e.qba
28.01.10, 21:57
Ekipa badawcza Ośrodka Oceanografii i Monitoringu Bałtyku IMiGW w Gdańsku uratowała psa. Dryfował na krze. 27 km od brzegu. Na środku Zatoki Gdańskiej.
Był poniedziałek, godz. 15. Szarzało. Temperatura powietrza minus 8 stopień C, wody minus 1 stopień. Statek "Baltica" płynął po próbki do zbadania jakości wody.
- Wachtowy Kazik wypatrzył na krze ciemny punkt - opowiada kierownik ekipy Natalia Drgas. - Myśleliśmy, że to foka. Bo tego dnia je obserwowaliśmy, co zresztą jest rzadką okazją. Podpłynęliśmy. Patrzymy - to nie oka. Ma łapy i uszy. Pies! Nie było mowy, żeby go zostawić na tej krze. Statek zaczął wykonywać manewry jak do ratowania człowieka za burtą. Chłopcy szykowali się do akcji, ja kompletowałam koce i ręczniki - opowiada Drgas.
Pierwsza próba złapania psa w podbierak na ryby skończyła się fiaskiem. 42-metrowej długości "Baltica" spychała zwierzę do wody. Bał się statku. To spadał z kry, to się na nią wdrapywał. Raz zatopił się pod dziobem.
Naukowcy opuścili więc szalupę. Znowu podbierak, znowu fiasko. Wtedy mechanik Adam ściągnął rękawice, żeby mu się pies nie wysmyknął, wychylił się z szalupy i chwycił go za kark. Akcja trwała pół godziny. Po osuszeniu pies dostał do jedzenia pasztetową i zaprzyjaźnił się z ekipą.
Oceanografowie się dziwią, że pies tak daleko zdryfował w morze na śliskiej krze. Prawdopodobnie to ten sam pies, którego już w sobotę widziano na krze na Wisłą koło Grudziądza. Tam strażakom nie udało się go wyciągnąć.
Uratowane zwierzę na razie jest na statku. Zdaniem weterynarza - w całkiem dobrym stanie. To mieszaniec, ma około ośmiu lat. Jest średniej wielkości, z wyglądu niewyrośnięty wilczur. Być może zostanie w Instytucie w Gdańsku, gdzie pracownicy już mu szykują budę.
Zdjęcia:
wyborcza.pl/5,75539,7496164,Pies__ktory_podrozowal_na_krze.html
Źródło:
wyborcza.pl/1,75478,7497703,O_psie__ktory_plynal_Baltykiem.html