mamcia07
12.08.13, 14:56
Byłam dziś na wizycie u mojej gin. Sprawdziła moje wyniki i okazało się, że mam zapalenie pęcherza. Rzeczywiście ostatnio zdarzało się mi czuć ból przy siusianiu ale nie stale i jak się rozgrzałam pod kocykiem to było ok. Gin kazała brać żurawit i furaginum. I tu pojawia się problem, bo podobno nie powinno się go brać w I trymestrze. Na razie więc będę brać tylko ten żurawit. Napiszcie czy macie jakieś doświadczenie z braniem furaginum w I trymestrze..
To jednak nie wszystko...
Atmosfera była miła dopóki pani gin nie zobaczyła mojego usg (robione prywatnie w piątek, pisałam w wątku mam stracha) oczywiście potwierdziła, że to za wcześnie i dlaczego nie byłam u niej, przecież ona też mogła mi zrobić usg. Moja prośba o zwolnienie spotkała się z odmową, bo ona nie może mi go wypisać dziś bo poprzednie mam do 14. Zapytałam więc czy nie mogłabym przyjechać w środę, na co ona, że nie bo mam dużo pacjentek i zaprasza mnie do swojego gabinetu!!! Kiedy zapytałam o koszt okazało się, że to 120 zł. Stwierdziła, że zrobi mi też usg i czeka na telefon. Wyszłam z gabinetu w szoku. Próbowałam zapisać się do innego lekarza na piątek ale niestety nic z tego. Na szczęście takie zwolnienie może wypisać lekarz pierwszego kontaktu- już jestem z nim umówiona.
Powiedzcie same, czy to nie skur.....stwo? Baba ewidentnie chce wymusić na mnie wizytę prywatną. Chodziłam do niej 8 lat, Nigdy nie miałam żadnych zastrzeżeń a teraz tak mnie potraktowała. I to po moich problemach i przejściach... Nie daruję. Stwierdziłam, że pójdę do niej na kolejną wizytę i nagram babę jak będzie kombinowała. Napiszę skargę gdzie tylko się da!!!!! I mam zamiar zmienić lekarza.