Jak wasi Faceci to znosza?

27.10.12, 18:25
Chodzi mi oczywiscie o oglnie pojete starania o dzidziusia - wasze codzienne testowanie temperatury nad ranem (slowo daje mam wrazenie ze jak moj M widzi mnie z termometrem w ustach o 6 nad ranem to ma ochote wybuchnac smiechem) wasze ekscytacja z powodu nadchodzacej owulacji (badania sluzu, robienie testow owulacyjnych, faszerowanie sie lekami badz suplementami) a potem wasze codzienne pytania czesto do samych siebie - czy tym razem sie udalo, czy dobrze wyznaczylam owulacje, czy moja temperatura ladnie wzrasta, czy dobrze ze wtedy sie kochalismy- moze lepiej bylo z tym poczekac i zrobic to 6 godzin pozniej. No i oczywiscie jak sie nie uda i przychodzi @ wasz smutek i rozczarowanie?
Moj M gdy slyszy cos na ten temat udaje ze jest zainteresowany i ze mnie uwaznie slucha ale cos mi sie wydaje ze najchetniej ucieklby w sina dal na pierwsza wzmianke o czyms so ma zwiazek z moim cyklem - no i czesto mam poczucie ze jesli jeszcze bedziemy miec kiedys kolejnego dzidziusia to bedzie to glownie moja zasluga - bo on ogranicza sie jedynie do tego najprzyjemniejszego aspektu naszych staran smile
A jak wasi Mezczyzni?
--
    • gromola Re: Jak wasi Faceci to znosza? 27.10.12, 21:30
      Mój bardzo różnie smile Na samym początku, gdy dopiero zaczynaliśmy, było bardzo fajnie, bo na luzie wszystko. Dopiero z czasem, gdy ja się coraz bardziej angażowałam, czytałam i szukałam różnych informacji, to mój maż coraz bardziej się wycofywał. W końcu doszło do tego, że z jednej strony się staraliśmy, a z drugiej na każdą moją wzmiankę na ten temat reagował nerwowo. W końcu zrobiłam mu najpierw awanturę, później pogadaliśmy poważnie i chyba zrozumiał, że to nie jest tylko moja sprawa, a ja przestałam non stop o tym gadać, bo faktycznie chyba przesadzałam. Efekt jest taki, że teraz sam się interesuje, pyta o temperaturę i wykres, żebym mu czasami pokazała i wytłumaczyła i to jest fajne. No i ciągle go śmieszy poranny widok z termometrem (powiem tylko, że nie w ustach big_grin ) Wkurza mnie tylko tym, że jak ja co cykl coraz mocniej przeżywam, że się nie udaje, to mąż jakby się tym w ogóle nie przejmował, że przyjdzie jeszcze na nas czas itp., tylko, że takie gadanie mi nie pomaga, a tylko jeszcze bardziej dobija w tym czasie...
      enpr.pl/2356
    • rutkam Re: Jak wasi Faceci to znosza? 27.10.12, 22:42
      Mój mąż od początku podchodzi na luzie, jego podejście jest takie że jak będzie to ok, a jak nie będzie to trudno, że w końcu się uda, czym mnie doprowadza do szału, bo dla mnie nie jest to obojętne bo ja wiem czego pragnę. Początkowo bardziej mu mówiłam o dniach płodnych, śluzie, owulacji, ale przestałam to robić bo już mi raz zarzucił, że czuje się jak byk rozpłodowy.
      Najgorszy dla mnie jest moment wtedy, kiedy wiem że nie ma sensu testowanie bo czuję zbliżającą się @ i jak się już pojawia to wtedy czuję wściekłość i to właśnie na męża, chociaż wiem że nie ma w tym jego winy, ale mija kilka dni i znów czekam na dni płodne i na najprzyjemniejszy okres starań smile. Myślę że faceci nie przeżywają tego tak bardzo jak my kobiety, w końcu są z innej planety wink.
      • olo2108 Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 06:32
        Ja w pierwszą ciążę zaszłam szybciutko- w 2 cyklu starań, więc stresu nie było co nie oznacza, że nie czytałam, nie zastanawiałam się, nie liczyłam dni płodnychwink Jednak męża w to nie angażowałam zupełnie. Chłopak się bardzo stresuje i stwierdziłam, że jak się oboje zafiksujemy to będzie tragedia. Teraz rozpoczynamy starania o kolejną dzidzię i moje podejście się nie zmieniło. Jak wiem, że mam dni płodne to sugeruję, że musimy się o dzidzię bardziej postarać i tylewink Zobaczymy co z tego wyjdziewink
    • nglka Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 10:36
      Metode objawowo - termiczna stosowalam przed pierwsza ciaza i miedzy ciazami, bede ja tez stosowac po porodzie. Moj B. do dzis nie wie o co w wykreesach chodzi, bo robie je online, nigdy sie tym nie interesowal i nie chcial w tym uczestniczyc, nigdy tez nie nakrecalam sie przy nim "czy sie udalo", choc czasem cos przebakiwalam ale na zasadzie nawiazania do rozmowy.
      Mialam to szcescie przy drugim dziecku, ze udalo sie od razu [a w zasadzie falstartem bo mielismy zaczac miesiac pozniej, tylko nam sie jakos tak za bardzo wyluzowalo i wypadla mi ciaza w Turcji smile ].
      Z pierwsza ciaza zaciskalam zeby, to byl temat tabu bo po pol roku mialam tak napinke psychiczna, ze gdybym zaczela temat to chyba bym wybuchla a B. bardzo dlugo oswajal sie z mysla o zostaniu ojcem. Powiedzmy: robil swoje, ale rozmawiac na ten temat nie chcial.
    • silvanana Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 12:24
      U nas jest trochę inaczej, bo ja nie mierzę temp codziennie, brania leków nie zauważył (brałam w pracy), testów owu nie robię, nie wyznaczam owulacji, śluzu nie badam (widzę, że jest, mąż też to czuje). Po prostu bzykamy się wtedy, kiedy mamy ochotę, zwykle wychodzi co 2-3 dni. A i tak mieliśmy małe spięcie, bo ja chciałam, ajego głowa bolała tongue_out
      Moją owulacje zauważa,bo mi się wtedy chce ruchać bez przerwy tongue_out
      A rozczarowany z powodu braku ciąży jest trochę, choć jak twierdzi "my się nie staramy, my po prostu jesteśmy otwarci na dziecko". I w sumie to chyba najważniejsze, póki co.
      • koralik00 Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 20:41
        Podoba mi sie takie podejcie - nie staranie sie ale otwarcie sie na dziecko - z pewnoscia mniej stresujace.
        • gromola Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 20:52
          koralik00 napisała:

          > Podoba mi sie takie podejcie - nie staranie sie ale otwarcie sie na dziecko - z
          > pewnoscia mniej stresujace.

          Też mi się podobało przez pierwszy rok. Niestety z każdym nieudanym miesiącem frustracja narasta, nie wszyscy mają to szczęście, że udaje im się w miarę szybko uncertain
          • koralik00 Gromola 28.10.12, 21:23
            Oczywiscie masz racje - tylko kobiety ktore przeszly lub przechodza przez miesiace staran wiedza jakie to frustrujace. Wydaje mi sie ze nie jest mozliwe zachowanie pogody ducha i luzu jesli juz przez dlugi czas probuje sie zajsc w ciaze i to bez sukcesu. Pozostaje tylko zyczyc aby jak najszybciej sie udalo
            • silvanana Re: Gromola 29.10.12, 12:18
              No wiecie, ja się staram już 7 cykl i to nie jest tak łatwo przeżyć brak sukcesu. Chciałoby się szybko,ale coś nie działa. Więc trudno... Naprawdę nic na to nie poradzę, biorę leki, wydaje się, że jestem zdrowa. Jeśli nic nie mogę zrobić, to co mi pozostaje?
              • gromola Re: Gromola 29.10.12, 12:27
                silvanana napisała:

                > No wiecie, ja się staram już 7 cykl i to nie jest tak łatwo przeżyć brak sukces
                > u. Chciałoby się szybko,ale coś nie działa. Więc trudno... Naprawdę nic na to n
                > ie poradzę, biorę leki, wydaje się, że jestem zdrowa. Jeśli nic nie mogę zrobić
                > , to co mi pozostaje?

                No jasne, dobre podejście wink Ja niestety tak mam, że albo jest wszystko super i jestem nastawiona pozytywnie, albo wszystko do doopy i bez kija nie podchodź. I tak jest w kółko: zbliża się okres, dochodzi pms i negatywny test i jest u mnie kilka dni depresji, potem się zbieram, jest fajnie: nowe nadzieje i starania... Chciałabym się wyluzować tak naprawdę , ale nie umiem i zazdroszczę tym, które potrafią wink
    • mellona Re: Jak wasi Faceci to znosza? 28.10.12, 14:05
      U nas to mąż wyszedł z decyzją o dziecku.ja miałam plany zawodowe wykluczające ciążę przez najbliższe 3/4 lata, a że jestem po 30, to dałam się przekonać.i konsekwentnie wspiera mnie we wszystkich badaniach, sam się zbadał na początku, narzekać nie mogę. w tygodniu gdy mam owu nigdzie nie podróżuje i sam inicjuje zbliżenia "bo masz owu". ogląda mój wykres temp w necie,przynosi termometr itd. itp.
      za to ja się trochę blokuję psychicznie i moje libido wyjechało na jakieś wakacje..co badanie krwi to wychodzą mi jakieś schorzenia o których nie miałam pojęcia i których bym nie leczyła gdyby nie starania. co rano połykam garść tabletek. lekarze straszą mnie laparoskopią, hsg i bóg wie czym jeszcze. w dodatku, mimo że chcę zostać matką, to bycie w ciąży trochę mnie wystrasza.do tego nie chcę rodzić naturalnie.
      tak więc mój mąż podchodzi do tematu bardzo profesjonalnie i wspierająco, rzekłabym nawet aktywnie, gdyż on sam ocenia np. testy owulacyjne, ale to wszystko wcale nie jest takie różowe.

      gdyby nie on, myślę że nie zdecydowałabym się teraz na macierzyństwo. plany zawodowe odłożone już rok (rok się staramy), a we mnie narasta frustracja.
      • miau0 Re: Jak wasi Faceci to znosza? 29.10.12, 14:09
        A u nas jest niby na ludzie, bo niczego na razie nie mierze, tylko obserwuje sluz i wczuwam sie w objawy organizmu, ale z drugiej strony oboje o tym myslimy, chociaz mysle, ze ja wiecej. Staram sie o tym za czesto nie mowic, zeby mojego partnera nie meczyc tematem, ale czesto mam ochote porozmawiac w detalach o moim cyklu.
        Temat wraca co miesiac jak dostaje @. To wtedy nam przykro i o tym rozmawiamy, wspieramy sie. Wiem, ze on tez bardzo, bardzo chce. Ale staramy sie, zeby nasz swiat sie wokol tego tematu nie krecil. Chociaz i tak o tym caly czas myslesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja