olaola76
06.10.05, 13:34
przepraszam ale musze sie wyzalic. podczytuje to forum od roku, sporadycznie
cos napisze ale Wasze posty czesto dodaja sil i daja nadzieje ze moze w koncu
i dla mnie przyjdzie TEN dzien kiedy zamiast @ zobacze II. od poltora roku
staramy sie o malenstwo i nic wszyscy wokol nawet juz "druga runde" robia bez
wiekszych wysilkow a ja nic oprocz rozregulowanego cyklu, torbieli i
laparoskopi odczekaniu przepisowych trzech cykli, monitorowania pecherzyka
ktory nie peka i zamienia sie prawdopodobnie w torbiel,latania na badania,
badanie nasionek, wyjazdu relaksacyjnego ze znajomymi i kolejnego
rozregulowania ktore myslalam ze okarze sie byc tym cudem na ktory czekam do
wczoraj. ;-( a wczoraj kolejna "dobra" wiadomosc kolezanka bedzie miala syna
wlasnie byla na usg a wieczorem telefon od kuzynki "bede miala syna wiesz
fajnie... do pary" kurcze fajnie pewnie a ja znow mam @ i podly nastroj i
chce mi sie wyc jak slysze "a co u was slychac? kiedy? no to trzeba poczekac
i zaczac sie martwic po roku" szlag mnie trafia i chce mi sie ryczec czy
poltora roku to malo ?