Kurde, kurde, kurde, kurde i jeszcze raz KURDE....

09.04.13, 17:56
Od czego zacząć...
Może od... Tak, zawsze myślałam, ą właściwie dałam sobie wmówić, że wypada mieć dójkę dzieci. Chociaż sama mam czterech braci, ale czasy... same wiecie. Z czasem jednak, gdy miałam już swoich chłopaczków, zaczęłam tęsknić za niemowlęciem. Myśl we mnie pęczniała, mąż raczej nie był przychylny, może raczej nieprzekonany, co jakiś czas rozmawialiśmy i powoli zaczynałam go oswajać. Właściwie byliśmy bliscy decyzji o poczęciu na wiosnę 2012, ale na jesieni 2011, po roku spędzonym z moim wtedy prawie czterolatkiem w domu, brat zaproponował mi pracę w rejestracji swojej przychodni na cztery godziny dziennie, co w mojej sytuacji( starszy synek ma ADHD i parę jeszcze fajnych-niefajnych rzeczy na doczepkę i wymaga by poświęcić mu więcej czasu)było komfortowe i miało być właśnie na sezon jesienno-zimowy. Potem okazało się, że może dostać jakieś tam dotacje z Unii na mnie i mam zostać tam dłużej, formalności zajęły czas do września 2012 i wtedy dostałam umowę, więc znów miałam skrupuły by ich zostawiać(taka już jestem lojalna-za co zwykle zostaję ukarana, ale o tym za chwilę). Zaszczepiłam się w grudniu przeciwko różyczce, w tak zwanym międzyczasie mąż nabrał takiej ochoty na maleństwo, że to on się dopytuje kiedy już, no i w kwietniu miał być ten czas kiedy zaczniemy. Ja już taka wyczekana, same rozumiecie, to najpierw w marcu infekcja zatok i ucha, gorączka, antybiotyk, ale myślę, zanim będzie czas, to to paskudztwo ze mnie wyjdzie.
W czwartek @, a w sobotę jak mnie łupnęły korzonki, to klękajcie narody. Ostatnio zaczęłam szybki marsz, bo chciałam być w formie przed ciążą i w trakcie, czułam się świetnie, ale moja dyskopatia nie sad(((. W niedzielę już nie była w stanie nic zrobić, więc wylądowałam na pogotowiu i dostałam Ketonal domięśniowo. Przeczytałam ulotkę, że niewskazany podczas starań, ale myślę - po jednym przejdzie i spokój. Nie przeszło po żadnym, wzięłam w niedzielę dwa, w poniedziałek pojechałam do pracy, nie wiem jak to zrobiłam(30 km), ale myślę bratowa lekarka, to co będę szła do swojej i opuszczała pracę(był termin sprawozdań do NFZ), na pewno to doceni, poradzi, pomoże. Ledwo tam siedziałam, dostałam zastrzyk i nic, pytam godzinę przed końcem pracy, czy jak zrobię wszystko co trzeba to mogłabym wcześniej wyjść, a ona na to, że to nie możliwe, ze mi nie przeszło, że brat ma "rozwalony" kręgosłup i mu przechodzi( o mój nie spytała) i że pewnie mam małą odporność na ból. Taaaaaaaaaaaaak, jam mam małą odporność na ból, urodziłam dwójkę dzieci, parę kamieni nerkowych, przyjechałam do pracy z wysuniętym dyskiem i siedziałam tam parę godzin jak na kiju i mam małą odporność na ból. Kurczę, ryczałam w pracy, całą drogę z, potem mężowi w domu, a potem rodzicom, których ten wezwał na pomoc jak poszedł do pracy. ja to po prostu naiwna jestem i z dobra chcę być dla wszystkich i obiecuję sobie za każdym razem, że się utwardzę, ale nic z tego.
Suma sumarum, myślałam żeby od dziś pójść na L4, ale potem jak ochłonęłam, pomyślałam, że guzik, tym razem zacisnę zęby i pokażę, właściwie nie wiem co..... I pojechałam dziś do pracy, zachowywałam się służbowo i tak zamierzam dopóki będę u nich pracować. Żadnego zostawania po godzinach, pilnowania psa itp.
Aha, a w niedzielę miałam urodziny, a brat dzisiaj do mnie zadzwonił, bo mu się przypomniało, a w tamtym roku wcale.
No i teraz nie wiem, co dalej, bo dziś dostałam od swojej pani doktor Movalis domięśniowo na 3 dni, a potem ma mnie doleczyć doustnie.
Stan fizyczny też nie sprzyja poczęciu i mówię Wam nic tylko leżeć i ryczeć.
Przepraszam tych którym udało się dobrnąć do końca, ale siedzę w domu sama, mielę problemy i już nie mam sił.
    • kubraczek79 Re: Kurde, kurde, kurde, kurde i jeszcze raz KURD 10.04.13, 09:34
      kochana! jak jest już tak źle, że nie może być gorzej to będzie lepiej! tak jest ten świat urządzony - musi być lepiej, dobrze, a potem bardzo dobrze! trzymaj się dziewczyno, bądź dzielna, świat cię wynagrodzi smile
    • galgo Re: Kurde, kurde, kurde, kurde i jeszcze raz KURD 10.04.13, 10:06
      Jezeli jestes mila osoba, to nie miej nadziei, ze sie zmienisz, zawsze bedziesz mila, uczynna i poprawna, taka juz Twoja natura smile A ze wszyscy na tym zeruja, to juz taki porzadek rzeczy na tym swiecie wink

      Co do dzieciatka, dobrze sie stalo jak sie stalo, widocznie to jeszcze nie ten czas. 9 m-cy ciazy to dlugi okres, warto sie fiycznie pozbierac do kupy, doleczyc co trzeba doleczyc, dozywic, wygladzic - nic na sile. Pomysl sobie, ze przygotowujesz swoj organizm na przyjecie Basi, to piekne chwile!! I powodzenia za m-c!
Pełna wersja