kreska1-2
31.05.05, 16:31
Dzisiaj rano zobaczyłam upragnione 2 kreski,pytałyście sie mnie jak to było ze
mną...ze staraniami o dzidziusia.Otóż po około pół roku,gdy już dostatecznie
mocno znienawidziłam słowo MIESIĄCZKA, udałam się do lekarza, powiedziałam mu,
że chcę aby wysłał mnie na badania, a potem mego męza, byłam pewna, że coś
musi szwankować w naszych organizmach skoro po tylu próbach, skrupulatnych
wyliczeniach itp. NIC, po prostu nic. A mój lekarz na to, że nie ma zamiaru
mnie nigdzie wysyłać, ani tym bardziej mego męża, że nie chce jeszcze
"uruchamiać" tej całej machiny, że poczekamy jeszcze do września. Tak mi
powiedział i "dał czas do września". Powiem Wam, że byłam na niego wściekła,
chciałam lecieć do innego lekarza, ale uspokajał mnie mój kochany mąż, i miał
rację. A dzidziusia poczęliśmy właśnie wtedy, gdy uspokoiłam się, nie myślałam
o tym ciągle... no i wstyd się przyznać,ale chyba również wtedy, gdy straciłam
już nadzieję... Cały czas miałam oparcie w mężu i chyba to uratowało mnie
przed zwariowaniem. Trzymam za Was wszystkie mocno kciuki, wierzę,że Wam tez
się uda! Przesyłam fluidki...