strach

26.07.04, 17:23
Postanowiłam napisać, bo zawsze znajdę na forum wsparcie. Po pierwsze
przeniosłam się z "Poronienia" na "Dla starających się". Ale właśnie ...
Człowiek tak czeka na te chwile kiedy lekarz powie MOŻNA PRÓBOWAĆ, a potem
zaczyna się panicznie bać. Nie wiem czy Wy też tak macie? Początkiem maja
straciłam moją Kropeczkę i wtedy miałam w głowie tylko jedno – kiedy będę
mogła znów być w ciąży. Wykonałam wszystkie badania jakie tylko przyszły mi
do głowy i ostatnio lekarz powiedział, że od września mogę wznowić starania,
a jak się zdarzy wcześniej to mnie nie okrzyczy wink
Boję się, powiem Wam, że panicznie się boję, że znów będzie to samo. Niby
super a potem na usg się dowiem że dziecko jest martwe. Najgorsze jest dla
mnie to, że w badaniach na przeciwciała antykardiolipinowe wyszedł wynik
wątpliwy. Mam je powtórzyć ale ogólnie lekarz uważa, że to nie było przyczyna
obumarcia dziecka. Sama nie wiem, co mam myśleć, te wyniki wlały we mnie
tysiące watpliwości. To co napisze jest bardzo głupie, ale tak czuje,
chciałabym szybko mieć to już za sobą, bo wydaje mi się że za drugim razem na
pewno znów stracę dziecko i wtedy lekarze dopiero się może jakoś przejmą. Nie
chce w żadnym razie twierdzić że mój lekarz jest zły, ale w ogóle mam
ogólnego doła. Może dlatego, że ledwo ja się pozbierałam po moich przeżyciach
(np. nie płaczę już na widok babki z brzuszkiem) to znajomą spotkało to samo
i to w dodatku w późniejszej ciąży i siłą rzeczy uczestniczyłam w jej
koszmarze. Jak sobie radzicie ze strachem? A może się nie boicie tylko ja
jakoś wariuje?
Pozdrawiam i życze powodzenia dla wszystkich starajacych się big_grin
    • balbine Re: strach 26.07.04, 17:28
      Może dlatego, ze nie przeżyłam tego, co Ty (tzn. nigdy nie byłam w ciąży), na
      razie nie dopuszczam do siebie myśli, ze mogłoby się coś zdarzyć. Częściej boję
      się, że mogę urodzić dziecko z różnymi poważnymi wadami, ciężko chore, itp.
      Oczywiście, wszystkie moje strachy są hipotetyczne, bo na razie nigdy nie byłam
      w ciąży. Może powinnam się bać, że jestem bezpłodna, albo że bezpłodny jest mój
      mąż, ale też staram się o tym nie myśleć. Zawsze jest nadzieja, ze wszystko
      będzie dobrze.

      Uszy do góry i słuchaj lekarza bo na miłego i rozsądnego człowieka wygląda smile
    • moniao1 Re: strach 26.07.04, 18:13
      Buuu....po pierwsze, jesli chodzi o antykardiolipiny, to zapytaj sie lekarza,
      czy nie uwaza za stosowne, zebys w czasie ciazy stosowala clexane(takie
      zastrzyki podskorne, ktore sie robi samemu)..kurde...dopisze pozniej, znaczy
      wieczorkiem. bo wlasnie wyjezdzam...
      • ewal-m Re: strach 27.07.04, 10:37
        No własnie to mnie najbardziej martwi. Zamierzam jeszcze przycisnąć lekarza o
        ten clexane. Zastanawiam się na ile to jest szkodliwe dla dziecka, bo on mi coś
        mówił, że trzeba rozważyć potencjalne za i przeciw. Ogłupiałam od tego
        całkowicie sad Teraz mam jeszcze raz powtórzyć badania.
        Zastanawiam się czy te przeciwciała pojawiają się tylko jak się jest w ciąży, a
        potem spadają czy cały czas są na takim samym poziomie? Może ktoś wie coś w tym
        temacie???
        • moniao1 Re: strach 27.07.04, 13:47
          jesli masz zaburzeni przeciwcial clexane zwielokrotni Twoje szanse na urodzenie
          zdrowego dziecka.Moje poziomy antykardiolipin sa przekroczone kilkakrotnie i
          nie ma szans na ciaze bez claxane.Niestety poziomy roznych przeciwcial, miedzy
          innymi antykardiolipin wahaja sie i nie mozna przewidziec kiedy i ile
          wzrosna.Ciaza jest dla nich polem dla popisu i wtedy daja sie we znaki
          prowadzac do poronienia albo obumarcia plodu.Tak jest w wiekszosci wypadkow,
          ale nie we wszystkich.
          Po ciazy poziom przeciwcial moze opasc i wszystko moze byc oksmile
          Od ponad pol roku sledze hostorie dziewczyn majacych takie zaburzenia i
          bioracych clexane.Wyniki sa baaardzo pozytywnesmile
          Powtorne badania sa jak najbardziej na miejscu.Czytalam, ze aby potwierdzic
          diagnoze, trzeba przeprowadzic dwa badania w odstepie min. dwoch miesiecy.
          A lekarza sie zapytaj czy ma doswiadczenie w takich przypadkach.Czy prowadzil
          sukcesywnie ciaze z zespolem antyfosfolipidowym..( tu nadmieniam:zespol
          antyfosfolipidowy jest choroba powodujaca zaburzenia krzepnicia krwi.Jest kilka
          rodzajow przeciwcial, ktorych podwyzszone poziomy powoduja zaistnienie tej
          choroby, miedzy innymi antykardiolipiny.Moga szalec w organizmie pojedynczo,
          moga tez wspolistniec ..ja mam oprocz za wysokich antykardiolipin
          antykoagulanta toczniowego...Klopoty w ciazy zwiazane sa z:
          1) niemoznoscia prawidlowego zagniezdzenia sie zaplodnionego jajeczka
          2) powstania skrzepow w łozysku, co prowadzi do nieodpowiedniego zaopatrywania
          dzidzi w pokarmy
          3) zmieniaja sie przeplywy w pepowinie (tak jak wyzej, dzidzia nie dostaje tego
          co potrzeba)
          To co pisze moze jest i straszne, ale nie chce Cie straszyc...
          Po prostu przycisnij lekarza, zrob sobie jeszcze badania..Trafna diagnoza da Ci
          duzo wieksze szanse,a jesli poziomy antykardiolipin beda za duze, clexane
          bedzie jak najbardziej wskazany dla ciazy....odpowiednio stosowany, bez skutkow
          ubocznych dla szkraba.
          Moja kolezanka urodzila kilka dni temu zdrowego synka.Cala ciaze byla na
          clexanie.smile

          Podejdz jakos lekarza, zebys byla pewna ze ma doswiadczenie w takich
          wypadkach.To bardzo wazne! Wczoraj bylam u gina, ktory mi sie przyznal, ze on
          nie dalby rady prowadzic mojej ciazy, bo nie mial do czynienia z ta choroba i
          nei bedzie robil ze mnie krolika doswiadczalnego na swoje potrzeby.Chwala mu za
          takei slowa...przynajmniej sie przyznalsmile

          A i nic nie szkodzi skonsultowac wynikow z innym lekarzem.Ja nigdy nie polegam
          na opinii jednego, chociazbym miala do niego zaufanie.Dzieki temu jeszcze zyjesmile

          pozdrawiam cieplo...i daj znac, co postanowisz i co sie u Ciebie dzieje...

          • ewal-m zespół antyfosfolipidowy 27.08.04, 11:47
            No niestety powtórzyłam badania i wyszły gorze niż ostatnio, wynik jest
            dodatni - wcześniej był wątpliwy. Zapisałam się na wizyty do dwóch lekarzy.
            Zupełnie mnie to rozbiło, bo od września miałam starać się znów o dziecko, a
            teraz to nie wiem czy wogóle jest sens, tak mi smutno sad((
            Na dodatek wczoraj dziewczyna co urodziła przyniosła do pracy swojego
            malutkiego dzidziusia i oczywiście się poryczałam. Dlaczego ja nie moge mieć
            takiego maleństwa, dlaczego??? Co z tego, że pewno zajde w ciąże a potem po
            paru tygodniach będzie znów koszmar szpitala itd. Zupełnie nie wiem co robić !!!
    • golo25 Re: strach 27.07.04, 06:45
      Tego strachu chyba nie da się uniknąć. Ja też nie mogłam się doczekać, kiedy
      znowu będziemy mogli starać się o dziecko, a teraz ogarnia mnie strach, strach,
      o którym w pierwszej ciąży przed poronieniem nie miałam pojęcia. Teraz tak samo
      jak u Ciebie pojawiają sie czarne myśli, że może sie to wszystko powtórzyć...
      Ale trzeba walczyć z tymi strachami, odpędzać je, bo musimy dac swojemu dziecku
      szansę, a nie od razu go skazywać. Czytam sobie czasami posty dziewczyn
      na "trudnej ciąży", też przeżyły poronienia, też się boją, ale starają się być
      silne i walczą o swoje skarby.
      Pozdrawiam mocno.

      Gosia
    • justyna1212 Re: strach 28.07.04, 14:38
      Bardzo się boję. Poroniłam w styczniu, teraz właściwie mogę zacząć starania,
      ale bardzo, bardzo się boję. Tak bardzo marzę o zdrowym maleństwie...
    • lara_croft2 rozumiem cie doskonale. 28.07.04, 16:10
      Na początku tego roku straciłam synka w 6 mcu ciąży. Zaszłam za pierwszym
      strzałem, potem książkowa, zdrowa ciąża, a w ciagu jednego dnia wszystko się
      rypło...Wtedy nie miałam żadnych obaw, myślałam że zajście w ciąże jest
      równoważne z urodzeniem zdrowego bobasa, a poronienie to był dla mnie
      tajemniczy wyraz.
      Robiłam wszystkie możliwe badania, powód utraty dziecka - banalny: grypa.
      Strasznie ale to strasznie pragnę dzieciątka. Boję się i też mam obawy, ale ja
      mówie: co mam być to będzie. Nawet zdrowa kobieta może stracić swoje maleństwo
      przez mikroskopiją bakterie, a od tego to nie idze uciec.Przecież podczas ciąży
      nie będe siedziała 9 m-cy w domu żeby się niczym nie zarazić.
      Wczoraj akurat minęło pół roku od tego dnia. Zapaliłam świeczuszke na jakiś
      malutkim grobku (nie mam swojego) i myślałam jakby to teraz było...Piękne te
      marzenia...
      TAK, na 100 % chce być mamą. Myślę że nasze aniołki nad nami czuwają i że
      będzie dobrze. I że niedługo spotkamy się z dziewczynami na forum "Trudna
      ciąża" i będzie nam raźniej i te nasze strachy odpędzimy smile
      pozdrawiam,

      • cedex Re: rozumiem cie doskonale. 28.07.04, 16:16
        Powinny być takie zastrzyki, które niwelują strach, żeby każda z nas po
        przejściach miała w"wyłączoną" psychikę, i żeby nie myślała o tym co się
        niestety wydarzyło. Czy nie byłoby cudownie, gdyby takie coś wynaleziono...
        Pstryk .... i po strachu....
        • sunrise3 Re: rozumiem cie doskonale. 27.08.04, 14:00
          Czesc Dziewczyny,
          Ja moja Kruszynke stracilam w 15 tyg. w kwietniu br. - wady genetyczne.
          Moglabym zaczac juz starac sie o druga dzidzie ale mam ogromnego "pietra".
          Wszyscy lekarze, z ktorymi rozmawialam (prof. Debski, dr Makowski, prof.
          Zareba) zapewniaja, ze wada mojej Dziewczynki to byl przypadek i nie powtarza
          sie ona u nastepnych dzieci, jak rowniez sa zgodni co do tego zeby nie
          sprawdzac naszych kariotypow.
          W maju poszlam kontrolnie zrobic badania tarczycy (nie mialam z nia wczesniej
          problemow). Hormony w normie - super, niestety z usg wyszlo ze nie jest tak
          pieknie, bo prawdopodobnie mam jakies zapalenie tarczycy. W kolejnym badaniu
          krwi przeciwciala przeciwtarczycowe antyTG wyszly ponad norme. I teraz tkwie w
          takim punkcie - nie mam nadczynnosci ani niedoczynosci ale prawdopodobnie mam
          zapalenie tarczycy. Moja endokrynolog powiedziala, ze moge byc w ciazy ale nie
          wie co sie moze rozwinac w ciazy. Dodala, ze gdyby cos sie dzialo wlaczy sie
          leki. Ale na moje pytanie, czy zdazymy je wlaczyc zanim stanie sie krzywda
          dzidziusiowi to oczywiscie nie umiala na to odpowiedziec.
          Kolejny problem to obawa przed zrobieniem badan na toxo i CMV. Boje sie ze cos
          wyjdzie nie tak .... i wszystko bedzie przesuniete w czasie.
          Na forum "Dla starajacych sie" jestem codziennie - czytam ale nic do tej pory
          nie napisalam. Kilka razy zaczynalam pisac, zeby dolaczyc do watku "kto sie
          bedzie staral w pazdzierniku" i nie dokonczylam. Stchorzylam. Boje sie ze
          zapesze i jeszcze dlugo bede musiala odkladac ten moment.
          W koncu to z siebie wyrzucilam.

          Pozdrawiam i zycze Wam duzo optymizmu, zdrowia i zdrowych Fasolek :0)
          A.
Pełna wersja