dragica
16.11.05, 09:16
czytam, czytam to forum i...przerazilam sie...zaczynam sie bac-ze nie uda mi
sie zajsc w ciaze, ze znowu sie powtorzy gestoza, ze nie biore wszytskich
lekow, ktore powinno sie brac, ze nie robie badan, ktore powinnam chyba-
oprocz torch,antyfosfolip i prolaktyny nic wiecej...i z pewnoscia, jesli moj
Synek bylby zywy-nie robilabym dodatkowyc badan, tyklo te
standardowe...luteina,progesteron,tran, duphaston i setki innych
nazw...badania, dieta,obsesyjne mierzenie temperatury, monitoring...dlaczego
tak mamy tyle problemow?naprawde, zastanawiam sie, jak kiedys, kiedy medycyna
nie byla tak rozwinieta, kobiety rodzily dzieic, zachodzily w ciaze...
jeden stary gin powiedzial mi , ze psychika jest najwazniejszym organem w
zajsciu w ciaze...spokoj,wyluzowanie-to bardzo pomaga.A tu bledne kolo-stres,
bo badania, bo leki, bo ciazy nie ma...
ja zaczelam sobie wmawiac, ze nigdy nie uda mi sie zajsc w ciaze, bo nie
zrobilam tego i tamtego...
hej, jak to jest? czy jestemy coraz mniej zdolne i coraz mniej zdolni do
bycia matka i ojcem???