owulacja - przydatne [mam nadzieję :)] info

05.10.12, 21:15
Dziewczyny, na jakimś forum znalazłam fajny post, więc się dzielę smile


1. Owulacja (jajeczkowanie), czyli uwolnienie komórki jajowej z pęcherzyka w jajniku, jest najważniejszym i podstawowym wydarzeniem w cyklu miesiączkowym (oczywiście poza poczęciem dziecka!).

2. Niestety, jedynie obserwacje bezpośrednie (np. poprzez badania USG) pozwalają ustalić dokładny termin jajeczkowania w konkretnym cyklu.

3. Pozostałe badania prowadzone w ramach metod NPR (pomiar temperatury, obserwacja śluzu i szyjki oraz ewentualnie inne poboczne obserwacje typu „ból jajników”wink pozwalają tylko w sposób pośredni powiedzieć coś o zaistnieniu owulacji.

4. Owa „pośredniość” wynika z pomiarów (obserwacji) dokonywanych na wielkościach, które nie są bezpośrednio wywołane lub same nie wywołują owulacji. Są tylko jakąś odpowiedzią organizmu na inne wcześniejsze zmiany.

5. Relacje między zmianami tych wskaźników płodności a owulacją zostały ustalone na podstawie badań statystycznych, a więc z określoną niedokładnością.

6. A więc ten sam charakterystyczny rodzaj zmiany objawu (np. skok lub pik/szczyt) wiązany w jakiś sposób z owulacją w różnych cyklach i u różnych kobiet może być w różny sposób przesunięty względem rzeczywistego momentu zaistnienia (zajścia) owulacji.
Ewentualne powiązanie innych wskaźników z danymi z USG jest ważne tylko dla konkretnego cyklu. W innym cyklu korelacje mogą być nieco inne! Pozostaje więc statystyka obarczona określoną niepewnością.

7. Dlatego wymagana jest pewnego rodzaju umowa merytoryczna i terminologiczna, by można było interpretować obserwowane objawy.

8. Dlatego nie należy używać terminu „owulacja” jako równoważnego wspomnianym zmianom. Należy pamiętać, że rzeczywista owulacja może być w innym terminie niż wskazany przez charakterystyczne zmiany we wskaźnikach.

9. Nie należy więc mówić, że „szukam owulacji na wykresie”, „owulacja była tego a tego dnia”.

10. Dlatego metody NPR nie poszukują i nie wyznaczają dnia owulacji!!

11. Metody NPR wyznaczają okres płodny w cyklu miesiączkowym, co jest wystarczające zarówno dla poczęcia dziecka (należy współżyć w tym okresie), jak i odłożenia poczęcia (należy wstrzymać się od współżycia w okresie płodnym).

12. W organizmie kobiety schemat zachodzących zmian jest następujący:
(a) dojrzały pęcherzyk jajnikowy przed pęknięciem rozpoczyna wydzielanie progesteronu (a więc jeszcze przed owulacją)
(b) sygnał o wytwarzaniu progesteronu odbierany jest przez ośrodek termoregulacji w mózgu.
(c) odpowiedzią tego ośrodka jest wzrost podstawowej temperatury ciała. W zależności od „czułości” ośrodka na poziom progesteronu (reaguje na niższy lub wyższy poziom hormonu), ten sygnał (i wynikający z niego wzrost temperatury, zwany w metodach NPR „skokiem temperatury”wink działa przed, podczas lub po owulacji. Stąd obserwuje się owulację w okresie od trzech dni przed skokiem (dla dużej „czułości” na hormony) do trzech dni po skoku temperatury (gdy wyczuwane jest dopiero wysokie stężenie hormonu).

13. Nieuzasadnione jest więc utożsamienie dnia skoku temperatury (lub dnia poprzedzającego skok) z dniem owulacji. Wprawdzie niektórzy nauczyciele NPR, dla uproszczenia, zakładają, że owulacja następuje w dniu skoku temperatury, ale jest to tylko umowa!

14. Umowa dotyczy też początku fazy lutealnej czyli progesteronowej. Dla wygody zakłada się, że rozpoczyna się ona w dniu skoku temperatury (choć może to być już po owulacji; wówczas zapewne faza jest krótsza; lub przed owulacją i wtedy faza jest nominalne dłuższa).

15. Podobnie niepewna jest sytuacja z wynikami testów owulacyjnych. Testy te wykrywają określony poziom hormonu LH. Pozytywna reakcja testu nie oznacza jeszcze, że w danym cyklu odbędzie się owulacja; muszą być spełnione jeszcze inne warunki.


forum.28dni.pl/discussion/151/okienko-eksperta-abc-owulacji/
    • 1klara79 Re: owulacja - przydatne [mam nadzieję :)] info 08.10.12, 09:48
      Ciekawe, ale z wieloma rzeczami się średnio zgadzam.

      1. Niewątpliwie obserwacja cyklu u lekarza ginekologa jest bardziej akuratna aniżeli wyznaczanie owulacji w domu! (cieżko jednak robić monitoring co miesiąc przez dłuższy czas starania się o dziecko..)

      2. ponieważ jestem osobą wnikliwą i dociekliwą z wieloma lekarzami kontaktowałam się od czasu gdy mierzę temperaturę dla wyznaczenia dni płodnych i zdecydowana większość z nich uważa tę metodę za wiarygodną, a na pewno dużo wiarygodniejszą od testów owulacyjnych.

      3. Z moich obserwacji wynika, że dzień owulacji wyznaczony za pomocą temperatury różnił mi się o max 1,2 dni od tego co wyznaczał mi lekarz ginekolog. A umówmy się z punktu widzenia starania o dziecko, jeden czy dwa dni to nie problem, plemniki przeżywają nawet do 5 dni! Ale generalnie w wielu cyklach dzien owulacji byl taki sam, aż do jednego dnia!

      4. Moim zdaniem metoda pomiaru temperatury i obserwacji ciała ma wysoką skuteczność jedynie przy staraniu się o dziecko, nie odważyłabym stosować jej jako metodę antykoncepcji, bo tutaj ten ewentualny jeden, dwa dni poślizgu mają duże znaczenie (poza tym są lepsze metody anytkoncepcji). Dlatego nie wrzucałabym wszystkiego do jednego worka.

      5. Bardzo dobry lekarz powiedział mi kiedyś że obserwacja ciała do wyznacznia dni płodnych jest obarczona czynnikiem ludzkim - czyli jest tak dokładna i wiarygodna jak osoba, która obserwuje swoje ciało. Jeśli osoba przestrzega podstawowych zasad, to daje to b dobre rezultaty, jeśli sie tego nie robi lub robi na pół gwizdka jej skuteczność spada.
Pełna wersja