lidek0
21.09.05, 07:15
Już nawet płakac mi sie nie chce. Myślałam, że jedna wystarczy. W zeszłą
środę miała przyjść @. W terminie rano zrobiłam test, pozytywny, druga kreska
może nie taka gruba ,ale była dobrze widoczna. Nie nakręcałam się bo już tak
kiedyś miałam a po 2 dniach @. W sobotę kolejny test i kolejne 2 kreski a @
brak. W poniedziałek poszłam na betę, we wtorek ponownie. Wczoraj byłam z
wynikiem bety u swojej ginki. Wynik podwyższony, ale poniżej normy, brak
zarodka w macicy, z resztą wgóle go nie widać, endometrium za cienkie ma
ciążę normalną. 100% diagnozy nie mam, czekam na wynik wczorajszej bety. Na
cuda nie liczę. Potem w piątek wizyta w szpitalu, konsultacja u innego gina,
specjalisty od wykrywania takich ciąż i leczenie farmakologiczne, mam
nadzieje obejdzie się bez laparo. Ale raczej powinnam zostać w szpitalu.
Jeżeli którakolwiek z Was ma doświadzcenia w leczeniu farmakologicznym
pozamacicznych to napiszcie jak to wygląda: łyka się coś czy podają dożylnie,
są jakies skutki uboczne typu sennośc, nadpobudliwość?
Dziś rano palrzyłam jak moje kochane słoneczko słodko śpi i pomyślałam sobie,
że chyba chcę za dużo o życia, nie doceniam tego co mam, a przecież mam
jakochańszego synka pod słońcem.
Być może jutro tu zajrzę, w czwartek i piątek mam urlop, mieliśmy jechać z
mężąm do Niemiec na festiwal piwny, zamiast tego pewnie ja pojadę do szpitala.
A na koniec moja rada: róbcie betę po pozytywnym teście ciążowym, warto.
Tylko dizeki becie i usg /ale to jeszcze żadkośc w prywatnych gabinetach/
diagoze postawiono tak szybko i być może uniknę laparo.