Gość: elszal
IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl
14.07.02, 10:48
W 1970 roku jeden z pracowników PGR (w majątku pracował już
przed wojną) opowiadał nam, że przed frontem w 1945 r.
właściciel zamku polecił przygotować ucztę na przywitanie
wojska. Służba ubrała się w liberię, panie w eleganckie stroje.
Pałac oświetlono, a sam Krokow wyszedł przed bramę witać
żołnierzy po polsku, licząc że będzia jak zawsze w historii. Do
Krokowej wjechało jednak wojsko radzieckie, które nie
skorzystało z zaproszenia do ucztowania w pałacu. Jedna z pań z
rodziny zmarła po kilku dniach i zakopano ją w fosie i pewnie
ostatni właściciel zna tą historią, ale milczy.