > dzieckiem najlepiej jest jechac w warunki zblizone do domowych.

                        Tak tak...

                        Zdaje się, babciu, zapomniałaś jak wygląda 10-miesięczne dziecko.
                        Czym się odżywia i jak spędza czas. Gdzie ma złapać biegunkę? Jedząc pizzę na
                        plaży w Cancun? Kąpiąc się w basenie?

                        Jeśli niemowlę karmione jest piersią (ewentualnie mlekiem modyfikowanym) i
                        gotowymi odżywkami dla niemowląt i używa się przegotowanej wody to ryzyko po
                        wyjeździe z Polski nie wzrośnie, o ile rodzice zachowają odpowiednią higienę.

                        Picie wody z basenu lub brodzika jest jednakowo groźne i w Polsce i w Meksyku.

                        > rosortu. [...]na tarasie [...] pogaduchy przy winie [...] zrelaksowani [...]
                        prosty bagelek z cream cheesem [...]park wodny [...]

                        Mmmmmm! Wy to macie tam życie!

                        > Pawel Z. Nie rozsmieszaj mnie, bo mam zajady....

                        pl.wikipedia.org/wiki/Zajady Ojej, to ty chyba całować się nie możesz... :(

                        > Nie mieszkam w lubuskiem, nawet nie mieszkam w Polsce,nie jezdze
                        > na pielgrzymki z ksiedzem z parafii itp...

                        Paweł Z. nie sugerował, że mieszkasz w Lubuskiem. Zadał cokolwiek retoryczne
                        pytanie, czy aby nie jesteś pilotką/rezydentką.

                        Jeszcze raz zachęcam do uważnego czytania postów.


                        > Pojedz do Indii lub Nepalu i idz do lekarza, [...]
                        > bo czekamy na szukajacego profesjonalnej opieki medycznej Pawla Z.
                        > Litosci.

                        Mam bardzo skromne doświadczenia z chorobami poza Polską. Jakoś biegunka mnie
                        omijała, czasem złapała jakaś infekcja. W sumie - nic poważnego jeśli weźmie się
                        łączny czas i warunki moich podróży. Kilka podstawowych lekarstw wystarcza mi,
                        by przeżyć.

                        Niestety, nic nie wiem o zdrowiu Pawła Z. Czy często korzysta z opieki medycznej
                        poza granicami kraju? Hm... Co do ciebie - to już wiemy: złamania, zatrucia
                        pokarmowe... Dużo tego było?

                        > W zeszlym roku bylam tak sie sklada - w Afryce: trasa - Afryka
                        > Poludniowa (po waszemu RPA),

                        Po waszemu to Republic of South Africa...
                        ROTFL

                        > Botswana, Zimbabwe, Zambia. Nie szczepilam sie, nawet nie
                        > bralam lekarstw antymalarycznych

                        No nie... osłabiające wyznanie. O ile w RPA i Botswanie zastosowanie
                        chemioprofilaktyki antymalarycznej ma ograniczoną przydatność, to w Zimbabwe i
                        Zambii malaria jest poważnym zagrożeniem.

                        A zatem: albo postępowałaś nieodpowiedzialnie; albo twoja podróż po Zambii
                        ograniczyła się do 5 kroków po zambijskiej stronie wodospadów Wiktorii.


                        > i mysle,
                        > mimo doniesien prasowych, ze problemem calej Afryki jest AIDS, a w
                        > Zimabawe oprocz tego nie tyle cholera co straszliwy upadek tego
                        > panstwa, kore kiedys bylo kwitnaca Rodezja.

                        Tak tak! Kwitnąca Rodezja. Zachęcam jednak do czytania doniesień prasowych. Rząd
                        w Harare (pardon: Salisbury) ogłosił stan zagrożenia narodowego i poprosił o
                        międzynarodową pomoc po tym jak kilkanaście tysięcy osób zachorowało a epidemia
                        objęła większość terytorium kraju.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22546&w=72684274&a=90358702
                        Hm...

                        > Ale to juz za duza wiedza, najwazniejsze zeby moc sie pochwalic podroza.

                        No... wiedza, wiedza ;-)

                        Kornel
                      • Gość: Matka Polka Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.02.09, 23:34
                        " W zeszlym roku bylam tak sie sklada - w Afryce: trasa - Afryka
                        Poludniowa (po waszemu RPA), Botswana, Zimbabwe, Zambia. Nie
                        szczepilam sie, nawet nie bralam lekarstw antymalarycznych i mysle,
                        mimo doniesien prasowych, ze problemem calej Afryki jest AIDS, a w
                        Zimabawe oprocz tego nie tyle cholera co straszliwy upadek tego
                        panstwa, kore kiedys bylo kwitnaca Rodezja. Ale to juz za duza
                        wiedza, najwazniejsze zeby moc sie pochwalic podroza. Pawle Z.
                        zycze zebys nabral rozsadku, taktu i wyrosl z krotkich
                        majteczek."




                        Kobieto,co Ty piszesz?Przed chwilą pisałaś ,że Meksyk to tropiki i
                        jakie tam niebezpieczeństwo się czai,a teraz wylatujesz z
                        Afryką,i ,że szczepienia są całkiem niepotrzebne...bo Ty przeżyłaś,i
                        było fajnie.Dla mnie to jest właśnie pokaz głupoty i lekkomyślności
                        i brak wiedzy...Jak dla mnie to Afrykę widziałaś w "Pożegnaniu z
                        Afryką".No tak sceneria tam była wyśmienita...i tyle oscarów
                        dostał:))))
                      • assassino Zyta, Zytunia... 02.02.09, 04:33
                        Gość portalu: zyta2003 napisał(a):

                        "Sorry... Nie rozsmieszaj mnie, bo mam zajady z powoodu
                        sraczki...Afryka Poludniowa (po waszemu RPA)..."

                        Dear Ziuta,
                        Do me a big favor, please... Przetrzyj sobie okulary babciu
                        z Greenpointu i przestan bredzic jak potluczona. Ty pamietasz
                        jeszcze jak sie dzieci robi? I czym?
                        Po naszemu ty jestes "stupid old bag/nuts" a po ichniemu "stara
                        glupia torba/pinda". Zamiast pisac brednie nie na temat na forum
                        otworz staremu puszke.
                        Kapisz?
                        a.

                      • pawel_zet Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 02.02.09, 08:29
                        Droga Ziuto, Twoje wypowiedzi wznoszą się na tereny kabaretowości wyższego
                        stopnia. W Indiach służba zdrowia to nie tylko szpitale prowadzone przez siostry
                        zakonne dla ubogich, trędowatych Hindusów. Zarobki informatyków w Bangalore
                        zbliżyły się do standardów europejskich. W Delhi i Bombaju są dzielnice
                        luksusowych rezydencji. Nie wiem, gdzie podróżowałaś, ale podejrzewam, że chyba
                        głównie jednak palcem po mapie. Oczywiście w każdym większym mieście w Indiach
                        są dobrze zaopatrzone szpitale, z których bez problemów mogą korzystać turyści,
                        o ile mają pieniądze i/lub dobre ubezpieczenie.
                        Co do Zambii i Zimbabwe, to sama dajesz świadectwo o sobie, że jesteś
                        nieodpowiedzialną ignorantką. Zambia i Zimbabwe, a nawet część RPA znajdują się
                        w strefie malarycznej. W Zimbabwe rozmiary epidemii cholery są przerażające.
                        Biorąc powyższe pod uwagę, muszę przyznać Ci częściową rację. Rzeczywiście -
                        uważam, że nie powinnaś nigdzie i nigdy wyjeżdżać z dzieckiem za granicę. A
                        nawet do innego stanu. Podobne zalecenie skierowałbym do osób Tobie podobnych.
                        Zrozum jednak, że ludzkość nieskłada się wyłącznie z osób podobnych Tobie. Spora
                        jej część to ludzie zaradni i odpowiedzialni.
                          • Gość: zyta2003 Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku IP: *.cable.mindspring.com 05.02.09, 14:06
                            Wlasnie kolega mojego syna po powrocie babci z Bangladeszu (
                            gdzie dziadek jest adwokatem w stolicy Daka) spedzil ostatni weekend
                            z nasza latorosla. Od wczoraj jest na kwarantannie w szpitalu, bo
                            jest podejrzenie, ze zarazil sie cholera. Bedzie tam trzy tygodnie -
                            Dzwonil do wnuka, wyjasniajac, ze przeciez wiesz, ze jako
                            muzulmanin myje po toalecie rece, wiec masz nikle szanse zarazic
                            sie. Przenoszona jest przez kal i krew. Pierwsze objawy, (to dla
                            podrozniczek z malymi dziecmi) wcale nie biegunka.
                            Gdyby glupota, a zarazem chamstwo milosnikow krajow egzotycznych z
                            niemowletami z ftego forum mogla fruwac - to zapewne samo, bez
                            uzycia samolotu mogli by sie przeniesc dalej niz do meksyku o
                            wlasnych silach. Na szczescie mnie cham i duren nie obrazi.
                            To, ze dziecko wspomina samolot to o czym ma swiadczyc? Moj wnuk
                            jadac w Polsce obskurnym autobusem, caly czas dopytywal sie bardzo
                            glosno: a kiedy pani bedzie dawac jedzonko? No bo nie znal oprocz
                            samolotu innego publicznego srodka transportu. To ma swiadczyc, ze
                            podroze ksztalca trzylatka, czy, ze taki zdolny jak corka Oliwi?
                            • pawel_zet Re: 10 miesięczne dziecko a wakacje w Meksyku 05.02.09, 14:50
                              Kochana Zyto, my tu o Meksyku czy Tajlandii, a Ty z uporem lepszej
                              sprawy starasz się nas namówić na Bangladesz. My się do Bangladeszu
                              z dziećmi nie wybieramy. Jeśli sama się tam wybierasz z dzieckiem,
                              to radzę Ci stanowczo, byś jeszcze raz przemyślała ten pomysł, bo mi
                              się nie wydaje dobry.
                              Co do chamstwa, to niestety chamstwo i buractwo mnożą się w sieci,
                              gdzie pozorna anonimowość zachęca do wyrażania dowolnych, także
                              bardzo przykrych dla innych ludzi opinii. Może dlatego co
                              poniektórzy nie myślą, jak się musi czuć inteligentna i wykształcona
                              osoba należąca do tak czy owak rozumianej elity społeczeństwa,
                              troszcząca się z dużym zaangażowaniem o swoją rodzinę, która jest
                              wyzywana na forach internetowych od nieodpowiedzialnego i
                              egoistycznego półgłówka, który nie wie, że w tropikach są choroby
                              tropikalne. Jest to – można rzec – chamstwo przez duże CH, przeciwko
                              któremu gwałtownie protestuję.
                              A Oliwia, zdaje się, pisała, że jej dziecko lubi latać samolotem i
                              chciałoby polecieć, a nie że pamięta samolot. Wierzę, Zyto kochana,
                              że gdy wczytasz się głębiej w post Oliwii, dotrze do Ciebie, jaka
                              jest jego treść.
                            • kornel-1 Uwielbiam te zagadki :-) 05.02.09, 15:09
                              Gość portalu: zyta2003 napisał(a):

                              > Wlasnie kolega mojego syna po powrocie babci z Bangladeszu (
                              > gdzie dziadek jest adwokatem w stolicy Daka) spedzil ostatni
                              > weekend z nasza latorosla. Od wczoraj jest na kwarantannie w
                              > szpitalu, bo jest podejrzenie, ze zarazil sie cholera.

                              Ale kto od kogo się zaraził? syn od kolegi, kolega od dziadka, czy dziadek od
                              babci?

                              > Bedzie tam trzy tygodnie - Dzwonil do wnuka, wyjasniajac, ze

                              Znaczy się... kto dzwonił? Dziadzio? Pisz po ludzku!

                              > przeciez wiesz, ze jako muzulmanin myje po toalecie rece, wiec
                              > masz nikle szanse zarazic sie. Przenoszona jest przez kal i krew.

                              Cholera przez krew się przenosi?

                              > Pierwsze objawy, (to dla podrozniczek z malymi dziecmi) wcale nie
                              > biegunka.

                              Nie męcz! Wytłumacz co jest pierwszym objawem cholery.

                              Ja z autopsji wiem, że jak mnie cholera bierze, to biegnę do lodówki zaczynam jeść!

                              Podoba mi się twoja zagadka. Zapraszam na Forum Łamigłówki.

                              Kornel
                              PS. Po co trzymać kogoś na kwarantannie trzy tygodnie w szpitalu?
                              • Gość: Matka Polka Re: Uwielbiam te zagadki :-) IP: 78.8.94.* 06.02.09, 00:21
                                Zyto biedna,czy Tobie te tropiki naprawdę uderzyły do głowy?Iloraz
                                mam całkiem niezły,ale czytając wszystkie Twoje wątki dochodzę do
                                wniosku,ze rozdwojenie jaźni masz kobieto,albo ze mną jest coś nie
                                tak..Nie chce mi się nawet cytować Twoich głupot.Nie masz
                                argumentów ,więc przytaczasz nieprawdopodobne historie.Najpierw w
                                Meksyku łapkę połamałaś,felczer jakiś się pojawił.W Afryce dzikiej
                                szczycisz się,że szczepionki są niepotrzebne,malarii nie ma ,cholery
                                nie ma,aids to chora wyobraźnia ludzkości.I pytałam się,co to ma
                                wspólnego z Meksykiem?A teraz wyskakujesz z
                                Bangladeszem:))))))))))))))))Sorry,ale umieram ze śmiechu.Czy Ty
                                jesteś oderwana od rzeczywistości?Czy wiesz jeszcze czego dotyczy
                                ten wątek?Proszę przeczytaj jeszcze raz słowo po słowie o czym
                                mowa.Proszę..... Jeżeli
                                mieszkasz w US naprawdę to tylko uciekać od takich
                                rodaków.Wyjechałaś w którym?78?81?Czas się zatrzymał,co?Tak jak dla
                                60% POlaków tam mieszkających...Z chwilą dotknięcia stopy na
                                lotnisku poczułaś się jak u siebie,w Ameryce:))).Ale nie jesteś-bo
                                nigdy nie poznałaś na tyle dobrze języka,żeby dostać dobrą pracę,a
                                rozmawiając z rodziną z POlski często wtrącasz "ja to doskonale
                                cooking dla swoich dzieci",albo" ten wyjazd był,był...it was
                                fantasic",i..."ooo I travel after world duzo":))))))))))))))Nic
                                dziwnego,że jesteś zacofana-pójdziesz do Chinczyka ,który też Cię
                                zrozumie,for polish store,i jest ok:)))Pewnie widziałaś co nie
                                co..ale kobieto mało wiesz,wyjdź trochę do cywilizacji...otwórz się
                                w końcu na XXI wiek.Stan wojenny za nami,naprawdę dużo się
                                dzieje.POlskie matki nie rodzą już w polu,tylko pracują,są
                                wyedukowane,podróżują po ŚWIECIE,ale chyba całkiem różnym od
                                Twojego...Już sobie wyobrażam co myslisz o Obamie?:))))Pewnie
                                spakowałabyś go do Kenii z powrotem?:))))))))A nuż malaria ogarnie
                                USA?
                                • kornel-1 Zalecam uważne czytanie forum 06.02.09, 00:42
                                  Gość portalu: Matka Polka napisał(a):

                                  > Zyto biedna,czy Tobie te tropiki naprawdę uderzyły do głowy?
                                  > [...]Nie masz argumentów ,więc przytaczasz nieprawdopodobne
                                  > historie.[...] aids to chora wyobraźnia ludzkości.

                                  Nieprawda. Zyta2003 uważa, iż "ze problemem calej Afryki jest AIDS". Czyli
                                  twierdzi coś odwrotnego niż imputujesz.

                                  Ponadto uważam, że Zyta2003 używa normalnych argumentów - aczkolwiek w formie
                                  budzącej czasem uśmiech ;-). Podaje po prostu przykłady zagrożeń w tropikach.

                                  Byłbym również daleki od wypowiadania się tak kategorycznie na temat jej
                                  znajomości języka angielskiego i wykonywanej pracy lub przekonaniach
                                  rasistowskich. Twoja wypowiedź w tej kwestii (łącznie ze stanem wojennym i
                                  cywilizacją) zdecydowanie odbiega od meritum.

                                  Kornel
                                  • zyta2003 Re: Zalecam uważne czytanie forum 06.02.09, 03:50
                                    W takich krajach jak Botswana ( jak zaznaczylam Szwajcaria
                                    Afryki), czy Zimbabwe i inne - srednia zycia wynosi 3o i troszeczke
                                    plus lat. Wlasnie z powodu AIDS, ani nawet nie chorob zakaznych.
                                    Mozna to sprawdzic w ciagu kilku sekund. Drugim powodem tak niskiej
                                    sredniej jest wysoka smiertelnosc niemowlat. Ale skoro inni wiedza
                                    lepiej, to mozna wybrac takie dane jakie sie chce. A najlepiej
                                    pochwalic sie cudownie uzdolniona w podrozach lub po podrozach
                                    coreczka.
                                    Kornel, przeciez zartujesz, ze nie rozumiesz o czym pisalam. Moj
                                    kolega przed laty, za ktorego mowieniem nie nadazalismy mowil: ja
                                    mam wolniej mowic? ty szybciej mysl. Ale to zart. Na codzien tez
                                    polykam mysli.
                                    Nie wiem, czy sa w miescie NY specjalne pomieszczenia na
                                    kwarantanne, nie pracuje w ochronie zdrowia i takze nie bywalam na
                                    kwarantannie. Jak na dzisiaj - piaty dzien chlopak jest w izolatce w
                                    w szpitalu zakaznym, obok niego w izolatkach - jak informowal przez
                                    telefon - sa chorzy podejrzani o otwarta gruzlice.
                                    Niestety, w dalszym ciagu widze, ze duzo tu osob pisze w stylu :
                                    jak maly Jasio wyobraza sobie daleki swiat.
                                    Dlaczego argumenty na tym forum sprowadzaj sie do inwektyw? Bo nie
                                    ma sie pojecia o niczym, a takze w szkole nie nauczono rozmawiac.Ww
                                    cywilizowanych krajach jest w szkolach taki przedmiot: debata,
                                    speech. O szkoda, ze tego w Polsce nie ma, ale za to jest religia.
                                    • assassino Plec pleciugo, byle dlugo. 06.02.09, 04:50
                                      zyta2003 napisała:

                                      "W takich krajach jak Botswana...czy Zimbabwe i inne - srednia
                                      zycia wynosi 3o...Na codzien tez polykam mysli....( i masz zajady)
                                      w miescie NY specjalne pomieszczenia na kwarantanne, nie pracuje w
                                      ochronie zdrowia i takze nie bywalam na kwarantannie. Jak na
                                      dzisiaj - piaty dzien chlopak jest w izolatce w w szpitalu zakaznym,
                                      obok niego w izolatkach - jak informowal przez telefon - sa chorzy
                                      podejrzani o otwarta gruzlice. "


                                      Ziuta,

                                      Fascynujace jest to co belkoczesz. Prosze, napisz jeszcze cos
                                      o Lesotho i stolicy Maseru. I czym tam sie mozna zarazic? Moze
                                      tam tez komus uratowalas zycie lub pozyczylas pare prezerwatyw?
                                      Coraz ciekawszy jest "dyskurs" z toba, Ziuta. Do diabla z
                                      Meksykiem :). Napisz cos o swoim barrio/getto.

                                      Wez cos na przeczyszczenie i pisz dalej, please... Fascynujace :).

                                      Z zadziwieniem, no no no, pozdrawiam,
                                      a.
                                    • Gość: Paweł Z. Re: Zalecam uważne czytanie forum IP: *.as.kn.pl 06.02.09, 08:04
                                      Zyto kochana, u Was w Ameryce po prostu wszystko jest lepsze. Dyskusje też. A co
                                      tam, że nikt nie wie, czy Polska leży w Europie czy w Afryce, nie mówiąc już o
                                      tym, że mało kto kojarzy, czego stolicą jest Budapeszt. Chodzi przecież o to, by
                                      speech był fajny, trafiał w serca publiki. Niekoniecznie musi zawierać fakty.
                                      Tak samo jest z Twoimi wypowiedziami. My tu rozmawiamy sobie o miejscach takich
                                      jak Meksyk i Tajlandia, gdzie podróżuje się przyjemnie z dziećmi. A Ty nam tutaj
                                      wtrącasz Bangladesz i Zimbabwe, jakby na jedno to wszystko wychodziło. Ja to
                                      poniekąd rozumiem. Gdybyś była zakorzenioną w USA Amerykanką, a nie emigrantką z
                                      Polski, pewnie dorzuciłabyś do tej kolekcji jeszcze Polskę, rozwodząc się nad
                                      niebezpieczeństwami epidemiologiczno-sanitarnymi dla małych dzieci podczas
                                      podróży do Polski, która leży w jakiejś dziczy gdzieś między Kazachstanem a
                                      Mozambikiem.
                                      U nas jednak w Polsce jest inaczej niż w USA. U nas tradycja inteligencka jest
                                      taka, że speech speechem, ale trzeba też coś wiedzieć jeszcze o świecie, a samo
                                      ładne nawet gadanie niewiele jest warte. Stąd też, Zyto kochana, pewnie tak
                                      trudno nam się rozmawia, a Twoje wypowiedzi, miast podziwu dla kunsztu Twego
                                      speechu, wywołują niejednokrotnie uśmiech politowania.
                                      Piszesz: "Wlasnie z powodu AIDS, ani nawet nie chorob zakaznych" - nie rozumiem
                                      tego wywodu. Średnia życia w Afryce zawsze była niska z powodu malarii i wielu
                                      innych chorób zakaźnych, co w połączeniu z brakiem nowoczesnej medycyny i
                                      generalnie z niskim stanem higieny prowadzi do wiadomych skutków. Sytuacja ta
                                      zaczęła się nieco poprawiać z powodu wprowadzenia na te tereny cywilizacji z
                                      wszystkimi jej udogodnieniami. Choroba AIDS sama w sobie nie zabija, powoduje
                                      jedynie obniżenie odporności, czyli wyższą podatność na choroby. Prowadzi to
                                      oczywiście pośrednio do spadku długości życia, jednak w sposób dużo bardziej
                                      skomplikowany, niż napisałaś.
                                      Zyto kochana, ja nie wiem, czy wystarczą sekundy, by dojść do tego, co wyżej
                                      napisałem. Ale u nas, w Polsce, wie o tym każdy "poważniejszy" podróżnik.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka