Gość: kaytoo
IP: *.chello.pl
13.09.05, 23:58
Na wstępie naszej wizyty u Państwa Maza zaskoczył nas właściciel odpowiadając
na nasz "dobry wieczór" - "wcale nie taki dobry". Miał pretensję, że późno
przyjechaliśmy (ok.23) mimo, że wcześniej uzgadnialiśmy przez telefon nasz
późny przyjazd. Marudząc jednak przekazał nam klucze do pokojów podkreślając
kilka razy o konieczności zamykania drzwi wejściowych na klucz. Tu trzeba
przyznać, że kwatery są ok. Czysto, meble w porządku - poza połamanymi
leżakami - TV w pokojach, toalety czyste. Minus - nie wszyscy dostali czystą
pościel. Problem stanowią właściciele, traktując gości jak intruzów.
Włascicielka za każdym razem gdy nas spotkała, przypominała nam o zamykaniu
drzwi na klucz - mimo, że je zawsze zamykaliśmy. Podczas ustalania terminu
wyjazdu powstała awantura gdyż nie wszyscy wyjeżdżaliśmy tego samego dnia i o
tej samej godzinie. Włascicielka tłumaczyła się, że jest niedziela i ona nie
ma czasu żeby co chwilę odbierać klucze i sprawdzać pokoje. Gdy przyszła
niedziela i czas wyjazdu części z nas, kazała nam czekać bo akurat jadła
obiad...Poza tym znów powstał problem zwolnienia pokoju przez jedną z osób,
która miała później pociąg. Pani właścicielka ma umówione sprzątanie i nie
będzie kilka razy wołać pani sprzątającej, a wogóle to ona potrzebuje pokój
(w tym czasie większość pokoi była pusta). Pokój został więc zwolniony. Gdy
pani właścicielka się dowiedziała, że osoba, która zwolniła pokój jeszcze nie
wyjeżdża, bardzo się zdziwiła i zaczeła się tłumaczyć, że ona wcale nikogo
nie wygania i wcale pokoju nie potrzebuje. Niemiło było też przy opuszczaniu
pokoju. Pani skrzętnie sprawdziła czy czasem nie został ukradziony pilot od
TV. Gdy jako ostatni na drugi dzień opuszczaliśmy dom Państwa Maza tym razem
pan właścicel pod pretekstem czy czegoś przypadkiem nie zostawiliśmy
sprawdzał pokój i oczywiście najpierw poszukał pilota, potem dokładnie
sprawdził czy telewizor działa i czy czegoś nie brakuje w wyposażeniu pokoju
(rozumiem takie postępowanie, ale czynił to w taki sposób jakby miał
doczynienia ze złodziejami). Na koniec nie usłyszeliśmy ani dziękuję ani do
widzenia. Byliśmy w wielu miejscach u wielu ludzi, ale z takim traktowaniem
gości jeszcze się nie spotkaliśmy. Jeśli więc chcecie spędzić bezstresowe
wakacje czy weekend nad morzem to nie u Państwa Maza w Darłówku przy
Marynarskiej.