Dodaj do ulubionych

Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt?

15.02.11, 12:45
Pusto na forum. Nie rozmawiacie z soba, nie macie żadnych proble
mów, nawet nie żartujecie z soba?
Z okazji Nowego Roku też nikt nie składał sobie zyczeń?
To ja Wam ŻYCZ więcej ciepła, otwartości i wzajemnej sympatii.
Stęsknilam się za Sandamiorzem, myślałam, że z kimś pogadam o swoim rodzinnym mieście, w którym nie mieszkam juz od dawna, a tu nic. Szkoda.
Pozdrawiam sedecznie swoich krajan.-:)
Będę tu zaglądała może ktoś się odezwie -:)
Obserwuj wątek
      • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 26.02.11, 00:09
        Jednak ktos sie odewał, ale cieszę się. :)
        W Sandomierzu kołacze się zycie.
        Sądziłam, że tak jak w miescie w którym mieszkam na gazecie są najgorętsze dyskusje.
        Przejde na forum, które zaproponowałeś.
        Nie pociesza mnie to, że w Stalowej jeszcze ciszej.
        Będę tu mimo wszystko przychodziła, może i Wy czasem tu zajrzycie.
        Pozdarawiam cały Sandomierz.
        DOBRANOC :)
            • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 26.02.11, 21:31
              Witaj,
              Fajnie mieć nowego znajomego.
              Jesteś właścicielem pizzerni, czy tylko tam bywasz ?
              Jeżeli Twoja, zyczę powodzenia.
              Przejadę jakieś 400 km i już możemy spotkać się przy smacznej pizzy.
              Wszystkiego dobrego.
              Miło, że podoba Ci się mój nick.
              Dobrej nocy i snów kolorowych dla wszystkich sandomierzan.:)


              Dobrej nocy
                • mariusz-ef Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 27.02.11, 14:06
                  Dzień dobry :-)
                  Niestety, nie jestem właścicielem. Mieszkam w Stalowej Woli i mam przyjemność posiadać troszkę więcej praw na stalowowolskim forum gazety (zwykle sprowadza się to do tego, że usuwam spam, wyzwiska i... próbuję jakoś rozruszać forumowiczów; ostatnio z co raz mniejszym zapałem, bo podobnie jak na sandomierskim forum, niewiele ludzi zagląda).
                  W Sandomierzu bywam czasami i... odkrywam to miasto.
                  Niby mieszkam tak blisko, a tylu rzeczy nie wiedziałem (macie fajny rynek, Wąwóz Jadwigi, góry pieprzowe, krzemień pasiasty i in.), teraz trochę nadrabiam.
                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 27.02.11, 23:28
                    Witam.
                    Szkoda, ze tak pózno zaczałęś poznawać Sandomierz.
                    Sandomierz warto poznać. Jest w nim wiele pięknych zabytków do zwiedzenia i urokliwych miejsc w których moża wypocząć
                    Jestem sandomierzanką, od wielu lat już nie mieszkam w Sandomierzu.
                    Bardzo tęskonię za moim rodzinnym miastem, ale cóż los rzucił mnie w inny region Polski.
                    Każdego dnia myślę o tych pięknych miejscach.
                    Zwiedzaj Sandomierz i poznawaj jego ciekawą historię i legendy związane z Sandomierzem.
                    Naprawdę warto.
                    Przynudzam, ale zebrało mnie na wspomnienia.
                    Zajrzałam do Stalowej Woli. Fakt, cichutko tam.
                    Czy to znaczy, że w tych regionach Polski ludzie nie mają kłopotów i są szczęśliwi dlatego nie rozmawiają z sobą ?
                    Na forum należący do miasta w którym mieszkam aż się gotuje.

                    Dobranoc:)
                    Kolorowych snów.
                      • mariusz-ef Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 28.02.11, 13:53
                        Ha! A jednak miałem rację! Jesteś dziewczyną/kobietą!
                        (w ustawieniach konta masz błąd i stąd myślałem żeś chłopak!)
                        Fajnie!

                        Teraz tylko nie mogę się przyznać żonie, że mam taką internetową znajomą ;-)

                        (tak, czasami mam tępy dowcip)

                        Miłego dnia Jaspis-Jaspis!
                                                  • mariusz-ef Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 07.03.11, 07:21
                                                    no i lepiej
                                                    nie wiem czy to nie Twoja zasługa - leczysz mnie wpisami na forum
                                                    postanowiłem się tym podzielić

                                                    teraz dowie się o Tobie cały świat - o Twoich supermocach
                                                    oczywiście może to mieć złe konsekwencje - ja co prawda wyzdrowieję, ale tajne organizacje rządowe mogą Cię porwać i poddać eksperymentom, zwykle pseudonaukowym
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 08.03.11, 10:31
                                                    mariusz-ef napisał:

                                                    > Noc była dobra, moc w tym pomogła
                                                    > a dzień jest jeszcze lepszy - przecież to 8 marca!
                                                    >
                                                    > Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
                                                    > Samej radości i spełnienia we wszystkim co robisz.
                                                    >

                                                    Witam , witam w slonecznym dniu marcowym.
                                                    Pięknie dziękuję za życztczenia i niech się spełnią.
                                                    DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE :)
                                                  • mariusz-ef Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 09.03.11, 19:18
                                                    Nerwowo jakoś ostatnio. Dni przepełnione bieganiną i nawet nie wiadomo kiedy mijają.
                                                    Niedawno był 17 luty, a dziś.. zobacz już 9 marca przechodzi do historii..
                                                    Szkoda, że tak szybko czas ucieka.
                                                    Szkoda, że tak mało możemy zrobić.

                                                    A tak wogóle to Sztafeta poprosiła mnie o pomoc w promocji tygodnika w Tarnobrzegu. Zarezerwuj więc początek sierpnia, gdyż podczas Jarmarku Dominikańskiego w TGB zadrży od ryku motocyklowych silników.
                                                    Powoli będę zbierał motocyklową brać po to by uczestniczyła w paradzie.
                                                    A tak wogóle to jesteś pierwsza, która się o tym dowiaduje :-)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 09.03.11, 20:49
                                                    Tak czas ucieka szybko, za szybko, ale to wina czasu, że tak goni, a my róbmy co do nas należy, sprawia nam radość.
                                                    Cieszmy się dniem dzisiejszym. Nie wiemy co może być jutro. Nawet moja dobra moc nie chce mi tego powiedzeć. Wiem co muszę zrobić teraz, dzisiaj.
                                                    Miło mi, że jestem pierwszą osobą z którą podzieliłeś się swoją radością.
                                                    Fakt motocykle mają w sobie jakiś urok, czar, a dla mnie coś tajemniczego. Siadasz na motocykl, ruszasz i jesteś wolny.
                                                    Samochód to nie to samo.
                                                    Trzymam kciuki i życzę Ci zeby wszyskie Twoje marzenia związane z promocją tygodnika i ze sztafetą spełniły się.
                                                    W sierpmiu napewno będzie wspaniale.
                                                    Ja muszę zniknąć z sandomierskiego forum. Ten post jest ostatni.
                                                    Powodzenia i dobranoc :)


                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.03.11, 20:44
                                                    Miałam juz nie pisac, a jednak tęsknię za Sandomierzem.
                                                    Teraz wiosna się zaczyna i chyba dlatego moja tęsknota jest tak duża. Niedługo kwiecień, a póżniej maj i oczami wyobrażni widzę piękne kwitnące sady jabłoniowe. Myślę, że powódż nie coś zostawiła. Piękne biało- różowe sady i ten cudowny zapach kwitnących drzew.

                                                    Dobrej, spokojnej nocy sandomierznie mili :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 15.03.11, 23:53
                                                    Dziś w wyobrażni byłam na spacerze.
                                                    Chodzilam uliczkami Sandomierza. Zaglądalam w stare kąty w ktorych kiedyś byłam.Postalam na skarpie wiślanej i popatrzyłam na Wisłę.Wróciłam na rynek wstąpiłam do kawiarenki na rynku, odpoczęłam chwilę, wypilam kawę i wrócilam do rzeczywistości.
                                                    Dobrej, spokojnej nocy i miłego dnia życzę:)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 16.03.11, 21:14
                                                    Dzisiaj wędrowałam po ul. Opatowskiej, zajrzalam do sklepików, podziwialam piękną architekturę tej ulicy, póżniej poszlam pod dom Olesnickich, popatrzylam na Ratusz. Stoi jak stał, jest wspanialy, wróciłam pod Bramę Opatowską i już jestem w rzeczywistości. Jutro dalszy ciąg wedrówki sentymentalnej, po maleńkim kawałeczku kazdego dnia, zeby starczyło długo.
                                                    Dobrej nocy kochani :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 05.04.11, 13:59
                                                    Kolejny przyjemne wioesenny dzień.
                                                    Dzisiaj spacer brzegiem Wisły zrobiłam.
                                                    Popatrzałam z daleka na Góry Pieprzowe. W sloncu błyszczą. Zaczynają sie zielenić.
                                                    To piękne miejsce do którego wracam często wspomnieniami.
                                                    Zaraz zakwitnie tysiące dzikich róż i będą wyglądały jak z baśni z tysiaca i jednej nocy.
                                                    Jeszcze kilka dni i cały Sandomierz i okolice będą tak wyglądały i jabłonie będą kwitły tak, że ich widok aż dech w piersi zapiera.
                                                    Myślę, ze powódz wszystkiego nie zniszczyła.
                                                    Zegnam, do następnępnych odwiedzin ;)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 06.04.11, 10:26
                                                    Dzisiaj prowadzi mnie w wędrówce po Sandonierzu Archanioł Umabel.
                                                    Trzyma mnie za rękę i prowadzi po mieście.
                                                    Gdzie idziemy?
                                                    Może to będzie brzeg Wisly, a może podziemia, może rynek w słońcu albo inne miejsce w którym czuję się dobrze bezpiecznie i u siebie.
                                                    Zobaczymy?
                                                    Ziemia toczy swój garb uroczy, toczy, toczy się los.........

                                                    Witam.
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 12.04.11, 19:12
                                                    W Sandomierzu w czasach kiedy byłam dzieckiem zawsze przyciągały mnie dwa miejsca.
                                                    Lubiłam wyprawy nad Wisłę i w pola.
                                                    Pola z łanami pszenicy, zyta, żółtej, pachnącej gryki i roje pszczół nad gryką, ogromne zagony obsadzone ziemniakami, krzaczki kwitnące fioletowo i pola pomidorów. Owoce pachnące wspaniale słońcem i były najsmaczneisze na świecie.
                                                    Zabawy na skarpach między zagonami i szacunek dla zboża, którego za nic na swiecie nie można było zadeptać, bo był w nim pot i cięzka praca człowieka i dawały nam chleb i syty zołądek.
                                                    Między zbozami kwitly maki, bławaty i kąkole. Mówiono mi, że kąkole diabeł rozsiał.
                                                    Do domu wracałam zawsze z nareczem bławatków i maków. Wspaniale wygladał w glinianym dzbanie.
                                                    Koło południa wracałam do domu, bo Południca mogła dzieci porwać.
                                                    Niby w Poludnice nie wierzyłam, ale jakiś dziwny lęk kazał wracać do domu
                                                    Cóż w koncu bylam dzieckiem.
                                                    Tych miejsc juz nie ma, pola zamienione zostały działki budowlane. Wyrosło wiele domów.
                                                    Zostaly tylko wspomnienia. W pamięci obrazy tych miejsc.
                                                    Wyprawy nad Wisłę, to inna historia, którą opowiem sobie jutro.
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 13.04.11, 18:55
                                                    Wisła to drugie miejsce, które mnie przyciągalo.
                                                    Pamiętam Wislę trochę inną.
                                                    Najbardziej lubiłam przystań kajakową i pływanie kajakiem.
                                                    Podziwianie panoramy Sandomierza płynąc kajakiem w kierunku ujścia Sanu do Wisły, to bylo wspaniałe przezycie.
                                                    W pogodne dni na brzegach było wielu plazowiczów, spotykalo się tez wędkarzy w zacisznych miejscach międziy wiklinami, czasami mijalo sie pogłębierkę albo innych kajakarzy
                                                    Zawsze machaliśmy do siebie i pozdrowialiśmy się.
                                                    Wiosłowanie z biegiem rzeki było łatwe i przyjemne, a powroty były dość męczące, ale każda taka wyprawa dawał jakieś nowe przeżycie i wiele radości.
                                                    Niezmiennie najpiękniejszy byl widok Sandomierza i dla tego widoku warto bylo powioslować i solidnie znęczyć się.
                                                    Dobranoc ;)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.04.11, 21:57
                                                    Dalej powspominam dawne lata.
                                                    Bylo jeszcze jedno miejsce w które będąc dzieckiem lubiłam chodzić.
                                                    Tego miejsca już bardzo dawno nie ma, a ja sama pamiętam to miejsce jak przez mglę.
                                                    To był targ koło Ratusza. Miejsce wyglądało zupełnie inaczej. Rynek cały w kocich łbach i sporo błota.
                                                    Obok ratusza odbywaly się targi.
                                                    Było kolorowo i gwarno. Wiejskie baby okutane w chusty, w kobialkach mialy masło, sery, jaja.
                                                    Kobiałki z których sprzedawano jaka były zawsze wyłożone pachnącym sianem, miasło owinięte w liscie kapusty lub chrzanu, a ser w białe plócienne szmatki. Baby sprzedawaly tez śmietanę w słoiczkach.
                                                    Kupowało się też kurczki. Sprzedawana zawsze była parka kurczaków. Kurczaki musiały miec sześć tygodni, podobno takie były najsmaczniejsze.
                                                    Obok bab z kobiałkami pełnymi pysznosi, staly fury z których gospodarze sprzedawali worki zboża, pszenicy, ziemniaków, kapustę i wiele innych różności. Nie wszystko już pamiętam, ale były też sprzedawane jakieś sprzęty potrzebne w gospodarswtie.
                                                  • jaspis-jaspis Rei: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.04.11, 22:07
                                                    Ups, uciekł mi post, ale już i tak miałam kończyć wspominki.
                                                    Dzisiaj to miejsce jest pięknie uporządkowane, odwiedza je masa wycieczek i nikt nie wie jaki świat zniknąl z tego miejsca.
                                                    Może ktoś, gdześ w swoim albumie ma schowane jakieś zdjęcia świata którego juz nie ma.

                                                    DOBRANOC

                                                  • jaspis-jaspis Re: Rei: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 15.04.11, 21:30
                                                    Prawie wszystkie wakacje, do ukończenia szkoly podstawowej spędzałam w Sandomierzu. Oprócz babci w Sandomierzu mieszkała też inna rodzina u której spędzałam nnóstwo czasu.
                                                    Wujostwo mieszkało w starym dworku. Właściwie dworek to za duzo powiedziane. Po starym dworku pozostaly dwa pokoje i kuchnia. Tyle wujostwo zdołało odremontować po wojnie i tak juz pozostalo. Do domu wchodziło się przez ganek obrośnięty winoroślą. Ganeczek byl miejscem w którym wszyscy lubieliśmy przesiadywać wieczorami i trudno nas było zagonić do domu. Slychać bylo cykanie świerszczy, gdzieś kumkaly żaby, niebo skrzyło się od gwiazd, pachnialy jaśminy, które rosly koło domu.
                                                    Wujostwo miało też sad, a w sadzie pasiekę. Jak chciało się iść do sadu wystarczylo przejść przez drogę.
                                                    Takich sadów już teraz nie ma. Dzisiej w sadzie rosnie tylko jeden gatunek niskopiennych drzew.
                                                    W sadzie wujostwa na wysokich drzewach rosły czereśnie , wiśnie , na poczatku lata byly papierówki, póznej trochę morele i sliwki. Na granicy sadu rosły krzaki agresu, porzeczek i malin.
                                                    Bardzo lubiłam pomagać w zbieraniu owoców. Moje zbieranie polegalo głównie na objadaniu się owcami, ale dla malego mieszczucha była to atrakcja nielada.
                                                    Lubiłam też jak wujek podbieral miód z ula. Plastry miodu były odwirowywane w specjalnych wirówkach.
                                                    My dzieciaki dostawaliśmy po kawałku plastra z którego byl wylizywany miód.
                                                    Najlepszy smakołyk jaki można sobie wyobrazić, a pajda prawdziwego chleba upieczonego przez ciotkę,posmarowana swieżo odwirowanym miodem, to bylo coś pysznego. Ten smak pamiętam.
                                                    Tak i ten świat już nie istnieje. Nie ma sadu, nie ma pasieki i nie ma już resztek starego dworku szlacheckiego, a wujostwo juz bardzo dawno odwiedzam tylko, by zapalić świeczkę na ich grobie.
                                                    W miejscu gdzie stał dworek i był sad z pasieką jest szeroka, nowoczesna asfaltowa droga, a na poboczach jacyś ludzie, których nie znam, pobudowali nowe domy, niestety nie zawsze ładne.
                                                    Dość nudzenia, ale tego i tak nikt nie czyta. Mogę sobię ponudzić.
                                                    Gdyby jednak ktoś zajrzal, dobranoc.



                                                  • jaspis-jaspis Re: Rei: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 18.04.11, 15:10
                                                    Wspaniała pododa.
                                                    Przemierzylam dzisiaj Sandomierz wzdłuż i wszerz.
                                                    Tutaj każde miejsce jest piękne i pełne wspomnień. Bylam też na Listopadowej pełnej drzew morwowych. Często będąc dzieckiem bawilam się w tym miejscu z rówieśnikami.
                                                    Zbieraliśmy pyszne, czarne, slodkie i soczyste morwy i zajadaliśmy się nimi, a wieczorami łapaliśmy chrobąszcze, byly ich całe roje. Chlopcy dokuczali dzieczętom i wrzucali je za kołnierze. Lądowały na plecach i łaskotały. Było przy tym mnóstwo pisku, krzyku i smiechu, ale zabawa byla fajna.
                                                    Chrabąszczy w morwach, z roku na rok było mniej.
                                                    Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam chrabaszcza. Czy już wyginęły wszystkie ?
                                                    Jutro też ma być pogodnie, tez gdzieś pójdę odwiedzac stare miejsca i wspominać.
                                                  • jaspis-jaspis Re: Rei: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 23.04.11, 11:31
                                                    Witam i ciągle tęskniąc za moim Sandomierzem, życzę Wam wszystkim Wesolych Świąt i mokrego poniedziałku.
                                                    Niech wszystkie panny sandomierznki zostaną mocno zlane woda, bo to dobrze wróży, nie zostaną same.
                                                    Wspomnieniami wracam do wszystkich Świąt spedzonych w Sandomierzu.
                                                    Zawsze byly radosne, wesołe i tętniace życiem.
                                                    RADOŚCI ŻYCZĘ :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Rei: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 25.04.11, 15:48
                                                    Dzisiaj śmigus. Wszyscy zostali solidnie zlani wodą. Zabwa swietna, jeśli bez przesady.
                                                    W dziecinstwie, jak z rodzicami byliśmy w te święta w Sandomierzu, na ten dzień czekałam najbardziej. Ja i nie tylko ja. Wszyscy którzy byli u Babci w tym czasie.

                                                    Wody nie żałowaliśmy sobie i dzieci i dorośli. Wprawdzie do Wisly było troche za daleko i w rzece nikt nie był skompany, ale studnia była za płotem u sąsiadów i korzystaliśmy z niej do woli.

                                                    Zwykle kilka razy trzeba było się przebierać w suche ubranie, a czasami konczył się śmigus solidnym przeziębieniem, warto jednak było było, bo tradycja, to tradycja i trzeba o niej pamiętać.

                                                    Miłego drugiego dnia swiatecznego :)
    • zuzia-1980 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 08.03.11, 00:37
      Mam nadzieje,ze ktos tu zaglada czasami:)

      Moi drodzy,
      Może byscie byli zainteresowani terminem lipcowym na wesele w domu weselnym-Karolina. A, może ktos z Waszych znajomych chciałby wziąć ślub w tym roku, a nie ma już wolnych terminów. Mamy zamówiony lokal, suuper orkiestre, fotografa i kamere (dostepny caly pakiet :) albo pojedyncza opcja:). Niestety my nie mozemy skorzystac z tego terminu.Byc moze czeka on na CIEBIE!!!
      Po wiecej informacji kiedy to wesele, jaki zespol...itd..prosze pisac prywatnie na maila: zuzia-1980@gazeta.pl.Mozna wyslac mi tez numer
      • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 02.05.11, 18:09
        Spacer po Starym Mieście jak zawsze ciekawy i pełen uroku, ale pogoda skłoniła mnie by iść zobaczyc podziemia Sandomierza.
        To ciekawe miejsce mówiące dużo o życiu sandomierzan przed setkami lat.
        Tyle pięknych przedmiotów otaczalo ludzi, nawet te, które służyły do codziennego uzytku byly pięknie zdobione. Male dziela sztuki. Ludzie ktorzy zrobili te rzeczy nie zdawali sobie sprawy z tego, że po bardzo, bardzo wielu latach będą budziły zachwyt.
        Wyprawa ciekawa i pouczajaca. Wyprawa na którą zabrala mnie moja wyobrażnia, będzie musiała być powtórzona w realnym zyciu. Tylko kiedy?
        Do zobaczenia :)

        • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 05.05.11, 22:18
          Chlodny dzień, kolejny. Na spacer można wyjść mimo wszystko.
          Idę więc do Wąwozu Królowej Jadwigi. Tam wprawdzie najlepiej jest spacerować w upalne dni, bo zawsze panuje tam przyjemny chlodek, jak zrobię odstępstwo.
          Ciekawe to miejsce. Sam wawóz ma zaledwie 500 m długości, ale jest głęboki miejscami aż na 10m.Miejscami z ziemi, na bocznych scianach wawozu na zewnątrz wychodzą korzenie drzew. Wygląda to niesamowicie, ale jest piękne jednocześnie. Nie wiem dlaczego, ale te sterczace korzenie przypominają mi obrazy Goy, jego demony ,ktore budzą się kiedy czlowiek zasypia.
          Miejsce piękne, dziwne i ciekawe.
          Wrócę w to miejsce latem, jak bedzie gorący dzień.
          Teraz dobrej nocy mówie i niech demony nie śnia się nikomu.
          • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 06.05.11, 17:46
            DZIEŃ DOBRY.
            Chodzilam po mieście bez celu i wspominałam miejsca, których juz nie ma, ludzi którzy odeszli.
            Takie wspomnienia są smutne i wesołe.
            Smutno się robi na myśl, że już coś znknęło i nie wróci. Miejsca, rzeczy i ludzie.
            Weselej robi się na duszy gdy wspomina się ludzi, których się kochało, spędziło wiele wspólnch chwil, coś robiło sie wspónlie, chodzilo w ciekawe miejsca, było się razem.
            Jest się wdzięcznym losowi za to, ze spotkalo się tych świetnych ludzi, że byli w naszym zyciu, że tak zwyczajnie byli.
            Dlaczego musieli odejść, a ja zostałam ?
                          • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 13.05.11, 19:40
                            Warto na Pieprzówki wybrać się realnie. Trochę męczące ale piękne. Wstyd powiedzieć ale po wielu latach w Sandomierzu nie byłam na Salve Regina. Może jeszcze zdążę. Pozdrawiam i zachęcam do wycieczek- a może Doły Wysiadłowskie?
                            • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 13.05.11, 23:27
                              Znam te wszystkie miejsca w Sandomierzu i może w końcu wybiorę się po latach do mojego Sandomierza. Chcę być w tych miejscach jeszcze raz i przypomnieć sobie wszystko, ale już realnie. Teraz widzę wszystko w wyobrazni. Sandomierz o tej porze roku jest najpiękniejszy. Wszystko kwitnie i te białe kwitnące drzewa jabłoni, mam przed oczyma. Widok i zapach, który zapiera dech w piersiach. Za pare dni będą kwitły jaśminy.
                              Mam nadzieję, ze jest nadal tak dużo jaśminów koło domów.
                              Co słychać nowego w Sandomierzu ?
                              Jeżeli zajrzysz tu jeszcze napisz, proszę.
                              Pozdrawiam :)
                                • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.05.11, 17:37
                                  Miałam zamiar właśnie zaprosić tych, którzy wybierają się do Sandomierza, żeby zrobili to właśnie teraz! Jest cudnie! Jabłonie kończą kwitnienie ale zakwitły bzy. Sandomierz niewątpliwie wypiękniał. Dla kogoś kto dawno go nie odwiedzał to mam nadzieję szok. Sprawdzę za kilka dni bo będę miała właśnie takich gości / kochających Sandomierz - rodzinne miasto/ i spodziewam się ich reakcji. Najpierw pokażę trasę pod zamkiem , bulwary w budowie, nowy okrąglak, nowy most-/ lada chwila otwarcie/ i Kaufland - bo czuliśmy się jak wieśniaki bez supermarketu. Właśnie wróciłam z Galicji i zawsze robi na mnie wrażenie widok miasta od strony Wisły. Ta zieleń! Pozdrawiam z zielonego Sandomierza.
                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.05.11, 21:26
                                    U nas bzy juz przekwitają. Teraz czekamy na piwonie, będą lada chwila.
                                    Z tego co napisałaś wynika, że istotnie dużo zmieniło się w naszym mieście. Dobrze, ze macie nowy supermarket. Mam jednak nadzieję, że jest wybudowany w takim miejscu w którym nie szpeci miasta. Architektura tych wszyskich supermarketów i hipermarketów jest koszmarna. Nam miiasto zeszpecili kilkoma takimi budowlami, chociaż rozumiem, że taki sklep jest wygodny. W jednym miejscu można zrobić praktycznie całe zakupy.
                                    Cieszę się, ze miasto pięknieje i faktycznie widok Sandomierza od strony Wisły jest przepyszny. Zielone cudo, prawdziwe.
                                    Tęskinię za Sandomierzem, tęsknię tak bardzo za tymi wszystkimi miejscami i ludżmi, których już nie spotkam.
                                    Konczę pisaninę, bo zaraz stanę się ckliwa i infantylna, wystarczy , ze jestem sentymentalna
                                    Pozrawiam z Zabrza, też bardzo zielonego, wbrew temu co mówią stereotypy o Śląsku.
                                    U nas jest naprawdę, bardzo zielono.
                                    Jezeli będziesz miała czas i ochotę napisz pare słów.
                                    Pozdrawiam jeszcze raz.
                                    :):):)
                                    • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 14.05.11, 23:55
                                      Zabawne, okazuje się, że na sandomierskie forum zaglądają jedyni byli sandomierzanie ;)
                                      Też czasem tu zerknę, ale ostatnio dawno mnie było, a tu proszę, jaka niespodzianka :)
                                      Ja też mieszkam teraz jakieś 400 km od Sandomierza. Mam dalej do niego niż Ty, ale bywam co roku, latem. Mieszka tam jeszcze moja mama i dość liczna rodzina. Niestety, upłynęło wiele lat od czasu, gdy ostatni raz widziałam kwitnące jabłonie. Mam duży sentyment do Sandomierza, ale już nie wyobrażam sobie, bym mogła mieszkać tam na stałe. Zawsze było mi w nim trochę za ciasno. Ale miłych wspomnień też mam bez liku.
                                      Pozdrawiam ciepło :)
                                      • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 15.05.11, 23:06
                                        Miło spotkać dawnego sandomierzanina, który ciągle kocha i wspomina z sentymentem swoje miasto i tak jak ja tęskni za nim.
                                        Napisalam ponad 100 postów i myślałam, że będę tak sobie a muzom pisała, a tu w krótkim czasie pojawiają się dwie sympatyczne osoby.
                                        Jeżeli będziecie mialy czas wpadajcie tutaj, będzie miło porozmawiać o Sandomierzu, który lubimy.
                                        WINI mieszka w Sandomierzu, moze opowie nam o wszystkich nowinkach dotyczących miasta, oby nie były tak bardzo smutne jak ta z soboty.

                                        Dobrej nocy, pogodnych snów.
                                        • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 17.05.11, 09:07
                                          Tak się wczoraj opisałam i zniknęło!
                                          Ale zaglądam regularnie i na pewno doniosę o wszystkim o czym będę wiedziała. W smutnej sprawie same plotki. Nawet ze szpitala żadnych konkretnych doniesień. Myślałam , że to młody margines był nieszczęsnym bohaterem wydarzeń ale podobno nie!
                                          Ale pięknie wokół a my jesteśmy normalni !
                                          • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 17.05.11, 17:29
                                            Witaj.
                                            Miło,że się odezwałaś :)
                                            Myślałam, ze znudziła Cię moja psanina.
                                            Straszne, jak ginie a taki glupi i bezsensowny sposób człowiek, mlody czlowiek przed którym jest całe ciekawe zycie. Tylu ludzi przezywa w związku z tym straszny dramat.
                                            Chyba idealizuje wszystko to, co ma zwiazek z Sandomierzem, takim zaskoczeniem bylo dla mnie to, że czlowiek zabil czlowieka właśnie tam.
                                            Sandomierz zawsze widziałam jako krainę spokoju i łagodnosci, krainę dobra i miejsce bezpieczne, ale wynika to chyba z tego, że z Sandomierza mam same dobre wspomnienia, tam nigdy nic złego mnie nie spotkało, bylam otaczana cieplem i milością kochanych i kochających ludzi.
                                            Cóż ich już nie ma.
                                            Dość smucenia się, cieszmy się, ze wiosna wraca do nas i mamy za sobą wszystkie Zośki i zimnych odgrodników.
                                            Patrzę jak zieleni się wszystko bardzio i bardziej każdego dnia.
                                            Pijąc poranną kawę mam ciekawe zajęcie. W moim sąsiedztwie ptaki uwily gnaizda. Wczesnym rankiem uwijają się jak w ukropie, kłócą się między sobą o jakąś zdobycz, robią tyle krzyku, ale i pięknie śpiewają, aż szkoda jak wszystko uspokaja się.
                                            Najzabawniejsze są klótnie wrobli, są zadziorne i jeden drugiemu nie przepuści, potrafią sobie''pyskowac'' wzajemnie, prawie jak ludzie, ale wystarczy, że na chwilę przysiądzie koło nich cukrówka, całe towarzystwo cichnie i zmyka szybko.
                                            Zauważyłaś jak malo jest wróbli ?
                                            To gołębie chyba zajmują ich miejsce.
                                            Kończę pisaninę, bo nie wiem, czy interesują Cię takie wynurzenia i mogę zanudzić.
                                            Milego popoludnia i wieczoru :)
                                            • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 18.05.11, 16:58
                                              Czytam z zainteresowaniem.Może rozruszamy forum. Dzieje się w Sandomierzu- znowu wypadek motocyklowy. A na dworze/ na polu/ cudnie. Sandomierz raczej jest spokojnym miastem, nic ciekawego raczej się nie dzieje. Chamstwo, złodziejstwo wyjechało / przyzwoici ludzie również / do Anglii, Irlandii, Hiszpanii. Nowe kadry dopiero rosną. Od czasu do czasu coś się wydarza. A wczoraj pojechałam nowym mostem - to jest wydarzenie.
                                              Nowy WC wkomponowany w skarpę to też wydarzenie/ od jakiegoś czasu już działa/. Chyba musimy zamieszczać zdjęcia.
                                              Wróbli mało ale paskudzą potwornie. U mnie śpiewa kos. Irysy w dużych pąkach, w Biedronkach cudne begonie. Jest pięknie i cieszmy się pogodą i wiosną. Prysk pozdrawiam ukwiecone balkony Zabrza.
                                            • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 18.05.11, 21:51
                                              Dobry wieczór.
                                              Dzisiaj nie będę pisała wiele. Mialam dość meczący dzień.
                                              Chcę dać Ci tylko znać, że nie zapominam o forum sandomierskim i o nowych znajomych.
                                              Jutro napiszę coś więcej.
                                              Tymczasem pożegnam Cię w pięknej gwarze śląskiej.
                                              Tuż pyrsk dziołcha, patrz tam jako.
                                              Co znaczy.
                                              Do widzenia dzieczyno, dbaj o siebie :)




                                              • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 19.05.11, 19:29
                                                Dzień dobry.
                                                Po wczorajszym intensywnym dniu, dzisiejszy dzień jest dość leniwy.
                                                Zajęłam sie sobą. O urodę tez czasem należy zadbać, tym bardziej, że już teraz chyba na dobre wskoczymy w letnie ciuszki i dobrze.
                                                Pogoda u nas wspaniała. Mam za oknami park. Zieleń taka intensywna i kwitna dzrewa i krzewy. Zapach wieczorami jest taki, że aż oszłamia.
                                                Zaraz biorę kijki w rece i idę pomaszerować trochę po parku.
                                                Zawsze można też spotkać kogos znajomego i pogadać trochę. Gaduła ze mnie straszliwa.
                                                Piszesz, że w Sandomierzu nie dzieje się nic ciekawego, ale chyba juz zaczyna się ruch. W taką piękną pogodę miasto zapelni się turystami. Wiem, ze Sandomierz staje się modny.
                                                Bylam wiele razy wypytywana o Sandomierz. Pytali mnie znajomi, którzy wiedzą, ze pochodzę z Sandomierz. Serial o Sandomierzu też zrobil swoje. Dobrze, że ludzie chcą jeżdzić i zwiedzać. Dzięki temu, ze turyści zostawią u Was pieniądze, miasto będzie szybciej rozwijać się, a i ludzie będą mieli pracę, co w obec nej sytuacji jest bardzo wazne.
                                                Na dziś koniec, kijki w dloń i marsz po parku.
                                                Teraz kolej na Ciebie byś ozywiała forum.
                                                Dobranoc, milego wieczoru.
                                                  • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 20.05.11, 17:44
                                                    I ja skuszona waszymi wpisami, zaczynam częściej tu zaglądać :) Niestety, wciąż czasu za mało na nicnierobienie, bo praca zajmuje ogromną część życia. Na przełomie sierpnia i września, pewnie znów zagoszczę w Sandomierzu, tradycyjnie, jak co roku. Zobaczę, co przez ten rok się zmieniło. Dawnych miejsc, w których toczyły się moje beztroskie lata, dziś już prawie nie ma. Cóż, miasteczko się rozwija, pięknieje, ale tym samym, ogromnie się zmienia i trochę żal, że nie jest już, jak dawniej. Dla obecnych mieszkańców Sandomierza to duży plus, ale dla dawnych, którzy szukają miejsc wspomnień, już trochę mniejszy. Dawne Piszczele to dziś świetnie utrzymany park z atrakcjami dla dzieciaków i spacerowiczów, a dawniej, tajemnicze zarośla, miejsce harcerskich ognisk. Ogrodu, w którym jeździłam pierwszy raz na motorynce, już nie ma. Jest za to dużo bloków mieszkalnych. Niemniej, Sandomierz zachował swój urok. Uważam, że jest bardzo malowniczo położony. Wzgórze na lewym brzegu Wisły... Ech, pamiętam, jak w liceum na lekcji języka rosyjskiego, opisywaliśmy to malownicze położenie i to urokliwe miasteczko.
                                                    Pozdrawiam upalnie i czekam na dalsze wpisy :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 21.05.11, 00:11
                                                    Dobry wieczór.
                                                    Wini na kilka dni gdzieś uciekła, ale Ty się pojawiasz.
                                                    Bardzo się cieszę, że zawitałaś.
                                                    Wiesz mam inne wspomnienia z Sandomierza. Byłam dzieckiem jak razem z rodzicami wyjechałam w inne region Polski.
                                                    Ogniska harcerskie byly w innych miejscach, liceum też kończyłam w innym miejscu i dalsza nauka także, ale kazda wolna chwila, to byl Sandomierz.
                                                    Dom mojej rodziny stoi w tym miejscu w którym stał, ale nie ma już pięknego zadbanego ogrodu z klombem pelnym kwitnących kwiatów i stary ogromny orzech, którego gałęzie sięgały ziemi i tworzyly rodzaj altany, zostal dawno ścięty. Bawiliśmy się tam często i była to świetna kryjowka , a w upalne dni miejsce gdzie można bylo się schować przed palącym słoncem.
                                                    Nie ma juz pól, gdzie bardzo lubilam chodzić. W tych miejscach wybudowano wiele domów.
                                                    Tęsknię za tymi polami z zagonami zoltej pachnącej gryki, skarpami po których turlaliśmy się, nie bacząc na to, że można bylo połamać rece i nogi. Na szczęscie nogdy nic takiego nie stalo się.
                                                    W mojej rodzini kilka osób bylo przewodnikami. Wchodziłam dzięki temu w takie miejsca w które zwykly turysta nie był wpuszczany. Poznawałam zakamarki starych kościól, na szczycie Bramy Opatowskiej byłam jak jeszcze żaden turysta tam nie zaglądal. Cóż za widok z tego miejsca się roztacza. Jest to coś takiego czego nie można zapomnieć.
                                                    Tyle cudnch miejsc znikneło, ale Wisła jak plynęla tak plynie i widok na Sandomierz od strony Wisly jak byl piękny, tak pozostał.
                                                    Z Sandomierzem związane są moje najpiękniesze wspomnienia. Pisalam juz o tym w jednym z postów, Sandomierz jest moją krainą szcześliwości i spokoju.
                                                    Czy będę tego lata w Sandomierzu nie wiem. Bardzo chcę. Ty pewno zajrzysz we wszystkie te stare miejsca, które jeszcze pozostaly nienaruszone.
                                                    Rozpisalam się, jak zawsze za duzo.
                                                    Czekam na kolejne Wasze wpisy, pozdrawiam i miłej niedzieli życzę.
                                                    :)
                                                  • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 24.05.11, 21:17
                                                    Jestem, jestem :) Chyba w towarzystwie przyjemniej spacerować ;)
                                                    Nie mam jednak tak dużo czasu, bym mogła często bywać w Sandomierzu, choćby wirtualnie :)
                                                    Z Twojego opisu wnoszę, że rzeczywiście, nasze wspomnienia jednak trochę się różnią. Może to nie ten sam czas, a i pewnie ogląd rzeczywistości inny. Każdy inaczej ją odbiera i także, i z tego powodu, bywa to ciekawe doświadczenie. A może pamiętasz cukiernię i lody u pana Kęsickiego? Smakowały tak wybornie... tym bardziej, że nie było zbyt dużego wyboru;)
                                                    Pozdrawiam z gorącego Wrocławia :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 25.05.11, 00:08
                                                    Witaj:)
                                                    Miałam już nie zagladać dzisiaj do Sadomierza, ale jednak zajrzałam i byłaś, to miłe. Spacer w towarzystwie zawsze jest przyjewmniejszy. Mozna trchę poplotkować i porównać swoje wspomnienia. Moje chyba są starsze od Twoich, ale i ja jestem chyba starsza od Ciebie - niestety.
                                                    Lody pamiętam, były pyszne, ale te lody były ''prawdziwe'', bez sztucznych barwników i innych chemicznych swiństw.
                                                    Widzisz mamy wspólne wspomnienia i chyba znajdziemy ich więcej.
                                                    U nas też byl upalny piękny dzień, taki letni.
                                                    Wiesz niedawno po latach byłam we Wroclawiu. Wroclaw wypiękniał, aż trudno bylo mi go poznać. Miałam tylko jeden dzień na chodzenie po Wroclawiu. Szkoda.
                                                    Dobranoc, czekam na następne spotkanie na forum :)
                                                  • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 25.05.11, 08:12
                                                    Witam w chłodny ranek. Trochę na forum jestem ale mam mało czasu. U Kęsickiego jadałam pączki. A wspomnienia to chyba wspólne raczej mam z Jaspis mimo, iż nie czuję się w pełni sandomierzanką . Dla mnie objawieniem były jagodzianki z cukierni Marcinkowski, Patorski. Ani cukierni ani właścicieli już nie ma. Wszystko mija- przedwcześnie.
                                                  • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 25.05.11, 19:35
                                                    Ho, ho, nie rozprawiajcie tak o tym wieku, wszak wszystkie kobietami jesteśmy, a tym, jak wiadomo, nikt lat nie liczy, gdyż nie wypada ;)
                                                    Marcinkowskiego też pamiętam. Pączki i inne słodkości w cukierni, do której wchodziło się z przejściowego korytarza, prowadzącego wprost na ulicę Żeromskiego i osobliwie "pachnącego" :)
                                                    Jednak jakieś wspólne wspomnienia mamy. Ja wyjechałam z Sandomierza w 1976 roku i zamieszkałam we Wrocławiu, który jest moją drugą wielką miłością. Uwielbiam to miasto i z Sandomierzem nie porównuję, bo porównać się nie da. Każde jest piękne na swój, odmienny sposób.
                                                    Swoją drogą, niezła z nas kompania. Dwie byłe sandomierzanki i trzecia obecna sandomierzanka, która nią się w pełni nie czuje. A reszta obecnych mieszkańców, żyje sobie własnym życiem i na forum nie zagląda ;)
                                                  • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 26.05.11, 09:14
                                                    Ranek cudny jak wszystkie ranki ostatnio. Już wyglądamy deszczu ale widzimy tylko dalekie burze.
                                                    Może już lepsza susza, niż to co zdarzyło się o tej porze w ub. roku.
                                                    Z bgwd przynajmniej 10 lat mieszkałyśmy obok siebie. Pewnie niedaleko, bo Sandomierz wtedy był malutki - kończył się właściwie koło koszar. Czy jedyna stacja benzynowa była naprzeciw? Sądzę , że bgwd była straszona czarną łapą w Piszczelach, a może bała się Józka z worem na plecach? Dziwne, ale piekarni nie mogę skojarzyć . Była taka PSS-u koło kurii . Kiedyś przechodząc słyszeliśmy wrzaski i ,,bij s-syna"- to było polowanie na szczura. Chleb jadało się z 2- ki.
                                                    Zakupy robiłam w starym sklepie wojskowym a potem w nowym. Kto to dzisiaj pamięta?
                                                    Tyle wspomnień, bo wystrzelamy się z nich i forum na dobre umrze.
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 25.05.11, 19:54
                                                    Witaj, ranek tez był i u nas chlodny, ale wieczór zrobił się dość przyjemny, a na niebie nie ma ani jednej chmurki. Tak więc optymistycznie.
                                                    Lody pamiętam, ale tych innych słodkości nie bardzo, chyba dlatego, że babcia była mistrzynią w piczeniu ciast i gotowała wspaniale.
                                                    Do teraz pamiętam smak zwykłej kartoflanki, czy przepysznych krokietów z czerwonym barszczem. Mniam pycha.
                                                    Zmienilo się tak wiele wokół nas.
                                                    Na Starym Mieście była duża piekarnia w której kupowaliśmy chleb sitkowy i pyszne bułki.
                                                    Czy ta piekarnia jest jeszcze?
                                                    Z Twoich postow Wini, wynika, że nasze wspomnienia są chyba naprawdę blizsze sobie, ale nasza dziewczyna z Wroclawia napewno też ma wiele wspólnych z nami wspomnień.
                                                    Zmieniło się dużo, ale tez sporo zostało.
                                                    Patrz jak dziwnie się uklada życie, my urodzone w Sandomierzu piszemy do Ciebie z daleka, podczas gdy Ty jesteś sandomierznką z wyboru i opowiadasz nam o miejscach, które lubimy w trójkę jednakowo.
                                                    Jak zawsze rozpisałam się ponad miarę.
                                                    Dobranoc i milego jutrzejszego dnia :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 26.05.11, 18:56
                                                    Witam obie Panie.
                                                    Nie martwcie się, że nam wspomnień braknie, jest tyle spraw takich zwykłych o których tez mozna pogadać na forum.
                                                    Trzeba tylko słowa wazyć, bo może zajrzeć jakiś marny dowcipniś i jedym zdaniem zepsuć wszystko.
                                                    Dni są faktycznie piękne, prawie letnie, nadchodzą jednak deszcze i burze i też boję się zeby nie było takiego strasznego maja jak w ubieglym roku. Woda to jednak straszny zywioł.
                                                    Relacje z tego co dzialo się w ubiegłym roku mam ciągle przed oczyma i Zabrze dotknęła powodż, pierwszy raz jak sięgam pamiecią wstecz coś takiego dopadło takze i nas.
                                                    To nie może powtorzyć się.
                                                    Teraz cieszmy się pięknem wiosny:) i tym, że mimo upływających lat, dusze mamy ciągle młode i chce się nam chcieć.
                                                    Pogodnego wieczoru życze:)
                                                    Jeszcze mam troche zajeć od których nie mogę wykrecić się.
                                                    Dobranoc i mam nadzieję, że jutro spotkamy się ponownie w tym samym miejscu :)


                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 27.05.11, 21:49
                                                    Znalazłeś mnie w Sandomierzu ?
                                                    Też w wielu miejscach bywasz. Widzę, że w tych samych w których ja jestem, a czasu masz tyle samo, co ja. Nie ma czego zazdrość, jak widać.
                                                    Też głównie wieczorami pisujesz.
                                                    Wódkę wypij za zdrowie.
                                                    Miło jak ktoś o nas myśli, pijąc nasze zdrowie ;)
                                                  • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 29.05.11, 12:35
                                                    > Cały dzień minął. Nikt nie zajrzał :(
                                                    > Dobranoc.

                                                    Niestety, nie mam czasu, by zaglądać codziennie na forum i jeszcze na nim pisać. Nadal jestem aktywna zawodowo, co pochłania lwią część dnia. A rodzinne obowiązki też dopominają się spełnienia. Będę "wpadać" tu czasem, ale regularności nie mogę obiecać, bo wiem z góry, że nie dotrzymam słowa. Ale, jak widzę, dochodzą tu jednak nowe osoby, więc nie będziesz zapewne, czuła się tu tak bardzo osamotniona ;)
                                                    Pozdrawiam słonecznie i ciepło :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 29.05.11, 20:52
                                                    Napisałam, to co napisałam, ponieważ zrobiło mi się trochę smutno.
                                                    Obie znknęlyście tego samwgo dnia.
                                                    Rozumiem ,że wszyscy mamy określone obowiązki z których musimy się wywiązywać, a intrnet może być chwilową odskocznią od tych obowiazków.
                                                    Czekam jednak na Ciebie i Wini, a Kielonek, zobaczymy czy tu będzie tu zaglądał i wypijal zdrowie trzech dojrzałych pań ?
                                                    Pozdrawiam i ciekawego nowego tygodnia zyczę :)
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 30.05.11, 22:49
                                                    Wini takze nie ma, mam nadzieję, że nie spotkało Jej nic przykrego, jedynie obowiązki nie pozwalają na zaglądanie tutaj.
                                                    Jeżeli nikt nie będzie zaglądał tak jak to wcześniej bywalo, popiszę sobie sama dla siebie, zeby forum nie zamarło.
                                                    Dobranoc sandomierzanie.
                                                  • wini3 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 31.05.11, 08:35
                                                    Jestem , jestem. Ja jestem wieczna. Kielonka za kielonka wieczorem chlapnęłam i zgłaszam się.
                                                    A Sandomierz przecudny. Turyści odezwijcie się - nie tylko między sobą ,, śliczne miasto". Trzeba wybrać się z dziećmi, zaliczyć Bałtów i Kurozwęki. Ręczę za piękne wrażenia. Zaczynają się czereśnie, obkupicie się pysznymi owocami / i tanimi na giełdzie/ . Przyjemne z pożytecznym. Morele chyba będą w obfitości- sezon pod koniec lipca. Będzie tanio!
                                                    Zachwalam jakbym prowadziła interes a co roku cierpię kiedy marnują się owoce. Jeść!
                                                    Kto był ostatnio - proszę o wrażenia. Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 31.05.11, 19:13
                                                    Witaj wieczna kobieta :)
                                                    Dobrze, ze jesteś ze świezymi wiadomościami z Sandomierza.
                                                    W Sandomierzu jestem niemal kazdego dnia, a to dzięki kamerce internetowej, za pomocą której podglądam Stare Miasto. Zajrzałam w poludme i chyba trochę wycieczek widzialam, jak chodziły po rynku.
                                                    U nas można już kupić pierwsze czereśnie, ale cene, szkoda gadać, 22 zł za kg.
                                                    Myślę, że mocno stanieją za jakiś czas i będę się nimi objadać. Żnam miejsce w Zabrzu w którym kupuję owoce i warzywa przywożone z Sandomierza.
                                                    Szkoda, że nie mogę przyjechać do Sandomierz na czereśnie, mogę powspomoinać sobie jak zbieraliśmy w starym sadzie czereśnie i morele też. Tego sadu juz nie ma nietety, ale odrobina wyobrażni i już tam jestem.
                                                    Moze i ja jakiegoś kielonka chlapnę ?
                                                    Jednak chlapnę z okazji ostatniego dnia maja.
                                                    Koniec maja, koniec Ballady Majowej.
                                                    Do jutra :)
                                                  • net.kielonek Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 31.05.11, 23:25
                                                    W takim razie czuję się zobowiazany zagladać tutaj skoro trzy miłe panie tu znalazłem.
                                                    Jaspis wie, ale pozostałe Panie uprzedzam, że bywam brudny, nieświeży i upierdliwy.
                                                    Życie jednak kocham i na pochylym rynku w Sandomierzu wódkę też piłem.
                                                    Zdrówko!
                                                  • jaspis-jaspis Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 03.06.11, 23:59
                                                    Przez chwilę jesteś na forum sandomierskim i już randka ?
                                                    Szybki jak blyskawica jesteś.

                                                    Pozdrawiam sandomierzan w piękny, pogodny wieczór.
                                                    Trochę zazdroszcze tym, którzy mogą sobie usiąść przed domem na ławeczce i pogadać ze sobą o wszystkim i o niczym, odpocząć, zaplanować co będa robili przez dwa wolne dni.
                                                    Dobrej nocy i pogodnego weekendu :)
                                                  • bgwd14 Re: Czy w Sandomierzu nie mieszka nikt? 04.06.11, 21:42
                                                    Ho, ho, widzę, że towarzystwo (do kielonka?:) ) się powiększa. A co niektórzy już się, choćby wirtualnie, ale jednak znają. Zaczynają się upalne, burzowe dni, to ten kielonek musi być jednak mocno zmrożony ;)
                                                    Pozdrawiam wesołą kompanię:)