fairycharlotte
05.04.06, 18:42
14 dpo, chyba, że pomyliłam termin owulacji, 26dc. Wciąż nie ma @, choć wiem,
że będzie - mam wszystkie objawy wskazujące na to - bóle brzucha, jajników,
piersi, wielki spuchniety brzuch!
Tylko ta tempka...
Wczoraj tempka spadła trochę, a dziś rano znów trochę skoczyła (do 36,93) -
aha, wiem, że wieczorem sie nie mierzy, ale chciałam przed chwilą tylko
sprawdzić, czy przypadkiem nie spadła... nie spadła, wyszło 37,69.
Oglądam wykresy na FF i widze, ze nie ma żadnych sztywnych zasad, tempka może
skoczyć do góry w dzień przyjścia @, może spaść mimo, iż się jest w ciąży.
A więc sztywnych reguł nie ma i skoro mam 100% objawow IDENTYCZNYCH jak na @,
żadnego "nietypowego" bólu brzucha, NIC podejrzanego, to znaczy, że @
nadejdzie, pewnie dziś w nocy lub jutro rano!
Ale człowiek jest głupi, zawsze rodzą się irracjonalne nadzieje, gdy tempka
znów rośnie, gdy przez kolejną godzinę nie dostanie się @...
DOSYĆ ŁUDZENIA SIĘ - mowię sobie, WITAJ NOWY CYKLU, mówię, i co z tego?
Dlaczego zawsze gdzieś jest irracjonalna nadzieja, bo przy tym mam 100%
pewności, że @ zaraz będzie, mam WSZYSTKIE na nią objawy, które zawsze mam!
Wybaczcie, musiałam się wygadać...