balbina126p
29.11.05, 12:31
od wielu miesięcy staramy się o dzidziusia. Oboje z mężem bardzo tego
pragniemy. do pewnego momentu (oraz zawsze wcześniej) wszystko było w
porządku, potem zaczął wspominać, że czuje sie jak koń rozpłodowy, któy na
słowo owulacja ma byc gotowy do działania. A póżniej... po postu przestał
mieć erekcję. Nie wiem, czy to jest kwestia psychiki, czy fizjologii, ale od
dwóch miesięcy wcale się nie kochamy (to znaczy podejmujemy próby, ale nic z
tego nie wychodzi). Czytam to forum ze łzami w oczach, bo bez seksu dziecka
na pewno mieć nie będziemy. On mówi, że to trudne dla niego i głupio mu iść
do seksuologa. Co ja mam robić? Jak go przejkonać? Czuję się fatalnie jako
kobieta i jako ewentualna matka, którą nie mogę zostać.