musiałby się chyba zdarzyć cud...długie

01.05.05, 09:00
Mało się udzielam na forum bo stwierdziłam, że mnie to strasznie nakręca,
wybaczcie tym razem proszę o wsparcie albo kopa w tyłek. Staramy się z mężem
o dziecko już kupę czasu, w sierpniu będzie 3 lata, straciłam nadzieję na
ciążę. Wokoło mnie kobity są w ciąży albo urodziły i za każdym razem
strasznie to przykre dla mnie. Te co się starają długo to wiedzą jakie to
uczucie. Ten cykl uznałam za stracony bo kochaliśmy się z mężem 7-8dc, a
potem już nie bo w nocy dostał ataku kolki nerkowej i nie był w stanie się
ruszać nawet. Nawet śmialiśmy się, że chyba ten seks mu zaszkodził. W
międzyczasie umarł nasz kochany Papież i ta śmierć tak na mnie wpłynęła, że
miałam wrażenie, jakby życie nie miało wogóle sensu, ryczałam strasznie, nie
mogłam się pozbierać. Wogóle marzec i kwiecień to się wyryczałam jak nigdy w
życiu, prawie jak histeria, między innymi rozmawiałam z moją bliską koleżanką
i też ryczałam, że mnie to już nic dobrego nie spotka. Oczywiście miałam na
myśli dziecko. Teraz czekam na ciotkę, normalnie cykl mam 28dc w porywach do
34 dni. Przeczytałam wszystkie objawy ciąży i można powiedzieć, że prawie
wszystkie mam, ale ja przez te 3 lata ciągle mam te objawy, więc nic dla mnie
nowego. Jedynie zastanawiające dla mnie jest to, że mam temperaturę koło 37
ale też się źle czuję,jakbym była chora.
Acha w dniu spodziewanej miesiączki miałam okropne bóle brzucha jak na ciotkę
i tak chyba ze 2 dni ale nic, myślałam, że to ciotka bo nawet założyłam
podpaskę. Do tej pory nic tylko takie mam lekko brudnawe plamki na wkładce
(sorry).
W dniu 38 dc zrobiłam cholerny test i nic nie wyszło. Mam cały czas
temperaturę 37, jestem potwornie zmęczona i spać mi się chce, latam ciągle
sikać, cycki dziwne nie jak przed okresem takie flaki normalnie, bolą ale tak
dziwnie, głównie sutki i kują, nie wspominam o kłuciu w jajnikach, taki jakiś
piekący ból i innych rzeczach bo to chyba świr mnie dopada...Umówiłam się z
ginem na czwartek bo brak miesiączki mnie niepokoi, nigdy tak mi się nie
zdarzyło...
Lekarz na początek stwierdził, że za szybko do niego przyleciałam to 39 dc,
wydawało mi się, że to za długo już, nigdy tak długo mi się nie opóźniał
okres. Po zrobieniu testu (a ten wyszedł negatywny) stwierdziłam, że w takim
razie coś mi jest i dlatego do niego poleciałam. Byłam strasznie
zdenerwowana, że zapomniałam mu powiedzieć o tych moich objawach, tylko, że
mam prawie wszystkie objawy ciążowe, ale znam je i nie zwracam na nie uwagi
bo mam tak co miesiąc. Tylko jedno mnie zastanowiło, że w dniu jakby
spodziewanej miesiączki ze 3 dni bolał mnie brzuch jak na @ i nic jak dotąd.
Gino się uśmiechnął i mówi to będziemy badać. W czasie badania nic nie mówił,
pod koniec tak mnie jakoś przyciskał, że nawet bolało i mówi, że może być
ciąża, że macica jest zmieniona ale nie potwierdzi bo za wcześnie. Ja w życiu
nie sądziłam, że on wogóle coś takiego do mnie powie, nie nastawiłam się,
lekarz kazał mi oddać krew na HCG i w tym samym dniu zrobiłam badanie.
Następna wizyta w sobotę czyli wczoraj, USG mam 11 maja bo gino stwierdził,
że teraz za wcześnie i tak nic by nie było widać. W sobotę powiedziałam mu o
tym częstym lataniu do kibla, bo z wrażenia zapomniałam o tym, acha i
temperatura moja to nadal 37.
W sobotę jednak dostałam po głowie, że to jednak nie ciąża, z krwi nie
wyszło, że jestem w ciąży. Lekarz powiedział żebym nie traciła nadzieji,
objawy mam dobre (sikanie, zmęczenie, temp od 2 tyg. 37 i sto innych
objawów), żebym czekała na USG za 2 tygodnie. A ja stwierdzam, że z krwi to
pewnie byłoby już wiadomo dlatego się poddaję kompletnie i przestaję myśleć,
że jestem w ciąży.
Powiedziałam mu o plamieniu to dał mi Duphaston, powiedział, że gdybym była w
ciąży to mi pomoże a jak nie to nie zaszkodzi. A ja się zastanawiam po jaką
cholerę mam to brać, skoro z krwi nie wyszło że jestem w ciąży. Ciężko mi
naprawdę ale cóż...Lekarz powiedział, żebym była dobrej myśli chyba widział
moją minę, a jaką miałam mieć jak dał mi nadzieję przy badaniu,ech...
Co jakiś czas boli mnie brzuch na małpę i już w tej chwili chodzę z wkładką
bo szkoda podpasek, hihi, zaglądam co jakiś czas to jakieś plamienie
delikatniutkie mam, a @ ani widu ani słychu. Teraz zmierzyłam temperaturę to
mam 37 może to jakiś stan zapalny, ech nie myślę już o tym. Mówiąc szczerze
nie bardzo chce mi się wierzyć bo z mężem ostatni raz kochaliśmy się w 8dc,
więc nawet gdyby był jakiś cud czy co to nie bardzo widzę możliwość mojego
zajścia w ciążę. Po tym seksiku dostał boleści nerki i z tego co pamiętam nie
było już seksiku tylko raz taka zabawa, plecy go bolały więc baliśmy się
normalnego seksu zażywać. Gdyby to było w 8dc ale czy i kiedy miałam owu nie
mam zielonego pojęcia to chyba w 38dc już bym coś wiedziała nie??
Teraz 42 dc i @ niet, nigdy w życiu coś takiego mi się nie zdarzyło, dlatego
pomyślałam o ciąży a teraz nie nastawiam się, co będzie to będzie.
Jakbyście chciały mi coś napisać czy pogadać to czekam, buziaki
    • netka76 Re: musiałby się chyba zdarzyć cud...długie 01.05.05, 09:11
      czesc widze że niezbyt Ci ie dziś ta majówka zaczyna ale głowa do góry ja też
      sie starałam3 lata też mi było bardzo przykro moja najlepsza koleżanka z lat
      szkoły miała już 3 dzieci a mnie ciągle nic ale i ja się doczekałam w
      najbardziej nie spodziewanej chwili mam trochę teraz czasu jeśli chcesz to
      możemy pogadać np. przezgg
    • kornelcia75 Re: musiałby się chyba zdarzyć cud...długie 01.05.05, 09:20
      Witam!
      Wiesz ja sie strałam o dziecko ponad rok,w pazdzierniku 2003 r miałam
      laparoskopię,usuwali mi torbiela i sprawdzali droznośc.Kiedy w styczniu
      spózniała mi sie misiączka byłam pewna ze to nie ciąza.Bardzo bolał mnie brzuch
      jak na okres.Wszystkie objawy mówiły ze przyjdzie.Kiedy zrobiłam test nie
      wierzyłam!Rany jest!nareszcie.Potem juz latałam do kibelka bo wiecznie
      siusiałam,kłuło mnie w jajnikach bałam sie ze cos nie tak ale lekarz mnie
      uspokoił ze tam zachodza takie zmiany ze czuje sie to i owo.Byłam senna itp.
      Nie wiem piszesz ze na badaniu lekarz mówił ze moze byc to ciaza,lecz wyniki
      wskazuja ze nie.dziewczyny tu bardziej doswiadczone na pewno coś podpowiedzą.
      Ja wierze ze cuda się zdarzają i zycze Ci z całego serduszka zeby to własnie
      był cud i zeby fasolka sie zagniezdziła.Napisz prosze co dalej.Bedę tu zaglądac
      i mam nadzieję ze bedziesz miała dobre nowiny.
      W niczym Ci nie pomogłam ale chciałam napisac kilka ciepłych słów.
      Badz dobrej mysli.
      Powodzenia!
    • ata76 Re: musiałby się chyba zdarzyć cud...długie 01.05.05, 22:32
      Carpic trzymam kciuki, żeby to była ciąża, bo cuda czasem się zdarzają
      przecież!!!! świat byłby okrutny, gdyby tak nie było!
      • carpic Re: dzięki za odpowiedzi 02.05.05, 14:22
        Dzięki dziewczyny, narazie jakoś się trzymam, staram się nie myśleć o tym
        wszystkim bo kurczę zwariować można, niegługo wyjeżdżam na urlop, więc jak się
        tym razem nie udało to może na urlopiesmile
        Wczoraj czułam się naprawdę fatalnie, brzuch mnie tak strasznie bolał i
        kręgosłup z lewej strony na dole, najpierw myślałam, że to nerki ale chyba
        nie...
        Dziś nowy dzień, @ nie ma a ja mam ochotę na seks i co z tym zrobić, hihi
        • carpic Re: u mnie cisza...czy przed burzą?? 04.05.05, 19:58
          Dzisiaj rano miałam takie zdarzenie, zmierzyłam sobie temperaturę i patrzę 36 z
          groszami, eee to zaraz dostanę pewnie ciotkę, poszłam do kibla i faktycznie na
          papierze toaletowym troszkę krwi, pewna, że to ciotka zainstalowałam sobie
          podpaskę i poszłam do pracy. Nie powiem żeby mnie to nie obchodziło ale po
          ostatniej diagnozie u lekarza nie nastawiam się wcale na ciążę. Nawet z mężem
          baraszkowaliśmy ostatnio z myślą żeby wywołać okres, mąż stwierdził, że było
          super miło,tak mokra byłam i wogóle.
          Wracam do tematu łaziłam z tą podpaską i w sumie nic się nie wykluło, nawet
          wzięłam nospę, bo miałam wrażenie, że brzuch mnie boli na okres. Czuję się jak
          napompowana, cycki balony, brzuch balon, naprawdę zaczynam świrować chyba. W
          każdym razie moje pytanie jest takie: jak myślicie brać dalej ten Duphaston?
          Czy on może powodować zatrzymanie miesiączki, kurcze mam tego jeszcze trochę
          tzn tych tabletek i sama nie wiem co z tym robić. Jeżeli nie jestem w ciąży to
          czemu nie mam okresu. To już 40 któryś dzień, już nawet nie wiem, niegy tak nie
          miałam, nawet nie sądziłam, że coś takiego może mi się przydarzyć...czekam na
          to usg - 11 maja
          • aquarius72 Re: u mnie cisza...czy przed burzą?? 04.05.05, 22:08
            Carpic - a może byś jednak powtórzyła ten test?
    • eda34 Re: musiałby się chyba zdarzyć cud...długie 06.05.05, 15:39
      Kiedy brałam duphaston cykl wydłużał mi się nawet o 7 dni. Za każdym razem
      myślałam,że jestem w ciąży. W ciąży tempka powinna być podwyższona, ale możesz
      to sprawdzić mierząc tempkę zaraz po przebudzeniu i zawsze o tej samej godzinie.
      Twoje objawy sugerują, że jesteś w ciąży. Napisz jak się czujesz, bo bardzo bym
      chciała żebyś była w ciąży.
      • carpic Re: nadal nic... 08.05.05, 22:16
        Nie zaglądałam jakiś czas temu bo nie chcę się nakręcać i tak skutecznie
        zakręcona jestem...Jeżeli chodzi o Duphaston to biorę go od jakiegoś 39dc, bo
        jak pisałam byłam u ginekologa, badanie nic nie wykazało oprócz zmiany macicy,
        w tym samym dniu miałam pobieraną krew i to badanie też nic nie wykazało. Jak
        byłam na wizycie u lekarza z wynikami to stwierdził, że badania krwi nie
        potwierdzają ciąży. Miałam przygotowane pytania do niego, więcej na wypadek
        ciąży, nie stwierdził jej więc pytałam się o te objawy, które mam...stwierdził,
        żebym była dobrej myśli bo objawy dobre, na to ja, że mam je co miesiąc więc
        już nie zwracam na to uwagi. Chociaż parę rzeczy pojawiło mi się poraz
        pierwszy...
        Nawet pytałam go o męża bo miał zrobić badania na nasionka, musiał dojrzeć do
        tego, a ja po wstępnych badaniach wiem, że nie powinnam mieć problemów z
        zajściem w ciążę, a postanowiłam, że dopóki on nie zrobi badań to ja nie będę
        się faszerować lekami. W końcu zdecydował się na to badanie ale dopadł go atak
        nerki no i pytam się tego mojego lekarza czy może teraz robić te badania skoro
        bierze leki. Lekarz na to niech pani poczeka, niech mąż nie robi narazie badań
        jeżeli nadal nic nie wiadomo, dla mnie wynik z krwi oznaczał, że nie ma
        ciąży...więc narazie czekam...nie robię testu bo się boję nie chcę już myśleć o
        tym wszystkim, staram się normalnie egzystować i czekam na małpisko. We wtorek
        kończy mi się ten lek a w środę idę na USG, więc wszystkiego się dowiem. Dziś
        49 dc, małpiszona nie ma, może ten lek tak działa nie wiem, na ciążę jakoś nie
        liczę, nie mam żadnych przeczuć, raczej martwię się, że może menopauza mnie
        dopada, hihi...
        Co do temperatury mierzę zawsze rano tyle że pod pachą, cały czas 37 i nieraz
        więcej, objawy jak zwykle...
        Pozdrawiam i odezwę się w środę jaki by nie był ten wynik...
        • agabilinska2 Re: nadal nic... 09.05.05, 08:41
          a ja pomimo wszystko stawiałabym na ciążę smile trzymam kciukismile pozdrawiam aga
          • carpic Re: usg nic nie wykazało...nie ma ciąży 11.05.05, 18:21
            Wczoraj zjadłam ostatni Duphaston i nawet przyszło mi do głowy:-ocho to teraz
            małpisko przylezie...padłam wczoraj po pracy...spać...było mi tak strasznie
            zimno aż się trzęsłam z zimna. Dzisiaj rano poszłam do pracy i po jakimś czasie
            poczułam taki ból jak na @, poszłam do łazienki przekonana, że pewnie chluśnie
            ze mnie. Patrzę no mam plamienia jak na miesiączkę, no to koniec marzeń, mało
            się nie poryczałam ale stwierdziłam, że muszę się z tym zmierzyć bo nie mam
            wyjścia. Stwierdziłam, że jeżeli będę miała okres to nie zmienię termin USG,
            dochodziła 16.00 a tu tylko takie plamienia miałam, taka krew ze śluzem.
            Stwierdziłam idę na usg i zobaczymy, w końcu skończy się ta niepewność.
            Wchodzę pan mnie bada i się pyta, jest pani przed miesiączką? Ja mówię, że tak,
            właśnie czekam na nią i nawet zastanawiałam się czy nie jestem w ciąży. On na
            to że nie jestem w ciąży a raczej wygląda mu na to, że zaraz powinnam dostać
            okres. Smutno mi się zrobiło bo naprawdę miałam tyle nadzieji w sobie.
            Stwierdziłam trudno...
            W piątek 13 (ale sobie termin wybrałam co?) idę do gina, ciekawa jestem jaka
            jest jego teoria na moje wyniki usg.
            A oto one przepisuję: Trzon macicyw przodozgięciu grubość w dnie 35mm.
            Endomertium grubości 7mm, linijne, jednorodne, typu II. Jajnik prawy 32x15mm.
            Lewy 25x13 mm. Oba jajniki z drobnymi pęcherzykami. Wolny płyn (-). Nie mam
            kompletnie pojęcia co to dla mnie oznacza, może wy coś ciekawego mi powiecie.
            Co do objawów, nadal je mam, nadal mam temperaturę 37, kiedy bym nie mierzyła i
            wszystkie inne, małpy narazie nie ma, a to 52dc, za chwilę powinnam mieć okres
            następny, dziewczyny czy ja już wariuję, nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło,
            nie zabezpieczamy się z mężem od około 3 lat, po takim czasie podchodzę do tego
            spokojnie już i nie nastawiam się już co miesiąc na ciążę jak na początku było.
            Tym bardziej, że ten cykl uznałam za stracony i nawet nie myślałam o tym a tu
            organizm płata mi figla.
            Acha badanie przeprowadził specjalista ginekolog-położnik więc tym bardziej nie
            licze na jego pomyłkę, że może nie zauważył tej ciąży, teraz czekam na małpę,
            nie będzie miłego prezenciku na urodzinki.
            Nawet założyłam się z koleżanką, ona twierdziła, że jestem w ciąży a ja
            twierdziłam, że nie jestem, no i jutro jem całe pudełko ptasiego mleczka, hihi,
            przynajmniej to pocieszające...
            pozdrawiam
            • egiptorka Re: usg nic nie wykazało...nie ma ciąży 12.05.05, 19:04
              Trzymaj sie dzielnie i pomysl, ze moze nastepnym razem w koncu cud sie zdarzy i
              dzidzius bedzie. A twój gin nie powiedział nic na temat tych pęcherzyków ,
              gdzie one sa? Bo ja pamiętam ,ze tez jak miałam kilka razy robione usg i liczne
              pęcherzyki ( dokładnie juz nie pamietam gdzie one były-na jajnikach czy nad
              jajnikami) to gin powiedział, ze to sa wszystko pęcherzyki , które nie pekły
              bo nie było owulacji. zrób jeszcze raz test , jak teraz nic nie wyjdzie to
              pewno dostaniesz okres bo ci sie spoznia i nastepny cykl przed toba. Trzymam
              kciuki.pzdr
              • carpic Re: usg nic nie wykazało...nie ma ciąży 12.05.05, 21:22
                Do gina idę jutro, usg wykonywał inny lekarz.
                Teraz to myślę, że to na pewno okres, dzisiaj do mnie przylazła @, a dziś mam
                53dc, nigdy mi się to nie przydarzyło ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.
                Najdziwniejsze, że temperatura dalej 37 (może chora jestem) i @ też jakaś
                dziwna, nie z siłą wodospadu tyllko narazie dwie wkładki mi wystarczyły na cały
                dzień, a teraz strasznie mi niedobrze, rany czy ja już kompletnie zwariowałam??
                Tak się niestety czuję...idę się leczyć na głowę...pozdro
                • carpic Re: jednak muszę się leczyć...na głowę 13.05.05, 06:59
                  Dzisiaj przyszła @ z siłą wodospadu, znikam i leczę się na głowę...życzę
                  powodzenia
                  • pszczolaasia Re: jednak muszę się leczyć...na głowę 13.05.05, 07:54
                    eeeee zaraz tam leczę... przynajmniej wiadomo na czym stoisz... powodzenia w
                    następnym cyklu.
                  • egiptorka Re: jednak muszę się leczyć...na głowę 13.05.05, 10:24
                    Uwierz mi , ze nie tylko Ty dochodzisz do takich wnisków....Ja jestem
                    na "urlopie macierzynskim"-fajnie brzmi ,kiedy dzidzius w niebie-marwte
                    urodzenie....i tez mi takie mysli rózne do głowy przychodza , ze stwierdzam to
                    samo-leczenie na głowe byłoby wskazane...pzdr
Pełna wersja