depresja z powodu braku dziecka??

19.02.13, 13:43
Witam wszystkich,
Jestem tu nowa i dopiero od kilku dni sledze sobie Wasze watki bo tak jak Wy staramy sie z mezem od roku o dziecko i nic. Postanowilam sie wyrzalic tutaj bo moze mi to pomoze, moze Wy mnie zrozumiecie i podzielicie sie swoimi doswiadczeniami....no wiec jestemy para 31-latkow i malzenstwem od prawie 3 lat, staramy sie o dziecko od roku i nic. Wszystkie badania poki co Ok (zrobilam badania hormonalne a moj maz zbadal speme). Lekarz mowi ze trzeba sie starac i tyle. Tylko ze mi sie wydaje ze wpadam w depresje....zaczynam miec dosyc starania o dziecko, te ciagle oczekiwania na pozytywny wynik, zaczynam tracic nadzieje ze kiedykolwiek sie to stanie. Nie robie testow co miesiac - po prostu czekam na moj @ i zawsze sie pojawia. Ja zauwazylam cos niepojacego u mnie - zaczynam izolowac sie od ludzi, jak tylko slysze ze ktos zaszedl w ciaze po 1-2 miesiacach staran albo po prostu o tak nawet bez staran szlag mnie trafia; nie chce chodzic na zadne imprezy dla dzieciakow i unikam kontaktu z mlodymi matkami. Wiem ze to nie jest dobre to co robie ale to uczucie bezradnosci i gniewu jest silniejsze ode mnie. Wiem ze nie jestem pewnie sama ktora tak ma, dlatego sobie pomyslalam ze moze wylanie smutkow tutaj mi pomoze, jak Wy radzilyscie sobie w takiej sytuacji?? Moj maz chcialby nawet zebym poszla do psychologa bo on nie wie jak mi pomoc. Zaznaczam ze nic nie zarzucam mojemu mezowi, on tez chce miec dziecko i wiem ze robi wszystko zeby mi pomoc ale mi to nie wystarcza....ja chce miec dziecko i mowie mu ze nie potrzebuje zadnych wakacji, restauracji itd Juz sama nie wiem co robic i jak sobie pomoc, jak mam miec pozytywne nastawienie do swiata kiedy wszystko mnie dreczy?? Nie chce tez zniszczyc naszego zwiazku przez starania o dziecko ale to mnie czasami przerasta. Czy ktoras z Was tez tak miala? Skad Wy bierzecie sile na te starania??
    • panirogalik Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 13:58
      a z iloma lekarzami konsultowaliście swoje badania? Może jednak nie wszystko jest u was ok?
      • susanne1982 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 14:05
        poki co z jednym - moim ginekologiem i tak go prawie wyblagalam o te badania hormonalne i spermy gdyz on mowil ze dopiero po roku staran mozemy robic wiecej badan i ze wczesniej nie ma sensu.
        • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 14:07
          zabić takiego to łaska! za przeproszeniem...
          uciekaj od niego!!!!!!
          • prosumentka do oby.sie.udalo i malpkap 19.02.13, 20:44
            Weźcie pod uwagę to, że większość Polaków zarabia poniżej średniej krajowej i na prywatne wizyty i pełnopłatne badania nie może sobie, zwłaszcza w kryzysie, pozwolić.

            Jeśli kobieta chodzi do lekarza na NFZ, to nie dostanie wszystkich badań, jakie sobie zażyczy. Lekarze muszą trzymać się wytycznych NFZ. Zaawansowana diagnostyka jest dostępna tylko w przychodniach leczenia niepłodności (niewiele w dużych miastach an NFZ), a nie u zwykłych ginekologów.
            • oby.sie.udalo Re: do oby.sie.udalo i malpkap 19.02.13, 21:40
              Niestety na NFZ wiele sie nie zdziala, dlatego mysle, ze lepiej odlozyc 150 zl i isc na wizyte prywatnie do dobrego specjalisty. Uwazasz, ze lepiej lazic panstwowo bo prywatnie drogo i obserwowac samej cykle? Gdybym nie wiem jak sie obserwowala to nie dowiedzialabym sie, ze mam niedrozny jajowod. A na hsg prywatnie nie bylo mnie stac, bo ze znieczuleniem to koszt ok.900 zl, wiec szukalam az znalazlam prywatna placowke w ktorej robia na nfz. Ale trzeba szukac, a nie biadolic, ze drogo i tkwic u jednego lekarza, bo on za darmo na nfz.
            • malpkap Re: do oby.sie.udalo i malpkap 19.02.13, 21:42
              No, niestety, diagnostyka przy problemach z płodnością tania nie jest, ale robienie badań wyrywkowo jest bez sensu, bo nie ma się wtedy poglądu na całość. Powiedzmy sobie szczerze, że przy problemach zdrowotnych (nie tylko związanych z płodnością) nie ma co liczyć na NFZ, chyba - ja np. po biopsji miałam termin wizyty po ponad pół roku.
            • malpkap Re: do oby.sie.udalo i malpkap 19.02.13, 21:57
              Osobiście wolałabym zapłacić za badania niż za odpłatne konsultacje npr, które reklamujesz w innym wątku
        • malpkap Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 18:32
          A jakie konkretnie badania hormonalne robiłaś? Czy badanie nasienia było z posiewem? Czy miałaś monitoring cyklu. My też staramy się ponad rok (z przerwami) i na razie też wszystkie badania ok, u męża w posiewie były bakterie, ale już wytępione. Mój lekarz powiedział, że jeśli dalej nic nie będzie to muszę iść na hsg (badanie drożności jajowodów) - mam co prawda już 1 dziecko (z poprzedniego małżeństwa), ale jestem po cc.
          • susanne1982 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 20.02.13, 15:23
            badania hormonalne mialam przeprowadzone w fazie lutealnej, mialam robione badanie FSH, progesteronu, prolaktyny, TSH i FT4 - wyniki byly OK, ginekolog powiedzial ze wyniki wskazywaly ze owulacja miala miejsce. A maz mial robione badania nasienia z posiewem. Nie mialam monitoringu cyklu - ostatnim razem jak poszlam do mojego ginekologa zrobil mi usg przed owulacja ktore niby wskazywalo ze owulacja miala miejsce. Czy to sa podstawowe badania jaki wykonalam czy czegos brakuje zeby stwierdzic ze wszystko jest OK?? Napiszcie prosze to wybiore sie do mojego ginekologa i go przycisne do zrobienia innych badan.
    • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 14:06
      Nie masz co wstydzić się swoich uczuć i uważać za nienormalną, bo nie chcesz przebywać z młodymi matkami, bo denerwują Cię wieści o ciąży innych kobiet. Myślę, że nie przesadzę jeśli napiszę, że takie odczucia ma ponad 80% kobiet, które są na tym forum. Bo przecież nie życzysz źle tym, którym się udało, ale odsuwasz się, bo Cię to boli. Doskonale Cię rozumiem. Może to swego rodzaju reakcja obronna, żeby do końca nie zwariować...
      Włos mi się zjeżył jak przeczytałam co napisałaś o swoim lekarzu. A mianowicie, że kazał się starać i tyle. Ja trafiłam do takiego samego konowała (pardon ale inaczej nie mogę go nazwać), który przez rok mnie zwodził, że to normalne, a ja głupia mu wierzyłam. Głupia, bo w końcu jak zmieniłam lekarza, to okazało się, że mam niedrożny jajowód i często cykle bezowulacyjne.
      Radzę Ci uciekać od tego lekarza i szukać prawdziwego specjalisty. Może w klinice leczenia niepłodności?
      Co do badań które robiłaś, to ich wyniki możesz umieścić tutaj, a na pewno bardziej doświadczone forumki na nie zerkną i powiedzą co ewentualnie może być nie tak. To lekarz powinien wiedzieć najlepiej, ale często tak nie jest.
      Nie załamuj się. Za mną półtora roku starań, z czego rok u tego konowała i dopiero od pół roku czuję, że ktoś się mną zajmuje profesjonalnie. Szukaj pomocy u dobrego specjalisty w tej dziedzinie.
      Powodzenia smile

      • susanne1982 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 14:59
        dziekuje za slowa pociechy oby.sie.udalo smile moze faktycznie powinnam zmienic doktora i zaczac wiecej dzialac. Tyle ze teraz jestem na takim etapie ze nie mam sil....nadchodza moje dni plodne (jezeli one w ogole sa plodne) a mi sie nie chce starac bo w mojej glowie jest mysl ze i tak sie nie uda...
        • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 15:56
          Susanne, nic na siłę. Jak się będziesz zmuszać "bo teraz trzeba", "bo dni płodne", "bo czas leci", to na pewno psychicznie Ci się nie polepszy.
          Ja, odpukać, przetłumaczyłam sama sobie, że będzie co ma być, więc z moją psychiką źle nie jest, ale myślę, że gdybym czuła się tak źle jak Ty teraz, to poszłabym do psychiatry/psychologa. W klinikach niepłodności są także specjaliści od psyche. Ale nie tylko tam. Może powinnaś porozmawiać z kimś takim. Wiem, wiem, u nas nadal pokutuje przekonanie, że tylko wariaci kładą się na kozetkę. Nic głupszego. To może Ci pomóc, więc dlaczego nie spróbować...? smile
        • prosumentka zacznij siebie obserwować 19.02.13, 20:55
          Witaj,
          diagnostyka to jedna rzecz, ale dużo daje też porządne prowadzenie wykresów cyklu - wystarczy na kartce. Dzięki temu, wiesz, a nie wyliczasz, kiedy masz dni płodne, kiedy robić test ciążowy, i jak masz już kilka wykresów, to doradca NPR (są internetowe poradnie) potrafi je pod kątem zaburzeń płodności zanalizować.

          Jeśli Cię stać, to kilka podstawowych badań możesz zrobić odpłatnie, tylko najpierw doczytaj, co w którym dniu cyklu, żeby były miarodajne. Ze swojego doświadczenia wiem, że laboratoria w szpitalach mają niższe ceny niż w przychodni pod domem, gdzie sobie cenę odbijają za niskie stawki NFZ.
    • magnolia234 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 15:09
      ja czuje to samo! staramy se od 1.5 roku i nic a tutaj same "ciazowe " wiesci otrzymuje: kolezanka ktora zeczela sie starac rok po mnie jest juz w 5 mieciacu ciazy inna z pracy zaszla sobie w czasie miesiaca miodowego w 1 cyklu staran a dwie rodza swoje juz koleje dzieci na dniach!
      a ja??? ze wzgledu na wiek (zaczelismy sie starac kiedy mialam 33 lata) nie czekalam zbyt dlugo na wizyte u gina i badania hormonow i nasienia. Juz po 7-8 nieudanych cyklach sie za to wzielismy ale poniewaz wszystko wyszlo ok to gin kazal sie dalej starac bo przeciez kilka miesiecy to jeszcze zbyt malo na diagnoze o nieplodnosci. I tak minelo kilka kolejnych miesiecy, przenieslismy sie do kliniki nieplodnosci i tam teraz sie diagnozujemy. to moj obecnie 14 cykl staran (i juz czuje ze kolejny nieudany) wiec w przyszlym miesiacu bede robic hsg bo moze tutaj lezy przyczyna a potem inseminacja.
      Ja rowniez unikam kontaktu z ciezarnymi kolezankami albo z takimi co dopiero urodzily dzieci. Zbyt boli sluchanie o ich szczesciu i nie potrafie sie cieszyc razem z nimi. Wkurzam sie jak narzekaja na ciazowe dolegliwosci co ja bym oddala zeby je wreszcie poczuc.
      Moj maz mowi ze nie moge unikac kazdego kto ma dziecko albo jest w ciazy ale ja tak wlasnie robie i jakos jest mi lepiej. Mezczyzni chyba nie rozumieja jaki to bol a po co sobie go dokladac? Poza tym zapisalam sie wreszcie na silownie, odwlekalam ta decyzje juz rok bo "moze bede w ciazy wiec po co" takze spelniam sie teraz cwiczac swoja figure zapamietalesmile
      • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 15:58
        Ja też biegam od dwóch miesięcy na siłownię smile Żeby się zmęczyć i zająć całą sobą, a nie tylko jajnikami i takimi innymi wink
        I wykupiliśmy z mężem wczasy w Grecji na lipiec. Miłe plany na niedaleką przyszłość pomagają smile

        Magnolia, jesteś może z Warszawy? Pytam w kontekście hsg, bo miałam niedawno i mogę polecić pewną placówkę gdzie robią za darmo ze znieczuleniem ogólnym.
        • magnolia234 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 18:59
          hej, dzieki ze pytasz. mieszkam w londynie zatem do warszawy mi dalekowink

          niestety tutaj zeby miec hsg (a raczej HyCoSy - tak to sie tutaj nazywa) za darmo musialabym sie ustawic w jakiejs dlugasniej kolejce i moze w przyszlym roku by mi zrobiliwink
          bylam w szoku jak sie dowiedzialam ile prywatnie to kosztuje, a w przeliczeniu na zlotowki to wogole jakas masakra. ale czegoz sie nie zrobi zeby wreszcie byc w ciazy...


          • brenya77 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 25.02.13, 16:58
            > niestety tutaj zeby miec hsg (a raczej HyCoSy - tak to sie tutaj nazywa) za dar
            > mo musialabym sie ustawic w jakiejs dlugasniej kolejce i moze w przyszlym roku
            > by mi zrobiliwink

            Nie do konca masz racje. Jesli Twoj GP da Ci skierowanie do fertility clinic to w ciagu 4-6 tygodni powinnas miec juz skierowania na wszelka diagnostyke. A w miedzyczasie GP pewnie zrobi Ci wszystkie hormony sam.
            Ja czekalam na wizyte ciut dluzej bo zglosilam sie do Guy's Hospital, a tam sa kolejki, ale skierowanie na badanie HyCoSy dostalam na pierwszej wizycie.
            • marta.kg Re: depresja z powodu braku dziecka?? 26.02.13, 21:15
              Ja też jestem tu nowa. (tzn. kiedyś już tu zaglądałam, później przestałam i znowu wracamsmile). Również mam tak jak Ty, że unikam ciężarnych i mimo tego, że nie życzę źle ludziom to denerwuje mnie, że zachodzą "ot tak" w ciążę. Jeżeli Cię to pocieszy ja z mężem staram się 4 lata o dzidzie. Także wiesz mi, że rok to nie tak dużosmile
      • susanne1982 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 19:55
        magnolia - wiem co czujesz. ja tez sie lepiej czuje jak nie widze innzch dzieciakow, moj maz tego nie rozumie ale ja nie moge ani sluchac kolejnych opowiesci jakie to kazde dziecko jest wyjatkowe,. wiem ze moze niepotrzebnie sie izoluje ale poki co nie daje rady inaczej. Zabawne jest ze tez caly czas odkladalam zapisanie sie na fitnes a teraz to juz w nic nie wierze i od marca zaczynam kurs yogi i fitness, poza tm odkladam zmiane pracy no bo rowniez tez jakbym zaszla w ciaze to nie moglabym oczywiscie zmienic na nowa. A teraz postanowilam zmienic moja obenca i od polowy marca zaczynam nowa prace, po prostu zaczyna mnie wszystko drzec za przeproszeniem
        • magnolia234 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 22:45
          susanne, gratuluje dobrej decyzji i zmiany pracy. dokladnie tak, musimy dalej zyc normalnie i robic wszystko na co mamy ochote. ja tez mysle o zmianie pracy, nie chce tego juz odkladac bo mam nieciekawa sytuacje i moge zostac zwolniona w kazdej chwili.
    • 1klara79 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 19.02.13, 16:29
      Ach dziewczyny wiem co czujecie...ja też myslę, że jesteśmy zupełnie normalne, że nie chcemy teraz przebywać z ciążówkami...
      Czasami sobie też tak myslę, że jak się długo staramy to jak w końcu bedziemy w ciazy (wierzę, że jednak jest to kwestia czasu) to dużo bardziej docenimy nasze wyczekane macierzynstwo niż ktoś kto po dwóch miesiącach zaszedł w ciążę. Dane nam będzie bardziej to docenić i więcej z tego mieć. Tak sobie to tłumaczę.
    • majeczka200 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 21.02.13, 10:49
      W pełni Cię rozumiem.Ja też unikam ciężarnych jak tylko się da.W dodatku wśród moim znajomych nikt nie starał się dłużej niż trzy cykle więc nawet nie mają pojęcia co czuje kobieta która ma takie problemy.Zresztą nawet nie próbują tego zrozumiećuncertain Ja już mam dziecko ale pragnienie aby mieć drugie jest ogromne.Życzę powodzenia mam ogromną nadzieję że każda z Nas będzie się wkrótce cieszyć maleństwem.
      --
    • decembersnowdrop Re: depresja z powodu braku dziecka?? 24.02.13, 13:55
      Doskonale wiem, co czujesz. U mnie trwa to już rok i 5 miesięcy i też od roku jestem zwodzona przez ginekolog z NFZ z zakazem robienia badań, tylko starania. Oczywiście zrobiłam już chyba wszystkie polecane na forum badania i jest niezbyt kolorowo (ostatnio mi wyszło dramatycznie niskie LH w 3 d.c.), ale nie mogę znaleźć ginekologa, któremu potrafiłabym zaufać. Od paru miesięcy chodzę do psychologa, bo sama nie dawałam już sobie rady psychicznie, i to pomaga, przynajmniej częściowo, ale co miesiączkę jest ciężko. Teraz robię monitoring cyklu, ale nie czuję, żebym dowiedziała się czegoś nowego. Też jestem z Warszawy i chętnie przygarnę namiar na hsg, bo to jeszcze przede mną.
      • susanne1982 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 27.02.13, 09:04
        Mnie maz tez wysyla do psychologa jak widzi mnie w takim stanie ale mi sie wydaje ze psycholog mi nie pomoze bo ja wiem gdzie lezy moj problem - brak dziecka i psycholog mi go nie da.
        Powiem Wam dziwczyny ze to pomaga wiedziec ze nie jestem sama - bo wokol mnie wszystkie kolezanki zachodza w ciaze po max 4 miesiacach staran a ja juz rok i nic wiec nie mam z kim porozmawiac o tym bo nie sadze zeby one zrozumialy.
      • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 27.02.13, 09:50
        decembersnowdrop napisała:

        > Też jestem z Warszawy i chętnie przygarnę namiar na hsg, bo to jeszcze przede mną.

        Mam nadzieję, że nie potraktują tego jako reklamy i nie wykasują.
        Jeśli chodzi o HSG, to polecam szpital Magodent na Fieldorfa 40. Robią HSG w znieczuleniu ogólnym na NFZ. Długo się naszukałam takiej placówki, bo w szpitalach państwowych robią na żywca, a w klinikach niepłodności to sporo kosztuje (coś ok. 900 zł z tego co pamiętam).
        Trzeba zgłosić się do nich osobiście, żeby się zapisać. Na badanie czeka się miesiąc. Przy zapisie dostaniesz listę badań, które musisz wykonać zanim zjawisz się na badanie. Nie pamiętam dokładnie wszystkich, ale na pewno musi być jałowy posiew z kanału szyjki macicy ważny miesiąc, cytologia sprzed max. roku, grupa krwi i inne podstawowe badania krwi (morfologia, układ krzepnięcia i takie tam). Aaa i jeszcze usg narządów rodnych.
        Najpóźniej dzień przed badaniem trzeba jeszcze iść do nich na konsultację do anestezjologa.
        Ja miałam badanie umówione na 12:30, a wyszłam ze szpitala jakoś ok. 16:00.
        Bardzo polecam, bo "za darmo" w znieczuleniu ogólnym i bardzo sympatyczny personel.
        • ada_83 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 27.02.13, 20:09
          oby.sie.udalo serdecznie dzięki za tę wyczerpującą informację
          • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 27.02.13, 20:56
            Polecam sie smile
            Dodam jeszcze, ze nie trzeba brac koszuli nocnej i szlafroka. Ja przeczytalam na ich stronie, ze trzeba miec i nawet zakupilam na te okazje "wyjsciowa" koszule. Ale dostaje sie ichniejsze super modne wdzianko wink Przydaly mi sie tylko kapcie.
            Anestezjolog sam powiedzial, ze to okropne, ze "na miescie" robia to badanie na zywca. Ze zacytuje "istne barbarzynstwo".
            • rosomak801 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 28.02.13, 16:12
              Droga Sussane i reszta Dziewczyn,
              początkowo miałam Wam napisać, że może z tymi badaniami to warto poczekać, ale jak czytam co piszecie to jednak macie racje, z tym że oczywiście nie każda musiałaby je robić ale skąd wiedzieć, że wszystko na pewno jest ok.
              Rozumiem Was doskonale, co czujecie. Ja nie zabezpieczałam się przez 2 lata bo stwierdziliśmy, że nie pali się ale spokojnie zaczekamy aż się uda. Coś mnie drgnęło dopiero po roku, kiedy zorientowałam się, że gdyby było wszystko ok to bym już dawno była w ciąży ( zwłaszcza, że nigdy nie stosowałam antykonc. horm.). Ale ok czekałam dalej, minęło kolene pół roku i nic. I wtedy po 1,5 roku zaczęłam się martwić, starać do "upadłego", bo twierdziłam, że być może nie dbałam tak bardzo o dni płodne itp. W końcu lekarz dał mi na ostatniej wizycie czas 2 m-ce i jak nic z tego to zaczniemy konkretnie działać. (twierdził wcześniej, że po 2 latach starań można się martwić itp. ) Jak widziałam kobietę w ciąży, to czułam się jak gorsza, bezwartościowa. I ta wizja, że może nigdy już nie będę mieć dziecka. Pytałam w rodzinie jak to było u nich, moja mama po pół roku, jakieś tam po 3 m-cach, inne też po pół roku. Koszmar. Ale minął kolejny m-c i okazało się (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, bo już zwątpiłam i trochę odpuściłam), że jestem w ciąży. No i tak się nacieszyłam przez 10 tyg. bo poroniłam jak się okazało potem w 8 już (dziecko się nie rozwijało). Znów koszmar. Nie dość, że tyle czekałam 2 lata, to jeszcze to. Po zabiegu szybko dostałam miesiączkę ale podejrzewałam, że znów minie kolejne 2 lata a że po poronieniu i z wiekiem 30 lat, to miałam już wszystkiego dosyć. Niby przez 2 miesiące staraliśmy się intensywnie, ale potem odpuściłam. Każda kolejna miesiączka napawała mnie zrezygnowaniem. Najgorsze było to myślenie, Boże mam już 30 lat, będzie mi coraz trudniej zajść, utrzymać. Jak przyszła wiosna to normalnie u co 2giej kobiety jakbym brzuch widziała. Wszędzie matki z dziećmi. Moje koleżanki w większości już z dziećmi i to nie jednym a ja trzydziecha i nic. Jeszcze w związku kryzys (nie przez brak dziecka), no koszmar. Od kwietnia do sierpnia nic już nie robiłam w kierunku starań. Tak trochę od niechcenia pojechaliśmy na urlop i z niego wróciłam w ciąży. Czyli po pół roku od poronienia, dokładnie po 6 cyklach zaszłam w ciążę. I jak to wytłumaczyć. Bo na pewno nie wakacjami, tam często się kłóciliśmy niestety. A leków też nie brałam. Tyle tylko, że od razu dostałam w tej 2ej ciąży dopochwowo luteinę, acard, no i cały czas kw. foliowy.
              Ale wiecie, co jest najgorsze i w zasadzie czego się wstydzę do dzisiejszego dnia i nigdy nikomu nie mówię o tym, to to, że jak już moja córcia miała z 7 m-cy a moja bliska koleżanka zaszła w ciąże (znałam jej zdrowotne przypadłośći) bez problemu za tzw. pierwszym strzałem i urodziła, to czułam się dziwnie, jakby była lepsza ode mnie, że dlaczego ja musiałam przez to przejść a ona jakby nigdy nic. Zwłaszcza, że ja przy niej okaz zdrowia. Oczywiście nie to, że źle jej czy komukolwiek życzę, życzyłam, cieszyłam się naprawdę, że też będzie mamą. Wiem, że to głupie szczególnie, że i ja w końcu miałam tą swoją NIunię, no ale cóż gdzieś tam boli to wszystko na dnie serca. Te przykre doświadczenia. Ciągle po prawie 2 latach gdzieś tam są.
              Jak to powiedział jakiś lekarz, do póki masz zielone światło od swojego lekarza zawsze jest nadzieja na dzidzię. Acha i podczas ciąży poznałam pewna pania 41 lat . 10 lat starania o dziecko, po 9 latach poronienie, no i teraz ma córkę. Jak miałam załamania i czułam, że zaraz popadnę w depresję, to wyobrażałam sobie jak to będzie kiedy będzie Ono. I siły wracały, bałam się odpuścić, bo wiedziałam też wtedy, że jak się załamię do końca to zmarnuję wszystko albo kolejne miesiące, podczas których mogłabym zajść w ciąże. Terapią jest jednak zmierzenie się też z matkami i paniami z brzuszkami, najpierw boli trochę ale jednak nie zamykamy się w tym kręgu złości, zawiści i niesprawiedliwości świata, że one maja a ja nie. Bo tez diabli wiedzą ile ta co teraz paraduje z brzuszkiem lub wózkiem musiała przejść żeby mieć to dziecko. Tak czasem myślę, gdy sama jestem na spacerze z moją córką i widzę wzrok par bez dzieci. Powodzenia i nie poddawać się. Trzymam kciuki za Was.
            • brenya77 Re: depresja z powodu braku dziecka?? 28.02.13, 17:32
              > Anestezjolog sam powiedzial, ze to okropne, ze "na miescie" robia to badanie na
              > zywca. Ze zacytuje "istne barbarzynstwo".

              Czy to naprawde az tak boli? Jak dostalam skierowanie na to badanie to w zaleceniach mialam zapisane dwie tabletki paracetamolu przed, bo, jak napisali, badanie moze pobolewac podobnie do boli miesiaczkowych. Ale, zeby az "istne barbarzynstwo" to nie wspominali.
              Mam zamiar to badanie zrobic po nastepnym okresie, wiec bylabym wdzieczna za info, czy to naprawde tak boli? Czy moge isc sama tj. czy wyjde o wlasnych nogach? smile
              • oby.sie.udalo Re: depresja z powodu braku dziecka?? 28.02.13, 20:14
                Z tego co rozmawialam z kolezankami, ktore mialy hsg i czytalam w necie, to jedne kobiety bardzo boli, inne prawie nic, a pozostale w ogole nic. Tak wiec roznie bywa. I nie da sie wczesniej przewidziec jak bedzie. Moze bolec, ale nie musi. Ja wolalam nie ryzykowac i niepotrzebnie nie cierpiec skoro mozna ewentualny bol wyeliminowac. Balam sie bolu, bo bylam pewna, ze mam co najmniej jeden jajowod niedrozny. I niestety mialam racje sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja