Forum zapada w sen posezonowy...

17.09.04, 14:44
... a ja się zastanawiam ziewając, ilu nadmorskich hotelarzy i restauratorów (choć i jedno i drugie powiedziane mooocno na wyrost) kiepski i deszczowy tegoroczny sezon zmusił do przewartościowania relacji gospodarz-gość? Czy musi nastąpić dekada deszczowych lipcow i zimnych jak cholera sierpni, żeby w wyniku selekcji naturalnej ci niegodni miana parających sie usługami turystycznymi, zmienili profesję? Jak mawiają starożytni Rosjanie: pażywiom - uwidim.
    • Gość: tytus Re: Forum zapada w sen posezonowy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 20:15
      do remo29
      ale dawałeś czadowe wypowiedzi w tym forum- czytałem z przyjemnością
      • Gość: GOSC Re: Forum zapada w sen posezonowy... IP: *.rednet.com.pl 18.09.04, 19:45
        czadowe? remo mowil cala prawde i tyle....
        • Gość: mi Rozważania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 21.09.04, 12:27
          Remo, Ci których wymieniłeś "hotelarze" już zacierają łapy z myslą o kolejnym
          sezonie.
          Nie wiem co by mogło ich nauczyć własciwego podejscia do klienta - turysty.
          Ale martwi mnie jedna rzecz, myslałam, że na południu Polski sytuacja jest
          lepsza niż na północy a tu co???? Byłam w tym roku w Krynicy, w pokoju brud,
          nie posprzątane, w łazience grzyb, zimno. Z ciekawości zapytałam się gospodyni
          za ile wynajmie ten pokój w grudniu. I co usłyszałam?? Za 50 zł od osoby. Bez
          komentarza.
          Mi
          • remo29 Re: Rozważania 22.09.04, 11:55
            [...]
            > Ale martwi mnie jedna rzecz, myslałam, że na południu Polski sytuacja jest
            > lepsza niż na północy a tu co???? Byłam w tym roku w Krynicy, w pokoju brud,
            > nie posprzątane, w łazience grzyb, zimno.

            Wiesz... Zawsze łatwiej jest równać w dół... Obawiam się, że wielu zobaczywszy jak inni doją klienta, zacznie robić to samo wmyśl zasady "minimum nakładów - minimum rozczarowań". Ale dla nas - konsumentów - to nawet i dobrze jak sobie różni pseudousługowcy popodcinają gałęzie na których siedzą. Spadną z hukiem i święty spokój.
            • Gość: mi Re: Rozważania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.09.04, 12:56
              Masz rację. Mojego tyle z tego, że skreślam kolejne miejsce z mojego notesika
              noclegowego;)
              Kiedy Ci ludzie się nauczą szanować klienta, kiedy my się nauczymy nie pakaować
              się kolejny raz w bagno wakacyjne.
              Ach....szkoda gadać.
              mi
              • remo29 Re: Rozważania 23.09.04, 12:39
                [...]
                > Kiedy Ci ludzie się nauczą szanować klienta,

                Jak zajrzy im w d...ę widmo pracy interwencyjnej za psie pieniądze.
                • Gość: piotrek Re: Rozważania IP: *.to / 217.153.154.* 23.09.04, 14:40
                  czyli nigdy - jak ktoś ma już domek, (smażalnię, bar itp), to mieć ją będzie po
                  wszeczasy, bo zawsze znajdą się spragnieni wrażeń urlopowicze którzy z
                  wywieszonymi językami do niego przybiegną. A jak nie ci, to inni..
                  • remo29 Re: Rozważania 24.09.04, 11:01
                    > [...] zawsze znajdą się spragnieni wrażeń urlopowicze którzy z
                    > wywieszonymi językami do niego przybiegną. A jak nie ci, to inni..

                    Nieprawda. Taka filozofia doprowadziła do agonii takich niegdysiejszych gigantów jak ursus, FST, FSO, PZL itd. Nadejdzie "nowe", postawi biznes za miedzą, zacznie mówić "dzień dobry", "dziękuję", "proszę" i bye-bye łatwa kaso. Miejsce buraków jest w polu.
                    • Gość: piotrek Re: Rozważania IP: *.to / 217.153.154.* 24.09.04, 11:29
                      chyba zbyt daleko idące porównanie z tymi ursusami, w przypadku "klimatów
                      nadmorskich" to już nie takie proste. I to z paru powodów. Przytoczę jeden.
                      Otóż w wielu miejscowościach nadmorskich "masa krytyczna" w zabudowie willi i
                      pensjonatów została juz przekroczona. Więcej willi i pensjonatów w miejsowości
                      X, Y czy Z już nie powstanie, bo albo nie ma już miejsca, albo nie ma na to
                      zgody władz. Sytuacja taka dotyczy np. wielu miejscowości Wybrzeża Zachodniego.
                      Tworzy się zatem swoista monopolizacja - za płotem i za miedzą nie narodzi się
                      już konkurencja, więc burak nie będzie zmuszony do świadczenia usług wyższej
                      jakości. Nie dość, że nie ma takiej potrzeby "sam z siebie" (ponieważ jest
                      burakiem), to w dodatku warunki zewnętrzne go do tego nie zmuszą. Poza tym
                      jeśli mówimy o buractwie, to nie zaszkodzi zaznaczyć, że wielu z nas również
                      jest burakami i klimaty buraczane w pensjonacie tak nas bardzo nie rażą - burak
                      buraka zrozumie i oka mu nie wykole. Ty patrzysz na sprawę ze swojej
                      perspektywy, a burak ze swojej.
                      Pamietajmy też, że w ostatniej dekadzie liczba turystów nad Bałtykiem bije z
                      sezonu na sezon rekordy (wysokości oczywiście). Konkurencja w postaci ciepłych
                      mórz oraz zimne/deszczowe lipce/sierpnie nie wpływają na frekwencję. Nie
                      wpłynie na nią również "buractwo" właścicieli - wręcz przeciwnie, popyt na
                      miejsca w willach, pensjonatach, w smażalniach i barach będzie moim zdaniem
                      coraz większy - ku chwale i zadowoleniu buraków.
                      A jeśli zmiany o których mówisz nastapią, to raczej nie za życia przynajmniej -
                      mojego.
                      pzdr
                      • remo29 Re: Rozważania 27.09.04, 09:38
                        [...]
                        > Pamietajmy też, że w ostatniej dekadzie liczba turystów nad Bałtykiem bije z
                        > sezonu na sezon rekordy (wysokości oczywiście).

                        Z teorią burackiej międzynarodówki mogę się zgodzić. Ale wysoka frekwencja nie jest efektem tego, że nad morzem jest tak cudownie, ani że jeżdżą tam TYLKO buraki. IMHO powód jest bardziej przyziemny: mobliność. Jeszcze nie słyszalem, żeby 4-osobowa rodzina z tym całym majdanem jechała na wczasy do Hiszpanii... pociagiem. A nad Bałtyk - normalna rzecz.
                        Dalej uważam, że ceny u buraków pójda w górę, poziom usług pozostanie constans, temparatura wody i powietrza podobnie. Polacy przejrzą na oczy i zrozumieją, ze żeby wyjechać za granicę i naprawdę odpocząć, nie trzeba czekać 3 miesiące w kolejce po paszport, nie muszą znać hiszpańskiego, włoskiego czy francuskiego, bo i tak czego się nie powie można "domachać". Ceny nie odstają już tak jak jeszcze 5- 10 lat temu.
                        • Gość: Właściciel domków. Re: Rozważania IP: *.dolsat.pl 15.10.04, 14:28
                          Remo 29, nie wiem czysmić się czy płakać.ale widać tak to jest w narozie.
                          Osobiście zgadzam się z teorią totalnej partyzantki i wszelakiego buractwa. Nie
                          jestem stałym mieszkańcem miejscowości w której swoje domki udostępniam
                          turystom,dlatego pewnie mm jakiś dystans i nie jestem skażony ich "buractwem"?
                          Widzę tą zależniość mięzy postawą a trwaniem w biznesie.Osobiście poczyniłem
                          bardzo konkretne nakłady finansowe celem podnisienia standardu. W najbliższej
                          okolicy tego poprostu nie ma. Staram się jak najlepiej potrafię.Wkurza mnie że
                          władze miejscowe nie wykazuja minimum zaintweresowania tym biznesem. Chyba że
                          zainteresowaniem będzie ;płatny parking; wysoka opłata klimatycZna, i
                          podwyższane z roku na rok podatki lokalne. O cenie Energii elektrycznej, cenie
                          wody i ścieków nie wspomnę. Metoda drenażu jest wszechobecna. Ponieważ obok
                          mnie mają domki i je udostępniają za tę samą cenę albo ciut opuszczają-poniżej
                          Twojej oferty, choć bezkarnie łgj tych którym tę ofertę cisnęli.
                          Myślałem ,ludzie przyjechali zobaczyli więc na następny rok tacy "kętacze" nie
                          będą mieli obłożenia?. Jak uważasz jaka jest rzeczywistość i jak to
                          wytłumaczyć. I jeszcze jedno.Ci wynajmując domek poniożęj mojej ceny rżną ns
                          wszystkich i nie mamy z nimi szans. Po pierwsze nieodprowadzają podatków ,bo
                          nie mają zarejestrowanej działalności, ja odprowadzam, nie płac za energie jak
                          od działanośći ja płacę, nie płacą podatków miejscowych ,ja płacę. Mają ludzi w
                          d--ę ,ja nie. I jak tu mówić o normalnośći. Ciężko to wytłumaczyć, ale wpierw
                          padną uczciwi niz "buraki". Jeżeli państwo nie zmieni stagnacyjnego prawa,
                          promującego "buraków",to turyści których jest niby dużo ale co raz mniej będą
                          traktowani jak "frajerzy".Tego zrozumieć nie mogę. Póki co będę dążył do
                          stwarzania każdego roku lepszych warunków,bo kochamy z żoną to robić.Pozdrawiam
                          Ciebie i innych forumowiczów. Skoro państwo nie pomaga nam ,czyńmy wszystko
                          aby,najgorszy element samemu "wypinkować".Dlatego popieram pomysł podawania
                          kanciarzy i buraków.
                          • remo29 Re: Rozważania 18.10.04, 13:28
                            [...]
                            > Pozdrawiam Ciebie i innych forumowiczów. Skoro państwo nie pomaga nam ,czyńmy > wszystko aby,najgorszy element samemu "wypinkować".Dlatego popieram pomysł
                            > podawania kanciarzy i buraków.

                            Wymagania klienteli będą coraz wyższe, a z tego co piszesz jedynie Ty możesz je w okolicy zaspokoić. W takim razie pozostaje ci trwać na obranej drodze. A miejscowe "cfaniaczki" prędzej czy później (z takim podejściem to raczej później) zorientują się, że chętnych na norę z kiblem jest coraz mniej. Miejscowe kacyki nadal będą mieli temat w dupie, dopóki sąsiednia gmina nie zarobi więcej. Wystarczy jedna miejscowość w której władze dojrzały do bycia przedstawicielem kurortu, dojrzały do tego że można zarobić dużo więcej, ale trzeba bardziej się postarać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja