koralik00
12.10.12, 04:36
Witam Kochane
Moze wykorzystam ten watek i od razu sie przedstawie. Podgladam Was od niedawna tzn od momentu kiedy zakielkowala we mnie mysl aby starac sie o trzeciego bobasa. Decyzja ta byla poprzedzona bolesnym doswiadczeniem ktorego wynik mozecie zobaczyc na wykresie ponizej. W polowie sierpnia zaszlam w ciaze i nawet o tym nie wiedzialam dopoki nie zaczelo sie dziwne plamienie - maz namowil mnie na test i od razu bylo wiadome ze jestem w ciazy, tyle tylko ze gdy po pierwszym szoku przyszla fala radosci krwawienie rozpoczelo sie na dobre - jak sie domyslacie nie bylo ratunku - przezylam to po raz pierwszy w zyciu.
Pomimo dwojki dzieci moja sytuacja nie jest tak cukierkowa jakby sie wydawac moglo - mam od wielu lat zdiagnozowane PCOS wszystkie moje ciaze poczelam na metforminie - (bez niej wogole nie mam cykli a tym bardziej owulacji). Do tego stuknelo mi niedawno 33 lata a moj M wielkimi krokami zbliza sie do 40 - jesli chcemy miec trzecie dziecko powinnismy sie troszke sprezyc. Postanowilam jednak ze odpuszcze sobie trzy kolejne cykle - po pierwsze dlatego ze chce sie troche zdystansowac do tego przez co przeszlam, po drugie dlatego ze gdybym potencjalnie w najblizszych miesiacach zaszla w ciaze to nie byloby mowy o wakacjach w Polsce (mieszkamy w Stanach ale co roku ok trzy miesiace spedzam w naszym kraju) a tego nie moge sobie odmowic - tak wiec prawdziwe starania odkladam na poczatek 2013 a do tego dokladnie postaram sie poobserwowac co sie tam u mnie dzieje
W zwiazku z tym mam do was pytanie
W tym cyklu przez 4 kolejne dni mialam pozytywny test owulacyjny - dotad myslalam ze pik LH bedzie tylko czytelny w jednym dniu - zaczelam wiec szukac informacji - Znalazlam dwie zupelnie odmienne ze soba teorie - pierwsza ze niezaleznie od ilosci dni w jakich czytelny jest szczyt LH bierze sie pod uwage tylko ten pierwszy i od niego teoretycznie ma zaistniec owulacja w ciagu maksymalnie 48 godzin - druga opcja to ta ktora stosuje strona Fertility Friend (jedna z najbardziej zaawansowanych stron monitoringu owulacji) - wedlug nich owulacja moze potencjalnie wystapic w przeciagu 48 godzin od kazdego pozytywnego testu owulacyjnego. Jestem ciekawa co wy na to? Czy macie jakies doswiadczenie badz wiedze w tym temacie? Bede wdzieczna za kazdy komentarz
Po drugie znalazlam ciekawa informacje tyczaca samego zaplodnienia - nie wiem na ile jest wiarygodna dlatego chce porownac ja z wasza "baza danych"

otoz wedlug pewnego zrodla jest malo prawdopodobne ze zajdzie sie w ciaze ze stosunku odbytego w dzien samej owulacji i nie chodzi tu bynajmniej o czas dotarcia plemnikow do komorki jajowej - gdyby tak bylo sprawa bylaby znacznie prostsza - chodzi o to ze plemniki potrzebuja co najmniej 12 godzin na przygotowanie sie do zaplodnienia, w tym czasie sperma ulega wielu przemianom (mozna by to nazwac obrobkom) dzieki ktorym jest w koncu gotowa na to by wniknac w komorke jajowa. Tymczasem sama komorka jajowa moze zwykle przezyc max 12 godzin wiec jest juz z reguly za pozno. Czy wiecie cos na ten temat?
Ponizej dla dociekliwych podaje linka do specjalistycznego artykulu - niestety tylko po angielsku
tiny.pl/hn923
Tak wiec sobie mysle, ze chyba jednym z najistotniejszych i najmniej docenianych warunkow jakie moze stworzyc nasz organizm jest nasz sluz - to od jego jakosci, struktury i czasu wystapienia zalezy to co sie stanie ze sperma ktora musi wniknac do naszego ciala znacznie wczesniej niz zajdzie owulacja. Od tego jakie napotka warunki zalezy jej zdolnosc do zaplodnienia albo obumarcie.
Moze wiec powinnismy sie zastanowic jak mozemy poprawic jakosc naszego sluzu - czy macie jakies sugestie?
Pozdrawiam i ide spac - u nas juz prawie 22