dudusiam
31.08.05, 13:43
wczoraj przyszli do nas Brat mężą z żoną...od razu wydało mi się to
podejrzane...przyszli akurat w momencie podjęcia mojej decyzji o stosowaniu
testów owu...tak się cieszyłam że mam nową iskierkę nadziei...a tu oni

miałam akurat małe problemy żołądkowe więc gdy wyszłam z wc dziwnym było że
wszyscy siedzą ponurzy i jest jakaś narada...
był szampan i w ogóle...gdy zapytałam z jakiej to okazji odpowiedzieli że z
okazji remontu jaki właśnie robią...co wydało mi się jeszcze większym
dziwactwem...ale dobra...
najgorsze przyszło jak wszyscy zaczęli ich wyjątkowo żewnie żegnać...tak na
osobności...gdzieś daleko ode mnie...
wtedy zapytałam męża czy to ony nie był nie ten powód ich wizyty....czy ona
casami nie jest w ciąży...potwierdził i powiedział że nie mówili mi dla
mojego dobra...
wtedy czara goryczy przelała się...
zaczęłam płakać płaczem jakiego niegdy wcześniej nie użyczyłam...wyłam z
wielkiego bólu...po piwresze dlatego, że zrobili ze mnie głupią...że zepsuli
dziewczynie tak wspaniały dzień...a po drugie...po drugie płakałam chyba nad
sabą....że to nie ja...na co sie nie przyznawałam nawet sama przed sobą ale
chyba tak było...
jest mi tak okropnie źle...
tak smutno i serce boli...
i dotego dostaję plamienia przed okresowe...
Boże daj mi siełę...
Boże daj mi dziecko...
jest mi tak bardzo źle





jestem taka przybita....
ciało chce wciąż płakać a ja po całej nocy we łzach już ich po prostu nie
mam...
jak bardzo mnie to boli

