maria_curia
29.04.13, 15:36
Kilka miesięcy temu, gdy akurat chciałam zacząć starania o dziecko, podczas badań kontrolnych wykryto u mnie niskie TSH (jestem na forum "tarczycowym") i lekkie podwyższenie hormonów FT3 i FT4. Teraz TSH nadal jest b. niskie, ale ono wraca podobno bardzo wolno do normy, a po leczeniu metizolem przez kilka miesięcy - hormony FT są już w normie, chociaż FT3 jest sporo wyższe od FT4 (dziewczyny z forum tarczycowego mówią, ze to prawdopodobnie Hashimoto i przechodzę w niedoczynność).
Metizol odstawiłam niedawno, bo miałam po nim bóle głowy i zaczęłam gorączkować. Lekarz na razie nie każe mi nic brać, niedługo będę miała biopsję, mam co kilka tygodni kontrolować hormony.
Objawów niedoczynności nie mam - owszem, jestem trochę senna, ale wydaje mi się, że zawsze o tej porze roku byłam. Nie ma zaparć, nie tyję.
Pojawił się natomiast malutki wyciek z jednej piersi - nie samoczynny, ale po uciśnięciu. Płyn jest żółtawy, przezroczysty i bez smaku. Przeczytałam, że to może być wysoki poziom prolaktyny. Ale innych objawów tej przypadłości nie zaobserwowałam - ani owłosienie nadmierne, śluzu sporo (białego) ani żadne takie. Trzy miesiące temu, gdy miałam zacząć brać metizol, odstawiłam moją 20-miesięczną córkę od piersi. Może to zatem wcale nie prolaktyna, tylko po prostu laktacja mi jeszcze nie zanikła? Czy któraś z Was, karmiąca wcześniej piersią, miała taką "nawracającą" laktację? Z drugiej strony - mleko było przy karmieniu białe, a te kropelki są żółtawe...
Czy wysoka prolaktyna objawia się też lekkimi mdłościami? Trochę mi niedobrze, poza tym kilka dni temu pobolewało mnie w dole brzucha.
Przyznaję, że trochę mnie martwi ta możliwość wysokiej prolaktyny. Liczyłam na to, że jakoś się ta moja niezdiagnozowana na razie do końca choroba tarczycy rozejdzie po kościach (lekarz mówi, że jest taka opcja, bo nadal nie wykluczono zwykłego zapalenia tarczycy) i będę mogła w końcu zajść w ciążę

.