teraz to juz na pewno nic z tego

15.03.06, 21:34
Kochane, jak w temacie. Odpuszczam sobie. W tym cyklu zaczęłam znów chodzić na
aerobick, do tej pory się troszkę bałam, ze to za duży wysiłek i może przez
niego nie zaciążę, korzystam sobie z sauny, będę dźwigać psa po schodach, bo
ma chorą łąpę i nie może sam chodzić, będę pić kawę i wino cały cykl, w moje
"najlepsze" dni wyjeżdżam do schroniska gdzie nie ma sposobu by się
poprzytulać, a do tego włączyły mi się mdłości na temat posiadania i starania
się o dzieci. Acha i jeszcze jestem bliska porzucenia posady z zatrudnieniem
na czas nieokreślony,w której ledwie wytrzymuję,ale powtarzam sobie od kilku
miesięcy, że warto skoro chcę mieć dziecko, na rzecz czegoś nowego i
ekscytującego np.
4 bliziutkie znajome, z którymi obcuję na codzień są nagle w ciąży i
generalnie poszło im starsznie szybko ( 1 cykl starań w 3 przypadkach na 4).W
dodatku wyszło jaka jestem zazdrosna i małostkowa, skoro włączył mi się
hamulec, ale wiecie co- no przysięgam, że aż mnie zatrzęsło że to ja chciałam,
a teraz jak wszyscy wokoło tego doświadzcają a ja nie, to wredny charakter
każe mi sobie odpuścić. Przykro misad Może ten czwarty przypadek przepełnił
moją cierpliwość w temacie...nie wiem. Jedno jest pewne, nie będę przekonywać
męża, ze koniecznie warto kiedyś tam się kochać, na spontan też nie będę
liczyć specjalnie, bo dodatkowa praca i zajęcia powodują pzreogromne
zmęczenie,więc -generalnie, szanse znikome jak to zwykle u mnie bywało,
aktualnie zmalały do zera jak myślę. I tyle. Na forum z przyzywczajenia
chętnie popatrzę i potrzymam kciuki za WassmileBo mimo moich emocji, potrafię się
Waszym szczęściem cieszyć i życzę Wam jak najlepiej, ale po prostu, widać to
nie dla mniesad
    • buzios Re: teraz to juz na pewno nic z tego 15.03.06, 21:46
      Mysle, ze kazda z nas ma czasami takie chwile zwatpienia i to jest chyba
      naturalne (mam nadzieje przynajmniej, bo doly tez nie sa mi obce). Nie da sie
      chyba utrzymac zapalu, motywacji i pozytywnego myslenia caly czas na tym samym
      poziomie. Mysle takze ze wiekszosci z nas pewnie nie jest czasami obce uczucie
      zazdrosci jak widzimy mamy z bobaskami na ulicy, czy jak wszystkie kolezanki
      zdaja sie zaciazac oprocz nas. Pewnie w duzym stopniu jest to nasze
      przewrazliwienie w danym momencie i z pewnoscia nie mozesz o sobie mowic ze
      jestes malostkowa z tego powodu. Moglabym Cie pocieszac i dodawac odwagi, ale
      powiem tylko ze rozumiem jak sie czujesz i mam nadzieje, ze przerwa od tego
      wszystkiego dobrze Ci zrobi i powroca checi i zapal i wiara w powodzenie.
      Pozdrawiam bardzo goraco i zycze duzo beztroski i odprezenia smile Czasami trzeba
      byc w dolku by moc potem znowu powrocic z niego i cieszyc sie radoscia i
      zapalem.
      • mug75 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 15.03.06, 21:54
        dziękuję za odp. Jednak ja wcale nie czuję, ze jestem w dołku, ze mam zwątpienie
        że się nie uda, jak dotąd miałam gdzieś w środku tę obawę czy doła, ze cykl
        starciliśmy pzrez coś tam. To dziwne,ale po prostu mam wrażenie, jakbym wcale na
        ten temat nie myślała nagle, tak jak np na studiach. Więc nie wiem czy się uda
        czy nie. Po prostu cel mi zniknął.Niesamowite,jak łątwo jest sobie coś
        wmówić.Okazuje się być moze, że można i w tę stronę, czyli dokładnie przeciwną.
        • adamari1 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 08:59
          mug75, kiedy przeczytalam Twojego posta, jakos mi sie dziwnie lżej zrobiło.
          Kilka dni temu ja tu powiedzialam rzecz podobną - że się poddaje, że zabrakło mi
          sił, że mam dość, a co za tym idzie, tracę zainteresowanie tematem, bo ile można
          miec cierpliwosci, samozaparcia, wiary, checi i niespozytych pokladów energii, a
          w dodatku czasu na przypatrywanie sie samej sobie, na obliczanie, wyliczanie, itp?
          Nigdy co prawda nie mialam hyzia na punkcie starań, nie mierzyłam
          temperatury,nie robiłam trzech testów miesiecznie, nie latałam na bete kiedy
          okres spoznial mi sie pol godziny, starałam się nie nakręcać i zachowac zdrowy
          rozsadek. Ale jednak zawsze w umysle tkwil ten temat, zawsze w czasie dni
          plodnych robiłam sie nadaktywna wink, zawsze kombinowałam tak, zeby
          uprawdopodobnic swoje starania.
          Nie wyszlo, trudno. Bede szczera - nie jestem cierpliwa i szybko sie zniechecam.
          Z drugiej jednak strony mam tez dosc podporzadkowywania calego swojego zycia
          jednej mysli, bo to chore. Wychodze z zalozenia, ze jesli ma sie kiedys udac, to
          uda sie i bez mojego histerycznego starania, a w tym momencie mam ciekawsze
          rzeczy do roboty niz wgapiac sie w swoj sluz, czy zaciagac meza do lozka wtedy,
          kiedy nawet za bardzo nie mam na to ochoty (zmeczenie po pracy, stos garów do
          zmycia, sąsiad drący się za ścianą, urywające się telefony), ale trzeba, bo
          owulacji zmarnowac nie mozna.
          Od miesieca przestalam o tym myslec w kategoriach potrzeb koniecznych do
          realizacji. Uwolnilam sie, zajelam sie czyms innym, sporadycznie tu zagladam -
          raczej juz z przyzwyczajenia i mug75, masz racje - można, mozna i w te druga
          strone, bo umysl naprawde latwo przestroic.
    • alicja1978 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 09:17
      Witajcie dziewczęta! Jestem z Wami, też odpuszczam bo juz po prostu brakuje mi
      siły na te comiesięczne nadzieje a później rozczarowania.. Staram sie od 7
      cykli, być może ktoś powie że to niewiele ale jak dla mnie zdecydowanie za
      długo-kiedy patrzę jak naookoło zachodzą w ciążę kobiety które nawet tego nie
      chcą. Mam dość liczenia, mierzenia, macania się i sprawdzania czy juz można czy
      jeszcze nie. Odstawiam folik i przestaję wciąz myśleć tylko o jednym. Mam zamiar
      na nowo cieszyć się życiem, korzystać z tego co przynosi los i nie zastanawiać
      się czy mogę brać tabletkę kiedy boli mnie głowa i napić sie wina kiedy mam na
      to ochotęsmile Musimy pamiętać o tym że: "Gdy gonimy za szczęściem ono umyka jak
      motyl, ale oczekiwane w spokoju może usiąść przy nas..".. Czego nam wszystkim
      życzę..Pozdrawiam
      • agatta-a1 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 09:25
        pięknie powiedziane smile to mój 6 cykl i tez przestalam się starać na maksa.
        odstawiłam folik, zaczęłam kurację antycellulitisową, piję winko, moze zmienie
        za niedlugo pracę, nie liczę, nie mierzę, nie czekam i nie doszukuję się objawów
        ciążowych. co ma być to będzie. Co prawda nie da się do końca nie myśleć, bo gdy
        zbliża się owu (która ja czuję) ma się od razu ochotę zaciągnąc M do łóżka ale
        powoli jakoś dałam radę zając się innymi sprawami, problemami i dobrze mi z tym.
        • ceribella1 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 12:21
          i ja dołączę to Waszego grona.
          pomyślałam sobie: dość!
          Jak jest nam pisane, to i tak się uda!smile
          Nie będę czekać ze zmianą pracy, jak juz sobie to uświadomiłam, to obudziłam
          się któregos ranka przeszczęśliwa!
          Dlaczego mam się męczyć, zadręczać, szukać odpowiedzi na 10000 pytań w stylu,
          czy to teraz? czy nie teraz? czy mogę się w piątkowy wieczór napić wina? czy
          może nie mogę?! DOŚĆ!
          pozdrawiam wszystkie bratnie dusze!
          • izak28 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 13:47
            Boże, dziewczynki, jakże bliskie mi jest to co piszecie... Ja też
            przystopowałam, jeszcze zaglądam na forum, ale już coraz mniej wątków mnie
            interesuje, jeszcze serce mi szybciej zabije, gdy nie pojawia się @, ale to już
            nie to samo co było kiedyś. Po stracie ciąży nigdy nie podejrzewałam nawet,
            że na kolejną dzidzię będę czekać "aż" tyle. Odwiedziłam gina, biorę bromek,
            ale nie przyspieszę niczego. Już dość jestem nerwowa, by jeszcze dowalać
            sobie brakiem ciąży. Jest mi smutno, że się nie udaje, ale nie wariuję już z
            tego powodu. Dobrze, że mój mąż jeszcze się trzyma i to on mnie zachęca do
            staranek wink bo mi się już po prostu nie chce. Brakuje mi wiary w pozytywny
            wynik, po prostu nadzieja się rozpłynęła i chyba nawet nadchodząca wiosna jej
            nie przywróci sad((
            • alicja1978 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 13:54
              Nie poddawaj się, na pewno dla nas wszystkich zaświeci słońcesmile Trzeba w to
              uwierzyć, choć wiem jakie to trudne.. Po stracie ciąży w grudniu 2004 bardzo
              długo odkładałam myśl o ponownych staraniach, a teraz.. walczę już od sierpnia
              2005 i ciągle nic, a ja czuje jak powoli wyczerpują sie pokłady mojej siły i
              nadziei. I dlatego odpuszczam, nie chcę zbzikować do końca i popaść w jakiś
              obłędwink Pozdrawiam. Trzymajcie się dzielnie dziewczynki!
    • mug75 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 16.03.06, 22:48
      Kochane,z obawą tu dziś zajrzałam, czy mnie nie "objechałyście"za szczerość. I
      jak się mile zdziwiłam, że nie tylko ja tak mam...Bardzo Wam wszystkim dziękuję
      za wypowiedzi. Mam nadzieję, że już czujecie się nieco lepiej, bo ja się czuję.
      Wreszcie czuję się znów normalnie. Mogę robić tyle rzeczy, moje życie jest
      bardziej interesujące i właśnie- na myśl, że mogę znów szukac nowej pracy, jest
      mi tak miło i lekko.Wiecie- dziś minął kolejny dzień "nowej aktywności".Może
      teraz zacznę w drugą stronę przesadzać- straaaaszny był aerobick po takiej
      długiej pzrerwie,potem sauna i jeszcze kurs tańca z mężem. Ale to był fajny
      dzień. Ściskam Was i życzę luzuwink
      • eve_23 Re: teraz to juz na pewno nic z tego 17.03.06, 08:39
        Trudno zacząc ale przyłączam sie do wszystkich wypowiedzi całym sercem. Moze u
        mnie sytuacja przedstawia sie troche inaczej ale faktycznie, dalam sobie
        spokoj. Nie zebym nie przestala myslec, ze jestem obojetna na widok kobiet w
        ciazy, dzieci znajomych. Poprostu ciagłe zamartwianie sie, pilnowanie dni, jak
        widac do niczego nie prowadziło, uświadomiłam to sobie po kilku cyklach staran.
        Dalej walcze z podwyzszoną prl, bezowulacyjnymi cyklami, ale nie schizuje.
        A teraz? zmieniam prace, jezeli nie mozemy miec dziecka na ten moment a ja moge
        miec cos innego wiec temu sie na razie poświece, chodze na aerobik, pije winko
        wtedy kiedy mam ochote, nie mysle ze zaszkodze sobie, dziecku itd. Boze
        przeciez wiekszosc kobiet jest nieswiadoma ciazy i zchowuja sie normalnie bo
        nie przeczuwają, nie mają pojecia o swoim stanie, a rodzą zdrowe, ładne
        dzieci.Powiedzialam sobie to nie ten moment widocznie, nie mozna nic na sile.
        Mam 24 lata wiec ostatni dzowneczek jeszcze dla mnie nie dzwoni. Przeżyje, moze
        czasem zatesknie, ale przestaje udzielac sie na forach, czytam i zagladam
        rzadziej. Moze to głupie i chce zwalic na cos winę, ale te wszystkie
        moje "dolegliowsci" zaczeły sie wtedy kiedy nieswiadomie poczytywalam forum
        niepłodnosc ze wzgledu na bezoowocne starania kolezanki, a tu nie wiadomo skad
        zaczeły sie schody u mnie wtedy wlasnie kiedy my zaczelismy sie starac.
        Dziekuje wszystkim dziewczynom, którym sie udało, które wciaz czekają, za
        niejednokrotnie cenne rady, a tym wszystkim które odpuszczaja tak jak ja
        spotkania w "przyszłosci" na forum dla "przyszłych mam".
        Pozdrawiam
        E.
Pełna wersja