drozdek12
24.08.09, 18:12
Naprawdę nie mam nic przeciwko dzieciom...sama mam też dwójkę własnych...ale
czasem mi, kwaterodawcy ręce opadają. Doskonale rozumiem chęć, potrzebę
wyjazdu z maluchami nad morze i to, że przy dzisiejszych wydatkach często
korzystniej jest wynająć kwaterę prywatną. Nie rozumiem natomiast takich
rodziców, którzy pozwalają na to by ich wszędobylskie i ciekawe świata
dziecko, które nie mogąc usiedzieć na miejscu otwierało np. szafki w kuchni
czy drzwi do innych pokoi w nie swoim mieszkaniu.
Już nie raz miałam taką sytuację, że rodzice, zmęczeni (chyba) siedzieli w
pokoju, a ich pociecha krążyła po całym domu. Ja, zamiast zająć się np.
gotowaniem dla mojej rodziny, nie mogłam z malca oczu spuścić by ten czegoś
sobie nie zrobił czy nie narobił jakiejś szkody. Nie wspomnę już o wylanym
jogurcie na ścianę i za łóżko ani o zerwanej tapecie przy łóżku milusińskiego
- po wyjeździe tych gości.
Innym razem przyjechała rodzinka z niemowlakiem (telefonicznie: proszę o pokój
2-osobowy...tak dwoje dorosłych...i po dłuższej przerwie słyszę: no i małe
dziecko, ale ma własne łóżeczko, czy za nie też płacimy?). Przyjechali.
Rodzinka sympatyczna, dziecko milutkie, ale przez kilka (nawet 4-6) godzin
dziennie "chodziła" suszarka do włosów bo...maleństwo tylko przy niej się
uspokaja...
Na szczęście bywają i bardzo odpowiedzialni rodzice, przy których pobytu
dziecka niemalże nie da się odczuć.
Apeluję do rodziców małych dzieci: wyjeżdżając na wczasy z maluchami
postarajcie się by kwaterodawcy po waszym pobycie nie powiedzieli następnym
gościom: z dziećmi nie przyjmujemy.