nasi mezowie/parterzy

17.10.13, 13:58
dziewczyny jak wasi mezowie czy partnerzy podchodza do waszych staran.

Moj maz wpiera mnie, ale czasem to tez ma dosc. Ostatnio powiedzial, ze zachowujemy sie dokladnie tak jak nakazuje Kosciol Katolicki: seks tylko w celu poczecia dzieckasmile

I w sumie ma racje. Dla mnie seks wlasnie stal sie celem poczecia drugiego dziecka. Niby powinno byc bardziej spontanicznie, no ale nie chce przegapic owulacji , zeby nie bylo za wczesnie, a potem zeby jakosc plemnikow sie nie pogorszyla.

Ponadto moj maz jest tez wyluzowany. Mamy juz jedno dziecko i on jest zadowolony. Powiedzial, ze jak bedzie kolejne to fajnie, ale jak nie to tez dramatu nie bedzie. A dla mnie to chyba bedzie dramat.

jakie sa wasze doswaidczenia?
    • justyna18383 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 14:31
      amberka, ja postanowiłam nie mówić od dniach płodnych i o podejżeniach, objawach... powiem jak już będę na 100%pewna smile to jest nasz 2 cs ale przy pierwszej próbie chyba go zamęczyłam trochę rozmową na ten temat (robiłam to ciągle), a nadzieją, że to juz to - rozczarowałam... dlatego wolę to przeżywać trochę w samotności, żeby nikt a konkretnie znajomi mi nie mówili, że fiksujęsad
      • truskawka2013 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 16:32
        ja teraz też w samotności ale jak się nie uda tym razem to chyba zacznę mierzyc temperaturę...
        • justyna18383 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 17:02
          Ja mierzę temeraturę od kilku miesięcy - zanim jeszcze zaczęliśmy się starać ale to wymaga doświadczenia. Właśnie zaczęłam to robić on-line ovufriend.pl/biezacy-cykl.html. Spróbuj, jest bardzo dokładny i można dużo wiecej informacji zamieścić na tym wykresie smile
    • brenya77 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 20:10
      Ja teraz przezywam wszystko sama, niestety, choc i tak nie jest zle. Ostatnia wizyta w klinice nieplodnosci, w grudniu zeszlego roku, prawie skonczyla sie rozpadem mojego zwiazku. Moj partner tak spanikowal, ze az sie rozmyslil, strasznie go to przeroslo. Teraz jest niby lepiej, nie rozstalismy sie ostatecznie, nie zabezpieczamy sie, ale tez glosno o staraniach nie mowimy. Ja nie mierze juz temperatury i nie pokazuje mu wykresow, testow owulacyjnych, nie mowie absolutnie nic.
      W przyszla srode jestem umowiona na wizyte w klinice - to bedzie drugie podejscie. Zaproszenie na wizyte mam dla siebie i partnera, ale ide sama. Jemu nawet nie zaproponowalam. Nie mam sily przechodzic przez jego histerie ponownie.
      Wychodze z zalozenia, ze nawet jesli on sie po raz drugi rozmysli to i tak chce zrobic wszystkie badania i ewentualnie podejsc do invitro z dawca.
      • naftalka5 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 20:31
        Mój partner jest wyluzowany, nawet bardzo choć ostatnio zaskoczył mnie tym, że zaczął się wypytywać jak to było przy staraniach o pierwsze dziecko.
        Mimo,że nie zamęczam go wszystkimi informacjami, co najwyżej czasem się pożalę on wie, chyba czuje wink i każe mi przestać o tym mysleć, sprawdzac itp.
        Posłuchałam w tym cyklu i zobaczymy smile
        • nadzieja05 Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 20:54
          my iemy ze sie staramy,choc nie iem jakie mamy szanse bo czekamy na poprawe eMa wynikow, generalnie o tym nie mowimy, al emoj eM zawsze wie kiedy powinnam miec owu i ewentualny @ ja czasem zapomne, ale on pamieta, jestem w szoku.
          • blue_orchidea Re: nasi mezowie/parterzy 17.10.13, 22:05
            u mnie na szczescie mój M jest wyluzowany. Jest taka równowaga u nas. On stara się mnie rozbawiac, żebym nie zwariowała. Oczywiście interesuje się, czasem nawet razem analizujemy mój wykresik. Już mu wszystkie oznaczenia na ovu wyjaśniłam smile bo tak któregoś razu zagląda mi co ja na tym komputerze robię, ta kolorowo i się zainteresował hahaha
Pełna wersja