Staram się i nic....

06.11.12, 14:55
Staramy się o dzidziusia jakieś 4 miesiące bezskutecznie.Brałam tabletki ale odstawiłam je jakieś 2 lata temu.Jesteśmy po 30 więc jesteśmy gotowi na dziecko a tu cisza.....miałam przez pół roku bardzo stresyującą pracę i wykończyła mnie psychicznie.Teraz zostałam zwolniona
( w piątek) więc kolejny stres.Mam już głupie myśli że może nie mogę mieć dzieci???A może robimy coś nie tak??Sama juz nie wiem a dziecko bardzo chcemy mieć sad
    • gosiablada Re: Staram się i nic.... 06.11.12, 15:26
      Hej.
      A kiedy ostatnio bylas na usg kontrolnym? Mierzysz temperaturę, jakieś obserwacje?
      Uwierz mi 4 msce to nie dużo smile

      Życzę powodzenia i dokładnie Cię rozumiem.
      • kotkowa Re: Staram się i nic.... 06.11.12, 15:33
        Ja też myślę, że 4 m-ce to zupełnie nic, ale jeśli nie chcesz tracić czasu to zacznij od obserwacji cykli wg npr, to naprawdę daje mnóstwo informacji, czy wszystko z cyklem ok. Możesz zbadać też podstawowy profil hormonalny. Czynników powodujących niepłodność może być dużo, ale tą drogą i trudną diagnostykę zaczyna się po dłuższym okresie starań. Zacznij od tego, co łatwe i stosunkowo niedrogie i proste do sprawdzenia. Powodzenia smile
        • lidkazmargate Re: Staram się i nic.... 06.11.12, 16:05
          Hm...mieszk od ku w Uk więc na badanich byłam rok temu i robiłam je regularnie tak jak miewam okres co do minuty smile.Mój narzeczony ma juz dziecko więc myślę że jest ze mna coś nie tak....Staram się o tym nie myśleć ale samo życie daje mi za dużo stresu
          • lidek0 Re: Staram się i nic.... 12.11.12, 19:30
            Jesteści już po 30-ste i pewnie myślicie o niejednym dziecku więc moim zdaniem warto sprawy wziąć w swoje ręce a nie bezczynnie czekać. Prawdą jest, że z wiekiem płodność kobiety spada. A jakie badania robiłaś? Regularne okresy o niczym nie świadczą niestety, można prz nich mieć zaburzenia hormonalne. Tak gdzie mieszkasz pewnie od tak badań Ci nie zrobią, ale gdybyś powiedziałą lekrzowi, ze starcie się od ponad roku pewnie już by coś zrobił. Dla nie stwierdzenie, że jak się za bardzo chce to nie wychodzi nie sprawdza się niestety, to taki slogan.
        • for.malina Re: Staram się i nic.... 06.11.12, 16:47
          Kotkowa mam taką prośbę piszesz, że mnóstwo rzeczy się da wyczytać z wykresu, czy miałabyś chwilę, żeby zerknąc na moj wykres?

          bo tak prawdę mówiąc to ja tam niewiele wyczyuje (prawie nic)
          • eps Re: Staram się i nic.... 09.11.12, 18:23
            może nie powinnam sie tu wypowiadać bo dzieci mam, a moze powinnam bo je właśnie mam.
            Kiedyś w sklepie spotkałam staruśką babinkę (z 90 lat miała) jak rozmawiała ze sprzedawczynią. Pytała tą młodą dziewczynę czy już jakiś dzidziuś w drodze. Na co dziewczyna z drżeniem w głosie powiedziała że nie bo tak bardzo się stara i nic.
            I ta babinka złapała ją czule za rękę swą drżącą pomarszczoną dłonią i z wysiłkiem, pochlając sie w jej stronę powiedziała "Przestań sie starać kochaniutka, przestań sie starać i dzidziuś sam sie pojawi".
            I pod tym mogę sie podpisać obiema rękami.
            Może to patetycznie i niekiedy naiwnie brzmi ale to są święte słowa.
            Pamiętam jak na poczatku mojej drogi ku macierzyństwu też sie STARAŁAM. Jak przestałam to mi sie dzieci posypały - czego i Tobie z całego serca życzę!!!
            • owieczka1 Re: Staram się i nic.... 09.11.12, 19:36
              epsa popieram , nie ma się co starać ,trzeba olać i się uda , a 4 miesiące starań to nic , po roku jak nic to można zacząć się martwić
              • 1klara79 Re: Staram się i nic.... 12.11.12, 12:25
                A ja nie popieram takiego podejścia, według mnie i wielu badań które przeczytałam to niestety krązący mit "jak odpuścisz to zajdziesz" - jest to najbardziej denerwujące co można usłyszeć starajac się o dziecko...
                Ja Ci polecam zacznij od obserwacji swojego ciała - postaraj sie jak najbardziej wiarygodnie określić swoje dni płodne. Mierz codziennie po obudzeniu temperaturę i sprawdzaj śluz, dodatkowo możesz robic testy owulacyjne. Do interpretacji cykli ja korzystam z ovufriend.pl i uważam że jest świetny. Mój gin też bardzo sobie chwali prowadzenie cykli ,bo zawsze jestem przygotowana do wizyty wink
                Cztery miesiące to na prawdę nie jest długo, tak na prawdę to norma! Prace znajdziesz jeszcze lepszą, jeżeli była zbyt stresująca to i tak nie była warta niczego. Powodzenia!
                • eps Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 08:00
                  nie no masz rację, że samo "odpuszczenie " nie wystarcza.
                  Trzeba mieć jeszcze pewność, że organizm działa bez zarzutu.
                  Ja na przykład dokładnie wiem kiedy mama owulację lub jej nie mam.
                  widze to po śluzie, po tym że mnie boli jajnik itd.
                  okres też wiem kiedy dostane.
                  nie ma mowy o odpuszczaniu jak nie wiadomo czy jest owulacja.
                  • jessica1986 Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 08:54
                    eps napisała:
                    > Ja na przykład dokładnie wiem kiedy mama owulację lub jej nie mam.
                    > widze to po śluzie, po tym że mnie boli jajnik itd.
                    > okres też wiem kiedy dostane.

                    Przepraszam, jeśli się mylę, ale skąd na postawie bólu jajnika i śluzu możesz "widzieć", że masz owulację?
                    Tylko monitoring cyklu wykonany przez lekarza, może pozwolić Ci "zobaczyć", że do owulacji doszło.
                    • eps Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 10:46
                      może masz racje a może nie smile
                      przy bólu jajnika i śluzu było dopisane jeszcze itd. a to znaczy że są jeszcze objawy takie inne mniej namacalne, ale o tym pisać nie będę.
                      Poza tym, nie wiem czy może to ma związek a może nie ma, ale trzymając się moich "wyliczanek" i obserwacji doczekałam się 3 dzieci.
                      A czy ból jajnika może oznaczać owulację?
                      na 100% pewna nie jestem, ale jak miałam cykle w których jajnik mnie nie bolał (plus reszta objawów) to w ciąże nie zachodziłam. A jak bolał to przy pierwszym podejściu byłam w ciąży - a w ciąży byłam 4 razy.
                      prawdę powiedziawszy, nigdy się nad tym na szczęście zastanawiać nie musiałam.
                      Proszę nie zrozum mnie źle, ale generalnie w poprzedniej mojej odpowiedzi chodziło mi o to, że jeśli kobieta jest ZDROWA i wszystko gra jak powinno bo WTEDY powinna wrzucić na luz bo może to ją blokuje.
                      Przy jakichkolwiek problemach choćby człowiek wypijał wiadro melisy i zajęty był 24/24 to i tak w ciąże nie zajdzie.
                      Poza tym, już na koniec, ja osobiście (co nie znaczy że Ty też musisz) nie wierzę tak ślepo w "zobaczyć", bo często gęsto ciekawsze jest to czego się nie "widzi" a się czuje smile

                      pozdrawiam serdecznie
                      • jessica1986 Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 13:45
                        eps napisała:
                        >I ta babinka złapała ją czule za rękę swą drżącą pomarszczoną dłonią i z wysiłkiem, >pochlając sie w jej stronę powiedziała "Przestań sie starać kochaniutka, przestań sie starać i >dzidziuś sam sie pojawi".
                        >I pod tym mogę sie podpisać obiema rękami.
                        >Może to patetycznie i niekiedy naiwnie brzmi ale to są święte słowa.
                        >Pamiętam jak na poczatku mojej drogi ku macierzyństwu też sie STARAŁAM. Jak przestałam >to mi sie dzieci posypały - czego i Tobie z całego serca życzę!!!

                        eps napisała:
                        > Poza tym, nie wiem czy może to ma związek a może nie ma, ale trzymając się moic
                        > h "wyliczanek" i obserwacji doczekałam się 3 dzieci.
                        > A czy ból jajnika może oznaczać owulację?
                        > na 100% pewna nie jestem, ale jak miałam cykle w których jajnik mnie nie bolał
                        > (plus reszta objawów) to w ciąże nie zachodziłam. A jak bolał to przy pierwszym
                        > podejściu byłam w ciąży - a w ciąży byłam 4 razy.
                        > prawdę powiedziawszy, nigdy się nad tym na szczęście zastanawiać nie musiałam.


                        Pogrubiłam Twoją wypowiedź, bo piszesz, że się starałaś a jak odpuściłaś to się udało, by za chwilę napisać, że jak Cię bolał jajnik, miałaś śluz płodny ("itd" o czym nie chcesz nam napisać) to miałaś świadomość odbytej owulacji i za każdym razem taka dawała ciążę.
                        Może źle Ciebie rozumiem i mamy obie inną definicję pojęcia "starać się", ale odnoszę wrażenie, że przeczysz sama sobie.

                        eps napisała:
                        > Przy jakichkolwiek problemach choćby człowiek wypijał wiadro melisy i zajęty by
                        > ł 24/24 to i tak w ciąże nie zajdzie.
                        > Poza tym, już na koniec, ja osobiście (co nie znaczy że Ty też musisz) nie wier
                        > zę tak ślepo w "zobaczyć", bo często gęsto ciekawsze jest to czego się nie "wid
                        > zi" a się czuje smile
                        >
                        > pozdrawiam serdecznie

                        Nie zrozumiałas mnie, bo ja nie wierzę w ślepo w to co widzę, monitoring cyklu miałam raz w życiu, jednak niestety czasami, trzeba zobaczyć, by wiedzieć, czy jest się "zdrową" i czy brać takie rady "wyluzowania się" do serca czy nie brać! sad
                        • jessica1986 Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 13:49
                          p.s. ... i oczywiście nie chcę w żaden sposób urazić Ciebie swoją wypowiedzią. Tylko rozmawiamy/korespondujemy.
                        • eps Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 17:49
                          może faktycznie wyszło niezrozumiale smile
                          jak jeszcze nie miałam dzieci i w którym momencie chciałam je mieć to pomimo, że teoretycznie wszystko było ok (nie miałam podstaw uważać inaczej) to tak bardzo chciałam dziecka, że mi nie wyszło. w ciąże nie zaszłam i jeszcze rozregulowałam sobie swoim "chceniem" organizm. Jak odpuściłam to w ciąże zaszłam.
                          I tu ja rozumiem "staranie się" jako wielką nieokiełznaną chęć posiadania dziecka, taką że nie daje mi spać po nocach, taką że wszystko co robię i mówię jest nakierowanie na posiadanie dziecka i zajście w ciążę, że nic innego nie ma znaczenia.
                          Nie chodzi mi o "staranie się" w sensie próbujemy ale bez parcia na szkło, jak nie wychodzi to robimy badania itd.
                          A jeśli chodzi o cyt."prawdę powiedziawszy, nigdy się nad tym na szczęście zastanawiać nie musiałam" dotyczące tego, że zachodziłam w ciąże za pierwszym razem, to to dotyczy mojego życia juz po tym jak sobie odpuściłam.
                          To co pisałam, że nie miałam problemu i zachodzę w 1 cyklu dotyczyło momentu jak wrzuciłam na luz po pierwszym okresie schizowania na temat ciąży.

                          A pewnie, że czasem jak od dłuższego czasu ciąży nie ma, to trzeba spróbować ustalić przyczynę.

                          Mi o "staranie sie" i wrzucenie na luz chodziło tylko i wyłącznie, jak wiadomo, że wszystko wskazuje ze powinno być ok (np. bo badaniach) a ciąży nadal nie ma.
                          Mam koleżankę która przez 6 lat starała sie zajść w ciążę. Zrobili z mężem chyba wszystkie badania świata i wszystko wychodziło w normie, a dziecka nadal nie było. Jak adoptowali dziecko, ona w niedługim czasie zaszła w ciążę.
                          Sama później mówiła że adopcja i dziecko pozwoliły jej sie wyciszyć, przestała ciągle myśleć o dniach płodnych, owulacji, temperaturach itd. i po prostu, zwyczajnie zaszła w ciążę.
                          później jeszcze mieli drugie biologiczne dziecko.

                          Mama nadzieję że znów nie namieszałam
                • jessica1986 Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 08:59
                  1klara79 napisał(a):

                  > A ja nie popieram takiego podejścia, według mnie i wielu badań które przeczytał
                  > am to niestety krązący mit "jak odpuścisz to zajdziesz" - jest to najbardziej d
                  > enerwujące co można usłyszeć starajac się o dziecko...

                  klara popieram Cię.
                  • violetowa_34 Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 14:20
                    Musze sie podpisac obiema rekami ze to mit ze jak sie przestanie starac to sie automatycznie zajdzie. Ja zaszlam w ciaze 3 razy starajac sie bardzoooo, niestety dzieci nadal nie mam, ale to juz inna historia sad
                    • arricia_louv Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 15:28
                      ciężki to temat...znam wiele kobiet które zachodziły w ciąże nie chcąc i nie planując (tak miałam sama ja z pierwszą ciążą- zaszłam i już) teraz 4 miesiące sie staram- może w porównaniu z innymi to mało...a jeszcze z innymi to dużo. Odpuścić-coś w tym jest bo w końcu wszytko zaczyna się w naszych głowach (o ile ze zdrowiem wszystko ok) ...to jednak...ciężko odpuścić nie myśleć, nie zastanawiać sie- i ja tutaj nie pisze o skarjnych przypadkach po wielu niedanych latach strań...pisze o sobie- zaledwie 4 świadome miesiące i co? i nic...wyliczam dni plodne, tulimy sie w "te" najlepsze i dalje nic....i mimo że nie myśle o dziecku obsesyjnie- to w głowie to tam siedzi...czy tym razem sie udało? czy będą 2 kreski? czy przyjdzie okres? ....też tak macie?
                      • mama-emmy Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 21:12
                        Ja tak mam.
                        Strasznie wkurzające są rady: jak odpuścisz to zajdziesz w ciążę. No bo skąd ten ktoś wie jak kurczowo trzymam się tej myśli. Jak bardzo odpuścić? Nie da się nie myśleć. Na każdym kroku te myśli są przywoływane. Nie da się wyłączyć cząstki serca. Nie ma pilota na którym można było by wcisnąć mute i ściszyć te głosy w mojej głowie. Po stracie te głosy są jeszcze głośniejsze. A gdy zbliża się termin porodu, którego nie będzie- presja jest jeszcze większa.
                        • cibeles Re: Staram się i nic.... 13.11.12, 22:20
                          Tak sobie myślę, że z tym odpuszczaniem to może być między innymi kwestia prolaktyny. Endo mi powiedziała, że PRL bardzo reaguje na emocje, szczególnie stres. Jak nam bardzo zależy to się stresujemy (nawet w takim pozytywnym sensie) i wtedy prolaktyna może skakać i blokować.
                          Oczywiście inna sprawa, że emocji nie da się wyłączyć, a jak nam zależy to emocje są dużo silniejsze.
                          • arricia_louv Re: Staram się i nic.... 16.11.12, 08:37
                            ja myślę że coś w tym jest że jak zaczynamy schizować to cośtam się blokuje....mój kochany Jużmąż powiedział mi że on uważa ze to naturalny system obronny organizmu- jak zaczynasz świrować to natura blokuje możliwość powicia potobstwa gdyż ponieważ albowiem- ześwirzony rodzic to zly rodzic...oczywiście to takie pół żartem..ale może i cośtam z tego jets prawdą?

                            Insza inszość jest to, że wyluzowanie,, odpuszczenie, wyłączenie, nieświrzenie- jak zwał tak zwał- jest fizycznie i psychicznie niemożliwe- to się dzieje poza naszą kontrolą- nie da rady powiedziec od za 10 minut odpuszczam- klik i już...poprostu się nie da....no chyba ze któraś zna sposób - to poproszę o przepis na to jak odpuści skladnik po składniku smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja