Dodaj do ulubionych

jest mi tak strasznie smutno...

03.04.05, 20:01
Jak teraz żyć? Jak chodzić co dzień do pracy i uśmiechać się, i mówić "I'm
fine"...bo tu nikt nie zrozumie, że można tak rozpaczać, "keep smiling" - to
obowiązujące motto... Jak powstrzymać łzy... Czym wypełnić tę straszliwą
pustkę, to poczucie beznadziei, jak znieść tę pewność, że nic już nie będzie
takie jak było!
Całe moje życie, cała moja wiara opierała się na Nim, na tym jednym
człowieku... czy dam teraz radę się podnieść, iść dalej, z TĄ SAMĄ WIARĄ?
Chciałabym być teraz z Wami, z Wami dzielić ten smutek i przerażający,
niepojęty ból... muszę znosić go sama....
Obserwuj wątek
    • 1966kg Re: jest mi tak strasznie smutno... 03.04.05, 23:41
      d.su napisała:

      > Jak teraz żyć? Jak chodzić co dzień do pracy i uśmiechać się, i mówić "I'm
      > fine"...bo tu nikt nie zrozumie, że można tak rozpaczać, "keep smiling" - to
      > obowiązujące motto... Jak powstrzymać łzy... Czym wypełnić tę straszliwą
      > pustkę, to poczucie beznadziei, jak znieść tę pewność, że nic już nie będzie
      > takie jak było!
      > Całe moje życie, cała moja wiara opierała się na Nim, na tym jednym
      > człowieku... czy dam teraz radę się podnieść, iść dalej, z TĄ SAMĄ WIARĄ?
      > Chciałabym być teraz z Wami, z Wami dzielić ten smutek i przerażający,
      > niepojęty ból... muszę znosić go sama....

      "Nie lękajcie się."
    • michkos Re: jest mi tak strasznie smutno... 04.04.05, 18:36
      Mi pomaga i dodaje otuchy prosta konstatacja: Wierzę w Boga, a nie w JP 2.
      Śmierć JP 2 to nie koniec świata, Bóg nadal istnieje. A JP 2? No coż, jest teraz
      u Boga. Podsumowując nierzadko rozpaczliwe tony mediów i ludzi po smierci JP 2 -
      nie sztuka być wierzącym katolikiem mając "swojego" papieża, sztuka nim być bez
      niego.
      • michkos Re: jest mi tak strasznie smutno... 04.04.05, 18:40
        Nie oznacza to, że JP 2 nic dla mnie nie znaczy - jest wręcz przeciwnie. Uważam
        jednak, że jego uwielbienie przez wielu Polaków polegało na tym, że to nasz
        rodak, a z jego nauk mało żeśmy wyciągali wniosków i słabo je zgłębialiśmy. A on
        był przecież następca św. Piotra!!!!! Pytałem dzisiaj znajomych, ile encyklik
        papieskich przeczytali. Wszyscy pytani - a są oni tzw. wierzącymi-praktykującymi
        - nie przeczytali ani jednej. Ja sam czytałem tylko dwie (biję się w piersi),
        ale dziś zabieram się do kolejnej...
        • d.su Re: jest mi tak strasznie smutno... 04.04.05, 23:41
          Masz duzo racji w tym co piszesz... ze uwielbialismy Go, bo byl Polakiem, i ze
          za malo sluchalismy jego slow - "Tak glosno klaszczecie, ze nie slyszycie co
          Papiez do Was mowi" - to jego slowa, niby zartem powiedziane, ale jednak z
          wyrzutem i smutkiem do pielgrzymow na jednej z mszy podczas jednej z wizyt.
          Z drugiej strony - czy naprawde chcesz mierzyc wiare i milosc iloscia
          przeczytanych encyklik? Sama tez przeczytalam dwie, ale jaki procent ludzi da
          rade je zrozumiec - przyznasz, ze to trudne ksiazki. Papiez podczas pielgrzymek
          do Polski mowil do nas prostymi slowami - slowami ktore kazdy mogl zrozumiec,
          nawet ci, ktorzy nie umieja czytac...
          • michkos Re: jest mi tak strasznie smutno... 05.04.05, 00:29
            Oczywiście, że nie mierzę wiary ilością przeczytanych encyklik. Czy to trudne
            lektury? Z tym bywa różnie, np. Evangelium Vitae - jedna z bardziej znanych
            encyklik - język prosty, logika wywodu, myślę, że bradzo zrozumiala lektura, w
            dodatku na tematy, że tak rzeknę, praktyczne.
            Przyznaję, nie ze wszystkimi tekstami JP 2 jest tak samo, próbowałem przebrnąć
            przez książkę "Miłość i odpowiedzialność", ale jakoś nie mogłem ;). Kto chce
            poznać bliżej co mówił JP 2 może sięgnąć do jego polskich homilii, pełno jest
            stron internetowych z nimi, nie ma problemu, językiem bardzo prostym napisane,
            co słusznie zauważyłaś. Są nawet CD z nagranymi homiliami, gdzieś widziałem te z
            1979 r. Nic tylko czerpać.
            Przyznasz chyba jednak, że nie można mierzyć wiary miłoscią do JP 2, a oglądając
            przez kilka ostatnich dni TV, to właśnie to staje się dla większości
            dzeinnikarzy, wypowiadających się tzw. autorytetów jakby wyznacznikiem, czy są
            dobrymi chrześcijanami (no i Polakami). Pytają, co będzie z nami, gdy on
            odszedł? A co ma być? Jeśli nadal będziemy dobrymi uczniami Chrystusa, to będzie
            dobrze, a jeśli nie, to będzie źle.
            • d.su Re: jest mi tak strasznie smutno... 05.04.05, 00:52
              Od kilku godzin siedze w internecie, bo tylko tak moje sledzic to co sie dzieje
              w Polsce. Nie ogladam tvp bo nie mam takiej mozliwosci. Nie poddaje sie zatem
              wplywowi telewizji. Bol jest we mnie, nikt nie musi go wyzwalac za pomoca
              artkulow i programow. A to co znajduje na forach internetowych, i tych
              powaznych, i tych mniej, jak np nawet na joemonster, uswiadamia mi ile jest
              takich osob, ktore czuja to samo.... Zjednoczenie w bolu i smutku wydaje sie
              byc najsilniejszym spoiwem...
              Nie chce filozofowac. Jest mi smutno i zle. Po prostu. Gdyby pomyslec
              racjonalnie - to juz sie powinnam pozbierac. Albo w ogole sie nie przejac? Life
              goes on...?
              Ale plakalam i placze, i nie wstydze sie tego - bodajze po raz pierwszy w zyciu
              az tak... nie lekam sie... ale placze... jestem tylko czlowiekiem.

              oto jest czas
              on zmienić ma nas
              to czas który ma nas zmienić
              nim zgadniesz jak
              przeoczysz znak
              ten znak co jest źródłem nadziei

              jutro mozemy byc szczesliwi...


              ---
              Zajrzyj na forum Sandomierz

              www.sandomierskie.com
    • lanius5 "Nie lękajcie się" 06.04.05, 08:09
      Ojcze Święty

      Otwierałeś ramiona
      do całego świata.
      I całowałeś każdą Ziemię,
      znaczoną śladami różnych stóp,
      czarnych, białych,bosych...

      Otwierałeś granice
      i ludzkie serca,
      bo serce miałeś Wielkie,
      choć tak mocno zranione...

      Ty miłością leczyłeś.
      I zawsze służyłeś...
      "Nie lękajcie się"-
      wołałeś głosem pełnym pokory-

      Bóg jest dla wszystkich
      miłosierdzia pełny...
      Tylko mu zawierzcie...
      I wciąż dawałeś świadectwo siebie...

      Głaskałeś główki małe
      i twarze zorane cierpieniem...
      Tulileś starych i młodych.
      Patrzyłeś zawsze Człowiekiem...

      Pochylałeś się nad każdym,
      nawet gdy krzyż Cię przygniatał.
      Uczyłeś przekraczać "granice nadziei"
      i wybaczać drugiemu...

      Boże Miłosierny!...
      Pochyl się nad Synem swoim,
      co umiłował Ciebie i ludzi...
      I obdarz Go swoją Miłością.

      Taką, jaką On obdarzał...

      Autor: Agnieszka Chrobot
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26289

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka