Kostaryka na weekend

IP: *.dsl.stlsmo.sbcglobal.net 28.05.09, 15:11
Witam,
Tak sie złożyło, że bedę 4 dni na Kostaryce. Jeden dzień muszę spędzić w San
Jose i zastanawiam się co z pozostałymi 3-ema.
Mysłałem o zobaczeniu wulkanu Paos, ale to wyprawa na jeden dzień, na górę
wchdzić nie zamierzam bo bedę z małym dzieckiem.
Zastanawiałem się też nad odpuszeniem sobie wulkanu i wyjazdem do parku
narodowego Manuel Antonio. Zwiedzenie parku i posiedzenie na plaży. Mam zamiar
wypożyczyć samochód, ale nie wiem ile jedzie sie do tego parku z San Jose.
Czasu niewiele i nie chce spędzać wiekszości dnia na jeździe samochodem.

Co o tym myślicie i może macie jakieś inne propozycje.
Dzieki,
    • Gość: frequentflyer Re: Kostaryka na weekend IP: *.acn.waw.pl 28.05.09, 19:09
      co ona ma takiego, ta Kostaryka, że kolejny petent uważa że to wyspa i on czy
      ona NA tej Kostaryce będzie, zamiast być po prostu w niej?
      plaża w manuel antonio była już tu przeze mnie pod niebiosa wynoszona, choćby
      przez zwierzynę często widzianą z kilku kroków (leniwce, kapucynki, kapibary,
      leaf-cutting ants). po drodze ze stolicy do Manuel A. , gdzieś około połowy
      tejże, jest most, koło niego zawsze pełno samochodów, a pod nim, w błocie na
      brzegu rzeki, kilka tuzinów spasionych krokodyli. do tego sama plaża - ok. 28
      stopni temperatura wody, dżungla dochodząca prawie do brzegu, dla mnie dość
      zbliżone warunki do raju. świeże mango i ananasy na okrągło a na kolację steki z
      marlina. w porównaniu z tym - Paos był kompletną klapą - sporo jechania, jakaś
      niemała opłata, a na koniec okazuje się że szczyt wulkanu w chmurze i nic nie widać.
      gdzieś u podnóża wulkanu była jednak absolutnie sensacyjna restauracja z
      francuskim chefem
      "Restaurant Colbert is a real find - country french cuisine in rural Costa Rica,
      with house-made pâtés, hams smoked over the dining-room wood stove, local
      cheeses and greens from the garden right outside the window. Don't miss the
      cabrito (baby goat) cooked in beer! On the road from Heredia to Varablanca, just
      before you get to Varablanca. Reservations 2482-2776.
      Trasa ze stolicy do MA jest do zrobienia w 3-4 godziny, ale drogi zdradliwe,
      pełne dziur, przy których polskie drogi są wzorem gładkości.
      • Gość: Olobolo Re: Kostaryka na weekend IP: 207.117.33.* 28.05.09, 20:13
        Dzieki za odpowiedź.
        Sprawdziłem w słowniku i jest "jechać do Kostaryki", ale nie sądzę
        aby to było spowodowane tym, że to jest lub nie wyspa.
        portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html?qs=kostaryka&tr=pol-all&ch=1&x=0&y=0
        Poprawne jest "jechać na Węgry" a zdecydownie nie jest to wyspa. "Na
        Kostarykę" wyglada mi to bardziej na wygodnictwo językowe.
        Dzięki,
        Olo
      • davidoff_pce Re: Kostaryka na weekend 28.05.09, 23:46
        > co ona ma takiego, ta Kostaryka, że kolejny petent uważa że to wyspa i on czy
        > ona NA tej Kostaryce będzie, zamiast być po prostu w niej?

        Costa Rica to dosłownie 'bogate wybrzeże'. Jest się raczej NA wybrzeżu aniżeli W
        nim i może to jest właśnie to, co sprawia, że 'kolejnemu petentowi' tak się
        napisało.
        Język jest materią żywą, która podlega ciągłym zmianom i w której bardziej niż
        słownikowe normy liczy się uzus. Może nie warto w związku z tym kruszyć kopii o
        głupi przyimek. Pozdrawiam!
    • Gość: paco_75 Re: Kostaryka na weekend IP: *.w86-215.abo.wanadoo.fr 28.05.09, 23:24
      ja z mojej strony moge dorzucic:
      1. Puerto Viejo de Talamanca - bardzo dobre miejsce na wypoczynek
      nad Morzem Karaibskim (nie mylic z Puerto Viejo)
      2. Park Narodowy Corcovado nad Pacyfikiem - sporo zwierzakow i
      niesamowita plaza, gdzie nie ma zywej duszy

      Paco
    • ted222 Re: Kostaryka na weekend 29.05.09, 20:54
      Na wulkan Poas można dojechać samochodem na obrzeże krateru. Warto, wspaniały
      widok olbrzymiej kaldery z jeziorkiem i obłokami opary z fumaroli.
      Wygląda znacznie bardziej imponująco niż Wezuwiusz.
      Po drodze plantacje kawy czyli "finkas cafeteras" i inne krajobrazy.
Pełna wersja