anexxxxx
06.04.13, 15:08
Załamałam się. Po 9 miesiącach starań o dziecko, po wykonaniu szczegółowych badań ( hormony, monitoring cyklu, badanie nasienia męża- wyniki badań były OK.) jednym z ostatnich badań jakie nam zostało- był test po stosunku. I się przeraziłam: zero % żywych plemników, 100% nieruchliwych, adnotacja do badania; w preparacie bardzo liczne nabłonki i leukocyty.. ( w ubiegłym roku leczyłam gronkowca złocistego, paciorkowca i e- coli w pochwie- po długiej kuracji zostałam wyleczona- może znów mam nawrót tego paskudztwa?)
Mąż jak pisałam wyżej miał dobre wyniki nasienia. wczoraj byłam na monitoringu cyklu gdzie na lewym jajniku 3 duże pęcherzyki 19,22, 26 mm. Pani Ginekolog się zdziwiła że aż trzy, a ja się ucieszyłam że tak piękne urosły-( bałam się że wogóle mi nie rosną). i co z tegho.. skoro mój śluz zabija wszystkie plemniki... ręce mi opadły.
wiem, że można w takich przypadkach stosować inseminację- ale przyznam szczerze, że ta metoda ( ze względów moralnych) to dla mnie ostateczność...
Dziewczyny, czuje się totalnie bezsilna.. pocieszcie..