RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :)

19.11.09, 20:49
Tworze ten wątek żebyśmy mogły na nim wyżalić się kiedy nam ciężko i podtrzymać na duchu kiedy zabraknie nam sił,żebyśmy właśnie na tym wątku znalazły spokój i ukojenie w chwilach zwątpienia i kiedy dopadnie nas chandra i zaczniemy zastanawiać się nad zrezygnowaniem ze starań lub pomyślimy,że nie dane nam zostać mamami,kiedy zaczniemy zastanawiać się co takiego zrobiłyśmy,że akurat my nie zasługujemy na to szczęście,cud i nagrodę...a przecież każda z nas ma takie dni co miesiąc kiedy nadchodzi wstrętna,niechciana @...Wchodząc na ten wątek właśnie w takich momentach cała reszta niech podtrzymuje akurat''tą''potrzebującą na duchu,nie pozwalając jej się poddać i mobilizując do dalszej walki.Chciałabym aby to miejsce było naszą ostoją i ''konfesjonałem'' gdzie można znalezc ujście wszystkim czarnym myślom,które nas dopadną...pozdrwawiam i życzę jak najmniej takich dołujących cykli !!! wink
    • areola82 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 19.11.09, 21:19
      Będę pierwszą która się tutaj wyżali... 3 tyg. temu poroniłam. Była to taka moja wyczekana zaplanowana i osiągnięta po 3 miesięcznych staraniach ciąża. W zasadzie to pewnie niektórym z was wyda się niedorzeczne to co napiszę bo być może już bardzo długo się staracie albo macie niestety więcej przykrych i trudnych doświadczeń z ciążą niż ja. Chodzi o to że od momentu jak zobaczyłam że mojego "groszka" już nie ma na obrazie z usg moje nastawienie się kompletnie zmieniło - nadal bardzo chcę mieć dziecko, ale absolutnie nie chcę już zachodzić w ciążę. Jestem pewna że kolejna ciąża również skończy się niepowodzeniem a już z tym sobie kiepsko radzę (jak widać po tym wpisie). Mam dosyć dobrych słów na temat mojej sytuacji od innych, a już najbardziej irytuje mnie mój mąż który nalega i oczekuje ode mnie deklaracji w stylu "odczekamy 2 czy 3 m-ce i zaczniemy się starać od nowa". Może wszystko dlatego że obwiniam się o to co się stało i traktuję to jako osobistą porażkę... czytając to forum od jakiegoś czasu podziwiam was dziewczyny za wytrwałość, ale ja tak chyba nie potrafię, nie wyobrażam sobie że kiedyś uda mi się przezwyciężyć ten lęk..
      • mikusia_k do areola82 19.11.09, 22:55
        UDA CI SIĘ!!!
        KAŻDEJ Z NAS "PO PRZEJŚCIACH" SIĘ UDAJE!

        Wiem,że to dziwnie zabrzmi ale my-kobiety faktycznie z innej gliny jesteśmy
        ulepione!
        Inaczej cierpimy,inną mamy wrażliwość ale też i inną siłę wewnętrzną!
        Dlatego każdej z nas się uda!

        Ja też jestem po poronieniu w maju b.r. w 11tc...
        Mam już 6-letnią córcię z bezproblemowej ciąży i teraz wreszcie zdecydowaliśmy
        się na rodzeństwo dla niej...
        Po zobaczeniu II kresek w marcu radości nie było końca!Poszłam od razu na
        L4,zdrowe żywienie,dużo odpoczynku a przede wszystkim wielkie plany...
        4.05.w moje imieniny diagnoza-seduszko przestało bić, 8.05. zabieg... WSZYSTKO
        RUNĘŁO!

        jest listopad,niedługo termin porodu... porodu,którego nie będzie...

        ale jest i nadzieja!
        nadzieja na powrót naszego maleństwa!
        znowu się staramy o dziecko...
        o odzyskanie naszego małego szczęścia...

        córci powiedzieliśmy,że Pan Jezus wziął naszego dzidziusia do nieba,żeby mu
        naprawić serduszko i niedługo nam go odda-całego i zdrowego...
        i codziennie się o to wszyscy razem modlimy,wierząc,że tak się stanie!

        I Ty też dasz radę!
        Mi też się wydawało w maju,że to już koniec... a jednak człowiek wstaje z
        mozołem i znowu idzie pod wiatr walcząc o lepsze jutro...

        Przeżyj w spokoju żałobę po dzieciątku,poukładaj sobie wszystko spokojnie w
        głowie a potem WALCZ...

        pozdrawiam i życzę powodzenia i duuużo siły!!!
        • ssierz Re:do mikusia_k 20.11.09, 07:16
          pieknie to napisałas, nic więcej nie dodam, wzruszyłam sie
    • adamczykowa Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 20.11.09, 09:46
      Ja właśnie czekam na @. Mam już plamienie, do ostatniej chwili
      liczyłam, że może gin się pomylił, mówiąc, że nie ma pęcherzyka i
      nie będzie owulacji...
      Od 2dc zaczynam clo, potem estrofem. Ale jakoś brak mi nadzieji,
      obawiam sie, ze i tak się nie uda...
      Zaczynaliśmy starania w maju, z wielkimi nadziejami, że od razu się
      uda... Wszyscy wokół zaciążeni, a nam jakoś tak pod górkę... sad Może
      to ten PMS powoduje ten brak wiary...
      Powodzenie dzeiwczyny!!!
    • anusia_magda Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 20.11.09, 11:34
      przyłaczam się do wątku i pomyślałam sobie (a skaczę po różnych
      forach) że coś Wam przekleję ku pokrzepieniu serc i w żebyśmy nie
      traciły nadziei, po prostu czyjaś historia... czytajcie

      Nie potrafie policzyc ile testow ciazowych wykonalam, ile oceanow
      lez
      wyplakalam... kazdy miesiac byl "ukoronowany" pewnego rodzaju
      żałobą...
      Kobiety w ciazy, ich wielkie brzuchy, gadanie o ciuszkach,
      porodzie... Czulam
      totalna niechec do przyszlych rodzicow... Uwazalam, ze ludzie nie
      zasluguja na
      szybkie zajscie w ciaze, zalilam sie na wlasny los...

      Po prawie dwoch latach dolow, przybicia, zgorzknienia nasiakalam na
      kolejny,
      znienawidzony przeze mnie test... Juz szykowalam chusteczki na
      otarcie lez...
      Lekko zauwazalna druga kreska... Nie bylam w stanie uwierzyc...
      wykonywalam
      kolejne testy...

      Marzenia sie spelniaja... Pamietajcie o tym kobiety. Mi pomoglo
      wyznaczenie
      sobie ostatecznej granicy, wrozka pomogla mi uwierzyc, ze marzenie
      sie w koncu
      spelni... Wylaczylam myslenie i pomyslalam sobie, ze musi sie stac
      teraz albo
      nigdy.... Szykowalam sie do napastowania kliniki leczenia
      bezplodnosci... w maju
      mialam zaczac... 12 kwietnia dowiedzialam sie o ciazy...
      • maja281107 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 20.11.09, 19:25
        Ja staram sobie tłumaczyć,że te nasze starania to jak szkoła przetrwania,kto
        wytrwa,ten dostanie nagrodę...moim zdaniem niepłodność to problem społeczny,a
        jednak nadal - to temat tabu. I z powodu owego milczenia jawi się czasem jako
        problem nie do przezwyciężenia dla nas starających.Dlaczego dla alkoholików jest
        program AA,dla biednych zaplecze socjalne,a dla kobiet takich jak my nie ma
        pomocy?A wręcz przeciwnie nie dość,że lekarze robią nam pod górkę zbywając lub
        nie chcąc kierować na badania,to w dodatku nasze państwo nas dyskredytuje...i w
        zasadzie to nie my same jesteśmy winne sobie naszych dołków,bezsilności,czy
        myślenia o tym-tylko państwo i społeczeństwo nas bardziej dołuje i przytłacza
        niż sama myśl o długiej walce...uważam,że gdyby były jakieś grupy wsparcia
        np.jak Amazonki dla kobiet chorujących na raka,tak dla nas powinno otwarcie się
        tworzyć takiego rodzaju pomoc...Zwykle bowiem kobiety, które stoczyły zwycięską
        walkę z niepłodnością, trzymają ten fakt w sekrecie. Jeśli już decydują się
        przerwać milczenie, to po to, by opowiedzieć swoją historię bliskim i
        przyjaciołom lub szukają wsparcia w internecie.-Dlatego ja od 3m-cy przyjęłam
        taktyke mówienia. Oczywiście nie mówiłam na dzień dobry: "Cześć, nie mogę mieć
        dziecka", ale też nie ukrywałam swoich starań - Uważam, że niepłodność to jeden
        z tych problemów, które warto nieść z innymi. Można wtedy dostać dodatkowe
        wsparcie i uniknąć pytań "a kiedy wy?" albo uwag "zobaczcie Czesiu ma już
        trójkę". Nie trzeba podczas Wigilii chować się w łazience, by ukryć łzy.Nie raz
        płakałam w poduszkę, bo wszyscy wciąż pytali "kiedy w końcu weźmiecie się za
        robienie dziecka?". Zaciskałam zęby chociaż miałam ochotę krzyczeć "dajcie mi
        wszyscy święty spokój.I najbardziej znalazłam ukojenie w krzyku w szczerym
        polu.Pewnego dnia wyczerpana do kresu wytrzymałości emocjonalnej poprosiłam męża
        ,żeby wywiózł mnie gdzieś w las...kiedy dojechaliśmy na miejsce on nadal patrzył
        na mnie jak na jakąś niepoczytalną,wyszłam z auta bez słowa,osunęłam się na nim
        i zaczęłam płakać pytając Boga ''dlaczego''?nagle zabrakło mi łez...wstałam
        resztkami sił weszłam w pole kukurydzy i zaczęłam krzyczeć w siną dal tak mocno
        ile tylko miałam powietrza i sił w płucach....wykrzyczałam moją złość,gorycz,żal
        i co tylko możliwe we mnie w tedy siedziało w nicość...ulżyło mi...teraz robię
        tak za każdym razem kiedy mam uczucie,że balansuje na krawędzi stresu a
        depresji...przeważnie jest tak kiedy przychodzi @...lub kiedy czuję,że się
        udalo,temp.nie spada a rośnie a tu nagle buuummm!!! przyszła spózniona @ ze
        skrzepem...
        • adamczykowa Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 21.11.09, 09:55
          Maju. Wzruszyłam się czytając Twój post sad
          Trzymam kciuki Maju!!
          Warto o naszym problemie otwarcie mówić!!
    • pyza3580 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 01.12.09, 08:18
      Witajcie,
      czasem mam wrażenie, że jestem na skraju załamania nerwowego i nie wiem czy
      bardziej jest mi potrzebny ginekolog czy psychiatra.
      Wczoraj dowiedziałam, że kolejna koleżanka jest w ciąży a ja właśnie wczoraj
      dostałam @. Zamiast cieszyć się z jej szczęścia przepłakałam z rozpaczy całą noc
      a teraz jestem prawie nieprzytomna.
      • maja281107 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 01.12.09, 19:08
        wszystkie doskonale znamy to uczucie pyza3580,u mnie też kolejny wysyp
        zapylonych koleżanek,które zresztą wcale nie kwapiły się do dzieci...,ale nie ma
        co się tym dobijać,bo im bardziej nie potrafimy cieszyć się z ich szczęścia,im
        mocniej nas to przygnębia-tym dalej my same jesteśmy od zajścia w ciąże,bo
        stresujemy się i prolaktyna szaleje w naszym organizmie i włącza się nam blokada
        psychiczna.Ale wierz mi bardzo mocno wiem co przeżywasz.ja próbuje sobie
        wmawiać,że nie zmuszę siebie do zajścia w ciążę, ale mogę zwiększyć swoje
        szanse. Mogę poddawać się leczeniu i mogę próbować obniżyć swój poziom stresu.
        Moje nastawienie zmieniło się po rozmowie z panią panią dokt. powiedziała mi :
        Proszę zobaczyć: jeśli pani długi czas żyje w napięciu, do pani mózgu wciąż
        docierają dwa sprzeczne sygnały. Sygnał pierwszy: chcę zajść w ciążę, zależy mi
        na tym i jestem teraz gotowa. Sygnał drugi: coś mi zagraża - mózg tak przecież
        interpretuje stres - dzieje się coś złego, a więc to nie jest czas na
        powoływanie nowego życia - stres podnosi poziom prolaktyny, a ona blokuje
        jajeczkowanie. Wiem, że to trudne, gdy szykuje się leczenie niepłodności ale
        warto próbować w takich momentach przekonać własny organizm, że nic mu nie
        grozi, że wszystko jest w porządku.
        Jeśli nadchodzi dzień, kiedy będziemy musieli współżyć, zastosujmy wszystkie
        możliwe sztuczki, jakie znamy, które poprawią nam nastrój, zróbmy coś, co
        lubimy, żeby ten seks nie był tylko dla dziecka, ale też dla przyjemności. Warto
        kochać się nie tylko w płodne dni, a przynajmniej pamiętać, że seks to nie tylko
        wymiana płynów ustrojowych, ale dużo, dużo więcej. Jeśli się kochamy, to
        dlaczego nie mielibyśmy współżyć właśnie dziś? W końcu w każdym związku ludzie
        czasem uprawiają seks, choć nie czują akurat wielkiej namiętności. Może to, że
        np. we wtorek jest owulacja, nie ma takiego znaczenia?może organizm sie
        przestawił i ona inaczej wypada i może właśnie dziś możesz zajść w ciążę nawet
        gdy masz @.
        • pyza3580 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 02.12.09, 11:18
          Ja to wszystko wiem, tzn. głowa moja to wie, ale serce jest na to chyba za
          głupiutkie i nie chce słuchać wcale. Dziś już mi trochę lepiej, przynajmniej nie
          płacze.
          • maja281107 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 02.12.09, 18:44
            Może głowa tak,ale nie podświadomość ... takie właśnie ''głupie''my babki
            jesteśmy i te nasze rozemocjonowane instynkty ;P
            • emczyem Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 03.12.09, 14:18
              Hej, powoli powracam do "żywych". Ten okres całkowicie mnie wykończył.

              Nie wiem jak nie myśleć o dziecku, ale mam pewien pomysł. W głowie układa mi się
              lista (mniej lub bardziej głupich) powodów dla których na dziecko to nie
              najlepszy czas albo w ogóle dlaczego nie powinnam mieć tego dziecka. Wiem,
              Ameryki nie odkryłam, ale muszę sobie jakoś to wmówićwink Znaczy wmówić sobie, że
              właściwie dziecka nie chce, chociaż i tak wiem, że chce.
              Mam taką koleżankę, która miała już jedno dziecko i jedno poronienie i chciała
              bardzo być w ciąży, ale się nie udawało. I kiedyś zapytałam ją o to (głupia
              byłam, sama nie starałam się wtedy to nie wiedziałam jak to jest), ona
              powiedziała mi wtedy, że nie chce dziecka, że po co jej jak nie ma czasu nawet
              dla siebie, a co mówić dla dziecka(wyczułam, że to ściema jest). No i po jakimś
              miesiącu była w ciąży. Może tak trzeba sobie powiedzieć? Po co mi teraz mam to i
              to na głowie? Nie wiem próbuje sobie jakoś radzić.

              Wiecie łatwiej by było mi zapomnieć gdybym wiedziała, że jak przestane o tym
              myśleć to się uda. Może nie od razu, może nie za pół roku może nawet nie za
              półtora ale że w końcu się uda, jeśli wiedziałabym to na pewno, to odpuściłabym,
              ale tak ciężko odpuścić i wyluzować się kiedy mam wizję, że mamą nigdy nie będę.
              Trudne to.
              • anusia_magda Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 03.12.09, 14:46
                a ja sobie wymyśliłam że może jak będę myśleć że się nie da to
                wtedy się da ? ale i tak próbuje sztuczek..np. w tym miesiącu
                zamówiłam żel pree sed. Dziewczyny na forum " w oczekiwaniu"
                chwaliły go , bo normalnie pozachodziły w ciążę ( jak coś z
                nasieniem nie tak to pomaga)..
                a jeszcze jedno emczyem, wiesz tak naprawdę nie możesz stwierdzić że
                Ci nie uda ( ja wiem, sama jestem pesymistka)..nie mamy takiego daru
                żeby przewidywać przyszłość..: )
                • moniu-lka80 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 03.12.09, 14:54
                  anusia_magda

                  mozez podać maila do tego forum, albo opisać zbawienne skutki działania żelu??
                  z góry dzięki za info
                  pozdrawiam
                  • maja281107 Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 03.12.09, 20:08
                    dziewczynki módlcie się za mnie.dziś test wyszedł mi z bladzieńką drugą kreską,a
                    wcześniej progesteron ponad normę jakby na ciążę,byłam u lekarza
                    dziś,powiedział,że nic na razie nie widzi,ale progesteron jakby na ciążę i
                    wypisał duphaston 2*1tabl dziennie przez 10dni,potem odstawić i jeśli nastąpi
                    krwawienie to będzie to @ , a jeśli po odstawieniu nie będzie krwawienia to
                    znaczy,że jestem w ciąży i mam 22.12 przyjechać na kontrole. winkchciał mnie
                    położyć do szpitala,żeby monitorować bete,ale nie chciałam,bo chce mieć nadzieję
                    i wymodlić jej spełnienie,wypieram myśl jaką zasugerował,że ma nadzieję oby nie
                    pozamaciczna. może dostanę prezent na święta o jakim marzyłam !!!
                  • anusia_magda Re: RÓBOWAĆ DO SKUTKU !!!!! zapraszam :) 03.12.09, 20:57
                    proszę CIę bardzo : )
                    forum.gazeta.pl/forum/w,586,102746215,102746215,Zel_pre_seed_ktos_uzywal_Komus_pomogl_.html
                    • anusia_magda Re: smutno mi.. 04.12.09, 13:55
                      dzisiaj jakoś mi smutno, boję się Świąt i w ogóle, akurat przed nimi
                      będę w okolicach @. Nie nastawiam się jakoś na ten cykl, ale będzie
                      mi ciężko jak się nie uda . po raz pierwszy będziemy też na
                      Wilgilii u męża rodziny ( tzn.całą Wigilię) a tam pełno dziciaków..i
                      w ogóle. Wiem, ze nie które z nas muszą poczekać i większość się
                      doczeka dzieciątka, ale jakoś trudno mi znosić te Świeta, jeszcze z
                      innych przyczyn osobistych...Ale czekanie na dwie kreseczki to teraz
                      prblem nr 1...echhh..
                      • maja281107 Re: smutno mi.. 04.12.09, 18:33
                        nie martw się na zapas,ja też przed samymi świętami będę wiedziała dopiero czy
                        rzeczywiście się udało jak odstawię lek.też potwornie się boję,bo wiem,że jeśli
                        teraz okaże się,że nie wyszło to dla mnie święta mogą nie istnieć,bo i tak nie
                        będę potrafiła się nimi cieszyć...
                        • anusia_magda Re: smutno mi.. 04.12.09, 19:37
                          Maja, wiem że się boisz, jesteś już tak blisko, ale będzie dobrze.
                          Jeśli Ci się uda to i dla nas przecież pozytywna wiadomość; ) Tylko
                          mnie już dopada zmęczenie, może nie powinno, tylko tak bardzo boję
                          się kolejnego rozczarowania..dzisiaj zaczynamy działać, ale ja nie
                          mam zapału...a nie umiem nie myśleć..to czekanie od jednego
                          miesiąca do drugiego już mnie załamuje, a nie potrafię odpuścić..w
                          każdym razie trzymam za Ciebie kciuki i za nas bo wszystkie
                          zasługujemy na to szczęście...a dopiero od tych paru m-cy do mnie
                          dociera że TO WIELKIE SZCZĘSCIE..mieć dzieciątko..
                      • adamczykowa Re: smutno mi.. 05.12.09, 09:40
                        Dziewczyny też trochę miała doła jak się dowiedziałam, że jajniki mi
                        oszalały i pęcherzyki są nie takie jak powinny. Moja Mama
                        powiedziała, że na pewno z nowym rokiem się uda. Jeśli zaś chodzi o
                        pytania rodziny to ucinam je dowcipnym tekstem: "Pracujemy nad tym".
                        Znaczy, że chcemy, ale narazie nie ma efektów. Naprawdę nie warto
                        się smucić i załamywać. Trzeba się cieszyć wolnym czasem i
                        wolnością, póki nie mamy jeszcze dziecka. Wczoraj kupiłam mojemu
                        Kochanemy na mikołaja bilety na koncert G. Turnaua (na
                        poniedziałek). Jutro zamierzam wybrać się na wycieczkę rowerową big_grin
                        Cieszmy się życiem, świetami i wolnym czasem. Maleństwo pojawi sie
                        na pewno, czasem trzeba tylko na nie dłuzej poczekać big_grin big_grin
                        • pyza3580 Re: smutno mi.. 07.12.09, 12:16
                          Ja już się wkurzam na myśl o tym, że każdy będzie nam życzył w mniej lub bardziej dosadny sposób maleństwa. Wiem, że są to szczere życzenia, ale trudno zapomnieć o czymś jeżeli co chwilę ktoś ci o tym przypomina.
                          A na nowy rok wymyśliłam sobie kilka rzeczy do zrealizowania, ale żeby to się udało absolutnie nie mogę być w ciąży, kto wie ...

                          Maju, trzymam kciuki, będzie dobrze
                          • anusia_magda Re: jestem uzależniona od forum 16.12.09, 11:48
                            mam już obsesję,naprawdę. z każdym m-cem co raz mocniej się
                            nakręcam, czytam , może czyjaś metoda mi pomoże. Szukam pozytywnych
                            historii i jak czytam ile dziewczyny musiały przejść a jednak się
                            udało to ryczę..
                            czeka mnie trudny miesiąc, Święta, już chyba bez nadziej bo
                            wszystkie znaki mówią mi że przyjdzie @. Czuję w sobie pustkę i
                            myślę że mam w życiu pod górkę. Tyle już mnie spotkało a w tej
                            kwestii macierzyństwa, kiedy przestałam się go bać i poczułam jakie
                            to może być szczęście,też nie mogę mieć łatwo jak widać. Dlaczego???
                            Czy to moja pesymistyczna natura, ile jeszcze mogę znieść. W czasie
                            starań mam nadzieję, ale jak już zbliża się termin, wszystko mnie
                            opuszcza..Mąż już traci cierpliwość..A ja co rusz szukam jakiegoś
                            planu, pomysłu. Co miesiąc praktycznie u lekarza. Już snuję plany z
                            kliniką niepłodności, ale prawda jest taka , że moja psychika jest w
                            strzępach. Może na to potrzebny jest dobry psycholog..
                            Nawet zastanawiam się, czy po prostu na razie tu nie zaglądać,
                            zrobić sobie przerwę. Może to też nie działa na mnie najlepiej, bo
                            za bardzo się nakręcam...
                            sorki za mój nastrój..wiem , macie tak samo albo podobnie, pozostaje
                            tylko..czekać..
                            • adamczykowa Re: jestem uzależniona od forum 16.12.09, 14:11
                              Anusia_magda nie mozesz się załamywać. Czsem jest ciężko, ale
                              walczymy o szczytny cel. Najpiękniejsze rzeczy nie przychodzą łatwo.
                              U mnie też lada dzień okres. Wczoraj płakałam wieczorem, ale żyję
                              nadzieją. Kiedyś musi się udać. Bardzo wspiera mnie mój partner. Za
                              każdym razem mówi, że się nie martwi bo wierzy, ze nam się uda smile
                              Musimy być silne!!! smile
                              • anusia_magda Re: jestem uzależniona od forum 16.12.09, 15:29
                                wiecie co a jeszcze na ten mój dzisiejszy podło-pesymistyczny
                                nastrój okazało się , że kol. z pracy jest w ciąży (oczywiście
                                gratuluje jej), więc będę oglądała jej szczęście i rosnący brzuszek
                                myśląc czemu nie ja??coż , czy za mało cierpię??
                                • maja281107 Re: jestem uzależniona od forum 16.12.09, 18:40
                                  to nie myśl czemu nie ja? głaszcz ją i ciesz się jej szczęściem.pytaj jak się
                                  czuje itp.wtedy i Tobie się uda. anusia_magda ja tak bardzo Tobie kibicuje!!!!i
                                  wszystkim dziewczynom,tak bardzo,że nie potrafię pożegnać się z tym forum,ale
                                  dziewczynki zrozumcie nie można pytać dlaczego nie ja...trzeba mówić ja będę
                                  następna...albo pomyśleć daje sobie jeszcze trzy m-ce czasu jeśli się nie uda to
                                  porozmawiam z lek o inseminacji itp.i wtedy na pewno w ciągu tych 3m-cy
                                  zajdziesz.ja taką taktykę obrałam i zaszłam.I zamiast myśleć w trakcie sexu czy
                                  tym razem sie uda,myślałam czy tym razem też będę miała orgazm i skupiałam na
                                  tym by go osiągnąć.pozdrawiam i trzymam kciuki kiss
                                  • anusia_magda Re: jestem uzależniona od forum 16.12.09, 19:36
                                    Chyba jestem najgorszym człowiekiem na świecie bo nie potrafię się
                                    cieszyć cudzym szczęściem : (
                                    a ostatnio nie myślałam w trakcie seksu o dziecku z reguły o
                                    przyjemności, wszelkie pozycje na mnie nie działają, szkoda gadać..
                                    nic na razie chyba się gdzieś ukryję , bo zamęczę siebie i ludzi
                                    dookoła..pozdrawiam
                                    • anusia_magda Re: nowy dzień 17.12.09, 13:59
                                      dzisiaj powoli oswajam się z tym ,że będzie @. Muszę sobie na nowo
                                      wszystko poukładać w głowie. Dobra Maja...jak radzisz,myślę że w
                                      pracy będę następna : )). Ale tak na poważnie, może faktycznie muszę
                                      sobie założyć, że jeśli nie uda się np. do czerwca to
                                      inseminacja..?? A teraz najlepiej się nie nastawiać w ogóle na
                                      dzidzię? W każdym razie wiem że jeszcze nie raz będzie boleć, ale
                                      może do bólu też można się przyzwyczaić? Dziewczyny , trzymajcie za
                                      mnie kciuki, żebym po prostu potrafiła się wyluzować i pogodzić choć
                                      trochę z tym co zaplanował los..żebym lepiej to znosiła. ściskam
                                      wszystkie staraczki..
                                      • maja281107 Re: nowy dzień 17.12.09, 16:06
                                        właśnie tak jak napisałaś radzę...ciesz się wszystkimi przyjemnościami dookoła i
                                        postanów sobie,że w czerwcu idziesz na inseminacje,a do tego czasu będziesz
                                        korzystać tylko z życia przygotowując się do bezstresowego macierzyństwa.na
                                        prawdę,teraz wiem sama po sobie,że psychika dużo nam pomaga i szkodzi też.ja
                                        poszłam się wykrzyczeć na doktorkę,która wcześniej mnie leczyła,a raczej
                                        olewała,a potem pisałam z wami,ale myślałam ''teraz przyjemności a w lutym idę
                                        na inseminacje...lub pojadę do poradni niepłodności''za każdym razem kiedy
                                        nachodził mnie smutek wmawiałam sobie ten tekst jak litanie i amen w
                                        pacierzu...pomogło...anusia_magda musisz zmienić trochę podejście,jesteś za
                                        bardzo nakręcona niestety w tą negatywną stronę i to Cię blokuje.A może Twój
                                        aniołek chce zejść dopiero na walentynki,żeby zrobić wam piękny prezent w ten
                                        dzień miłości i wiary !!!! duuużżżo optymizmu a na pewno się uda,jestem z Tobą
                                        całym serduchem,powodzenia.
                                        • anusia_magda Re: nowy dzień 17.12.09, 18:47
                                          Dzięki Maja. Zdałam sobie sprawę, że pewnie przed tą inseminacją
                                          będę musiała mieć badanie drożności jajowodów, więc po prostu na
                                          razie próbuję z hormonami( bo muszę coś robić) a potem klinika i
                                          dalsze leczenie, ale to już na wiosnę a raczej lato. Mam nadzieję,
                                          że nie zwariuję do tego czasusmile.
                                          Jutro odbieram wyniki progesteronu i PRL i już mam lekkiego stresa,
                                          ale będę przynajmniej coś wiedzieć..
                                          A Ty jak się czujesz i który to już tydzień?? : )
                                          • maja281107 Re: nowy dzień 18.12.09, 19:25
                                            dokładnie,który tydz.będę wiedziała po wizycie 29.12 bo wtedy załozy mi kartę
                                            ciąży jeśli będzie wszystko dobrze.mam nadzieję,że tak bo w niedzielę odstawiłam
                                            duphaston,zaufałam po raz kolejny mojemu ginowi i na razie wszystko w
                                            porządku,nie ma plamień ani mocniejszych bóli brzucha.ja myślę,że to 4tydz. od
                                            zagnieżdzenia...ale co wyjdzie na usg to nie wiem,hehehe winkczuję się
                                            dobrze.kilka dni dość mocno mnie mdliło,ale już przeszło-teraz jestem jak miś
                                            polarny,mogłabym spać dzień i noc... smiletrochę mi się smaki pozmieniałay i jestem
                                            wyczulona na zapachy.
                                            zrób jak najszybciej drożność jajowodów,ja po 2m-cach po tym badaniu zaszłam smile
                                            • anusia_magda Re: nowy dzień 18.12.09, 20:13
                                              dzisiaj odebrałam wyniki z 8 dnia fazy lutealnej - progesteron -16 a
                                              PRL -35 czyli jeszcze wyżej niż ostatniosad, może to ten mój problem?
                                              Zrobiłam też test i oczywiście nic. Także czekam na @. Szkoda też,
                                              że następny cykl mi przeleci bo na wizytę umówiłam się już po
                                              owulacji( brak terminów), także z lekami będzie już za późno ( myślę
                                              o castagnusie). No nic..jednak dół w Święta...
                                              pozdrawiam
                                              • maja281107 Re: nowy dzień 19.12.09, 22:18
                                                anusia_magda jaki dół????!!!!! twoja prolaktyna aż krzyczy,żebyś przestała się
                                                stresować i dołować,bo to jest przyczyną braku ciąży!!!! progesteron dobry w tej
                                                fazie,ale prolaktyna to porażka,a wszystko jest spowodowane stresem...gdyby nie
                                                on założę się,że byłaby dużo niższa i wtedy na 100% się uda.Wierz mi,miałam
                                                podobną sytuację.I odpuść te doły zwłaszcza na święta a zobaczysz jaki wysyp
                                                będzie zaciążonych po sylwestrze i Ty też wśród nich na pewno będziesz o ile uda
                                                Ci się cieszyć Świętami.Pomyśl sobie,że to Bóg Cię sprawdza czy umiesz się
                                                cieszyć tym wyjątkowym czasem łaski i być może zesłać Ci aniołka jeśli zdasz
                                                teścik .... trzymaj się cieplutko i duuużżżo uśmiechu zamiast dołków wink
                                                • anusia_magda Re: nowy dzień 19.12.09, 22:43
                                                  stres to moje drugie imię...Maja jesteś pewna że na ten raczej dobry
                                                  progesteron nie wpłynął Duphaston?? A tak swoją drogą to co miesiąc
                                                  przed @ mam białe upławy świadczące właśnie o dużej il.
                                                  progesteronu, dziwne...
                                                  ale masz rację , co zrobić z tą prolaktyną ( owulkę mam zawsze,
                                                  niby sprawdzono na monitoringu) ja się chyba tak sama nie
                                                  odstresuję..buu
                                                  • maja281107 Re: nowy dzień 21.12.09, 08:24
                                                    z tego co wiem duphaston nie wchłania sie w krew,nawet po odstawieniu lekarze
                                                    kaza robic badanie z krwi,zeby zobaczyc czy progesteron sie nie zmniejszył.a na
                                                    prolaktyne,żeby spadła to ty jestes lekarstwem-mniej stresu!!!!wmawiaj sobie za
                                                    wszelka cene ze m,usisz byc spokojna,dla dziecka.mysle,ze to powinna byc ogromna
                                                    mobilizacja.
                                                  • maja281107 Re: nowy dzień 22.12.09, 21:59
                                                    byłam dziś na wizycie.to jednak nie sen!!!! wink jestem w 6tyg ciąży,wszystko
                                                    przebiega prawidłowo...no prawie,bo cierpię na bule brzucha.lekarz chciał mnie
                                                    wygonić na zwolnienie,ale nie chcę,więc dostałam znowu duphaston 2*1 i no-spa
                                                    2*1.moje maleństwo ma już prawie 3cm. wink dziewczynki czekam na was po kolei albo
                                                    nawet wszystkie razem.
                                                  • ssierz Re: nowy dzień 23.12.09, 06:49
                                                    bardzo się cieszę!!!oby do samego końca wszsytko było ok....a potem
                                                    jeszcze lepiejsmile
                                                  • anusia_magda Re: nie daję jednak rady 31.12.09, 10:52
                                                    dzisiaj na smutno , w tym wątku w końcu można się wyżalić : (
                                                    wczoraj odwiedziała mnie X, jest w 5 m-cu i wiecie co, jak zaczęła
                                                    gładzić się po brzuszku i mówić do dziecka , to nie miałam siły żeby
                                                    na to patrzeć . Dla mnie to katowanie mojej osoby ( a wie że mi nie
                                                    wychodzi). Czy to ja jestem nienormalna? Jak sobie z tym radzić ?
                                                    Potem cały wieczór przeżywałam takie spotkanie... mam dość..
                                                  • maja281107 Re: nie daję jednak rady 02.01.10, 23:34
                                                    anusia_magda różne histerie i doły przeżywałam,ale żeby aż tak to nigdy...aż mi
                                                    dech zaparło,nie wiem po prostu co ci poradzić,to rzeczywiście bardzo
                                                    smutne...jeśli będziesz w ten sposób do tego podchodzić to nie zrozum mnie zle
                                                    ale nie uda Ci się nigdy zajść w ciążę...bo nie pozwalasz nawet na moment
                                                    organizmowi się na to przygotować,takim katowaniem się rozwalasz sobie całą
                                                    gosp.hormonalną.nie pozwalasz wyregulować się prolaktynie,Twój stres i smutek
                                                    organizm odbiera jako zagrożenie dla ewentualnej ciąży i broni się,żeby do niej
                                                    nie doszło.przepraszam,ale musiałam Ci to uświadomić dla Twojego dobra.mam
                                                    nadzieję,że potrząsnie to trochę tobą i zreflektujesz swoje emocje zanim będzie
                                                    za pózno.chyba nie chcesz takim swoim zachowaniem doprowadzić do bezpłodności a
                                                    uwierz mi jesteś blisko takim nastawieniem.wiem,że trudno jest odpuścić albo
                                                    wyluzować,ale zmobilizuj się kobieto,że robisz to WŁANIE DLA TEGO
                                                    JEDYNEGO,WYPRAGNIONEGO MALEŃSTWA !!!!i na pewno się uda...po prostu Twój aniołek
                                                    nie jest gotowy,żeby zejść jeszcze do ciebie na ziemię,bo jesteś za bardzo
                                                    nerwowa,może chce nauczyć cię właśnie cierpliwości...która potem pomoże ci w
                                                    wychowaniu aniołeczka wink buziole,trzymaj się cieplutko i przemyśl to co ci
                                                    napisałam.przecież znasz moją historię,też wiele musiałam przejść zanim dostać
                                                    to o czym tyle marzyłam...i nadal drżę,żeby wszystko było dobrze,bo nadal nie
                                                    jest idealnie,jestem w grupie ryzyka,przyjmuje leki na podtrzymanie...więc też
                                                    nadal nie jest mi lekko...
                                                  • anusia_magda Re: nie daję jednak rady 04.01.10, 09:26
                                                    Chyba jednak źle się wyraziłam i nie chciałam żeby tak to
                                                    zabrzmiało, ale ta osoba o której pisałam po prostu nie była zbyt
                                                    delikatna wobec mojego problemu. Może nie umiem do końca tego
                                                    opisać , ale jakby było odwrotnie to chyba bym się zachowywała
                                                    innaczej. A z tą osobą znam się dłuugo..i, zresztą niepotrzebnie o
                                                    tym pisałam, bo nie da się tego jednak przytoczyć a ktoś może
                                                    zrozumieć że jestem zawistna ( a nie jestem). Już nie będę tu
                                                    marudzić: )
                                                  • maja281107 do anusia_magda 04.01.10, 19:27
                                                    Wcale nie mam cię za taką jak piszesz o sobie...i może rzeczywiście wyglądało to
                                                    inaczej w realu...albo może też ty widzisz to mniej obiektywnie...nie wiem...po
                                                    prostu chciałam trochę wstrząsnąć tobą,żebyś trochę odpuściła...wtedy na pewno
                                                    się uda!!!!ja wierzę w ciebie bardzo i w to,że możesz się trochę wyluzować,że ci
                                                    się wszystko uda czego tylko zapragniesz osiągnąć...pytanie tylko czy ty sama
                                                    wierzysz w siebie i swoje możliwości? tak jak ja wierzę w ciebie???powodzenia
                                                  • maja281107 Re: do anusia_magda 04.01.10, 19:46
                                                    I DAJ ZNAĆ SZYBKO CO TAM U CIEBIE?
                                                  • anusia_magda Re: do Maji 05.01.10, 20:22
                                                    U mnie..starania, ale mam nawrót grzybicy i kiepsko to idzie( czyli
                                                    mniej intensywniesmile ), także nie wiem czy jest szansa. Powtórzyłam
                                                    badanie PRL i wyszła 28,7 w 3dc. za niecały tydz. mam wizytę u gina,
                                                    i czekam też na wyniki M. także dużo naraz, zobaczymy co z tego
                                                    wyjdzie, co powie gin..a jak Ty się czujesz Maja, mam nadzieję że
                                                    wszystko ok..pozdrawiam
                                                  • maja281107 Re: do Maji 05.01.10, 20:29
                                                    do tej pory oprócz mdłości i zrywów przy których o mało żołądka nie wyplułam i
                                                    ciągłego zmęczenia to wszystko było dobrze.ale dziś niestety znów cały dzień
                                                    dokuczał mi ból brzucha w miejscu gdzie miałam wycinaną torbiel.wiem,że to wina
                                                    zrostów,ale przy braniu 2*1 no-spa i duphastonu razem raczej nie powinnam mieć
                                                    rzadnych tego rodzaju bóli...19.01 kontrol u lekarza.nie mogę się doczekać,bo
                                                    chyba już usłyszę serduszko mojego okrucha smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja