Dodaj do ulubionych

Azerbejdżan - w kamiennej wiosce Xinaliq. Kauka...

IP: *.chello.pl 05.03.09, 11:52
to już chyba znam cel kolejnej wyprawy... :)
Obserwuj wątek
    • Gość: er oni skazani sa na zagładę z powodu asymilacji.. IP: *.toya.net.pl 05.03.09, 15:39
      byłam 20 lat temu na zakaukaziu i juz wtedy mówiono o nich, m.innymi
      to że jeśli tak pozostaną to zginą - łączą ich wszystkich zbyt
      bliskie więzi krwi. Nie da sie żyć we własnym gronie przez pokolenia
      i w tym gronie płodzić dzieci! Całe szczęście że młodzi wyjechali.
      Pamiętam jak mówiono że oni wszyscy cierpia na różne choroby gł.
      psychiczne.
        • Gość: też podróżnik Re: Azerbejdżan - w kamiennej wiosce Xinaliq. Kau IP: 83.1.112.* 05.03.09, 19:54
          -co więcej w artykule jest,że biega umorusana dzieciarnia, a ta dziewczynka poganiająca osła ( na zdjęciu) wygląda czysto i schludnie
          - myć, sie też nie myją wg artykułu, a tu zdjęcie dziecka trzymającego łapki w misce z wodą
          - chałupy to też jakieś ziemianko-kamieniarki, a te niebieskie drziw na zdjęciu są bardzo ładne
          - żę nie będę powtarzała się za przedmówcami, co myślę o targowaniu się do zbicia ceny z 40 na 10 ( jeśli gość wołał 40 to znaczy że liczył na 20, no ale Polak wie lepiej i Polak potrafi!)
      • kornel-1 Ceny lokalne 05.03.09, 19:48
        Gość portalu: Voyshick napisał(a):

        > W..rwia mnie jak czytam, ze tacy trwaldziele, ktorych stac, zeby
        > dojechac na drugi koniec swiata, targuja sie z biednymi ludzmi o
        > kazda zlotowke.

        Azerbejdżan nie jest końcem świata, zaś dotarcie i życie tam jest względnie tanie.

        Przepłacanie, to jest płacenie zdecydowanie więcej ponad ceny lokalne, z punktu
        widzenia budżetu wyjazdu może, ale nie musi być istotne.

        Moim zdaniem nie należy przepłacać. Przepłacanie jest złem. Jeśli cudzoziemiec
        wynajmuje kwaterę w Zakopanem za cenę dwukrotnie wyższą niż lokalna, to psuje
        rynek i jest to odczuwalne przez innych. Jeśli Niemiec przekracza Odrę i idzie
        do polskiego fryzjera, to ceny usług w przygranicznych miastach rosną. To ekonomia.

        Pieniądze łatwo zarobione psują ludzi. Dobrym przykładem może być Mongolia -
        kraj, który jest celem turystycznych wyjazdów bogatych Japończyków i Amerykanów.
        Dawniej Mongolia jawiła się w relacjach polskich trampingowców krainą
        gościnności i bezinteresownej pomocy.
        To już przeszłość. Myślę, że podobne doświadczenia mają ci, którzy wyjeżdżają do
        Kenii i innych biednych krajów.

        To jest moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać :)

        Kornel
        • Gość: Voyshick Re: Ceny lokalne IP: 193.137.16.* 06.03.09, 12:00
          Prosze, nie porownuj mi tutaj tej wioski do Zakopanego! Sam ostatni raz bylem w tym naszym "kurorcie" rok temu na Nowy Rok i wyjechalem zdegustowany. Jesli widze, ze goral, ktory wynajmje mi pokoj jest bogatszy ode mnie i bez skrupolow zdziera ze mnie kase dolownie za nic, wcale mi go nie zal. Natomiast ty (wedlug mojej skromnej opinii) robisz to samo z tymi biednymi ludzmi, tylko w druga strone.

          I o jakim latwo zarobionym pieniadzu ty mowisz? Ze sami odstapili ci swoj pokoj i spia gdzies w kuchni na czas waszego pobytu? Gdyby ktos nieznajmy zapukal do twoich drzwi i powiedzial: "panie, daj mi sie przespac w swoim lozku bo nie mam gdzie", juz widze jak lecisz caly w skowronkach i calujesz go po nogach, bo ci zaplaci nawet 50zl.

          Oczywiscie, nie mozna tak do konca porownywac ich sytuacje do naszej polskiej, ale do k...wy nedzy, traktujmy innych z szacunkiem! Tak, przeplacanie jest zlem, ale sa jakies granice w targowaniu i ty je przekroczyles. Ci biedni ludzie nie maja zbyt wielu zrodel utrzymania; sam to opisujesz, ze wyjezdzaja za chlebem a poprzez swoje zachowanie traktujesz ich jak zwierzeta w klatce, lub psa podworkowego-nie dac za duzo, bo sie rozpieszcza.

          I zeby nie bylo, ze nie bylem w zadnym biednym kraju a umoralniam.
          • kornel-1 Re: Ceny lokalne 06.03.09, 12:47
            Gość portalu: Voyshick napisał(a):

            > Prosze, nie porownuj mi tutaj tej wioski do Zakopanego!

            Najwyraźniej nie zrozumiałeś. Nie szkodzi. Nie porównywałem Zakopanego z azerską
            wioską lecz podawałem przykład działania rynku.
            Jeśli dalej to niejasne, śmiało pytaj, postaram się wytłumaczyć.

            > Natomiast ty (wedlug mojej skromnej opinii) robisz to samo z tymi biednymi
            ludzmi, tylko w druga strone.

            Śmieszne jest to, co piszesz :)
            KAŻDY mieszkaniec, od którego coś kupowałem lub z którego usług korzystałem
            ZAROBIŁ na mnie WIĘCEJ niż na innych tuziemcach.

            > I o jakim latwo zarobionym pieniadzu ty mowisz? Ze sami odstapili ci swoj
            pokoj i spia gdzies w kuchni na czas waszego pobytu?

            No widzę, że jednak załapałeś, na czym polega łatwy pieniądz :)
            Tak, oni zarobili pieniądze w łatwy sposób - nic nie inwestując dla klienta
            (gościa) i praktycznie nie ponosząc kosztów utrzymania.


            > Oczywiscie, nie mozna tak do konca porownywac ich sytuacje do
            > naszej polskiej, ale do k...wy nedzy, traktujmy innych z
            > szacunkiem!

            Ustalenie ceny transakcji na zbliżonym do rynkowego poziomu jest normalnym
            zachowaniem. Jeśli polski bank udziela kredytu na zbyt wysoki, czyimś zdaniem,
            procent - to czy traktuje klienta bez szacunku? Moim zdaniem mylisz pojęcia. Tu
            szacunek nie ma nic do rzeczy.
            Natomiast szacunek a raczej brak szacunku do rozmówcy wyrażasz sposobem, w jaki
            się do niego zwracasz: te twoje "wq..." "do k...wy nędzy" wystawiają ci jak
            najgorsze świadectwo.

            Ale to moja opinia. Nie trzeba się z nią zgadzać.

            > Tak, przeplacanie jest zlem, ale sa jakies granice w targowaniu i
            > ty je przekroczyles.

            Ja? Kiedy? Staraj się wyrażać swoje myśli w bardziej zrozumiały sposób.

            > Ci biedni ludzie nie maja zbyt wielu zrodel utrzymania; sam to
            > opisujesz, ze wyjezdzaja za chlebem a poprzez swoje zachowanie
            > traktujesz ich jak zwierzeta w klatce, lub psa podw
            > orkowego-nie dac za duzo, bo sie rozpieszcza.

            Ja opisuję, że wyjeżdżają za chlebem? Zwierzęta w klatce?

            Przepraszam, ale to jakieś urojenia.

            Papa.

            Kornel
            • Gość: Voyshick Re: Ceny lokalne IP: 193.137.16.* 06.03.09, 16:29
              Hmmm... przepraszam za moje wulgaryzmy, troche mnie ponioslo po przeczytaniu
              Twojej opowiesci. Ale widze ze wrazliwy z Ciebie czlowiek... aczkolwiek twoj
              nonszalancko-arogancki styl troche temu przeczy.

              > Najwyraźniej nie zrozumiałeś. Nie szkodzi. Nie porównywałem Zakopanego z azersk
              > ą
              > wioską lecz podawałem przykład działania rynku.

              Tak, tu masz racje. Kapitalistyczne dzialanie rynku to jest to. Jakie to
              szczescie, ze azerscy mieszkancy moga juz uczestniczyc w kapitalistycznym
              swiecie, na pewno beda szczesliwsi. To troche tak jak z wiekszosca Polakow,
              ktorym po zmianie systemu zaczelo sie zyc na amerykanskim poziomie... Zachodni
              kapital wszedl do Polski i z reka dobrodzieja zaczal placic wiecej niz to robili
              nasi "tuziemcy". Dlatego my Polacy czujemy sie wdzieczni i zobowiazani
              Zachodowi, ze tak nas szczodrze uszczesliwil. Bedziemy krzewic amerykanska mysl
              na ziemiach nam ubozszych. Beda nas za to calowac po rekach.

              > KAŻDY mieszkaniec, od którego coś kupowałem lub z którego usług korzystałem
              > ZAROBIŁ na mnie WIĘCEJ niż na innych tuziemcach.

              Jesli mozna zapytac, to o ile wiecej zarobili? I dodatkowo: wow, na pewno sobie
              zapamietaja takich dobrodziejow jak Ty. Noz kurcze, jam byl Pan, bom placil
              wiecej niz inni tubylcy.

              > > I o jakim latwo zarobionym pieniadzu ty mowisz? Ze sami odstapili ci swoj
              > pokoj i spia gdzies w kuchni na czas waszego pobytu?
              >
              > No widzę, że jednak załapałeś, na czym polega łatwy pieniądz :)
              > Tak, oni zarobili pieniądze w łatwy sposób - nic nie inwestując dla klienta
              > (gościa) i praktycznie nie ponosząc kosztów utrzymania.

              Wiesz, wydje mi sie, ze inwestycja nie musi byc widziana poprzez pryzmat
              pieniadza. Masz bardzo materialistyczny punkt widzenia; a to taki masz polski
              smrodek... Inwestycja w tym przypadku byl to czas, ktory Tobie poswiecili.
              Zapewnie uslyszales tez kilka ciekawych opowiesci, historie rodziny itp. itd.
              Nawet swoje lozko, z braku innych dobr, mogbym z reka na sercu nazwac inwestycja
              (tudziez wyrzeczeniem, w zaleznosci od sytuacji; tak z artykulu to nie znam
              wszystkich detali i do konca nie jestem pewnien co i jak). Jesli tego nie
              widzisz i nie chcesz za to "godnie" zaplacic (bo przeciez to jest dzialanie
              rynku), to ja Cie jeszcze raz przepraszam, w sumie Twoj wybor.

              Ale moglo przeciez tez i tak byc, ze nie miales wiecej pieniedzy (a przez to
              wyboru), bo wydales na podroz wszystkie swoje oszczednosci. Wtedy rzeczywiscie
              kazda zlotowka sie liczyla, a ja sie tylko czepiam.


              > Ustalenie ceny transakcji na zbliżonym do rynkowego poziomu jest normalnym
              > zachowaniem. Jeśli polski bank udziela kredytu na zbyt wysoki, czyimś zdaniem,
              > procent - to czy traktuje klienta bez szacunku? Moim zdaniem mylisz pojęcia. Tu
              > szacunek nie ma nic do rzeczy.

              Jeszcze raz, jak to milo, ze porownujesz instytujce przeznaczona do zarabiania
              pieniedzy z w miare cywilizowanego kraju z gospodarstwem domowym bardzo
              biednego kraju. Gratuluje elokwencji.

              > > Tak, przeplacanie jest zlem, ale sa jakies granice w targowaniu i
              > > ty je przekroczyles.
              >
              > Ja? Kiedy? Staraj się wyrażać swoje myśli w bardziej zrozumiały sposób.

              Chodzlo mi o poczucie "dobrego smaku" w szerokim tego slowa znaczeniu. 25% ceny
              wyjsciowej nawet w arabskim kraju to duzy upust. Oczywiscie wszystko zalezy od
              sytuacji i co kupujesz. I od kogo tez. W tym przypadku chyba chodzi bardziej od
              kogo. Moze ja po prostu mam za miekkie serce i nie potrafilbym i tez nie chcial
              tak nisko zejsc. Wiedzac, ze sa biedni, targowalbym sie dla samej zasady
              targowania (w koncu to ich kultura), ale na pewno nie zszedlbym tak nisko. Tobie
              i twoim kolegom zostawienie w takim miejscu dodatkowo po 30zl wiecej nie
              robiloby zadnej wiekszej roznicy, im zapewne tak. Tym bardziej, ze cena
              wyjsciowa sama w sobie nie byla wygorowana.

              > Ja opisuję, że wyjeżdżają za chlebem?

              "Nie ma młodych - nastolatków czy nieco starszych. - Wyjechali - wzruszają
              ramionami starzy. - Do pracy, do szkoły nawet do Rosji."

              > Zwierzęta w klatce?

              Tak, moj poprzedni post byl pisany bo sie wkurzylem, chcialem Ci wyeksponowac to
              i owo. Mialem na mysli, ze zachowujesz sie jak ktos kto jedzie do rezerwatu
              (przykladowo, analogia: biali naplywowi Amerykanie i Indianie).

              > Przepraszam, ale to jakieś urojenia.

              Tak, to sa tylko takie moje urojenia. Ale co tam, wracam do pracy, ja prosty
              chlop, nigdzie nie byl i nie jest od tego, zeby znac sie na relacjach
              miedzyludzkich i zasad bon-bon, czy tez jakis tam bon-ton. Moze tez kiedys i ja
              zobacze wielki swiat i sam napisze artykul dla gazety.pl
              • kornel-1 Autor! Autor! 06.03.09, 20:21
                No cóż. Myślę, że odbyłoby się bez twoich tłumaczeń i mojego skrywanego śmiechu,
                gdybyś w końcu zauważył, że nie jestem autorem artykułu w gazeta.pl. Autorem
                jest Łukasz Starowieyski. Moje imię i nazwisko jest na mojej stronie :)

                Gość portalu: Voyshick napisał(a):

                > Hmmm... przepraszam za moje wulgaryzmy, troche mnie ponioslo po
                > przeczytaniu Twojej opowiesci. Ale widze ze wrazliwy z Ciebie
                > czlowiek... aczkolwiek twoj nonszalancko-arogancki styl troche
                > temu przeczy.

                Oj. Mama nie pozwalała mi brzydko mówić i tak mi zostało.

                > Tak, tu masz racje. Kapitalistyczne dzialanie rynku to jest to.
                > Jakie to szczescie, ze azerscy mieszkancy moga juz uczestniczyc w
                > kapitalistycznym swiecie, na pewno beda szczesliwsi. To troche tak
                > jak z wiekszosca Polakow, ktorym po zmianie systemu zaczelo sie
                > zyc na amerykanskim poziomie... [...]

                Każdy system gospodarczy ma swoje zalety i wady. Z ludzkiego punktu widzenia
                korzystne jest, by transformacja odbywała się stopniowo. Azerbejdżan to biedny
                kraj, ale i tu są duże dysproporcje w dochodach ludności. Są biedni i są
                nowobogaccy.

                > > KAŻDY mieszkaniec, od którego coś kupowałem lub z którego usług
                >> korzystałem ZAROBIŁ na mnie WIĘCEJ niż na innych tuziemcach.
                >
                > Jesli mozna zapytac, to o ile wiecej zarobili? I dodatkowo: wow,
                > na pewno sobie zapamietaja takich dobrodziejow jak Ty. Noz kurcze,
                > jam byl Pan, bom placil wiecej niz inni tubylcy.

                Nie znam ekipy, z którą był autor artykułu. Mam nadzieję, że zostawili po sobie
                dobre wspomnienie. Ja jeśli korzystam z czyjejś GOŚCINY na wschodzie przekazuję
                skromny upominek. W Kurdystanie była to piękna wydmuszka-pisanka, w Palmirze -
                grafika z Krakowem, w Mongolii, w Kazachstanie, w Iranie - ofiarowywałem różne
                wyroby cepeliowskie, które wożę ze sobą na takie okazje. Myślę, że zostawiam po
                sobie dobre wrażenie :) A ty?

                > Wiesz, wydje mi sie, ze inwestycja nie musi byc widziana poprzez
                > pryzmat pieniadza. Masz bardzo materialistyczny punkt widzenia;
                > a to taki masz polski smrodek...

                Ach ach ach! To już nie chodzi o pieniądze? Pół wątku jest na to poświęcone!
                LOL. A co do smrodku polskiego się zgodzę. Ani to twoje pieniądze ani moje. Ja
                do pieniędzy Łukasza Starowieyskiego nic nie mam. A ty?

                > Nawet swoje lozko, z braku innych dobr, mogbym z reka na sercu
                > nazwac inwestycja (tudziez wyrzeczeniem, w zaleznosci od sytuacji;

                Jestem bezradny wobec takiego rozumienia inwestycji. OK.


                > Ale moglo przeciez tez i tak byc, ze nie miales wiecej pieniedzy
                > (a przez to wyboru), bo wydales na podroz wszystkie swoje
                > oszczednosci. Wtedy rzeczywiscie kazda zlotowka sie liczyla, a ja
                > sie tylko czepiam.

                Być może dochodzimy do sedna sprawy! Każdy wydaje tyle pieniędzy na ile go stać.
                Wśród wyjeżdżających indywidualnie sporą grupę stanowią osoby niezamożne (i na
                ogół nie kwękające z powodu warunków podróży).
                Gdyby nie ich determinacja - nie ruszyliby się z domu - bo nie stać ich na
                przepłacanie biurom podróży :) Mówię głównie o studentach i ogólnie młodych
                niesflaczałych osobach.

                > Jeszcze raz, jak to milo, ze porownujesz instytujce przeznaczona
                > do zarabiania pieniedzy z w miare cywilizowanego kraju z
                > gospodarstwem domowym bardzo biednego kraju. Gratuluje
                > elokwencji.

                No, dzięki. Mój przykład pokazywał brak związku między zawieraniem umowy a
                szacunkiem. Elokwencji w mojej wypowiedzi nie zauważyłem. Ale to może przez
                wrodzoną skromność.


                > 25% ceny wyjsciowej nawet w arabskim kraju to duzy upust.

                Każdy ma swoje doświadczenia. I swoje pojęcie o interesie ;-)
                Jeśli zejdziesz do 25% jesteś szczęśliwy, że kupujesz coś za bezcen. Sprzedawca
                też się cieszy, bo sprzedał ci właśnie coś 3 razy drożej niż cena lokalna.

                Nie ma znaczenia, czy sprzedawca jest Chińczykiem, Arabem, czy Polakiem. Każdy z
                nich cieszy się, jeśli znajdzie jelenia, który nie zna realnego poziomu cen. Na
                bazarze przy Dachilan kupowałem za 10% ceny wywoławczej.

                Wszystko ma swoją cenę. I skarpetki i życie. I nie należy przepłacać.
                To jest jednak tylko moja opinia i nie trzeba się z nią zgadzać :)

                > Oczywiscie wszystko zalezy od sytuacji i co kupujesz. I od kogo
                > tez. W tym przypadku chyba chodzi bardziej od kogo. Moze ja po
                > prostu mam za miekkie serce i nie potrafilbym i tez nie chcial
                > tak nisko zejsc. Wiedzac, ze sa biedni, targowalbym sie dla
                > samej zasady targowania (w koncu to ich kultura), ale na pewno
                > nie zszedlbym tak nisko. Tobie i twoim kolegom zostawienie w
                > takim miejscu dodatkowo po 30zl wiecej nie robiloby zadnej
                > wiekszej roznicy, im zapewne tak. Tym bardziej, ze cena
                > wyjsciowa sama w sobie nie byla wygorowana.

                No wiesz... tu 30 zł, tam 20 zł i zrobi się duża sumka ;-)
                Prawda jest taka, że to nie miękkość serca a zasobność portfela, umiejętność
                targowania się i ZNAJOMOŚĆ CEN LOKALNYCH wyznaczają końcową kwotę.

                Tobie może się wydawać, że 50 USD na dzień na życie w danym kraju to w sam raz.
                W rzeczywistości koszt utrzymania wynosi powiedzmy 5 USD.
                45 USD dziennej różnicy nie jest wówczas wyrazem szacunku dla mieszkańców lecz
                niewiedzy.


                > > Ja opisuję, że wyjeżdżają za chlebem?
                > "Nie ma młodych - nastolatków czy nieco starszych. - Wyjechali -
                > wzruszają ramionami starzy. - Do pracy, do szkoły nawet do Rosji."

                :-DDD

                > Tak, to sa tylko takie moje urojenia. Ale co tam, wracam do pracy,
                > ja prosty chlop, nigdzie nie byl i nie jest od tego, zeby znac
                > sie na relacjach miedzyludzkich i zasad bon-bon, czy tez jakis
                > tam bon-ton. Moze tez kiedys i ja zobacze wielki swiat i sam
                > napisze artykul dla gazety.pl

                Nie przesadzaj. Na pewno już niejedno widziałeś i znasz się na ludziach :)

                Kornel
                • Gość: Voyshick Re: Autor! Autor! IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.09, 04:51
                  ha, dalem ciala, nie doczytalem kto autorem tego tekstu jest. pas. gratuluje precyzji rozumowania i lapania za slowa. ale tez sorry, ze nie zajrzalem na TWOJA strone aby ten "szczegol" wyjasnic :). przepraszam takze, ze nie mam juz woli doczytac do konca co zostalo przez ciebie na koniec dopisane. za duzo polemiki w tym wszystkim sie zrobilo, przerost formy... ale, na koniec... wpadlo mi w oko, to co duza litera napisales, odnosnie podarkow :)... podarki, nie, ja ich nie dawalem, moj system jest taki, ze po prostu ustosunkowuje sie do danej sytuacji wprost na miejscu materialnie (bez planowania podarkowego), i wydaje mi sie, ze to zwyczajnie dziala. podarki, to sluszna sprawa, ale raczej trudna do przewidzenia zawczasu i niepraktyczna. no coz, inna forma, ale przekaz ten sam. darz bor! :)
    • Gość: Stefan Azerbejdżan - w kamiennej wiosce Xinaliq. Kauka.. IP: *.pools.arcor-ip.net 05.03.09, 21:02
      Ostre targowanie popieram. Zawsze na przeróżnych arabskich basarach jeśli już
      coś kupię to co najwyżej w cenie 25% ceny pierwotnej. I taka cena jest w tym
      bazarowym świecie uczciwa.
      Za jakąś lampkę w Tunezji sprzedawca chce 80 Euro - ja oferuję 15. W końcu jak
      po stopniowych negocjacjach dochodzę do 20 to gościu goni mnie po wszystkich
      zaułkach mesiny żebym tylko wzioł.
      Tak samo z basarowymi społeczeństwami w Azji.
      Nie wolno przestraszyć się pierwotnej ceny oferenta.
    • jakobhorner Wszystko się zgadza, z wyjątkiem tego, że złodziej 05.03.09, 22:18
      Nie wiem czy powinnaś siać propagandę akurat pod tak fajnym artykułem, ale skoro już, spróbuję zareplikować. Otóż, cokolwiek by nie powiedzieć, Chodorkowski jest złodziejem, różnica taka, że niepospolitym, bo na ogromną skalę. W kraju post komunistycznym, facet wraz z kolegami, za przyzwoleniem władz, rozkradają państwo, czyli swoim współobywateli. Nie Chodorkowski, Bierezowski, Abramowicz, Derepieska czy z sąsiedniej Ukrainy, Ahmetow, budowali potęgę swoje fortuny, tylko naród radziecki budował i warunki naturalne. Oni uwłaszczyli się na majątku narodowym w haniebny sposób. Czy proces jest sfingowany? Oczywiście, że tak. Gdyby był prawdziwy, powinni na ławie oskarżonych siedzieć wszyscy powyżsi i tysiące innych, z czołowymi przedstawicielami radzieckich elit politycznych na czele. Putin, pewnie też.
      ps. Tępa, jednoznaczna obrono Chodorkowskiego w GW jest dla, przyznam szczerze nielogiczna, a wręcz podła, bo może być odbierana jako policzek dla tego państwa. Dla milionów Rosjan którzy nic nie ukradli, a nie starcza im na czynsz.


      freerussia napisała:

      > W 2003 roku uwięziono najbogatszego człowieka Rosji Michaiła Chodorkowskiego.
      > Michaił Chodorkowski zdobył fortunę dzięki inwestycji w upadającą firmę Jukos.
      > Do 2003 roku stworzył z niej pioniera wśród rosyjskich firm naftowych.
      > Określają go mianem "najskromniejszego z bohaterów". W 2003 roku Michaił
      > Chodorkowski zaatakował Putina. Zarzucił mu korupcję w państwowym koncernie
      > Rossnieft. 10 miesięcy później został zatrzymany pod pretekstem przestępstw
      > podatkowych. Skazano go na 9 - później 8 - lat łagrów. Teraz wysunięto kolejne
      > wyssane z palca zarzuty. Chodorkowski jest ojcem czwórki dzieci, świetnym
      > biznesmenem, człowiekiem czynu, genialnym przedsiębiorcą i politykiem, który
      > mógłby pomóc w tworzeniu rządów prawa w Rosji. Organizacje praw człowieka,
      > wobec jego tragedii są bezradne. Co możemy zrobić? Wyślijcie mejla
      > wspierającego Chodorkowskiego, w którym napiszecie co myślicie o jego
      > zatrzymaniu - po angielsku- na adres prgenproc@gov.ru . Czy to pomoże? Nie
      > wiem. Ale masowy odzew, napewno sprawi że krew zapulsuje szybciej w żyłach
      > bezwzględnych rosyjskich urzędników. Walczmy o bohaterów!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka