eoia
15.12.04, 19:28
Moja krótka historia

Mam nadzieje, ze niektorym z Was przyda sie lektura
Starania rozpoczelismy w grudniu zeszlego roku. Cykle mialam bardzo
nieregularne (20-50 dni). Mimo, ze mierzylam temperature codziennie, czasem
trudno bylo mi wskazac owulacje, czasem jej nie bylo w ogole, czasem mialam
lekkie krwawienia, ktore bralam za okres itp.
Minal styczen, luty - - nic. Minal marzec - - nic. W koncu nadszedl maj. Tez nic.
Zaczelam sie troche denerwowac, chociaz wiedzialam, ze stres moze byc rowniez
przyczyna niepowodzen, badz co badz minelo nam pol roku....
W maju poszlam na badania kontrolne do okulisty. Ten zapytal czy mam robione
badania tarczycy, bo widzi u mnie powiekszona szyje.
Przezylam szok, w sumie przez czysty przypadek lekarz z innej branzy to
odkryl. Zrobilam badania krwi:
TSH=4.0 (norma 0.4-4.0)
fT4=1.0 (norma 0.8--1.8)
fT3=2.6 (norma 1.45-3.48)
Lekarz rodzinny powiedział, ze wszystko jest w normie, mimo TSH przy gornej
granicy, ktore kazal "obserwowac".
Nasze starania ciagle nie przynosily rezultatu. Czulam juz wtedy, ze moze miec
to zwiazek z tarczyca i podwyzszonym TSH. Zaczelam zagladac na rozne forum i
grupy dyskusyjne, czytac ksiazki. Wybralam lekarza-endokrynologa. Do niego
udalam sie z wynikami z drugiego badania krwi, ktore zrobilam w sierpniu:
TSH=6.4 (norma 0.4-4.0)
fT4=1.1 (norma 0.8--1.8)
fT3=2.4 (norma 1.45-3.48)
przeciwciala a.mikrosomalne =373 (norma <20)
Endokrynolog stwierdzil Hashimoto i skierowal mnie jeszcze na USG tarczycy,
ktore wykazalo guzki. Dostalam z kolei skierowanie na biopsje (przerazenie!).
Na szczescie biopsja wykazala, ze guzki i powiekszenie tarczycy nie jest
grozne. Co z tego, jesli od lipca nie mialam @. Od lekarza otrzymalam Euthyrox
75 / 1tabl. dziennie. Zaczelam skupiac sie na wyleczeniu tarczycy, starania
poszly w kąt...
W listopadzie dostalam @ (po 4 miesiacach)! i zrobilam wtedy 3 badania (po 2
miesiacach brania Euthyrox):
TSH=2.3 (norma 0.4-4.0)
fT4=1.1 (norma 0.8--1.8)
fT3=2.7 (norma 1.45-3.48)
przeciwciala a.mikrosomalne =99 (norma <20)
Byłam szczeliwa - TSH niby w normie, mimo, ze jeszcze za wysokie aby zajsc,
wiedziałam, ze jestem na dobrej drodze. Lekarz zostawil taka sama dawke
Euthyrox 75 i powiedzial, ze mozemy spokojnie dalej sie starac i teraz powinno
pojsc juz szybciej
W miedzyczasie ciagle mierzylam temp. i zaczelam stosowac testy owulacyjne. W
okolicach 1 grudnia staralismy sie b. mocno

Juz po tygodniu mialam objawy, ktorych nigdy wczesniej nie doswiadczylam -
bylam wsciekle glodna, mialam wrazliwe piersi i bolalo mnie lekko podbrzusze.
12 grudnia zrobilam test - - pozytywny !!! Endokrynolog zmienil mi dawke z
Euthyrox 75 na 100.
Obecnie czekam spokojnie na wizyte u ginekologa!! Jestem cala szczesliwa
Dziewczyny! Nie zalamujcie sie! Badzcie spokojne i rozsadne. Zrobcie wszystkie
konieczne badania, nie zapominajcie jednak o tarczycy. Mnie lekarz powiedzial,
ze gdyby nie tamten okulista moglibysmy sie starac nawet 5 lat i nie
wiedzielibysmy co jest grane. Pewnie leczonoby mnie/nas na nieplodnosc...
Poza tym branie leku od razu wyjasnilo i zmniejszylo objawy, ktore wszesniej
nie wiedzialam czemu przypisac - wypadanie wlosow, tradzik, potliwosc, brak
koncentracji. Zapomnialam o tych problemach.
Pozdrawiam Was goraco, trzymajcie sie dzielnie!!!
Zycze Wam zdrowia i optymizmu!!!

(Mam nadzieje, ze za bardzo nie przynudzilam)
Jesli macie pyt. chetnie odpowiem
Eoia