Im większe pocieszanie tym większe rozczarowanie?

04.09.13, 09:18
Podczytuje wątki kobiet starających się o dziecko. Staram się rozumieć ich ból i rozczarowanie gdy widzą tylko I kreskę na teście, albo co gorsza gdy kreski są dwie a potem okazuje się że niestety ciąża się nie utrzymała.
Widzę też że fajnie się wspieracie. Jednak zastanawiam się czy czasem nie przesadzacie.
Podam taki przykład, kobieta wkleja test ciążowy na którym jest jedna mocna krecha, no i niby jakiś cień drugiej, który ona widzi (ja tego nie potrafię zobaczyć na zdjęciach, przyglądam się ale na prawdę widzę jedną kreskę), a forumowiczki sugerując się tym co pisze autorka wątku też widzą tą kreskę. Pocieszają dziewczynę, że na pewno ta kreska za 2 dni ściemnieje, wysyłają na betę (kolejny miesiąc z rzędu), bo to na pewno ciąża, niektóre już gratulują. Ja aż proszę męża by zerknął na ten wklejony test i powiedział mi czy ja jestem ślepa czy ta druga kreska którą wszystkie oprócz mnie widzą na prawdę jest. Mąż zaprzecza. Wątek się rozwija. Dziewczyna jest już nakręcona na ciąże, już ma objawy. A wszystkie forumowiczki zamiast racjonalnie jej powiedzieć "chyba ci się wydaje, kreski nie ma" to jeszcze bardziej nakręcają tą kobietę. Dziewczyna leci na betę a tam wynik mniej niż sad No i potworne rozczarowanie (po tym już jej nawet na forum nie widziałam albo zmieniła nick z rozpaczy może też dlatego że tak łatwo dała się wkręcić...).
Takich sytuacji jest masa. Wzajemnie się nakręcacie na ciąże, wmawiacie sobie objawy, gratulujecie ciąży, a potem okazuje się że ciąży nie ma, a jest za to większe rozczarowanie. Ja bym wolała by mi ktoś racjonalnie powiedział, że "jest jedna kreska, drugiej nie widać" i koniec, bez żadnego nakręcania. Jak by się okazało, że jestem w ciąży to super, a jeśli nie, to trudno, byłoby rozczarowanie ale nie aż takie jakie bym miała gdyby wszyscy na forum gratulowali mi ciąży której nie ma.
Tak samo ostatnio wyczytałam, że kobieta słyszała akcje serca na usg, na następnym usg akcji serca nie było, dostała skierowanie na zabieg i... kobiety na forum piszą że to jeszcze nie wiadomo, że może będzie wszystko dobrze.
Wiem, że macie dobre intencje, że staracie się nawzajem pocieszyć, że nadzieja umiera ostatnia. Ale czasem mam wrażenie że taka pocieszana kobieta (gdzie z góry wiadomo, że ciąża się nie utrzyma) bardziej potem jest rozczarowana. Wiem, że czasem trudno jest napisać, że ciąża się nie utrzyma bo np. beta jest słaba, ale po co pisać kobiecie - która ma betę dużo poniżej normy - że wszystko będzie dobrze i beta o niczym nie świadczy, że czasem źle przyrasta. Moja lekarka nie spotkała się z przypadkiem zdrowej ciąży i słabej bety wiec jeśli tak się zdarza to na prawdę jest to może 1%... Po co dawać sobie złudne nadzieje? A potem jest duże rozczarowanie.

    • panna_turkus Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 10:03
      masz dużo racji
    • kandyzowana30 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 10:26
      Rozczarowanie bedzie tak czy siak. Tego sie nie uniknie. Ja jestem z frakcji, ze lepiej sie ludzic, zyc nadzieja dzien dluzej niz martwic zbyt wczesnie.
      • rigolard Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 10:37
        Jeśli podejmuje się decyzje o prowadzeniu starań publicznie, to niejako z dobrodziejstwem inwentarza godzisz się na dyskutowanie Twoich objawów, kresek, cieni kresek, skrętów kiszek - publicznie.
        Rozczarowanie i smutek jest zawsze. Zależy też od stazu. Statystycznie większośc listy to staraczki 2-5 cyklowe. Inaczej przeżywa się za drugim razem. Inaczej za 12.
        • sunrise_25 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 10:50
          hmm nie wiem czy na parawde ktos by kalamal mowiac, ze widzi skoro nie widzi tej 2 kreski i oczy mydlil...no nie wiem na parwde, ale ludzie sa rozni w sumie.
          Ja jak widze 2 kreske to pisze, ze widze a jak n ei widze to pisze, ze nie widze. Nie wiem od czego to zalezy, ale niektore dziewczyny faktyczniej jej nie widza o czym pisza w watku. Jeszcze sie nie spotakalam z tym zeby na zdjeciu nie bylo 2 kreski a dziewczyny pisaly, ze jest.
          • naftalka5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 10:58
            Dokłądnie tak. Nikt nie kłamie, żeby podtrzymać przez chwilę kogoś na duchu.
            Cuda się zdarzają. I niejedna z forumek, na ostatanim usg przed zabiegiem ujrzała bijące serduszko jak również druga ledwo widoczna kreska okaazywała się ciążą.
      • nadia1902 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 13:07
        kandyzowana30 napisała:

        > Rozczarowanie bedzie tak czy siak. Tego sie nie uniknie. Ja jestem z frakcji, z
        > e lepiej sie ludzic, zyc nadzieja dzien dluzej niz martwic zbyt wczesnie.

        Nadzieją należy żyć do końca. Martwić to się powinno dopiero gdy już nic nie da się zrobić. A cieszyć i gratulować to się powinno dopiero gdy się wie, że na pewno się udało.
    • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 11:22
      Ja też się z Tobą zgodzę. I to nie chodzi o to, że dziewczyny specjalnie oszukują, żeby podtrzymać na duchu, ale część jest tak nakręcona, że te kreski i objawy widzi nie tylko u siebie ale i innych, mimo, że de facto niewiele widać, a na objawy jest w zasadzie za wcześnie. Podczytuję Was od jakiegoś czasu, głównie z tego powodu, że o pierwszego synka starałam się 7 lat, więc wiem co przeżywacie. Przed każdą miesiączką chcąc nie chcąc się nakręcałam, mimo, że wielokrotnie sobie obiecywałam "będzie co ma być, nie będę mieć wielkich nadziei". Ale potem każdy dzień przesunięcia, każdy zauważony objaw, którego "nigdy wcześniej nie było", każde odstępstwo powodowało wzrost nadziei. Gdybym się wpisywała na Waszą listę miałabym 50-60 cs. Każda przychodząca małpa była dla mnie małą tragedią, wydaje mi się, że gdybym jeszcze była bardziej nakręcana przez innych byłoby dużo trudniej, szczególnie pod koniec 7 roku starań. I dlatego myślę, że warto (mimo, że chce się dobrze i chce się nieba przychylić testującym) wstrzymać się nieco z optymizmem.
      pozdrawiam
      M.
      • jessica1986 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 12:40
        mysza_w czy mogłabyś napisać, jak Wam się udało po tych 7 latach?
        Ciekawa jestem smile

        Odnośnie wątku to uważam, że właśnie po to jest forum, by się WSPIERAĆ, radzić, cieszyć i żalić, zgadzam się z wypowiedzią dziewczyny wyżej, że nie siedzą tu raczej małe dziewczynki, które mówią same superlatywy tylko po to, by nie sprawić komuś przykrości - gdy są jakieś słabo widoczne zdjęcia, to większość postów jest sugerujących zrobienie ponownego testu za dwa dni. Tojest wg. mnie fer odpowiedź, a nie nakręcanie.

        Udzielałam się na tym forum swego czasu i znalazłam tu wiele wsparcia i widzy bardziej doświadczonych dziewczym za co im jestem bardzo wdzięczna.
        Nie raz się nakręcałyśmy i kibicowałyśmy, nie raz żartobliwie wyganiałyśmy się na wzajem z forum do łóżka, do faceta, nie raz też pisałyśmy szczerą prawdę jak, co widzimy. Nikt się nie obrażał to fajna atmosfera tu panuje.
        Pozdrawiam gorąco. Jess
        • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 14:09
          W zasadzie sama nie wiem. Zmieniłam lekarza, bo poprzednia lekarka mówiła, że zostało już tylko in vitro, mimo, że - jak Was teraz czytam - tak na prawdę było wiele niesprawdzonych rzeczy u mnie - to co sprawdzono to hormony (też tarczycę) i nasienie u męża (ok). U mnie poziomy hormonów były w granicach norm, ale ich stosunek sugerował pco (potwierdzały to tez problemy z owulacją). Jednak mimo wieloletniej stymulacji zajść w ciążę mi się nie udawało. Nawet ta ostatnia lekarka poszła tym samym tropem, tzn. dostałam dokładnie ten sam zestaw leków co poprzednio - clo, duph, bromergon i metformax, tyle, że inne dawki i w inne dni. Tzn. poprzednio np. clo brałam od 5 dnia po 1 tabletce, a ona zleciła mi od 4 dnia i po 2 tabletki. Ale i tutaj nie zadziałało od razu. Dostałam tabletki na 6 miesięcy kuracji i po tym miałam się zgłosić ponownie, w ciążę udało mi się zajść w 6 miesiącu kuracji, kiedy to już dałam sobie spokój ze staraniami i nawet przestałam mierzyć temperaturę i obserwować cykl, to było totalne zaskoczenie. Podobnie zresztą jak druga ciążasmile jak Starszak miał ponad 2 lata stwierdziliśmy, że może warto pomyśleć o drugim (tzn. ja zakończyłam etap "będę miała tylko jedno dziecko"), ale po badaniach hormonalnych w czerwcu wyszło, że sytuacja jest taka, że bez wspomagania nie zajdę. Odłożyliśmy więc starania na później i cieszyliśmy się wakacjami, ja na początku września zdecydowałam o zmianie pracy, do której poszłam 1.10. A w międzyczasie w ostatnim tygodniu września okazało się, że jestem w ciąży... Życie big_grin
          • jessica1986 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 14:27
            mysza_w bardzo ładna Twoja historia jest,
            Powiedz mi jeszcze, czy miałaś robione w ciągu tych 7 lat HSG? i jeśli można zapytać wink to ile miałaś lat jak w pierwszą ciążę zaszłaś?
            • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 14:36
              Tak, miałam HSG na samym początku starań, tzn. po 1 czy 2 latach, wyszło ok. W pierwszą ciążę zaszłam jak miałam 32 lata, w drugą 35.
              • jessica1986 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 14:54
                mysza_w bardzo Tobie dziękuję za szybką odpowiedź.
                Twoja opowieść napawa mnie optymizmem. My z mężem też długo się staramy, pierwszy rok daliśmy sobie na luzie, później konto na ovufriend, mierzenie temperatur i intensywna obserwacja, były wizyty u lekarza, badanie nasienia męża, które wyszło super ładne, badania hormonów u mnie, cykl monitorowany, później 3 cykle z luteiną dopochwową (bo bardzo niski progesteron miałam), jak po lutce się nie udało to odpuściliśmy jakoś wiosną, już wysiadałam troszkę mi na banię siadało, w koło tylko widziałam same babeczki w ciąży...
                Obiecałam sobie, że po wakacjach reacam do lekarza i na HSG się udam, ale jakoś nie mogę się zebrać w sobie, mimo, że bardzo pragniemy maleństwa, to po prostu jestem mega zrezygnowana i nie potrafię odnaleźć w sobie tej energi i chęci do działania jak wcześniej sad
                Przeraszam za taki długi post... chyba musiałam się Wygadać na forum ...
                • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 15:09
                  E tam długi post, krótszy od mojegosmile Ja cię doskonale rozumiem, też miałam podczas tych 7 lat starań takie momenty rezygnacji. Ja rozwiązywałam to w ten sposób, że dawaliśmy sobie spokój ze staraniami na 3-4 miesiące. Dla mnie to było bardzo ważne, nie wiem jak bym sobie poradziła przez tyle lat bez tych kilku przerw. Po takiej przewie ze zdecydowanie większą chęcią i optymizmem podchodziłam do dalszych prób. Z perspektywy czasu wydaje mi się też, że za długo chodziłam do mojej pierwszej gin - endo, a jak teraz widzę sprawdziła niewiele i cały czas kręciła się wokół tego samego...
                  M.
    • nadia1902 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 11:37
      Niektóre to nawet na wózek dla trojaczków się chciały zrzucać
      forum.gazeta.pl/forum/w,19585,146565077,146600840,Re_jutro_usg_.html
      a jak to się skończyło wszyscy wiemy, no niestety...Jak by mnie ktoś tak nakręcał to bym chyba w depresje wpadła gdyby okazało się ze nic z tego.
      • kandyzowana30 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 12:48
        I serio sadzisz ze jakbys od tygodnia siedziala I ryczala w domu bylo by ci lepiej? Zmienilo by to zakonczenie w jakikolwiek sposob?
        • nadia1902 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 12:59
          Nie ryczałabym w domu. Bym starała się podchodzić do tego sceptycznie. Na pewno bym czytała ale patrzała racjonalnie, nie nakręcała się na ciąże. Starałam się o ostatnią ciąże 3 cykle, wiem, że to mało. Ale z drugim dzieckiem zaszłam za pierwszym razem i myślałam że teraz też tak będzie. No i w pierwszym cyklu miałam już objawy ciąży, na test patrzałam 100 razy doszukując się drugiej kreski i pod światło wydawało mi się że chyba jest (mąż nie widział). Gdy dostałam miesiączkę to i ja przejrzałam na oczy, że żadnej kreski tam nie ma, to tylko moje chciejstwo i wyobraźnia. Postanowiłam, że się nie będę nakręcać, bo im bardziej się nakręcam tym bardziej potem jestem rozczarowana. Patrzeć należy racjonalnie. A dopiero jak na prawdę się uda, zobaczy się bijące serce i II krechy to wtedy można się cieszyć i składać sobie gratulacje. Pocieszać można, ale z umiarem.
          • kandyzowana30 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 13:21
            Bijace serducho tez nie daje gwarancji urodzenia dziecka, idac dalej tym tokiem rozumowania cieszyc to sie mozna dopiero na lozu smierci.
            Acha, pocieszanie nie ma na celu nakrecania sie, tylko latwiejsze dotrwanie do ostatecznego wyniku, bo najgorsza jest niepewnosc.
            • nadia1902 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 13:32
              Gratulować i cieszyć się można już po teście ciążowym pozytywnym. Bo to już jest jakiś fakt, który się zdarzył. Potem kolejny etap i gratulacje po zobaczeniu bijącego serduszka itd. Wiadomo, ze test ciążowy pozytywny nie daje gwarancji zdrowej ciąży. No ale to już jest jakiś fakt, coś rzeczywistego za co można złożyć gratulacje i się cieszyć wraz z ciężarną.
              Tu jest mowa by nie wkręcać kobiet, które mają test z kreską "cień cienia,który widzą tylko one same" oraz tych co do których ciąża nie jest potwierdzona na 100%, są jakieś nieprawidłowości itp., a już są gratulacje że na pewno będzie dobrze. Jak ciąże potwierdzi lekarz, widać serce itd. to trzeba się cieszyć i nie myśleć o tym, że można jeszcze poronić. Na obecną chwile jest dobrze. Tu jest mowa o kobietach, u których jest sytuacja niejasna a już są gratulacje i wmawianie ze wszystko będzie dobrze.
        • nadia1902 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 13:04
          kandyzowana30 napisała:

          > I serio sadzisz ze jakbys od tygodnia siedziala I ryczala w domu bylo by ci lep
          > iej? Zmienilo by to zakonczenie w jakikolwiek sposob?
          Zakończenia by nie zmieniło, ale ja nie byłabym tak nakręcona, napalona, ze teraz to w końcu się udało. Bo takie opinie i wpisy dają taką mocną nadzieje. A jak bym poczytała racjonalne wypowiedzi w stylu "no to nie wiadomo, bo to jeszcze wcześniej, lepiej poczekać, bo to trochę dziwna sytuacja, daj sobie trochę czasu..." to bym była bardziej zdystansowana do całej sytuacji. Ja wiem, że często kobiety pisząc tu oczekują wsparcia, dobrego słowa i pocieszenia. Ale obiektywna, racjonalna opinia też jest dobra i nieco studzi emocje. Później łatwiej jest przełknąć że się nie udało.
          • kandyzowana30 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 13:15
            Dziewczyny z doswiadczeniem I tak wiedza jak sytuacja wyglada I jakie sa zagrozenia. Najgorsze co mozna zrobic to odebrac komus nadzieje. Wiem, ze sa osoby, ktore uwazaja, ze lepiej nie cieszyc sie na zapas, bo pozniej bedzie rozczarowanie. Ja wole pocieszyc sie za wczesnie, bo pozniej moze nie bede sie cieszyc wcale. A bol I rozczarowanie przezywam niezaleznie od wczesniejszej radosci.
            • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 14:33
              Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ludzie są różni. Ja zdecydowanie bardziej przeżywałam sytuacje w których byłam "prawie pewna", że jestem w ciąży niż wtedy gdy w zasadzie wiedziałam, że to mało prawdopodobne. Ale może (piszę może, bo nie pamiętam jak to u mnie było na początku) jak się czeka "tylko" 3 czy 5 cykli to różnica jest niewielka, może czym dłużej to gorzej bo i takich cykli z "prawie pewną" ciążą się uzbiera...
              M.
              • blue_orchidea Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 15:34
                macie dużo racji dziewczyny.. i wiesz mysza, ja mam podobnie. Jak wiem, że w tym cyklu na pewno nic z tego, to jakoś tak mnie boli.. A już nie daj boże jak się @ spónia, nadzieja wielka, a potem ogromne rozaczarowanie.
                • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 15:42
                  A ja myślę że jak któraś nie ma ochoty czytać takich pocieszeń żali i itp. to niech tego nie czytasmile
                  po co ma czytać i sie denerwowaćsmile my pocieszamy się wzajemnie, gratulujemy, żartujemy,
                  opisujemy swoje objawy, obawy.
                  a co do kreseczki jednej z dziewczyn to mówcie co chcecie Ja ją zauważyłam.może dlatego że sama miałam takie.
                  Moją pierwszą ciążę lekarz wykrył jak miała 2,5tyg. więc przy drugim teście też od razu poszłam. wiedziałam że zaszłam i się pochwaliłam...to nic złego że dziewczyny mi gratulowały....nie miałam większego doła po stracie dlatego że wszystkim powiedziałam. Nikt mnie nie nakręcał.
                  Jeśli bardzo pragniesz dziecka to sama się nakręcasz i mówienie " co będzie to będzie, nie będę się nakręcała" nic nie daje. to psychika Ci przypomina. że te dni się zbliżają...bo podświadomie tego pragniesz,,,żeby nie przeoczyć owulacji przypadkiem.
                  • kaja5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 16:42
                    monika18815 napisał(a):

                    > A ja myślę że jak któraś nie ma ochoty czytać takich pocieszeń żali i itp. to n
                    > iech tego nie czytasmile

                    Z reguły jak się zakłada wątek to się go czyta niezależnie co kto tam napisał. Kobieta wklejająca zdjęcie testu ciążowego napisała, że chyba jest tam "cień cienia drugiej kreski". Gdyby kobiety pisały racjonalnie "słabo widać, lepiej zrób test za kilka dni" byłoby wszystko ok. Ale wypowiedzi w stylu "no chyba rzeczywiście jest tam cień cienia, super gratulacje itd." to napawało autorkę wątku fałszywą nadzieją. A jak już napisała, że zasłabła na zakupach co się jej wcześniej nie zdarzało to były wypowiedzi "no to już na 100% ciąża, no w końcu wam się udało..."
                    • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 17:19
                      to zastanówmy się jeszcze czy rzeczywiście jest w ciążysmile
                      Ale chyba Kaja nie Ty zakładałaś wątek "sierpień testowanie" lub "wrzesień..."
                      ????
                      • kaja5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 18:37
                        Nie ja zakładałam, ale ja czasem czytam i choć mnie to nie dotyczy (wiem, nie musze czytać jak mi coś nie pasuje) tylko staram się wyobrazić sobie co czuje taka kobieta, która jest nakręcana a potem okazuje się że to wszystko nieprawda. Myślę że czasem ktoś chcąc pomóc wyrządza nieświadomie większą krzywdę, zwlekając z powiedzeniem prawdy czy też na siłę pociesza choć często jest świadom, ze nic z tego. Też nie lubię pisać wprost, że "z tego nic nie będzie" , czasem przemilczę wątek ale obserwuje jak się rozwija, jak kobieta ma objawy ciąży a dziewczyny zamiast trzeźwo na to patrzeć to wzajemnie się nakręcają.
                    • kandyzowana30 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 17:51
                      Wydaje mi sie, ze nakrecanie sie na potencjalna ciaze i poronienie to jednak zupelnie inny kaliber sprawy. Ten tydzien czekania, czy zarodek sie rozwinie, czy juz po wszystkim to najgorsza niepewnosc. Mi bardziej byly potrzebne slowa, ze moze jeszcze sie uda, jest jeszcze nadzieja, niz poczekamy zobaczymy. To, ze moze byc zle, kazda z nas wie. Ma caly czas z tylu glowy fakt, ze z tej ciazy moze nic nie bedzie i zadne slowa na forum tego nie zmienia. Ale, duzo latwiej jest przetrwac ten czas majac nadzieje i troche optymizmu. Na bol i lzy zawsze jest czas jak dostanie sie juz ta ostateczna wiadomosc.
                      • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 18:30
                        kandyzowana30 masz rację!!!1
                        nie ważne jest jak bardzo koleżanki Cie "nakręcają"
                        w takiej sytuacji Ty sama chcesz być nakręcana bo potrzebujesz takiego pocieszania jak ryba wody!!!
                        Ja wolałam siedzieć na forum z dziewczynami, które pomimo złej sytuacji nadal mnie wspierały.
                        Wystarczy że lekarz mi powiedział "za mało urosło" lub "ciąża się nie rozwija ale niech pani zrobi jeszcze jedno(3) badanie hcg" dzieki Wam dziewczyny wiem że nie jestem sama i zawsze mogę wejść i się wygadać.
                        i za to WAM Bardzo dziękujęsmile
      • mamcia07 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 05.09.13, 21:44
        Poczułam się wywołana, bo mój wątek. To prawda, że mój przypadek źle się skończył, ale każde słowa, które tam padały były dla mnie olbrzymim pocieszeniem. Nie wpadłam w depresję a dzięki dziewczynom, które w tych chwilach mnie wspierały czułam się silniejsza. I nie wydaje mi się, żeby ktoś kogoś nakręcał, po prostu trwała dyskusja, co z tego badania może wyjść. W ciąży byłam, skończyło się poronieniem ale wiem, że mam takie miejsce, gdzie mogę się wyżalić i ktoś mnie zrozumie.
        Pozdrawiamsmile
        • kaja5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 13:27
          mamcia07 napisała:

          > Poczułam się wywołana, bo mój wątek. To prawda, że mój przypadek źle się skończ
          > ył, ale każde słowa, które tam padały były dla mnie olbrzymim pocieszeniem. Nie
          > wpadłam w depresję a dzięki dziewczynom, które w tych chwilach mnie wspierały
          > czułam się silniejsza. I nie wydaje mi się, żeby ktoś kogoś nakręcał, po prostu
          > trwała dyskusja, co z tego badania może wyjść. W ciąży byłam, skończyło się po
          > ronieniem ale wiem, że mam takie miejsce, gdzie mogę się wyżalić i ktoś mnie zr
          > ozumie.
          > Pozdrawiamsmile

          Tobie to pomogło, ale nie wszystkie kobiety są takie same. Każda ma inną wrażliwość, każda inaczej reaguje. Ja napisałam ten wątek nie dlatego, że uważam, że nie należy kogoś wspierać, lecz dlatego by być nieco bardziej powściągliwym w tym wsparciu bo każdy może inaczej zareagować.
    • maesstra Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 18:38
      specyfiką tego forum jest własnie to że jest ono nacechowane emocjami. Zresztą każde forum ma swój klimat i kto pobył na tym forum wie czego się może spodziewać. Ktoś kto się odważy cokolwiek tu napisać raczej przez chwile będzie czytał mniej wiecej jaka tu panuje atmosfera. I właśnie niepowtarzalnością tego forum jest to że podnieca się tu symptomami ciąży, że każdy cienisty cień ciecia na tescie wywołuje "gratki i życzenia" a każda strata czy niepowodzenie powoduje uściski przytulenia pocieszenia itd. Nie piszą tu srajdy tylko dorosłe kobiety (spójrz średnia wieku staraczek wrześniowych) ps dziewczynki trzymam za was kcikasy, pobijemy rekord uśmiechniętych buziek! Myślisz że po co jest to forum właśnie po to żeby z dziewczynami w podobnej sytuacji egzaltować się, dać upust emocjom. Ja tam nie wierze że po "porażce" poprzedzonej rozemocjowanymi wpisami innych dziewczyn rozczarowanie jest większe. Zapewne jak się to komuś nie spodoba więcej tu nie zaglądnie albo następnym razem napisze na forum gdzie jak pokaże zdjęcie testu z ledwo widoczną albo niewidoczną kreska to w 3 postach dostanie kubłem zimnej wody a 4 kolejnych komentarz "za wcześnie na test" i tyle. Nie ma co zabijać emocji na tym forum, tylko po to żeby było poprawnie politycznie.
      • naftalka5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 19:20

        maesstra, zgadzam sie z toba w 100%
        • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 19:35
          A może Kaja właśnie dlatego że nie jesteś w naszej sytuacji nie rozumiesz naszych wpisówsmile
          Bardzo często się zdarza że dziewczyna nie ma komu powiedzieć o swoich rozterkach, radościach, obawach, lub podejrzeniach!!! My tu jesteśmy po to żeby się wzajemnie spierać w każdej sytuacji...My lubimy te wariacjesmile)))
          Dokładnie to wytłumaczyła MAESSTRA tongue_out
    • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 19:46
      Kaja to napisała dziewczyna dla której składałyśmy się na wózek dla trojaczkówsmile
      pomyśl czy naprawdę tak ją pogrążyłyśmy naszymi wpisamismile

      "po wizycie u swojej gin zaczynam nabierać nadziei, jej podejście, że bierzemy się za diagnostykę, nic nie przekreśla, nie bagatelizuje, więc może jeszcze się uda? zaczynam mieć nadziejęsmile buziole dla was bo bez was tylko bym wyła a tak zaglądam i pocieszam się...
      jest to dla mnie o tyle ważne, że niestety pochodzę z tak pogiętej rodziny, że nie mogę liczyć na wsparcie np matki (tak mi by się przydało jakby była obok i przytuliła albo co innego), jesteście taką moją grupą wsparcia do której mogę zawsze coś naskrobać, dzięki i ściskam was wszystkie i każdą z osobna, a co"
      • mysza_w Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 20:11
        Ale słuchajcie my piszemy o czym innym. Przecież nie o tym, żeby nie wspierać i na wszystko reagować pesymistycznie. Tylko po prostu bardziej racjonalnie, bo wiadomo, że z boku o to łatwiej. Nie chodzi o to, żeby mówić "ja cienia cienia nie widzę, więc nic z tego w tym miesiącu nie będzie", ale zamiast "jak się bardzo przypatrzeć to widać, gratuluję ciąży" może po prostu "spróbuj jeszcze raz jutro może będzie coś więcej widać". Znaczy każda pisze z własnego doświadczenia, po prostu ja wolałam, żeby mnie nikt nie nakręcał dodatkowo, bo potem było trudniej. Ale to przecież nie chodzi o to, żeby nie wchodzić na to forum i nie pisać, bo właśnie wsparcie i zrozumienie (a nie koniecznie hura optymizm) jest bardzo potrzebne. A czasem zdrowa dawka humoru - vide wątek wrześniowy, który wymiata big_grin
        • kaja5 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 04.09.13, 21:36
          A ja się zgadzam z myszą wink
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 13:42
          Mi się wydaje, że niektórym osobom nie potrzeba innych, żeby się nadmiernie nakręciły. Śledzę różne fora dla starających się i widzę, że jak ktoś się już nakręca, to raczej sam z siebie, takiemu komuś możesz pisać obiektywne posty, a on i tak będzie robił kolejne testy i dopatrywał się drugiej bladej kreski, a czasami to nawet nadejście @, nie jest wystarczającym sygnałem, by jednak dopuścić do siebie myśl, że jednak tym razem się nie udało. Myślę, że jednak posty innych dziewczyn nie mają aż takiego wpływu na to, jak dana kobieta podchodzi do starań. To raczej zależy od charakteru danej kobiety.
          • mamcia07 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 14:45
            Każda z nas ma swój rozum i wydaje mi się, że jeśli którejś z nas nie podobało by się czytanie wypowiedz na forum, to by z niego nie korzystała. Tak samo jeśli rozczarowałaby się czyimiś wpisami. To forum temu ma służyć aby wspierać i podtrzymywać nadzieję, bo bez niej wiele z nas pewnie by zrezygnowało ze starań, które czasami przynoszą ból i łzy. A jeśli komuś się nie podoba ten sposób wsparcia, nie musi czytaćsmile
            • blue_orchidea Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 15:37
              zgadzam się z mamcią. Ona jest przykładem tego, że takie wsparcie forumowe dużo daje.. Każda z nas jest inna i potrzebuje innego rodzaju pocieszenia. Każde forum jest specyficzne i same możemy zdecydowac, czy charakter danego forum nam odpowiada.
              • rigolard Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 16:09
                Amen.
                • monika18815 Re: Im większe pocieszanie tym większe rozczarowa 06.09.13, 20:36
                  smile
Pełna wersja