Gość: aniaewelinap
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.10.05, 13:29
Pierwszy raz zamierzałam spędzić wakacje z córką, na stronach internetowych
wyszukałam ofertę wczasów rodzinnych w miejscowości Łazy nad morzem,
telefonicznie zgłosiłam rezerwację turnusu i oczywiście kazano mi wpłacić
zaliczkę za pobyt, co też uczyniłam. Przygotowania do wyjazdu były już
zakończone bilety na pociąg zakupione, chociaż nie było kuszetek zdecydowałam
się na podróż bez rezerwacji miejsc, dlatego, że nie miałam innego wyjscia.
Jednak moja córka w nocy zaczęła wymiotować i tak do rana, chociaż poszłam z
nią do lekarza i dostała aviomarin nie była w stanie utrzymać się na nogach z
osłabienia organizmu i dlatego doszłam do wniosku, że podróż nad morze mogła
by skończyć się w szpitalu.Tego samego dnia zadzwoniłam do OW Anna w Łazach i
zgłosiłam zdarzenie losowe które miało miejce, zwróciłam się z pytaniem o
zwrot zaliczki- chociaż częściowy. Pani kazała napisać list z wyjaśnieniem i
prośbą do kierownicta ośrodka. Po dwóch tygodniach zaczęłam dzwonić
kilkakrotnie z zapytaniem o odpowiedż w mojej sprawie jednak za każdym razem
byłam zbywana, że Pani jest pierwszy dzień w pracy i nie zna sytuacji po
miesiącu wysłałam fax z prośbą o odpowiedź, jednak i to nic nie pomogło, w
końcu dałam sobie spokój. Zdaję sobie sprawę, że zaliczka mogła mi przepaść,
chociaż nie podpiałam żadnej umowy, ale fakt, że ośrodek nie był w stanie
odpowiedzieć na moje pismo i wielokrotne telefony po prosu mnie wkurza.
Jeszcze raz przekonałam się, że nigdy nie należy liczyć na życzliwość i
zrozumienie ze strony bogatych właścicieli domów wypoczynkowych którym
wiecznie mało zarobionych pieniędzy. Mam nadzieję, że ta Pani która czytała
mój list i pewnie potem wyrzuciła go do kosza też straci pieniądze, a osoba
za ten fakt odpowiedzialna tak samo ją oleje cienkim moczem........