anna.kolodziejek
06.01.10, 13:46
Wczoraj przezylam chyba najgorszy dzien w moim zyciu! to byl 27dc. wlasnie
skonczylam "brac" luteine(od 19 do 26 dc), a wczesniej lykalam
clostilbegyt(3-7dc)-to moj pierwszy cykl z tymi wspomagaczami. idac do pracy
wczoraj rano kupilam test i zrobilam go ok.9 rano. najpierw nic a po 6-7
minutach pojawilam sie slaba druga kreska ktora zaraz zrobila sie bardziej
wyrazna. myslalam ze oszaleje ze szczescia. pomyslalam ze wreszcie sie
udalo!(staramy sie od czerwca) i tak przez 6 godzin myslalam ze jestem w
ciazy-juz myslalam jak oznajmic to mezowi, rodzinie. ale pobieglam do apteki,
kupilam drugi test i tu nic! pomyslalam ze mocz za bardzo rozcienczony. ale za
jakies pol godziny ide do kibelka a tu ...@!!!

(( chcialo mi sie wyc i uciec
gdzies daleko od wszystkich!!! dlaczego ten poranny test byl pozytywny? co sie
stalo? czy bylam w ciazy i co....? ja juz nie mam sily! dlaczego nie mozemy
"zaskoczyc"? za bardzo chcemy? dlaczego ludzie moga choc nie chca a my nie?!
pocieszcie!!!

((((((