bulinkaj
06.08.06, 21:05
Właśnie kilka dni temu wymieniłam kilka niemiłych słów z przyjaciólką.
Myslałam, że ona, właśnie ona, wesprze mnie, podniesie na duchu, ale... jak
zwykle usłyszałam, że nie ma teraz czasu, że pisze pracę magisterska... że na
nic nie ma czasu... i tak mnie zwodzi od kilku miesięcy. Przecież ja też
pisałam pracę i zawsze miałam czas na rozmowy z nią, pomimo, że jeszcze
pracuje. A ona? Totalnie mnie "zlała". A ja tak potrzebuję rozmowy. Z mężem,
owszem rozmiawiamy, ale ile mogę płakać i mówić jak mi przykro z kolejnym
miesiącem. Tak bardzo chciałabym zobaczyć te dwie kreski... najpiękniejszy
obraz świata... Ona ma już swoich przyjaciół, a o mnie chyba zapomniała...
tak mi przykro i źle...