Minął właśnie rok...

30.10.05, 13:26
Za mną już 12 miesięcy bezowocnych starań.Czuję się wypalona i bezradna.Każdy
miesiąc to nowa niespełniona nadzieja,ale przecież Wy to wszystkie
znacie...Do tej pory poza standardowym badaniem gin. i cytologią nie
sprawdzałam swoich"biologicznych" możliwości.Boję się badań i tego,co mogę
usłyszeć od lekarza,a co może mi odebrać mi reszte spontaniczności i
radości.Wiem,że to brzmi infantylnie i jak sama czytam teraz to ,co
napisałam,wydaje mi sie to głupie,ale po prostu tak jest.Po tych miesiącach
wyczekiwania na cud, pojawił się strach.Strach przed tym,co będzie
dalej.Staram się o tym nie myśleć,ale nie jestem w tym zbyt konsekwentna.12
miesięcy starań to termin od którego,jak podają mądre książki należy pomyśleć
o niepłodności...Wiem,że wiele z Was stara się dłużej ode mnie.Poradzcie
Kochane,jak sobie radzicie same ze sobą.Na pewno też macie chwile
zwątpienia,zawodu,bezsilności,strachu...Niedługo skończę 30-ści lat.Może to
stąd moje frustracje?Może w związku z tym przeżywam jakiś kryzys?Właściwie to
powinnam teraz być bardzo szczęśliwa.Za dwa miesiące wychodzę za
mąż,przygotowania w toku...Cóż,kiedy ja wciąż obsesyjnie myślę o tym,że nie
czuję się spełniona,jako kobieta.Jako mama.
    • binne Re: Minął właśnie rok... 30.10.05, 14:36
      mi co prawda nie minął jeszcze rok, ale że jestem straszną panikarą, zaczęłam
      się badać wcześniej.
      najpierw pójdź na USG - spawdzić, czy pęcherzyki rosną. ja tak zrobiłam, a mąż
      w tym samym czasie poszedł na badanie nasienia. ja też wolałabym, żeby to w-tko
      odbywało się spontanicznie, ale lepiej zrobić badania, niż po czasie żałować,
      że się ich nie zrobiło. myślę, że monitoring i badanie nasienia są podstawowymi
      badaniami.
      najlepiej będzie, jeśli lekarz ci zleci jakies konkretne badania - hormony czy
      co.
      i przede w-tkim - nie załamuj się. ja też miałam chwile zwątpienia - na tym
      forum znalazłam przyjazne dusze, ktore zawsze podtrzymają na duchu. byłoby mi
      duzo ciężej, gdybym tu nie zaglądala. więc bądź z nami. wierz, że w-tko będzie
      dobrze, ale się przebadaj. i trzymaj się. ja też niedługo kończę 30 - to nie
      jest taki najgorszy wieksmile)) pozdrawiam
    • madzialu Re: Minął właśnie rok... 30.10.05, 14:51
      Ja wiem, że rok to długo. Długo jeśli robi się badania, monitoruje, testuje
      owulację itd. Jeśli spontanicznie, bez opieki lekarza nie udało wam się
      zmajstrować dzidziusia to może oznaczać jakiś kłopot, ale wcale nie musi. Może
      po prostu pech? Na pewnej niemieckiej stronie przeczytałam, ze w kazdym cyklu
      zdrowa konieta ma tylko 25% szans na zajście w ciążę. 25% pod warunkiem, że
      przytula się bardzo mocno w fazie owulacji! A jesli nie wie kiedy ma owulację?
      Lub źle ją okresla? Pomyśl. Jak małe są szanse! Nie załamuj się tylko biegnij
      do lekarza. I nie wmów sobie, że leczysz się na niepłodność! Po prostu Gin ma
      Ci pomóc określić najlepszy moment. I starajcie sięsmile))
      • mari1 Re: Minął właśnie rok... 30.10.05, 18:55
        Witam. Ja również staram się już rok. Obecnie jestem po owu i czekam na efekty.
        Mam już jedno dziecko córkę która skonczyła 5 lat. W zeszłym roku miałam zabieg
        ponieważ ciąża nie rozwijała się. W obydwie ciąże zaszła w pierwszym cyklu.
        Teraz to czekanie też mnie wykańcza.Mierzę tempkę, obserwuję śluz, badam szyjkę
        robiłam badanie progesteronu wynik bardzo dobry niby wszystko dobrze ale ciąży
        jak nie było tak nie ma. Mój gin mówi że za bardzo o tym myślę i dlatego nic
        nie wychodzi ale jak tu nie myśleć. Tak więc chyba musimy znaleźć inne zajęcie
        niż obserwacja swojego ciała i może wtedy się uda, czego z całego serca
        wszystkim starającym się życzę smile
Pełna wersja