nitka111
31.01.05, 16:47
Skończyłam kurację, niedługo zacznę nowy cykl.I jest mi źle.
Ale od początku: Rok temu w grudniu, robiłam cytologię, ponieważ do mojej
lekarki trudno się dostać , umówiłam się że zapytam położnej o wynik jak nie
będzie nic niepokojącego to staramy siębez odwiedzania jej na razie, a jak
cośbędzie nie tak umówię się jak najszybciej na wizytę. Poszłam po wynik i
połozna stwierdziła, że wszystko w porządku, nie ma powodu do niepokoju,
wszystko w normie. Po czterech miesiącach starań, doszłam do wniosku, że
wrócę do ginki która prowadziła pierwszą ciążę, krótsze terminy, a ponadto
niedaleko mieszka moja babcia , która chętnie zajmie się prawnukiem podczas
mojej wizyty w przychodni.Tam ponownie robiłam cytologię i wyszła I grupa,
dostałam duphaston, ponieważ zażywałam go już wcześniej i zaszłam w ciążę ,
wydawało mi się to naturalne ( na swoją obronę mam to, że lek kupowałam w
aptece darów i ulotka było tylko po francusku). Od września mam internet,
zaczęłam czytać, a potem również zadawać pytania i coraz mniej mi sie to
wszystko podobało. Półroczna kuracja duphastonem - bez efektów, ginka nie
badała mnie od pierwszej wizyty. Postanowiłam wrócić do tej pierwszej. WW
połowie stycznia, byłam na wizycie. Ginka, pokazała mi cytologię sprzed roku
i zapytała dlaczego sięnie zgłosiłam, na cytologii nawet taki laik jak ja
widział, że coś jest nie w porządku. Ginka podejrzewała chlamydię,i na nią
przepisała mi kurację, mam się zgłosić w połowie lutego. Po powrocie od razu
pytałam na forum , co to za bakteria ( jeszcze raz dziękuję za wszystkie
odpowiedzi) i zaczęłam się coraz bardziej bać.
A jeśli mam ją tak długo, że zaszły duże zmiany w organiżmie?
A jeśli nie mam już szans na dzidziusia?
Kto zawinił ja czy położna?
Dlaczego wyszła I grupa, czyżby tamta nie umiała pobierać materiału?
Coraz bardziej się boję...........
Diękuję, że mogłam się wygadać , już mi lepiej.