On sie rozmyslil - prosze pocieszcie...

13.12.12, 13:27
Wiem, ze moze nie powinnam zakladac tego watku, ale nie mam sie komu wyzalic. Nie moge dojsc do siebie po wczorajszej wizycie w klinice plodnosci i tym, co stalo sie krotko po tym. Otoz, zawsze wydawalo mi sie, ze decyzja o staraniach jest nasza wspolna i moj partner uczestniczy w calej procedurze z rownym zaangazowaniem co ja.
Wizyta przebiegla w miare pomyslnie. Jego wyniki sie poprawily od ostatniego razu, ja dostalam skierowanie na droznosc i prolaktyne, w planie jest wdrozenie Clomidu i starania naturalne. Machina ruszyla, ale...
Moj partner sie ta wizyta bardzo zdenerwowal. Na poczatku nie chcial powiedziec co jest nie tak, ale potem wydusil, ze sie boi, ze za szybko, ze on nie jest pewny, czy tego chce, ze przeraza go taka decyzja. Od tego przeszlismy do trudnej rozmowy o naszym zwiazku, ze on nie wie czy ja jestem "ta", ze brakuje mu seksu, ze to wszystko takie zaplanowane i go przeraza.
Jest mi cholernie przykro, bo czuje sie zwyczajnie glupio, ze sie zaangazowalam, ze robilismy te wszystkie badania. A tu sie okazuje, ze on wcale tego nie chce, ze nasz zwiazek byc moze nie rokuje. Z drugiej strony widze, ze on ma wyrzuty sumienia, ze "zmarnowal mi zycie", bo przeciez ja mam juz 35 lat, a on mnie stawia w takiej sytuacji.
Pocieszcie kobiety, czy to normalne? Czy to stres przed podjeciem waznej dycyzji? Czy odpuscic i poczekac, nie przymuszac. Juz wczoraj mialam wizje udania sie do banku nasienia i po prostu "zrobienienia dziecka z dawca". Dzis poczulam sie cholernie staro. Zwiazek, ktory myslalam, ze jest ten jedyny, ze nareszcie jestem gotowa na dziecko, okazuje sie, ze druga strona widzi to inaczej.
Przepraszam, musialam sie wyzalic sad
    • jessica1986 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 13:59
      Breyna! Kochana!
      Ja myślę, że to nie jest tak, że on nie chce tego maleństwa i tego związku... Uważam, że po prostu Go to przerosło przez wizytę w klinice.
      Gdyby nie chciał, to nawet by nie poszedł na badanie nasienia. Daj mu troszkę odetchnąć, może poczuł się zagrożony, przerażony w tym sensie, że już nie panuje nad sytuacja i ma wrażenie, płynie z prądem i niejako już nie decyduje (troszkę decydują lekarza, co, jak i kiedy).
      Mój mąż też miał do mnie (czy ogólnie do tej sytuacji) pretensje i żal, że brakuje mu spontanicznego seksu, że gdy wie, że mam dni płodne, to podczas seksu się stresuje...
      Więc przestałam sugerować, że już, tylko staram się inicjować seks tak po prostu - jemu się wydaje, że to spontanicznie, a ja wiem, że dni płodne i już.
      Przestałam mu też za przeproszeniem "du*ę truć" wykresami, owulacją i całymi "staraniami", widzę, że jest teraz bardziej zrelaksowany. Nie stresuje się tak.
      Nie wiem, czy w ogóle moje słowa Ciebie pocieszyły. Jednak uwierz mi kobietko, że jest tu duużo kobiet z podobnymi problemami - tylko o Tym nie piszą.
      Nie jesteś sama.... a Twój partner na spokojnie przemyśli to wszystko i wybierzę mądrze! Kochającą kobietę! Maleństwo będzie dopełnieniem, tylko musi przestać się bać! kiss
      • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 14:33
        Jessica. Nawet nie wiesz jak potrzebowalam takich slow! Ja tez mam nadzieje, ze to wszystko stres i tak jak piszesz poczucie, ze sie plynie z pradem i ze nie ma sie na nic wplywu - taki odruch ucieczki. Moze rzeczywiscie zbyt duzo ostatnio bylo rozmow o owulacjach, prolaktynach, badaniach nasienia, wykresach i zwyczajnie stchorzyl w tej klinice. A pamietam, ze sama sie smialam ze znajomego, ktory prawie osiwial jak mu sie dziecko urodzilo, ze ani chybi za chwile spakuje walizke i wyjdzie "po zapalki" smile A tu, mojego partnera dosiegnelo to samo. Ale jak sobie pomysle, to przeciez ja tez sie czasem stresuje, zastanawiam, czy na pewno z nim chce miec dziecko i moze to naturalne jest, jednak to wazna decyzja jest.
        U nas problemy sa od jakiegos czasu, on sie stresuje, ze ja chce seksu tylko wtedy gdy mam owulacje, ze jemu juz tez sie nie chce, ze mamy zwiazek kumpelski. I widze jak bardzo jest niepewny. Tylko to co dla mnie oznacza stabilizacje, bezpieczenstwo, przyjazn, dla niego jest znakiem zapytania, czy to na pewno to, skoro nie ma fajerwerkow, a ja juz go nie pociagam tak jak kiedys. Sorki, ze sie tak wygaduje, ale chyba mi to pomaga.
        Dziekuje za rade, zeby przestac go informowac o "staraniach", zeby troche normalnosci wrocilo do naszego zwiazku. Termometr na pewno zniknie z sypialni. Dziekuje, ze zwrocilas mi na to uwage. Zupelnie o tym nie pomyslalam. Wydawalo mi sie, ze nie cisne. Nie mam jakiegos wielkiego instynktu macierzynskiego, nigdy nie mialam, jest to raczej decyzja przemyslana, wlasnie dlatego, ze jest ta stabilizacja, przyjazn, zaufanie, poczucie bezpieczenstwa, ze swiadomie moge zdecydowac sie na dziecko wlasnie z tym mezczyzna + moj wiek. A tu sie okazuje, ze on sie wlasnie tego boi, bo on to postrzega zupelnie inaczej, ze to juz koniec, zaklepane, "po ptakach" no i... trzeba uciekac smile mam nadzieje, ze to przeminie.
        Dziekuje za slowa wsparcia.
        • jessica1986 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 14:56
          Bardzo się cieszę, że choc troszkę podniosłam Cię na duchu smile
          Jednak ja bym z termometru raczej nie zrezygnowała. Mam go zawsze przy łóżku w szafce nocnej i jak mi dzwoni budzik, wyciągam go, odwracam się do męża plecami i na boczku, po cichutku smile mierzę, minutka, dwie i chowam. Kwit. Tempka zmierzona smile

          Ahh i z tymi fajerwerkami i z myślami "czy to ten"... Kochana, nie ma mężczyzn idealnych, tak nam się tylko wydaje... na początku, Miłość, Super sex, uniesienia, a później... wiadomo czar pryska ale jak się kogoś mocno kocha, to jest w jakims stopniu nadal dla nas atrakcyjny.
          Więc zmiana partnera/partnerki jest zaje**sta, tylko przez "chwilę", aż przyjdzie rutyna - UWAGA - która dopada z czasem każdy związek i właśnie sztuką jest umieć sobie właśnie z tą rutyną i przyzwyczajeniem poradzić smile
          Będzie Dobrze - MUSI! Ściskam Cię i moja ostatnia rada - Daj mu do zrozumienia jak bardzo Go kochasz. Nie słowami. Zacznij częściej się przytulać, ucałuj Go w czółko, niech poczuje ciepło i zaangażowanie z Twojej strony smile
          Buźka!
        • railly Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 15:03
          A ja myślę, że wizyta w klinice dopiero uświadomiła Twojemu partnerowi powagę sytuacji. Do męzczyzyny tak naprawde dużo później dociera fakt ojcostwa niż do kobiety - kobieta czuje się matką od 6 tc, dla mezczyzny dziecko jako fakt czesto pojawia się dopiero kiedy poczuje na brzuchu kobiety kopanie albo wręcz dopiero kiedy się urodzi. Dwa paski na teście nie jest to dla niego tak oczywistą sprawą, nie pzrezywa przez kilka miesięcy tych wszytskich rozterek, obaw, myśli.
          Rozumiem, że nie jesteście w formalnym związku - to dużo wyjaśnia. Małżonkowie wiedzą że nie ma odwrotu, że koniec, amba, związali się na dłuższy czas smile Natomiast Twój partner wciąz czuje sie wolny, bez zobowiązan. A tu nagle spadła na niego świadomośc, że zwiąże się z kimś bardzo poważną decyzją na całe życie, bo wspólne posiadanie dziecka jest pzreciez trwalsze niż podpisanie papierka w urzędzie.
          Myslę, że powinnaś dac mu trochę czasu. Niech sobie to pzremyśli, przyzwyczai się. Ty tez się przez ten czas uspokoisz. I wróćcie do tematu za kilka dni.
          PS. Mężczyzni nie ogarniają spraw prolatyny, hormonów, jajników i owulacji. Lepiej nie zasypuj go tym tematem, bo najwyraźniej czuje się przytłoczony smile gadaj o tym z nami smile

    • ekra35 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 15:08
      Brenya, nikt nie siedzi w głowie Twojego partnera i gdyby nie wiem jak długo myślał, zwłaszcza nie znając go, to nie może powiedzieć o co chodzi. Ale możemy przypuszczać na podstawie tego co same obserwujemy u swoich mężczyzn i może u niego jest tak samo....
      Ja mogę pisać o moim mężu. Jestem więcej niż pewna, że mnie kocha, że nie żałuje, że jest właśnie ze mną i że chce mieć ze mną dziecko. Tylko, że on myślał do niedawna, że wystarczy chcieć i uprawiać seks, żeby to dziecko się pojawiło. W momencie jak zaczęłam częściej chodzić na wizyty do lekarza, na badania krwi, usg, zobaczyłam u niego lekką konsternację - "hmmm to aż tak trzeba się starać?". Ale dopóki tylko ja biegałam po lekarzach, to głaskał mnie po głowie i pocieszał. Teraz to on musi zrobić badania i widzę w jego oczach strach. Obawę o to, że okaże się, że to u niego coś nie tak. Myślę, że gdyby nie to, że mnie kocha, że jesteśmy małżeństwem i że mamy po 35 lat, to odwlekałby te badania i zastanawiał się głośno czy on teraz chce mieć dziecko. Bo boi się, że coś pójdzie nie tak. Bo fajnie byłoby mieć dziecko, ale tak po prostu. Szast-prast. Nie wiem co by było gdybyśmy nie byli małżeństwem. Wiem, że mnie bardzo kocha. Ale emocje są nieprzewidywalne. Więc nie wiem czy gdybyśmy nie byli związani formalnie, to nie zacząłby się odsuwać, żeby "wyluzować". Tak samo jak jessica, przestałam swojego męża informować o dniach płodnych, o tym, że teraz to trzeba. Bo nawet dla mnie taki "wyrachowany" seks nie jest tak przyjemny. O dziwo, mąż sam zaczął się dopytywać który to dzień cyklu itp.
      Daj ochłonąć swojemu partnerowi, nie naciskaj, ale wybieraj na seks te "potencjalne dni" wink
      Musisz też na pewno bacznie obserwować czy to cokolwiek zmienia w jego podejściu do Ciebie. Pamiętaj, że w większości faceci lubią proste rozwiązania, a to kobiety starają się bardziej i im bardziej zależy na dziecku, bo więcej to wymaga od nich zachodu.
    • ciezka_cholera Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 15:45
      To ja napiszę w trochę innym tonie: oczywiście to co napisały Ci dziewczyny wyżej może być prawdą. I nawet wysoce prawdopodobne, że jest. Ja jednak brałabym pod uwagę, także tę drugą, mniej optymistyczną opcję. Zrób jak Ci radzą dziewczyny wyżej, wyluzuj, nie ciśnij, daj się chłopu zregenerować. Ale nie dawaj mu za dużo czasu, bo go po prostu aż tak dużo nie masz. Po tygodniu, dwóch, niech się zadeklaruje: wóz albo przewóz. I daj się za długo zbywać - nie możesz sobie na to pozwolić. On, jak za 5 lat już dojrzeje do rodzicielstwa, to zrobi dziecko innej, on ma czas. Natura jest dla kobiet jednak bardzo surowa w tej materii i musimy same zadbać o swój interes.
      Wybacz, jeśli Ci sprawiłam przykrość, optymizm jest potrzebny ale i odrobina realizmu nie zaszkodzi.
    • koralik00 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 15:51
      Brenya tak na moje oko problem nie wyglada na bardzo powazny, po prostu twoj mezczyzna sie przerazil tym wszystkim co sie dzieje wokol niego i tym ze nie jest panem sytuacji. Wydaje mi sie ze dla kazdego normalnego faceta wizyta w klinice to ogromny stres i ciezar z ktorym jest im ciezko sobie poradzic. Czasem podczytywalam watki dziewczyn walczacych z nieplodnoscia i zawsze powtarzaly jaki to ogromny sprawdzian i test dla partnerow, jak kazde z nich potrzebuje wsparcia od tej drugiej osoby - nic wiec dziwnego ze w trakcie tego przychodza niepotrzebne pytania "czy to ta?" "po co ja to robie?" "czy tego naprawde chce". Moim zdaniem w tym momencie powinnas troszke wyluzowac, zainicjowac jakis romantyczny wieczor kiedy bedzisz mogla skupic sie tylko na nim. Pamietaj ze mezczyzni w glebi to nadal mali chlopcy ktorzy jak niczego innego pragna nieustannej uwagi i atencji. Moze przez te wszystkie badania i zamieszanie wokol dziecka ktorego jeszcze nie ma poczul sie jak na drugim planie, jakby tylko byl narzedziem w twoich rekach. Dlatego teraz czas na Ciebie abys mu pokazala ze to on jest dla Ciebie najwazniejszy. Staraj sie zainicjowac seks w dni kiedy bedzie wiedzial ze nie "szukasz" ciazy ale bliskosci z nim. Musisz mu po prostu wbic do glowki ze on jest dla ciebie "numer jeden" - jesli bedzie mial to przeswiadczenie to zobaczysz ze sam bedzie chcial jak najszybciej miec z toba dziecko i zrobi wszystko zebys jak najszybciej tulila wasze malenstwo. Nie mysl a juz szczegolnie nie mow mu ze skorzystasz z dawcy nasienia to jeszcze bardziej poglebi w nim przeswiadczenie ze on sam niewiele dla ciebie znaczy i ze zalezy ci tylko na jednym. Pamietaj ze zdrowy i silny zwiazek moze wszystko przetrwac i przezwyciezyc kazda przeszkode dlatego przede wszystkim zainwestuj swoj czas i energie w "was".
      • ciezka_cholera Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 17:17
        Doskonały plan! Pod warunkiem, że jesteś psychicznie gotowa na niańczenie dwójki dzieci, ewentualne spektakularne odejście pana zdetronizowanego przez niemowlaka w domu.

        Dziewczyny, nie przesadzajcie z tym niańczeniem dorosłych facetów, ja rozumiem dać trochę luzu, ale to co opisujecie to jest kręcenie bata na własną dupę...
        • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 18:15
          Sama nie wiem. Czy jestem psychicznie gotowa na odejscie pana zdetronizowanego, nie wiem smile Tak, czy siak nie dowiem sie jak nie sprobuje, bo deklaracje to jedno, a jak bedzie naprawde to wie tylko on. I nawet jesli nagle zapewni, ze chce, to jaka ja mam gwarancje, ze mu sie nie odmieni? W druga strone tez nie mam takiej gwaracji, zadna z nas nie ma. To zawsze chyba jest ryzyko, choc jeszcze do wczoraj myslalam, ze idziemy w tym samym kierunku. Ale moze po prostu on probowal byc szczery i powiedzial to co tak naprawde kazde z nas mysli?
          Dziekuje dziewczyny za cieple slowa. Poukladalo mi sie troche w glowie. Bardzo Wam dziekuje.
        • koralik00 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 18:18
          Ciezka cholera moze i masz racje ale problem polega na tym ze nie znamy wielu szczegolow dlatego zakladamy najbardziej optymistyczna wersje ze facet jest zestresowany staraniem sie o dziecko. Nie wiem jak dlugo trwa ich zwiazek i na jakich jest zasadach, jedno jest pewne ze nie wyobrazam sobie zeby cos takiego powiedzial mi moj M, ale moze wlasnie dlatego nie moge tego sobie wyobrazic poniewaz jest moim mezem i juz wiele lat temu wzial na siebie ta odpowiedzialnosc. Co innego jesli jest zwiazek nieformalny kiedy nie wiemy jak zostala podjeta decyzja o dziecku, czy mezczyzna tez w tej decyzji uczestniczyl, czy nie byla to po prostu zabawa w "zrobmy sobie dziecko" - tego nie wiemy dlatego trudno skreslac faceta od razu i mowic ze jeszcze nie dorosl bo rownie dobrze moze byc tak ze facet ja bardzo kocha ale po prostu "starania o dziecko" chwilowo go przytloczyly i musli zlapac troche oddechu - jestem pewna ze kazdy facet bez wzgledu na to czy jest w zwiazku formalnym czy nie tego potrzebuje dlatego to co radzimy z pewnoscia nie moze zaszkodzic ale za to moze pomoc. Ostatecznie bez wzgledu na sytuacje narazie tylko to moze zrobic autorka watku, a zycie samo pokaze gdzie lezy prawda
          • ciezka_cholera Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 13.12.12, 22:09
            koralik00 napisała:
            (...) jedno jest pewne ze nie wyobrazam sobie zeby cos takie
            > go powiedzial mi moj M, (...)

            No widzisz, ja też nie. Ani prawdopodobnie większość dziewczyn. Nie ma co dziewczynie wmawiać, że to takie naturalne i nic złego. To jest paskudne i niskie, facet się nad nią emocjonalnie pastwii (jak taki niepewny, to niech odejdzie, a nie mąci) i trwoni jej cenny czas. Wskazanie jej odpowiedniej perspektywy bez sugerowania prostych rozwiązań - taka jest uważam nasza rola.
            Koraliku, to jest takie miłe forum, gdzie ludzie się wspierają i starają być mili, i to jest bardzo cenne, ale w tym konkretnym przypadku, wydaje się, że autorka wątku potrzebuje raczej otrzeźwienia niż wmawiania, że wszystko jest w najlepszym porządku.

            dlatego to co rad
            > zimy z pewnoscia nie moze zaszkodzic ale za to moze pomoc. Ostatecznie bez wzgl
            > edu na sytuacje narazie tylko to moze zrobic autorka watku, a zycie samo pokaze
            > gdzie lezy prawda

            No właśnie z tym się nie zgadzam. Uważam, jak już pisałam wyżej, że autorka wątku powinna dać szansę, jeśli taka jej wola, ale nade wszystko powinna być czujna. I nie dać się zwodzić. Domniemuję, że skoro jest na tym forum, to pragnie zostać matką, a ten pan może jej to uniemożliwić, jeśli mu na to pozwoli. Osobiście uważam, że to duża krzywda. I naprawdę, z całego serca jej życzę, żeby to było tylko chwilowe załamanie.
            • kotkowa Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 14.12.12, 09:52
              Ja sie zgadzam z Jessica, chlopaka przytlaczaja starania, ktore przestaly byc spontaniczne i radosne, a staly sie trudna sprawa, obowiazkiem i czesciowo procedura medyczna. Powiem Ci, ze u mnie zwiazek jest bardzo staly, jestesmy malzenstwem od 8 lat, mamy 1 dziecko i nikomu by do glowy nie przyszlo sie rozstawac, a mimo to niektore slowa, ktore powiedzial Twoj chlopak ja tez slysze - ze seks tylko na zawolanie, ze jak juz nie trzeba, to nie ma itd. Bywaja bardzo glupie sytuacje, ze np sie poklocimy, a potem ewidentnie na sile godzimy, zeby dalo rade sie bzyknac, bo trzeba. Najlepsze, co mozemy zrobic, to jak najmniej angazowac chlopow w strone medyczna. Niestety to po naszej stronie glownie leza badania, bieganie po lekarzach, obserwowanie cykli itd. Mamy to forum, gadajmy sobie o szczegolach miedzy soba, a chlopakom mowmy to, co niezbedne. Moze nie ma sensu go ciagac po klinikach, jesli biora pod lupe Ciebie, a nie jego. Daj mu chwile ochlonac, a jak sie troche wszystko wyciszy, to spokojna rozmowa powinna sprawe wyjasnic. Nie sadze, zeby nie chcial nagle dziecka i tego zwiazku, skoro do tej pory byl zdecydowany.
              • jacinda Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 19.12.12, 23:00
                Napisze krotko:
                - jestem w podobnej sytuacji, co Twoja, tzn. zastanawiamy sie czy dalej byc ze soba czy nie (ale nie sadze, ze dlugie starania sa jedyna tego przyczyna; tzn. na 100% wiem, ze nie sa jedyna przyczyna)
                - jestesmy ze soba bardzo dlugo, nie jestesmy malzenstwem
                - jestem w Twoim wieku
                - wczoraj dostalam wyniki AMH i sa marne

                Ktos wspomnial o byciu malzenstwem. Kiedys w ogole mi to nie przeszkadzalo, ze nie jestesmy malzenstwem. JEdnak teraz wiem, ze gdybysmy nim byli, to teraz nie bylibysmy w takiej stytuacji. Jak sie jest 'chlopakiem/dziewczyna' to niestety bardzo latwo powiedziec 'koniec'. W malzenstwie jest troche trudniej.

                Nie zgadzam sie z tym, ze 'starania, klinika, ivf, itp' go 'przerosly'. Faceci chca latwego i przyjemnego zycia, a te wszystkie rzeczy im troche 'zawadzaja'. Jak pisalam wczesniej, w malzenstwie nie ma za bardzo odwrotu, a jak sie jest 'para', to bardzo latwo wszystko zakonczyc.

                Do czego zmierzam? Nie trac czasu! Skoro facet nie moze sie ogarnac, to daj mu kopa, bo juz chyba wystarczajaco mu dalas czasu.

                A ja ide dowiedziec sie czy moge zamrozic swoje jajeczka. Trzeba miec plan B.


                • malpkap Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 20.12.12, 10:13
                  jacinda napisała:


                  >
                  > Nie zgadzam sie z tym, ze 'starania, klinika, ivf, itp' go 'przerosly'. Faceci
                  > chca latwego i przyjemnego zycia, a te wszystkie rzeczy im troche 'zawadzaja'.
                  > Jak pisalam wczesniej, w malzenstwie nie ma za bardzo odwrotu, a jak sie jest '
                  > para', to bardzo latwo wszystko zakonczyc.

                  Dojrzali faceci, którzy chcą rodzinę nie mają problemu z takimi rzeczami. Co do zakończenia małżeństwa - w obecnych czasach rozwieść się to żaden problem, szczególnie jak nie masz dziecka (moja rozprawa rozwodowa trwała ok. 30 minut, syn miał 4 lata - gdybyśmy nie mieli dziecka trwałaby góra 10)

                  >
    • jessica1986 Brenya 20.12.12, 09:24
      Hej Brenya.
      Co słychać u Was Kobietko? Daj znać jak się potoczyła dalej sprawa.
      Porozmawialiście?
      Ściskam!
    • malpkap Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 20.12.12, 10:09
      A ja nie byłabym taka optymistyczna jak większość dziewczyn. Może dlatego, że z 1 mężem (ojcem mojego syna) się rozwiodłam. Ex nie był po prostu gotowy na rodzinę/dziecko/zmianę spontanicznego trybu życia (mimo, że w ciążę zaszłam rok po ślubie, a byliśmy wtedy razem 5 lat). Szkoda tylko, że zorientował się za późno... Może te problemy, które macie teraz uświadomiły Twojemu partnerowi, że nie chce mu się przez to przechodzić. I lepiej, że mówi to teraz niż jakbyście mieli niemowlaka w domu. Choć oczywiście nie musi tak być...
      Mój 2 mąż na badania poszedł przede mną, był z resztą już 4 razy (była bakteria w posiewie i leczenie) i nie miał z tym żadnego problemu. Wie kiedy mam dni płodne, bo po prostu umie liczyć smile Ale fakt, że w inne dni też uprawiamy sex i nawet jako kobieta czułabym się bardzo źle, gdyby mąż uprawiał ze mną sex tylko wtedy kiedy można zajść w ciążę.
    • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 28.01.13, 15:39
      Nie wiem, czy ktoras z Was jeszcze pamieta ten watek, ktory zalozylam pare tygodni temu.
      Niestety musze sie pozegnac z tym forum, gdyz wyglada na to, ze moje problemy w zwiazku zepchnely na dalszy plan staranie sie o dziecko. Mozliwe, ze nie przetrwamy tego kryzysu. Moj partner niestety nie widzi we mnie juz partnerki, jedynie przyjaciolke i szuka sposobow wyjscia z tego zwiazku w mozliwie najmniej bolesny dla nas sposob.
      Jezeli ktoras z Was chcialaby mi udzielic porady odnosnie zwiazku, to zalozylam na ten temat watek na oddzielnym forum:

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142125634,142125634,Zwiazek_przyjacielski_jak_ratowac_.html
      • jess_day Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 11:13
        kochana odpowiem ci lepiej tu... czy naprawdę nie masz żadnej bliskiej duszy z którą mogłabyś porozmawiać? kogoś kto cię zna i wie co dla ciebie jest najlepsze? kogoś kto widzi co się dzieje ze waszym związkiem i ma szerszą perspektywę? mimo tego, że tak obszernie i ładnie opisałaś wasz związek żadna z nas nie ma prawa żeby dać ci odpowiedź na twoje pytanie. potrzebny jest wam specjalista. jednak jeżeli partner nie chce tego naprawiać i nie chce szukać pomocy to chyba on wybrał już za ciebie i nie ma tu już czego ratować. przecież nadal możecie się przyjaźnić i być szczęśliwi w nowych związkach. długo się naczekałaś i zasługujesz na dzidzię. a seks.. seks jest podstawą związku i nie da się tak o po prostu podjąć decyzji, że dla mnie to nie ważne. to wyjdzie prędzej czy później a u was już wychodzi. pożądanie może i przygasa ale nie gaśnie. nie powinno kiedy dwoje ludzi robi wszystko żeby podtrzymywać namiętność i miłość. a wy jesteście dużo za młodzie żeby z tego rezygnować. zaspokojenie seksualne daje nam dobre samopoczucie, kto wie czy nie uchroniłoby cię przed depresją. toż to też chemia, nie same uczucia. życzę powodzenia i mam nadzieję, że odpowiedzi zaczniesz szukać w odpowiedniejszym miejscu.
        • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 13:04
          Sama nie wiem, czy moge porozmawiac z kims bliskim. Problem w tym, ze wszyscy naokolo uwazali nas za dobra pare i podejrzewam, ze bedzie to dla nich szok. Wiec nie wiem, czy ktos mi cos konstruktywnego poradzi. Raczej bedzie niedowierzenie, wspolczucie, zdziwione miny. Nie tego mi teraz trzeba.
          Dziekuje za odzew smile
          • malpkap Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 13:16
            Otoczenie najczęściej myśli, że wszystko jest ok, przecież nie siedzi się u kogoś w domu całymi dniami, a i ludzie krępują się rozmawiać na te tematy. Uważam, że po tym co powiedział Twój partner, raczej nie ma szans dla Was - chciał chyba w delikatny sposób dać ci do zrozumienia, że już Cię nie kocha i nie pociągasz go. Jesteś jeszcze młoda i na pewno znajdziesz kogoś o podobnych wartościach i podejściu do życia (ja znalazłam, mimo, że miałam dziecko z 1 mężem wink) A seks jest jednym z najważniejszych elementów w związku/małżeństwie i choć teraz Ci się wydaje, że mogłabyś żyć "po przyjacielsku" bez tego, to w praktyce raczej by tak nie było.
            • kozica111 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 15:28
              Olać kolesia.Łaskawie się poczuwa do wyrzutów sumienia że cie w lata wpędził? Jak szlachetnie! Kij mu w oko, wystawiłabym za drzwi /wiem ze się łatwo mówi, ale jednak..../Dla niego najlepsza terapia to definitywne odcięcie, jeśli kocha to wróci, jak nie to masz sprawę jasna.
              • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 15:57
                No latwo sie mowi, trudniej wykonac jesli jest sie z kims tak blisko.
                Dzieki za pocieszenie w kwestii lat smile
                • malpkap Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 16:03
                  Jeszcze trudniej jest gdy się ma wspólne dzieci, dorobek, kredyt...
                  Co do lat - on może zostać ojcem i po pięćdziesiątce, Ty tego komfortu nie masz uncertain
                  Wchodząc w związek z Tobą, może nie poukładał sobie wszystkiego po rozwodzie - czy wiesz jaka była przyczyna rozstania z żoną? Czy naprawdę chcesz poświęcać się dla kogoś, kto nawet nie widzi w Tobie kobiety?
                  • brenya77 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 16:11
                    Dorobek i kredyt mamy wspolny, wiec tez latwo nie jest kogos ze swego zycia wyrzucic. A ja nie mam psychicznie sily teraz na dzielenie majatku i latanie po prawnikach.
                    Rozwod byl z powodu jej zdrady.

                    > Czy naprawdę chcesz poświęcać s
                    > ię dla kogoś, kto nawet nie widzi w Tobie kobiety?

                    Sek w tym, ze ja nie mam prawie potrzeb seksualnych, wiec tak naprawde to mi to nawet nie przeszkadza sad W dodatku czuje, ze on stal sie wobec mnie obojetny w wyniku mojej ozieblosci, wiec jakas czesc mnie mi mowi, ze moze to sie da wszystko odwrocic jesli ja sie postaram.
                    • jacinda Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 18:45
                      Ja Ci proponuje zbadanie hormonow tarczycy. Pisalas o depresji. Czesto jest to niedoczynnosc tarczycy (i Hashimoto), a nie depresja. W Anglii od razu wszystkim mowia, ze maja depresje i przepisuja leki. Niedoczynnosc tez jest przyczyna spadku libido i nieplodnosci.
                      Zbadaj TSH, FT3, Ft4 i przeciwciala tarczycowe. I poczytaj tez watki na forum Hashimoto.

                      Byc moze to nie naprawi Twojego obeznego zwiazku, ale moze pomoze w nastepnym.
    • kozica111 Re: On sie rozmyslil - prosze pocieszcie... 29.01.13, 15:31
      My po 6 msc znajomości zdecydowaliśmy się na dziecko - i jakoś mój obecnie już maż dylematu nie miał,a poznaliśmy sie jak miałam 35 lat więc głowa do góry.
    • koralik00 Brenya 30.01.13, 00:36
      Ja tez wole tutaj odpisac - przyznam ze jak sie ostatnio wypowiadalam nie mialam pojecia ze problem jest znacznie bardziej zlozony.
      Z jednej strony bardzo Ci wspolczuje bo pewnie bardzo cierpisz z tego powodu z drugiej jednak nie moge sie opedzic od mysli ze chyba dobrze sie stalo ze ktores z was sie obudzilo i zobaczylo ze nie tak powinien wygladac dobry zwiazek miedzy kobieta a mezczyzna. W tym przypadku ta osoba jest twoj partner. To nieprawda ze zwiazek ma ewaluowac w kierunku przyjazni i partnerstwa - oczywiscie sa to niezaprzeczalnie istotne cechy udanego zwiazku ale niestety nie wystarczajace a gdy sa odarte z namietnosci i wzajemnej fizycznej atrakcyjnosci nie maja niestety zadnego znaczenia. Mysle ze po prostu zapomnialas, a moze nigdy nie wiedzialas o tym jak wyglada zwiazek w ktorym jest "ogien". Masz racje ze plynace lata ten "ogien" przygaszaja ale w przypadku prawdziwej milosci nie sa w stanie go ugasic, on zawsze bedzie sie tlil aby w odpowiednim momencie znow wybuchnac z ta sama sila. Jestem z moim mezem w zwiazku od blisko 12 lat, przeszlismy razem przez kilka kryzysow i ciezkich chwil, byly wiec chwile kiedy zarzekalam sie ze mam go dosc i nie chce go juz widziec na oczy ale nigdy nie przestal mnie pociagac a na sama mysl ze moglby byc z inna kobieta zalewala mnie fala dzikiego szalu i zazdrosci. I to jest wlasnie ta roznica ze o dobrym zwiazku wcale nie swiadczy to ze pomimo braku namietnosci robimy sobie grzecznosci, ladnie sie do siebie usmiechamy i jestesmy z siebie dumni ze wcale sie nie klocimy, ale to ze pomimo wielu zatargow i niezgodnosci, wszechogarniajacego nas zmeczenia i zniecierpliwienia nie jestesmy w stanie uwolnic sie od mysli ze nalezymy do tego mezczyzny calym cialem tak jak on nalezy do nas.
      Moim zdanie w pewnym momencie uwierzylas w to ze seks nie jest Ci do niczego potrzebny i ze jestes z tym ok zapominajac o tym ze twoj partner ma zupelnie odmienne zdanie. Do tego starasz sie go przekonac ze tak wlasnie powinien wygladac dobry zwiazek a tymczasem facet czuje ze tak byc nie powinno i niestety ma racje. Zostaja wiec dwa wyjscia albo znajdziesz w sobie namietnosc (i bedziesz go w stanie o tym skutecznie przekonac) albo bedziecie sie tak "kisic" dopoki on nie znajdzie kobiety ktora chetnie go obdarzy tym czym Ty nie mozesz. Zastanawiam sie tylko czy ta druga opcja nie bylaby tez lepsza dla Ciebie - moze w koncu mialabys szanse na spotkanie mezczyzny ktory wzbudzilby w Tobie to wszystko czego ten obecny nie jest w stanie dokonac - gdy tak sie stanie zobaczysz ze to byla najlepsza rzecz jaka Cie mogla spotkac - czego naprawde bardzo szczerze Ci zycze.
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/43kt2n0a5p0xtvv7.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/3i49cwa19djh2x98.png
      • brenya77 Re: Brenya 30.01.13, 12:57
        Masz racje. Musze sie chyba otrzasnac i przestac oszukiwac. Niesamowite, ze jeszcze dwa miesiace temu myslalam, ze jestem naprawde szczesliwa.
        Dzieki dziewczyny za cieple slowa. Mam nadzieje, ze sie tu jeszcze kiedys spotkamy smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja