Jak to jest...?

11.08.13, 22:35
Naszły mnie ostatnio dziwne myśli. Każda z nas, która się już jakiś czas stara na pewno słyszała o tym co należy jeść, czego nie, jakie witaminy powinno się suplementować, że należy unikać alkoholu itd ttd. Jedne teorie pewne, inne mniej. W każdym razie - tyle jest tych ograniczeń, a tu otwieram gazetę i znowu czytam o kobiecie z rodziny patologicznej (oboje piją na umór), która jest w kolejnej ciąży. Zgodnie z tymi wszystkimi teoriami, które poznałam to kolejne zajście w ciążę powinno graniczyć z cudem, bo:
- babka na pewno nie dbała o zbilansowaną dietę, nie stroniła od alkoholu i z pewnością nie dbała o siebie (czyt. Nie oszczędzała się) w okresie prawdopodobnego zagnieżdżania się zarodka
- koleś też raczej nasienia nie miał najlepszej jakości, bo głównym jego "pożywieńiem" był alkohol
- i babka i koleś byli pod 40tkę więc wiek też nie był ich sprzymierzeńcem
- szczerze wątpię aby kobieta regularnie badała się u ginekologa

a jednak mają kolejną ciążę. Niechcianą, bo niechcianą, ale jednak. I co chwilę trafiam na takie historie i zastnawiam się co w takim razie tak naprawdę wpływa na płodność, bo już naprawdę nie wiem...
    • ewelinka_1986 Re: Jak to jest...? 12.08.13, 00:06
      Do Wszystkiego trzeba podejsc ze zdrowym rozsadkiem. Niby dieta itp. Ale bez przesady. Te kobiety co sie nie staraly, nie dbaly o siebie maja dzieci zdrowe. Mysle ze w dzisiejszych czasach, my staraczki, nie czesto po wiele cykli probujemy znalezc zloty srodek na szybsze zajscie w ciaze. Wiec katujemy sie mega zdrowymi dietami, cwiczymy, w pracy sie oszczedzamy a po pracy to juz tylko lezymy bo co jak sie przemeczymy a tu akurat moze dochodzi do zagniezdzenia?

      W zyciu tak juz jest niesprawiedliwie. Ci co nie chca maja. Ci co pragna miec nie moga. Zdrowi dbajacy o siebie rodzice maja chore dziecko i czesto ci z patologicznych rodzin nigdy nie natrafia na takie przeszkody.

      Najgorzej jest tak analizowac. Ja bym nie zazdroscila tym pijakom dziecka tylko wspolczula mu takich rodzicow.

      Wiele razy dziewczyny pisaly ze trzeba troche odpuscic I wtedy najczesciej sie udaje.

      Zycze ci powodzenia.
      • lena317 Re: Jak to jest...? 12.08.13, 12:05
        Czytając ten wątek, absolutnie zgadzam się z przysposobieniem, żeby po prostu odpuścić, nie zamartwiać się co jeść a czego nie jeść, nie faszerować się lekami. Po prostu dbać o siebie, jak to robimy na co dzień, nie myśleć obsesyjnie - a na pewno się uda! smile
        • blue_orchidea Re: Jak to jest...? 12.08.13, 15:05
          no niestety tak jest, że los bywa niesprawiedliwy... Ale ja nie wyobrażam sobie świadomie starac się o dziecko i nie dbac o zdrowy tryb życia. Odkad zaczelam starania o wiele bardziej dbam o siebie niż przedtem, ale też nie mam żadnej obsesji. Po prostu jestem świadomą staraczką i jestem z tego dumna wink
          • m.domi Re: Jak to jest...? 12.08.13, 17:40
            mnie też to szokuje!!! ale ostatnio sama widziałam kobiete w zaawansowanej ciązy która zatrzymała się przed stromymi schodami i szkoda mi jej było, bo myślę że pewnie już z tym brzuchem to cieżko jej się wgramolić na te schody i podchodze do niej, chcąc zaoferowac pomoc i co.... okazuje sie że laska zatrzymała się bo fajkę sobie odpalała !!!!! zapaliła i dalej z tym brzuchem poszła sobie ....szkoda dziecka .....bo pseudo matki nie....sad
            • gaba85 Re: Jak to jest...? 13.08.13, 11:03
              Tak to właśnie niestety jest - na odwrót . Te, które nie chcą - zachodzą w ciążę w tempie błyskawicznym - tutaj mam za przykłady moich znajomych.. raz bez zabezpieczenia z nadzieją, że się uda nie zajść... i ciąża.
              Oczywiście nie jest to regułą. Ale myślę sobie coraz częściej, że chyba to, że tak bardzo chcemy niestety nam w niczym nie pomaga. Choćbyśmy nie wiem jak o siebie dbały, przestrzegały diet itp. to często czytam lub słyszę, że dziewczyny zaszły w cyklach, w których w ogóle się nie oszczędzały, żyły normalnie a nawet i bardziej intensywnie, czy za bardzo się nie starały. Właśnie wtedy przychodziła ciąża.
              • blue_orchidea Re: Jak to jest...? 13.08.13, 15:34
                no to ja wczoraj w parku widzialam kobitkę z dwójką dzieci w zaawansowanej ciąży i z papierochem w buzi!! miałam ochote normalnie ja rozszarpac.
    • attka Re: Jak to jest...? 13.08.13, 15:44
      No właśnie! To oznacza, że czynnikiem ważniejszym jest psychika i nastawienie. Z drugiej strony znam pary, które się na początku (często to nawet było pół roku - rok) starały z luzem, nie zwracając uwagi na dni płodne, nie denerwując się, nie myśląc o tym, a jednak ciąży nie było. Dopiero potem zaczynala się nerwówka badań, szukania przyczyn i niejednokrotnie nie znajdowano żadnych medycznych przeciwskazań. Ale nie mogła to być psychika, bo jednak na początku w ogóle tym tematem się nie przejmowali.

      Ja się ostatnio zastanawiam czy to nie jest związane z liczbą ciąż i wiekiem pierwszej ciąży. Bo mam wrażenie, że jak kobieta wcześnie rodzi pierwsze dziecko i potem jest w ciąży co jakiś czas, to w zasadzie wszystkie inne czynniki już się nie liczą, bo ona postępuje tak jak chciała natura. A my teraz żyjemy w biegu przez co często odsuwamy w czasie decyzję o pierwszym dziecku. Kiedyś przez większość "płodnego" życia kobieta była albo w ciąży albo karmiła, a teraz jest to tylko, jeżeli się uda, drobny wycinek jej życia (w pozostałej części albo blokuje owulację, albo się po prostu zabezpiecza). Nie mówię, że mamy się zmieniać i rodzić dziecko jedno za drugim, ale mam poczucie, że natura po prostu nie nadąża za zmianami zachodzącymi w naszym świecie, a my już nie jesteśmy w stanie się do tego cofnąć, bo żyjemy teraz zupełnie inaczej.

      W zasadzie tylko biedniejsze oraz patologiczne rodziny (nie utożsamiam jednych z drugimi!), gdzie pary się nie zabezpieczają i mają wiele dzieci, problem z płodnością w zasadzie nie istnieje - bo działają zgodnie z wytycznymi natury


      To takie moje przemyślenia smile
    • brenya77 Re: Jak to jest...? 13.08.13, 16:57
      Ja tam uwazam, ze te wszystkie nasze starania, badania i obserwowanie cyklu to pic na wode fotomontaz.
      Pani z patologicznej rodziny prawdopodobnie uprawia duzo seksu i sie nie zabezpiecza. I to wszystko.
      To co chce napisac, to i bez badan i staran kazda z nas pewnie kiedys w koncu zajdzie. Ta pani po prostu nie robi tych wszystkich badan.
      • blue_orchidea Re: Jak to jest...? 13.08.13, 18:39
        tak, ale wiesz ta pani z patologicznej rodziny to może uprawiac seks bez zabezpieczenia i dwa lata w ciąże nie zachodzic i nie widzi w tym nic dziwnego. A jak w koncu zajdzie, no cóż "tak się trafiło". A my jak przez kilka miesięcy swiadomie się staramy i nie wychodzi, to jednak nie da się przejśc koło tego obojętnie. Każda ma mysli, że może byc cos nie tak... Dlatego robimy badania. Czasami wystarczy jeden/ dwa cykle wyregulowac co trzeba i się udaje zajśc w ciąże. A tak to można czekac i czekac..
    • maesstra Re: Jak to jest...? 13.08.13, 19:45
      moim zdaniem istotnym czynnikiem jest poziom stresu i nie tylko tego związanego ze staraniami, ale pracą problemami życia codziennego itd. Życie jest coraz bardziej wymagające, my coraz bardziej ambitni i też ciągle jest gdzieś podnoszona poprzeczka a to wszystko blokuje nas wewnętrznie. Zachodzenie w ciążę najlepiej wychodzi rodzinom które specjalnie niczym się nie przejmują żyją z dnia na dzień, byle coś zjeść, wypić no i żeby cyfry + nie odcięli... Takie są moje spostrzeżenia. Nie zmienia to faktu że ambitnym i tym napalonym na ciąże się udaje to i nam się uda tyle że nie od razu.
Pełna wersja